Odruchowo zacisnął i rozluźnił dłoń, czyniąc świadomy wysiłek aby odsunąć od siebie nieprzyjemne myśli. Myślenie o matce nieodzownie wiodło do myślenia o... Nie, to nieważne. skarcił się w myślach i skupił spowrotem na chwili obecnej. Jej pytanie nie zbiło go z tropu, ale poświęcił chwilę, aby zastanowić się nad odpowiedzią.
— Bo zastanawiam się, jak długo będę musiał kłuć cię pogrzebaczem, zanim pokażesz kły. — odpowiedział, z lekkim, uprzejmym uśmiechem. Jego słowa zupełnie nie pasowały do uprzejmego, powściągliwego tonu głosu. On jednak uważał tą odpowiedź za tak samo dobrą jak każdą inną, bo w końcu dlaczego w ogóle robili cokolwiek w swoim życiu?
— Powinienem umówić się na konkretny termin, czy masz może wolny dzisiejszy wieczór? — kontynuował, spoglądając na galerię. Czy mogłaby ją zamknąć po prostu w środku dnia, żeby go malować? Murtagh gotów byłby pozować jej nawet i na środku galerii, tuż przy oknie. Szok i niesmak mugoli sprawiłby mu przyjemność, a nigdy też nie uważał swojego ciała za coś, czego powinien się wstydzić. Może mógłby, gdyby chodziło o jakąś przydzieloną mu „z urzędu”, miękką, drożdżową dzierlatkę. Ale Loretta taka nie była i był pewien, że i ona chętnie zobaczyłaby go w blasku światła.