• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Anglia Dolina Godryka Knieja Godryka v
« Wstecz 1 2
[wiosna, 1972] Beltane, po zmierzchu – Frezje – Nora & Cameron

[wiosna, 1972] Beltane, po zmierzchu – Frezje – Nora & Cameron
Nieoceniony Stażysta
god gives his silliest battles to his most tragic of clowns
wiek
20
sława
IV
krew
półkrwi
genetyka
—
zawód
stażysta, szpital św. munga
zdezorientowane spojrzenie; ciemnobrązowe oczy; ciemnobrązowe włosy w wiecznym nieładzie; cienkie usta; przeciętny wzrost 174 cm; dobrze zbudowany, jednak wynika to raczej z diety i ciągłego latania z jednego zakątka szpitala św. Munga w drugi niźli intensywnym ćwiczeniom fizycznym; wada wymowy (jąkanie się) objawiające się w sytuacjach stresowych

Cameron Lupin
#11
29.03.2023, 19:54  ✶  

Oblał się lekkim rumieńcem, gdy wytknięto mu ten drobny błąd odnośnie do Cecylii. Wzruszył ramionami, starając się ukryć w ten sposób zażenowanie swoim roztrzepaniem. Nie było jednak co ukrywać, że Nora miała stuprocentową rację; jego siostra była zdecydowanie zbyt młoda, żeby być jego matką. Przynajmniej biologiczną, bo nie raz nie dwa zdarzało jej się pewnie wygłosić dosyć poważne monologi na temat odpowiedzialności i odpowiedniego zachowania.

— P-potrafię o-o s-siebie z-zadbać, o-o-okej? — wymamrotał pod nosem, chociaż łatwo można było wyczuć, że bardziej stara się przekonać do tych słów siebie, niż swoją przyjaciółkę. Mimo to wolał się nie dzielić z nią informacjami odnośnie do tego, że nie licząc wysoko rozwiniętych umiejętności z zakresu magii leczniczej, był w gruncie rzeczy nieco... bezużyteczny, gdyby przyszło co do czego i musieli stoczyć z kimś pojedynek. — T-tak! Nawet bardzo. Odniosłem bardzo poważne rany podczas wspinaczki...

Nic nigdy nie działa na moją korzyść, pomyślał, chociaż z uśmiechem powitał wieść, że duch kobiety ma konkretne informacje na temat tego, jak wrócić na polanę magicznych kamieni. Opowieść Vivienne zdecydowanie nie należała do tych z rodzaju przyjemnych, uroczych czy nawet przystępnych. Na swój sposób była całkiem tragiczna, biorąc pod uwagę, że życie kobiety nawet nie wywróciło się o sto osiemdziesiąt stopni, ile całkowicie się zakończyło. Cameron nie potrafił powstrzymać myśli, że było w tym coś z baśni. Zła wiedźma o niecnych zamiarach, kobieta skrzywdzona przez los, mężczyzna pozbawiony miłości swojego życia. Ciekawe tylko, jaka będzie w tym wszystkim ich rola, skoro już wylądowali w tych okolicznościach. Spojrzał przelotnie na Norę, nie odzywając się zbytnio, a zamiast tego starając się po prostu przetworzyć nowe informacje.

— T-ty w-weź. M-mi coś dzisiaj n-nie idzie z wiankami — mruknął do Figg, gdy Vivienne zaoferowała im swój wianek.

Nie licząc tego, że znaleźli się tutaj przypadkiem i wbrew własnej woli, co wzmagało poniekąd nieufność, nie miał powodu, aby nie wierzyć w słowa ducha. Z Doliną Godryka miał jednak wspólnego tyle, co nic, więc nawet nie byłby w stanie potwierdzić jej historii. Nie znał zbyt wielu mieszkańców wioski, rzadko kiedy bywał w tych okolicach, więc nawet ciężko mu było potwierdzić, czy przekaz Vivienne był w stu procentach szczery.

— T-tak pójdziemy. Z-z-zasługujesz n-na to, żeby d-dokończyć swoje sprawy — przytaknął, ulegając spojrzeniu nowej koleżanki. — N-no właśnie. Wiesz m-może, jak ma na imię ta wiedźma albo j-jak n-niebezpieczna jest? — Mówi się, że imiona mają moc, więc kto wie, może imię wiedźmy dałoby im jakąś przewagę na wypadek konfrontacji? Może rozproszyłoby ją to na tyle, że zdołaliby umknąć, gdyby zbytnio narazili się na zbyt duże ryzyko? Poza tym dobrze by było wiedzieć, jaką konkretnie magią dysponuje ta tajemnicza wiedźma. — J-jakieś rady na wypadek, g-gdybyśmy na nią t-trafili?

Widmo
wiek
sława
krew
genetyka
zawód
Norvel Twonk to czarodziej nieznanego statusu krwi, który poświęcił własne życie, aby ocalić mugolskie dziecko przed mantykorą. Za ten czyn odznaczono go pośmiertnie Orderem Merlina I Klasy.

Norvel Twonk
#12
03.04.2023, 01:01  ✶  
Nora i Cameron natrafili na ducha młodej, pięknej dziewczyny w samym sercu Kniei Godryka. Duch unosił się nad zaniedbaną mogiłą (najpewniej własną) a ślady, które rysowały się na jego półprzezroczystym ciele wyraźnie wskazywały przynajmniej na jedno: rzeczywiście został zamordowany. Zaszlachtowany a później pochowany w miejscu, które raczej nie pozwalało na to, by odwiedziło je wielu przypadkowych ludzi. Być może nawet nie odwiedził go nikt od dnia, w którym pochowano ciało.
- Madeleine – Vivianne wypowiedziała imię złej wiedźmy z wyraźną odrazą malującą się w głosie. – Nazywa się Madeleine.
A czy była niebezpieczna? Wedle słów ducha to Madeleine stała za jego morderstwem i wbrew woli przetrzymywała jej ukochanego. Chyba była choć odrobinę niebezpieczna. Zjawa zaczekała aż Nora odbierze od niej wianek. Zaraz po tym cofnęła się o krok, jakby ciągle, jakaś jej część nie do końca wierzyła, że dwójka przypadkowych ludzi naprawdę zdecydowała się jej pomóc. I, że się nie rozmyślą za chwilę. Albo nie powiedzą jej, że cała oferta była jakimś mało śmiesznym żartem.
- Musicie dopilnować, by założył go na głowę – poprosiła gorąco. – To bardzo ważne. – Uniosła do góry rękę by jeszcze bardziej podkreślić swoje słowa. - Bez tego nie uda się zdjąć klątwy, którą nałożyła na niego zła wiedźma.
W lesie nadal panowała świdrująca cisza. Nie było wiatru. Nie było pohukujących sów, przemykających w gęstwinie zwierząt, nawet tych najmniejszych. Przez to całe spotkanie wyglądało trochę jak zaklęte w czasie i w tym konkretnym miejscu, w którym tylko mogło mieć miejsce. I być może właśnie tak było. Beltane niosło ze sobą niezwykłą moc. Może ta moc oddziaływała również na zjawę? I tylko tej szczególnej nocy pozwalała jej na podjęcie działań, które mogłyby sprawić, by nałożona na jej ukochanego klątwa rozproszyła się?
Kolejne pytania Nory i Camerona sprawiły, że Vivianne zadrżała lekko. Patrzyła na nich uważnie. Wyglądała przy tym tak, jakby się nad czymś zastanawiała wyjątkowo intensywnie. Wreszcie, bardzo powoli skinęła głową.
- Ale już obiecaliście mi pomoc – zastrzegła na wszelki wypadek. – Wzięliście wianek do ręki – zaznaczyła, jakby to miało jakiekolwiek znaczenie i nie mogli go tak po prostu porzucić. – Grimes jest przetrzymywany w domu złej czarownicy. To do niego was posyłam. Ja nie mam tam wstępu.
Poruszyła się. Pofrunęła między drzewami, najwidoczniej wskazując drogę Norze i Cameronowi. Ale nie oddaliła się zbyt daleko. Jedynie trochę, by sprawdzić, czy dwójka zamierzała za nią iść. Zawisła w powietrzu, czekając aż do niej podejdą.
- Zaprowadzę was w pobliże chaty, ale do środka musicie wejść sami. Dzisiaj jest noc Beltane. Nie ma jej wcale w domu. Jeśli się pospieszycie, w ogóle na nią nie natraficie – zapewniła szybko.
Landrynka
She could make hell feel just like home.
wiek
26
sława
V
krew
półkrwi
genetyka
—
zawód
Cukierniczka/Twórczyni eliksirów i kadzideł
Można ją przeoczyć. Mierzy 152 centymetry wzrostu, waży niecałe pięćdziesiąt kilo. Spoglądając na nią z tyłu... można myśleć, że ma się do czynienia z dzieckiem. Buzię ma okrągłą, wiecznie uśmiechnięte usta często muśnięte błyszczykiem, bystre zielone oczy. Nos obsypany piegami, które latem zwracają na siebie uwagę. Włosy w kolorze słomy, opadają jej na ramiona, kiedy słońce intensywniej świeci pojawiają się na nich jasne pasemka. Ubiera się w kolorowe rzeczy, nie znosi nudy i szarości. Głos ma przyjemny dla ucha, melodyjny. Pachnie pączkami i domem.

Nora Figg
#13
03.04.2023, 11:06  ✶  

Figg oczywiście nie miała niczego złego na myśli, kiedy zwróciła uwagę Cameronowi na ten drobny błąd. Dostrzegła rumieniec na jego twarzy, zrobiło jej się głupio, że zwróciła mu uwagę, wiadomo, że byli w stresującej sytuacji, nie chciała mu jeszcze dołożyć swoim gadaniem. Spuściła na chwilę wzrok. - Chociaż na tyle na ile znam Cecylii, to wiem, że może zachowywać się jak typowa matka, także pomyłka jest uzasadniona. - Postanowiła jeszcze skomentować.

- Nie wątpię w to wcale. Nie zmienia to jednak faktu, że masz mnie, gdyby coś się działo. - Norka nie była specjalnie dobrym wsparciem, gdyby coś im się przytrafiło, jednak na pewno walczyłaby o niego jak lwica. Szczególnie, że był rodziną jej znajomych, to tylko powodowało, że trochę się zebrała w sobie. W końcu nie mogła dopuścić, żeby stała mu się krzywda. Była nastawiona na działanie. Musieli znaleźć drogę do domu. Tego była pewna.

- Nie sądziłam, że to może być takie niebezpieczne, powinni coś zrobić z tymi palami w przyszłym roku... - Szczególnie, że jej wianek na szczyt niósł Erik i wyglądało to na naprawdę proste zadanie, ale wiadomo, mało kto był w stanie dorównać Longbottomowi w niemalże każdej dziedzinie, był on ponadprzeciętny we wszystkim, za co się zabierał.

Przejęła wianek od kobiety. Skoro Cameron również nie miał nic przeciwko, to ona założy go temu nieszczęsnemu mężczyźnie. Pójdą tam i zdejmą klątwę, uwolnią go. Była pewna, że to zrobią, nie mieli innego wyjścia, szczególnie, że bez pomocy ducha nie będą w stanie dostać się do domu. Musieliby błądzić, nie znali drogi, a tak to w ramach rekompensaty Vivianne im pomoże, była to dobra oferta.

- Madeleine. - Powtórzyła, żeby zapamiętać. Będą musieli jej unikać. Nie chciałaby zmierzyć się oko w oko z morderczynią. - Sama mu wsadzę ten wianek na głowę, żeby mieć pewność. - Powiedziała Nora do ducha.

- Dobrze, pójdziemy do tego domu, znajdziemy Twojego ukochanego, przekażemy wianek, ten plan brzmi jakby nie mógł się nie udać. - Oczywiście o ile zła wiedźma się nie pojawi, Figg miała nadzieję, że zapewnienia Vivianne są prawdziwe i Madeleine faktycznie nie będzie w chatce.

Nora nie zwlekała. - Ruszajmy. - Powiedziała jeszcze do Camerona, szkoda było czasu na to, żeby się dłużej nad tym wszystkim zastanawiać. Całkiem szybkim krokiem podążała za duchem, który prowadził ich do miejsca docelowego. - To lepiej się spieszmy, nie chciałabym na nią trafić. - Wierzyła, że Lupin ma to samo zdanie.

Nieoceniony Stażysta
god gives his silliest battles to his most tragic of clowns
wiek
20
sława
IV
krew
półkrwi
genetyka
—
zawód
stażysta, szpital św. munga
zdezorientowane spojrzenie; ciemnobrązowe oczy; ciemnobrązowe włosy w wiecznym nieładzie; cienkie usta; przeciętny wzrost 174 cm; dobrze zbudowany, jednak wynika to raczej z diety i ciągłego latania z jednego zakątka szpitala św. Munga w drugi niźli intensywnym ćwiczeniom fizycznym; wada wymowy (jąkanie się) objawiające się w sytuacjach stresowych

Cameron Lupin
#14
03.04.2023, 22:22  ✶  

Cameron przytaknął smętnie. Fakt, jedyna córka Lupinów odziedziczyła po swoich przodkach całkiem spore pokłady empatii i opiekuńczości. Nie, żeby ta cecha nie był obecna u większej części rodu; w końcu cała trójka rodzeństwa robiła w różnych sektorach medycyny świata czarodziejów. Musieli mieć, chociaż minimalnie pozytywne podejście do ludzi, skoro pchali się do zawodu, gdzie trzeba było się wykazać zrozumieniem i praktycznie codziennie znosić ludzkie humory.

— Mam nadzieję, że w Londynie nic takiego się nie odpierdoliło — mruknął, dalej starając się poukładać w głowie zdarzenia z Beltane. Wybuchła jakaś panika, chyba były jakieś zaklęcia... Wstrząsnął nim dreszcz, gdy z odmętów pamięci wychyliły się ku niemu wspomnienia z Marszu Charłaków, gdy prawie został stratowany przez tłum. Na Merlina, oby w domu było wszystko dobrze. Tam była Cecylka. I Cedric. I rodzice. Pociągnął nosem.

Wbił wzrok w Norę, przyglądając się jej z profilu. Okrągła buzia tylko dodawała jej sympatyczności, chociaż okoliczności, w jakich się znaleźli, raczej nie należały do tych, w których mogłaby się wybitnie popisać swoim pozytywnym nastawieniem do świata. No, chyba że liczyć to, że po dosłownym „wywianiu” z sabatu zgodziła się pomóc pierwszemu napotkanemu duchowi. Cameron niby się szczycił, że ma nieco więcej instynktu samozachowawczego niż inni, a mimo tego dał się w to wszystko wciągnąć. Ach, te delikatne serca.

— Zaraz — Zmarszczył brwi, przechylając głowę, odsuwając się trochę do przodu i trochę do tyłu, jakby chciał uchwycić jakiś trudny do zauważenia szczegół aparycji szczegół. Było w jej oczach coś znajomego i to nie tylko z ostatnich kilku godzin. — Czy ty przypadkiem... Jak mówiłaś, że się nazywasz? Figg? Jesteś spokrewniona z Nicholasem Figgiem? — Uśmiechnął się szerzej na wspomnienie dawnego kolegi. — To twój... Brat? Kuzyn?

Przysłuchał się słowom ducha. Trudno było mu ocenić, jak ważne okażą się te informacje, kiedy już trafią do domku czarownica. Mimo wszystko lepiej było mieć jakiekolwiek wiadomości, niż nie mieć żadnych. Poza tym może faktycznie – chociaż raz – wszystko pójdzie jak z płatka i nie będą musieli nawet narażać się na spotkanie z tą straszną Madeline? Ruszył za duchem w kierunku lasu, aż w pewnym momencie odwrócił się do Nory.

— Kojarzysz którekolwiek z nich? Jakieś historie? Plotki? — spytał przyciszonym głosem. Nie wiedział, czy blondyna wywodzi się z tych okolic, ale sądził, że warto zapytać, skoro jego wiedza o Dolinie była zerowa.

Widmo
wiek
sława
krew
genetyka
zawód
Norvel Twonk to czarodziej nieznanego statusu krwi, który poświęcił własne życie, aby ocalić mugolskie dziecko przed mantykorą. Za ten czyn odznaczono go pośmiertnie Orderem Merlina I Klasy.

Norvel Twonk
#15
04.04.2023, 00:38  ✶  
Vivianne kiwnęła głową, wyraźnie zadowolona z odpowiedzi Nory. Sunęła przodem, prowadząc pannę Figg i Camerona przez las. Nie przeszkadzała im w rozmowie. Nie odwracała się ku nim. Nie podsłuchiwała tego, o czym rozmawiali. Pochłonięta nadzieją na przerwanie klątwy, zdawała się przeć do przodu, chcąc jak najszybciej zaprowadzić ich we właściwe miejsce. A to sięgało położonej między lasem a kąpieliskiem, niewielkiej chaty.
Początkowo wszystkie mijane drzewa i krzewy zlewały się Norze i Cameronowi w jedno. Ściółka leśna chrzęściła pod ich stopami, ale odgłosy, które sami wydawali były jedynymi, które słyszeli. Las ciągle tonął w ciszy. Stopniowo drzewa zaczęły się przerzedzać, aż wreszcie zaczęli dostrzegać wyraźne prześwity pomiędzy a potem i znajdujący się, mniej więcej kilkaset metrów przed nimi niewielki, kamienny domek. Dzięki światłu, które było w nim zapalone, jarzył się on wyraźnie na tle nocy.
Zjawa zatrzymała się nagle. Przystanęła między ostatnimi, leśnymi drzewami. Mimo braku wiatru, jakby zafalowała, chyba wiedziona jakimiś większymi emocjami.
- Tam musicie wejść. W środku jest mój Grimes – powiedziała cicho. Wyciągnęła rękę i jeszcze raz wskazała im na kamienną chatę, którą doskonale sami widzieli. – Ja… ja nie mogę iść dalej. Kiedy tylko się tam zbliżam, wzdłuż ogrodzenia pojawiają się ogniki, które nie pozwalają mi na przekroczenie furtki. Ale one nie powinny zadziałać na was. Wy jesteście żywi.
Wisiała w powietrzu obserwując Norę i Camerona, jak zmierzali w stronę kamiennego domku. Zniknęła dopiero, gdy znaleźli się na podwórku.
Landrynka
She could make hell feel just like home.
wiek
26
sława
V
krew
półkrwi
genetyka
—
zawód
Cukierniczka/Twórczyni eliksirów i kadzideł
Można ją przeoczyć. Mierzy 152 centymetry wzrostu, waży niecałe pięćdziesiąt kilo. Spoglądając na nią z tyłu... można myśleć, że ma się do czynienia z dzieckiem. Buzię ma okrągłą, wiecznie uśmiechnięte usta często muśnięte błyszczykiem, bystre zielone oczy. Nos obsypany piegami, które latem zwracają na siebie uwagę. Włosy w kolorze słomy, opadają jej na ramiona, kiedy słońce intensywniej świeci pojawiają się na nich jasne pasemka. Ubiera się w kolorowe rzeczy, nie znosi nudy i szarości. Głos ma przyjemny dla ucha, melodyjny. Pachnie pączkami i domem.

Nora Figg
#16
04.04.2023, 07:50  ✶  

- Nawet nie mów takich rzeczy, ja mam nadzieję, że reszta Doliny jest bezpieczna. - W końcu Mabel została u Longbottomów, Brenna mówiła, że to świetny pomysł. Na pewno nie było lepszego miejsca, w końcu większość jego mieszkańców to byli brygadziści. Nawet jeśli coś by się wydarzyło, to tam, jak nigdzie indziej miałby kto jej pomóc. Tak przynajmniej sobie to tłumaczyła Norka, chociaż wolałaby, żeby jednak nie trzeba było tego sprawdzać.

Figg właściwie nie do końca zarejestrowała, co się wydarzyło. Akurat zaczęła odchodzić, nie była skupiona na polanie, wiatr mocniej powiał i już jej nie było. Ciekawe, czy ktoś w ogóle zauważy jej zniknięcie. Tak naprawdę, to poza Salemem pewnie nikt by nie zauważył, że nie wróciła na noc na Pokątną. Miała nadzieję, że kotu nic nie jest. Wiedziała jednak, że Brenna zostawiła świstoklik pod jej stoiskiem, a kot nie ruszał się stamtąd - powinien sobie poradzić. Przynajmniej tak się jej wydawało, zresztą kto, jak kto, ale Salem zdecydowanie potrafił o siebie zadbać.

Poczuła, że Cameron ją obserwuje, znaczy przygląda jej się przed nosem. Miała coś we włosach? Wcale by to jej nie zdziwiło po tej podróży, która nie należała do najbardziej przyjemnych. Nie zapytała jednak o to na głos, odruchowo jej palce zawędrowały w stronę włosów, może to jakiś liść?

- Tak, mówiłam. - Więc dopiero to zarejestrował. Nie skomentowała jego dosyć apatycznego sposobu myślenia, nie śmiałaby. - Nicholas to mój brat. - Powiedziała spokojnie, świat to jednak był mały, coraz mniej ją zaskakiwało. - Mam nadzieję, że nie nadepnął Ci na odcisk? - Wiedziała, że brat jest trochę bardziej charakterny od niej i w przeciwieństwie do panny Figg zdarzało mu się nawet z kimś pokłócić, czy wdać w bójkę. Patrząc jednak na Camerona sądziła, że nie był jedną z tych osób, Nico miał chyba sumienie i nie atakował słabszych.

Szli przed siebie z Lupinem, duch wyznaczał im drogę. Jeszcze chwila i dotrą na miejsce. Norka zastanawiała się, co wtedy zrobią. W końcu nie codziennie spotykało się duchy zabite przez wiedźmy. Trochę się obawiała, że coś pójdzie nie tak, a ona przecież miała dla kogo żyć. No, ale obiecała - zawsze dotrzymywała słowa. - Niestety, nic nie słyszałam. - W Dolinie bywała, od czasu do czasu. Zapewne gdyby tutaj mieszkała, to byłoby inaczej.

Miała wrażenie, że kręcą się w kółko. Krajobraz wydawał się jej być ciągle ten sam. Ich spacerowi towarzyszyła przerażająca cisza, Figg nie miała pojęcia, czym jest spowodowana. Wydawało jej się, że nocą las powinien żyć, może się myliła? Drzewa zaczęły się przerzedzać, a na skraju lasu pojawił się niewielki domek. Ktoś był w środku - świadczyło o tym zapalone światło. - Jesteśmy. - Rzuciła w eter. Trochę ją to przerażało, bo teraz musieli wejść do środka.

- Poczekaj tu na nas Vivianne, jak tylko wyjdziemy, to poinformujemy Cię o wszystkim. - O ile w ogóle wyjdziemy. W końcu spotkanie z morderczynią, o ile do takiego dojdzie mogłoby się zakończyć różnie. - Chodźmy Cameron, szkoda czasu. - Powiedziała do chłopaka, który był w tym wszystkim z nią. Nora mocno trzymała w dłoni wianek, który miała przekazać mężczyźnie i ruszyła w stronę domku. Chciała wejść do środka, żeby zobaczyć, czy faktycznie zastanie tam mężczyznę.

Nieoceniony Stażysta
god gives his silliest battles to his most tragic of clowns
wiek
20
sława
IV
krew
półkrwi
genetyka
—
zawód
stażysta, szpital św. munga
zdezorientowane spojrzenie; ciemnobrązowe oczy; ciemnobrązowe włosy w wiecznym nieładzie; cienkie usta; przeciętny wzrost 174 cm; dobrze zbudowany, jednak wynika to raczej z diety i ciągłego latania z jednego zakątka szpitala św. Munga w drugi niźli intensywnym ćwiczeniom fizycznym; wada wymowy (jąkanie się) objawiające się w sytuacjach stresowych

Cameron Lupin
#17
04.04.2023, 22:48  ✶  

Ta to dopiero ma pozytywne nastawienie do życia, pomyślał Cameron, jednak postanowił urwać temat, co by jeszcze bardziej nie stresować starszej koleżanki. Miała prawo się martwić, skoro pragnęła możliwie szybko wrócić do córki. Mimo to Lupin nie potrafił odsunąć od siebie tych zmartwień. Pierwszymi atakami Śmierciożerców mało kto się przejmował, a jednak te coraz bardziej nabierały na siłę, odkąd Czarny Pan wydał swój manifest. Tym razem mogło być podobnie. Chyba że siłom bezpieczeństwa uda się zatrzymać niebezpieczeństwo lub ograniczyć jako zasięg tylko na terytorium Beltane.

— Nie, w żaden razie! — zaprzeczył gorliwie. Wprawdzie chłopak zwykł ciągać go po Hogwarcie w najmniej odpowiednich momentach, co nie zawsze mu się podobało, jednak do samego Nicholasa nic nie miał. Zdarzały się chwile, gdy tęsknił za jego towarzystwem i łaknieniem poznania kolejnych tajemnic. Teraz mogli co najwyżej odkrywać sposoby na to, jak się zabezpieczyć przed atakami radykałów, a nie badać tajne przejścia w Hogwarcie. — To dobry kumpel. Mam nadzieję, że u niego wszystko w porząsiu.

Wbił spojrzenie w ziemię, podążając za duchem. Czy młody Figg też się kręcił też na Beltane? Było tam tyle ludzi, że w sumie mogli się nie spotkać. Czy udało mu się uciec przed tym, co się tam wyprawiało? A może jego też gdzieś wywiało? Potrząsnął głową na samą myśl o tym, że mogłoby mu się coś stać tej nocy. Może nie był z nim aż tak blisko, jak z Charlesem i Heather, ale jednak znali od paru dobrych lat. Wystarczy, że w tym roku otarł się o jeden pogrzeb przyjaciela, nie szukał okazji do wybrania się na stypę z prawdziwego zdarzenia.

Dopiero po dłuższym czasie zorientował się, że weszli na tyle głęboko w Knieję, że właściwie ciężko było wychwycić w okolicy jakieś punkty szczególne. Wprawdzie jego rozeznanie w terenie nigdy nie było szczególnie dobre, co zresztą udowodniła wyprawa po czekoladowe jajka podczas Ostary, ale teraz wątpił, czy byłby w stanie znaleźć drogę powrotną do miejsca, w którym na początku wylądowali. Cholerna natura. Niby potrafiła wytworzyć prawdziwe cuda, ale jak przychodziło co do czego, to wszystko wyglądało tak samo.

— Mhmm... No szkoda — przyznał z rozbrajającą szczerością. Nie, żeby miał do niej pretensje, że też nie posiadała tej wiedzy, ale sporo by dał, aby móc zweryfikować informacje, które otrzymali od ducha. Gdyby spytać tą wiedźmę, co właściwie się wydarzyło, pewnie też miała swoją własną wersję zdarzeń, więc historia opowiedziana przez mieszkańca Doliny niezwiązanego z tymi zdarzeniami, mogłaby rozwiać nieco wątpliwości. — Nawet szybko poszło.

Czy naprawdę pokonali długi odcinek drogi? A może las był zaczarowany? Albo po prostu wylądowaliśmy tak blisko chaty, pomyślał Lupin, dalej trzymając się krok w krok Nory.

— Trzymaj za nas kciuki, okej? — rzucił do zjawy, starając się wykrzesać z siebie pewny siebie uśmiech, zanim wkroczył wraz z panną Figg na teren działki.

Widmo
wiek
sława
krew
genetyka
zawód
Norvel Twonk to czarodziej nieznanego statusu krwi, który poświęcił własne życie, aby ocalić mugolskie dziecko przed mantykorą. Za ten czyn odznaczono go pośmiertnie Orderem Merlina I Klasy.

Norvel Twonk
#18
07.04.2023, 23:59  ✶  
Duch Vivianne obserwował jak Nora i Cameron oddalali się w stronę chaty. Wisiał nieruchomo, a jego srebrzysta sylwetka przez jakiś jeszcze czas odcinała się na tle ciemnego lasu. Rozpłynęła się w powietrzu dopiero wtedy, gdy obydwoje przekraczali furtkę. Na chwilę przed tym, do ich uszu doleciał cichy szept zjawy: pamiętajcie by założyć mu wianek na głowę.
Podwórze było zadbane, był tu nawet ogródek, który wyglądał na świeżo skopany, a sam kamienny domek wyglądał tak, jakby ktoś poświęcił mu sporo uwagi. Przez okna widzieli palące się w środku światła. Budynek miał jasne drzwi wejściowe, jasne okiennice a jedną ze ścian porastały pnącza bluszczu. Gdy zbliżali się do wejścia, słyszeli dochodzące ze środka dźwięki. Jakby cichej rozmowy. Ale wystarczyło tylko by nacisnęli na klamkę a poczuli jak nieznana im magia wciągnęła ich do środka.

Koniec sesji

Tu kończy się część 1 waszej przygody. 2 część rozpocznie się niedługo w nowym wątku, przy którym was otaguję.
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości
Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Cameron Lupin (2938), Nora Figg (3133), Norvel Twonk (1843)


Strony (2): « Wstecz 1 2


  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Przydatne linki
Kolejeczka
Tryb normalny
Tryb drzewa