• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Anglia Dolina Godryka Knieja Godryka v
« Wstecz 1 2
[2.05.72] Rachunek sumienia - po wielkiej wichurze/ Drużyna do zadań specjalnych

[2.05.72] Rachunek sumienia - po wielkiej wichurze/ Drużyna do zadań specjalnych
Wścibska dziennikarka
Granica między fantazją, a rzeczywistością była u mnie zawsze beznadziejnie zamazana.
wiek
sława
I
krew
czysta
genetyka
—
zawód
Daisy to ładna dziewczyna o rozmarzonych, zielonych oczach. Kiedy na kogoś patrzy, tej osobie może się wydawać, że nagle stała się całym światem dla młodziutkiej dziennikarki. Na tle innych czarownic wyróżnia się gęstymi, kręcącymi się rudo-brązowymi włosami. Chętnie nosi je zaplecione w kucyk. Nie jest ani przesadnie wysoka (mierzy ok. 165 cm wzrostu), ani krzepko zbudowana. Choć lubi ładnie wyglądać, ceni sobie wygodę. Zazwyczaj można ją spotkać albo z aparatem fotograficznym u szyi, albo z notatnikiem i piórem w ręku. Pojawia się na większości istotnych, publicznych uroczystości w Ministerstwie Magii.

Daisy Lockhart
#11
05.07.2023, 00:17  ✶  
Daisy stanęła jak wryta. Wyciągnęła rękę w stronę Darcy’ego, na wszelki wypadek zagradzając mu drogę. Przez kilka sekund obserwowała spłoszonego hupogryfa w milczeniu, w głowie przypominając sobie wszystko, co jeszcze pamiętała ze szkoły o tych stworzeniach. Jak na ironię, pierwsze o czym pomyślała to, że jadły fretki i bardzo je lubiły. Dobrze, że ani ona, ani brat nie byli fretkami. A druga myśl, równie nieprzydatna co pierwsza krążyła wokół zaklęcia zwodzącego i tego, że pewnie w tej chwili i tak nie działało.
- Co on tu robi – wymamrotała skonfundowana. – To hipogryf. I coś ma. No już, już spokojnie… - zaczęła, gdzieś w połowie wypowiedzi tracąc zainteresowanie Darcym i skupiając się na majestatycznym zwierzęciu, które mieli przed sobą. Chodzące skrzyżowanie orła z koniem robiło niebagatelne wrażenie. Jeszcze bardziej, gdy patrzyło się na nie w ciemnym lesie a nie na polanie lub lecące po niebie. – Jeśli się przed nim pokłonimy, to może odda nam tę… torebkę? Tak, tę torebkę – powtórzyła nieco pewniej, ciągle mocno skupiona na hipogryfie.
Wystąpiła do przodu. Może i chciała być bardzo odważna, ale tak naprawdę to wcale nie była odważna. Była zwyczajna. A chwilami nawet nieco tchórzliwa. A teraz wcale nie uśmiechało jej się by magiczne zwierzę ją zaatakowało lub by zaatakowało jej brata. Tylko znowu zwyciężyła w niej nie rozwaga, ale ciekawość.
Przełknęła ślinę. Zamarła. Zmierzyć się z takim hipogryfem to było niebyle co. O, dzielna rycerka Daisy, mogła w jej wyobraźni dosiadać takiego, ale ta z rzeczywistości, Daisy dziennikarka, właśnie próbowała się z nim mierzyć. I zdawała sobie sprawę, że nie była to łatwa przeprawa.
- Pokłoń się przed nim. Tylko patrz mu w oczy. Nie okazuj słabości – rzuciła półgębkiem do Darcy’ego. A potem dokładnie wykonała własne polecenie.
Nie mrugała. Nie okazywała lęku, choć korciło ją by się wycofać i obejść stworzenie, jeszcze bardziej chciała zaskarbić sobie jego szacunek.

Rzucam na Charyzmę.
Rzut Z 1d100 - 90
Sukces!
Czarodziej
wiek
sława
—
krew
—
genetyka
—
zawód
Około 175 centymetrów wzrostu. Jasnobrązowa czupryna, latem łatwo rozjaśniająca się od słońca. Młodzieńcza twarz, sprawiająca raczej przyjazne wrażenie. Dość szczupły, choć nie wymizerowany.

Darcy Lockhart
#12
05.07.2023, 00:29  ✶  
Na widok hipogryfa Darcy trochę spanikował. Nie chodził na opiekę nad magicznymi stworzeniami, uważał zwierzęta za groźne i straszne i chciał nawet złapać Daisy za rękę i umykać, umykać, umykać… Na całe szczęście, jego siostra była bardzo mądra…
Chyba.
Prawda?
Darcy wydawał się niezdecydowany, trochę przerażony. Bo kłaniając się przed tą bestią będzie musiał odsłonić kark. Nie chciał odsłaniać karku. Ten hipocośtam miał bardzo ostry dziób. Czy naprawdę potrzebowali torby, którą trzymał?
- Ale Daisy… - wyszeptał i jęknął, kiedy jego siostra ruszyła się kłaniać. Gdyby to był ktokolwiek inny, Lockhart wycofałby się po prostu, ale nie mógł zostawić tutaj bliźniaczki. Na drżących nogach ruszył dwa kroki w przód. Oczy zaszły mu natychmiast łzami, ale podjął heroiczny wysiłek, aby nie mrugnąć. Ukłonił się, zastanawiając się, jak ma niby nie okazywać słabości, skoro właśnie prawie pada na kolana przed tym dziwacznym, cuchnącym koniem!
Ku jego niebotycznemu zdumieniu, hipogryf nieomal natychmiast również się im pokłonił. A potem upuścił przed Daisy torbę, jakby przyszedł tu tylko po to, by komuś ją oddać. Ba, choć chwilę temu zdawał się spłoszony, teraz jakby się uspokoił – i po prostu odbiegł pomiędzy drzewa…
– Na litość Merlina… – wyszeptał Lockhart, chwytając się za serce i zastanawiając, czy w tym wieku może dostać zawału. Po chwili jednak pochylił się, by podnieść torbę i wyciągnął z niej papiery. – Miriam Pongs. Hej! Daisy! Może ona jest tu gdzieś w pobliżu? – powiedział, podekscytowany trochę ideą ponownego uratowania kogoś jeszcze, ruszył dalej. Torbę należącą do wiedźmy przerzucił sobie przez ramię.

!F4
Czarodziejska legenda
Przeciwności losu powodują, że jedni się załamują, a inni łamią rekordy.
wiek
sława
krew
genetyka
zawód
Los musi się dopełnić, nie można go zmienić ani uniknąć, choćby prowadził w przepaść. Los objawia nam swoje życzenia, ale na swój sposób. Los to spełnione urojenie. Los staje się sprawą ludzką i określaną przez ludzi.

Pan Losu
#13
05.07.2023, 00:30  ✶  

A więc zdecydowaliście się przemierzać Knieję...


Na swojej drodze natrafiliście na oderwane kończyny. Ręka, oderwana od tułowia i zmasakrowana, była obgryziona przez jakieś dzikie zwierzę. Noga, z podobnym stanie, leżała kilkanaście metrów dalej, na wysokim wzniesieniu. Ktokolwiek to był, należał mu się pochówek - wypadało więc schować te kończyny do worka i zabrać je ze sobą.
Wścibska dziennikarka
Granica między fantazją, a rzeczywistością była u mnie zawsze beznadziejnie zamazana.
wiek
sława
I
krew
czysta
genetyka
—
zawód
Daisy to ładna dziewczyna o rozmarzonych, zielonych oczach. Kiedy na kogoś patrzy, tej osobie może się wydawać, że nagle stała się całym światem dla młodziutkiej dziennikarki. Na tle innych czarownic wyróżnia się gęstymi, kręcącymi się rudo-brązowymi włosami. Chętnie nosi je zaplecione w kucyk. Nie jest ani przesadnie wysoka (mierzy ok. 165 cm wzrostu), ani krzepko zbudowana. Choć lubi ładnie wyglądać, ceni sobie wygodę. Zazwyczaj można ją spotkać albo z aparatem fotograficznym u szyi, albo z notatnikiem i piórem w ręku. Pojawia się na większości istotnych, publicznych uroczystości w Ministerstwie Magii.

Daisy Lockhart
#14
05.07.2023, 00:50  ✶  
Do samego końca Daisy nie była pewna, czy hipogryf naprawdę uzna, że była warta szacunku. Ale jak się okazało rycerka – Daisy z jej wyobrażeń i Daisy – dziennikarka z rzeczywistości, w tej sekundzie były jedną i tą samą osobą.
Napięcie, które czuła rozproszyło się, gdy magiczne zwierzę odwzajemniło ukłoń a potem opuściło przed nią torebkę. Stała dalej, kompletnie nieruchomo, wsłuchując się w odgłosy marudzenia Darcy’ego i oddalającego się hipogryfa. A potem westchnęła, długo i przeciągle, tym westchnieniem który gdzieś w połowie zamienił się w jęk ulgi.
- Jesteśmy niesamowici – powiedziała słabym głosem i jakby na przekór emocjom, które się w nim tliły, uśmiechnęła się szerzej. – Możliwe. Może nawet ją uratujemy – zgodziła się ugodowo z bratem.
I pewnie to był moment, w którym powinni odwrócić się i uznać, że czas zakończyć tę dziwną przygodę. Uratowali ranną kobietę, znaleźli czyjąś torebkę, uciekli przed stadem dzikich zwierząt. Zrobili wszystko, co tylko było w granicach ich możliwości.
Ale Daisy Lockhart nigdy nie wiedziała, kiedy należało powiedzieć stop, więc zamiast wycofać się i mieć z tego dnia same przyjemne wspomnienia, ruszyła dalej. Tym razem nie przeszli aż tak wiele, gdy młodziutka dziennikarka stanęła jak wryta. Pozieleniała na twarzy, nawet nie obrzydzona, ale prawdziwie przerażona widokami oderwanych kończyn.
- Ja… - zaczęła i umilkła. Odwróciła głowę i zrobiła kilka pośpiesznych kroków, zanim wreszcie jej ciałem wstrząsnęły pierwsze torsje. – To… - próbowała coś powiedzieć, ale znowu zwymiotowała.
Oparła się ręką o drzewo. Dotknęła dłoni czołem. Wisiała tak dłuższą chwilę, czekając aż jej żołądek się uspokoi. W oczach piekły ją bezsilne łzy. Znowu poczuła, że nienawidzi Śmierciożerców i nienawidzi tego, że przez nich musiała zobaczyć jakiegoś rozczłonkowanego nieszczęśnika.
- To się nie godzi, żeby on tu tak został – wyrzuciła z siebie rozgniewana.
Ale nie miała w sobie tyle odwagi by podnosić cudze członki rękami. Używała do tego różdżki, machając nią tyle razy, ile tylko trzeba było by wreszcie wcisnąć je do wyciągniętego z torby worka.
Czarodziej
wiek
sława
—
krew
—
genetyka
—
zawód
Około 175 centymetrów wzrostu. Jasnobrązowa czupryna, latem łatwo rozjaśniająca się od słońca. Młodzieńcza twarz, sprawiająca raczej przyjazne wrażenie. Dość szczupły, choć nie wymizerowany.

Darcy Lockhart
#15
05.07.2023, 00:58  ✶  
Darcy w teorii wiedział, że w Kniei mogą natknąć się na ciała.
Nie spodziewał się jednak, że naprawdę jakieś znajdą. A na pewno nie oczekiwał, że będzie w takim stanie!
Ktokolwiek teraz by ich zobaczył, od razu domyśliłby się, że są rodzeństwem. Nie tylko Daisy bowiem postanowiła pozbyć się zawartości swojego żołądka. Lockhart zrobił dokładnie to samo: pochylił się pod pobliskim drzewem i zwymiotował. Ledwo parę sekund później zerkał na szczątki, a potem odwracał wzrok, i znowu na nie zerkał, i… sam już nie wiedział, co robić. Zostawić je i uciekać? Zabrać? Oznaczyć miejsce na mapie i komuś je wskazać?
- To… to… - zaczął i urwał, niepewny, co właściwie „to”. Wyciągnął rękę, by ścisnąć dłoń siostry, nie mając pojęcia, w jaki sposób ją pocieszyć. Był trochę wdzięczny, że ona też zwymiotowała. Dzięki temu nie czuł się tak żałośnie.
Nie odważyłby się chyba zebrać fragmentów ciała do worka. Daisy okazała się odważniejsza od niego. I gdy umieściła je w środku, Lockhart z ociąganiem też wyjął różdżkę. Skoro ona przyjęła na siebie część zadania, on powinien lewitować ten straszny pakunek z powrotem do Doliny Godryka.
Lewitować – bo za nic, za żadne skarby, nie wziąłby go w dłoń.
Wojna z Voldemortem, o której do tej pory tylko czytał i pisał… wydała mu się nagle bardzo straszna i bardzo realna. Dotąd przecież wszystko go jakoś omijało. Żył po swojemu. Raz znalazł się w pobliżu ataku, ale nie ucierpiał. Nic mu nie groziło. Teraz… teraz myślał o tym, że on i Daisy byli poprzedniego wieczora na polanie. I gdyby nie umówili się, że wrócą, gdy zacznie się ściemniać, aby napisać artykuły do wydania porannego…
Może to oni by tutaj leżeli.
Pogrążony w tych ponurych, zupełnie obcych mu do tej pory rozważaniach, ruszył w las. Już skręcając w stronę Doliny Godryka. Chciał wracać. Najlepiej do domu. I po prawdzie modlił się w duchu, aby po drodze niczego więcej nie znaleźć. Ze szczególnym uwzględnieniem innych fragmentów ciała. Próbował nie myśleć o zawartości tego nieszczęsnego worka…

!F5
Czarodziejska legenda
Przeciwności losu powodują, że jedni się załamują, a inni łamią rekordy.
wiek
sława
krew
genetyka
zawód
Los musi się dopełnić, nie można go zmienić ani uniknąć, choćby prowadził w przepaść. Los objawia nam swoje życzenia, ale na swój sposób. Los to spełnione urojenie. Los staje się sprawą ludzką i określaną przez ludzi.

Pan Losu
#16
05.07.2023, 00:58  ✶  

A więc zdecydowaliście się przemierzać Knieję...


Natrafiliście na masę połamanych drzew i powyrywanych krzewów, które runęły na ścieżkę prowadzącą do Doliny. Musicie usunąć je z drogi, żeby umożliwić przejazd wozom. To ciężka praca z użyciem mięśni i zaklęć translokacyjnych, którym nie podołają osoby posiadające mniej niż ◉◉○○○ w obu statystykach. Jeżeli nie podołaliście, pole zwolni się dla innej grupy.
Wścibska dziennikarka
Granica między fantazją, a rzeczywistością była u mnie zawsze beznadziejnie zamazana.
wiek
sława
I
krew
czysta
genetyka
—
zawód
Daisy to ładna dziewczyna o rozmarzonych, zielonych oczach. Kiedy na kogoś patrzy, tej osobie może się wydawać, że nagle stała się całym światem dla młodziutkiej dziennikarki. Na tle innych czarownic wyróżnia się gęstymi, kręcącymi się rudo-brązowymi włosami. Chętnie nosi je zaplecione w kucyk. Nie jest ani przesadnie wysoka (mierzy ok. 165 cm wzrostu), ani krzepko zbudowana. Choć lubi ładnie wyglądać, ceni sobie wygodę. Zazwyczaj można ją spotkać albo z aparatem fotograficznym u szyi, albo z notatnikiem i piórem w ręku. Pojawia się na większości istotnych, publicznych uroczystości w Ministerstwie Magii.

Daisy Lockhart
#17
05.07.2023, 01:39  ✶ (Ten post był ostatnio modyfikowany: 06.07.2023, 23:05 przez Daisy Lockhart.)  
Daisy ucieszyło, że jej brat wziął na siebie trudności związane z transportem worka z oderwanymi kończynami. Och, oczywiście nie myślała o tym, że powinien nosić go na swoich barkach – samo wyobrażanie sobie, że taka martwa ręka mogłaby go dotknąć albo cudza, ludzka krew miałaby zaplamić jego ubranie, była straszna – ale skoro rannej kobiecie nie przeszkadzało trochę dodatkowych siniaków to dźwiganie tego za pomocą magii wydawało się dobrym pomysłem. Nawet jeśli magia teraz szwankowała to taka… taki obijający się o ziemię worek z kończynami też nie powinien dla nikogo robić problemów.
Poszła za bratem, nieszczególnie zwracając teraz uwagę, gdzie właściwie idą. Podobnie jak Darcy pochłonięta była własnymi, nieszczególnie wesołymi myślami. Irytował ją Czarny Pan, irytowali jego Śmierciożercy, denerwowało jak swoimi działaniami wpływali na życie innych czarodziei. Daisy nie była czarownicą, która chciała się bawić w politykę. Nie uważała by jej krew była gorsza dlatego, że jej jakiś pra pra pra dziadek lub pra pra pra pra pra pra pra babka byli mugolami. W odróżnieniu od tych czystokrwistych świrów nie miała na sumieniu morderstw niewinnych i to nie przez jej zachowanie, musiała razem z Darcym ciągnąć cudze zwłoki do Doliny Godryka.
Zmarszczyła czoło, gdy trafili na masę połamanych drzew i powyrywanych krzewów, które runęły na ścieżkę prowadzącą do Doliny. Może gdyby magia działała tak, jak powinna, Daisy próbowałaby je usunąć. Teraz jednak była na to zbyt przybita i o wiele za zmęczona.
- Zgłosimy to tej blondynce u której się zapisywaliśmy – powiedziała tylko do brata.
A potem razem z nim wróciła na Polanę Ognisk. Na miejscu rzeczywiście poinformowała o ich wszystkich znaleziskach. Z największą przyjemnością też zostawiła worek z kończynami przed przyjmującą zgłoszenia. I tak nie miała pojęcia, co powinni z nim zrobić, a jakaś część jej natury poczuła się lepiej, gdy pozbyli się nieszczęśnika.
- Eee, jak już ustalicie kim jest zmarły to mogłabym prosić o jakieś informacje? – zapytała tylko. – Znaleźliśmy go. Chciałabym uczestniczyć w pogrzebie – wyjaśniła, skąd to zainteresowanie.
Niezależnie od uzyskanej odpowiedzi uznała, że razem z bratem wykonali kawał dobrej roboty.
Czarodziej
wiek
sława
—
krew
—
genetyka
—
zawód
Około 175 centymetrów wzrostu. Jasnobrązowa czupryna, latem łatwo rozjaśniająca się od słońca. Młodzieńcza twarz, sprawiająca raczej przyjazne wrażenie. Dość szczupły, choć nie wymizerowany.

Darcy Lockhart
#18
06.07.2023, 23:09  ✶ (Ten post był ostatnio modyfikowany: 06.07.2023, 23:10 przez Darcy Lockhart.)  
Worek dwukrotnie opadł na ziemię. Na szczęście Darcy pamiętał, by lewitować go nisko - a jednak za każdym razem, gdy te szczątki uderzały o podłoże, wielka gula w jego gardle narastała. Starał się nie myśleć o tym, że w tym worku spoczywa człowiek.
Fragmenty człowieka.
Gdyby miał w żołądku coś jeszcze, chyba zwymiotowałby znowu.
Kiedy wynosił z lasu tę kobietę, czuł się bohaterem. Podobnie jak w tamtej chwili, w której udało się im (a właściwie Daisy, ale Darcy lubił przejmować część zasług, a ona sama by tu nie weszła!) zdobyć torbę od hipogryfa, w tej chwili niesioną na ramieniu, bo może dzięki niej ktoś znajdzie tę czarownicę. Ale w tej chwili czuł boleśnie, że żaden z niego heros - i chciał być gdziekolwiek, byle nie tutaj. Dlatego szedł tak szybko, jak tylko pozwalały mu nogi, chociaż zmęczenie po tych leśnych wędrówkach powoli zaczęło dawać mu się we znaki.
Gdy natknęli się na zawalone przejście, wyciągnął różdżkę w ich stronę...
...a potem ją po prostu opuścił.
Jeśli nie znaleźliby tego worka, prawdopodobnie próbowałby usunąć te kamienie i chaszcze. (I odniósł sromotną porażkę, bo nie był ani siłaczem, ani mistrzem translokacji, był pisarzem, i powoli uświadamiał sobie, że nie powinien tu w ogóle przychodzić. Choć było jasne, że już jutro zapomni o tych myślach, poza tym może i nie miał racji... ten jeden raz... przecież faktycznie pomogli kobiecie, prawda?)
- Chodźmy stąd po prostu - mruknął do Daisy i znów wycelował w worek z makabryczną zawartością. Co go obchodziło, że wozy nie będą mogły jeździć przez Knieję? Straszna rzecz, nie ma co.
Ominął ostrożnie przeszkodzę i wraz z siostrą ruszył do miejsca, w którym zapisali się na przeszukiwanie lasu...

Koniec sesji
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości
Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Daisy Lockhart (2317), Darcy Lockhart (2055), Pan Losu (348)


Strony (2): « Wstecz 1 2


  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Przydatne linki
Kolejeczka
Tryb normalny
Tryb drzewa