Posiadanie tego typu gwarancji było dla niego wręcz na wagę złota. Wszystkie jego dotychczasowe związki nie były w stanie mu jej zapewnić i nie był w stanie przewidzieć tego, czy i kiedy osoba, z którą spędził noc albo kilka nocy postanowi to ujawnić z zamiarem celowego zaszkodzenia mu. Wolał aby to nie uległo zmianie, jeśli naprawdę dojdzie do tego, że łączący ich układ faktycznie się rozpadnie. Z perspektywy czasu trwał wyjątkowo długo, patrząc przez pryzmat ich znajomości. Bo sześć lat to naprawdę długo. Zwłaszcza, jak na nich. Przez wzgląd na ich podejście do związków i seksu.
Otwarcie się na te nowe perspektywy zawsze skutkują tym samym i będzie musiał z tym żyć, nawet jak on trwał w przekonaniu, że nie szukał stałych związków i nie wyobrażał sobie zachowywania wierności jednej kobiecie. Również nie dopuszczał do siebie myśli o stałym związku z drugim mężczyzną. Niezależnie od tego, z kim tak naprawdę spędzał noce, nie był uosobieniem moralności. Nie potrafił nagiąć tego nieprzyjaznego świata do swojej woli, aby mógł nie obawiać się konsekwencji ujawnienia mu swoich niemoralnych preferencji. Zrujnowałaby mu to życie i karierę. Miał za dużo do stracenia. Jeden problem na raz. Nie sposób zajmować się walką z całym światem, kiedy nie potrafiło się zapanować nad własnym życiem.
Jedno nie wyklucza drugiego. W pierwszej chwili chciał dopytać, czy wciąż rozmawiają o kawie, czy dotykają sedna sprawy. Na podstawie własnych dyskretnych obserwacji skłaniał się ku temu drugiemu wniosku. Po stosownej chwili wahania zdecydował się powstrzymać.
— Taka kawa również może być. — Zaproponowana mu przez gospodarza kawa po irlandzku nagle wydała mu się najlepszą propozycją, dlatego nie zaprotestował, nie chcąc aby Laurent się rozmyślił. Kawa w połączeniu z alkoholem była wspaniałym napojem, łączącym w sobie to, co najlepsze. Słaba głowa u Laurenta była dla niego powodem do okazywania swojego rozbawienia, ale też lekkiego załamywania się - stanowił on naprawdę marnego kompana do kielicha, jak i towarzysza suto zakrapianych imprez.
— Tylko odrobinę. — Przyznał mu rację w kwestii popijania kawy rumem, do którego pasowała znacznie lepiej herbata. Taki napój doskonale sprawdzał się w chłodne dni. Uniósł jedną z brwi, czując na sobie to pytające spojrzenie i słysząc następujące po nim pytanie. — Tak, mam. — W ostatnim czasie podejmowanie wielu decyzji przychodziło mu z wyraźnym trudem, jednak powzięcie tych odnośnie tego, czego chce się napić, były jednymi z prostszych do podjęcia. Potrzebował odrobiny czegoś mocniejszego. Ostatecznie.
— Co mam Ci powiedzieć? Czego Ty oczekujesz? — Zadawane przez Laurenta pytania może faktycznie nie zawierały żadnego przekazu podprogowego i nie miał podstaw aby nie uwierzyć w prawdziwość jego słów. Zastanawiające były te odnośnie traktowania kawy jako wymówki, zamiast oczekiwania. Zupełnie jakby wpraszanie się na kawę wykorzystał do przedłużenia swojej wizyty w tym miejscu. I nie byłoby to dalekie od prawdy, bowiem już wiedział, czego oczekiwał w tym momencie. Niewątpliwie nie powinien zadawać tych dwóch pytań, które niejako odwracały całą uwagę od jego osoby i stosowanych przez niego wymówek.