Aha, aha… przytakiwała na jego słowa kiwając do tego głową. Jej oczy obserwowały planszę, a gdy wymiana zdań skończyła się biały koń fiknął i przeskoczył na jakieś inne pole. Elaine podskoczyła wystraszona o mały włos nie spadając z własnego wierzchowca.
– Co to było? Jak on… co… jakie to ciężkie – wydusiła z siebie patrząc na figurę ze strachem w oczach. Poruszyła się niespokojnie w siodle i spojrzała na chłopaka. Dała by teraz wszystko, aby móc się z nim zamienić miejscem. On na pewno szybciej by to ogarnął od niej. – Co mam zrobić? Ruszyć w to samo miejsce koniem? Czy po prostu ruszyć pionkiem? W jaki sposób ten koń jechał? One nie chodzą wszystkie do przodu? – jęknęła zrezygnowana i popatrzyła na swoje ruchy. – Dobra ruszę pionkiem, ale zapamiętaj jak pojechał koń w razie czego bo ja tego nie kumam – mruknęła niezadowolona – B7 na B6 – powiedziała i przyglądała się temu, co się dzieje.