adnotacja moderatora
Rozliczono - Anthony Shafiq - osiągnięcie Badacz tajemnic I
—30/06/1961—
Egipt, Giza
Thomas Figg & Anthony Shafiq
![[Obrazek: xr0GedH.png]](https://secretsoflondon.pl/imgproxy.php?id=xr0GedH.png)
Wyjechałem z Kairu dziś ze słońca wschodem,
Mgła biała nad palmowym Kairu ogrodem
Kryła mi złote słońce... i łzy brylantowe
Zawieszała na palmach; a gmachy różowe
Zorzą mglistą, tysiącem wieżowych promieni
Przesuwając się w tajnej ogrodu zieleni,
Odchodziły gdzieś na wschód.
Za Nilem widać było zieloną równinę;
Po obu stronach domki białe, pełne krasy;
Za domkami dwa wielkie daktylowe lasy,
Między lasami przestwór i na tym przestworze
Trzy piramidy — dalej żółte piasków morze
I niebo blade — czyste, jak Ptolomeusza
Krąg z kryształu... Na oczach usiadła mi dusza...
![[Obrazek: xr0GedH.png]](https://secretsoflondon.pl/imgproxy.php?id=xr0GedH.png)
Wyjechałem z Kairu dziś ze słońca wschodem,
Mgła biała nad palmowym Kairu ogrodem
Kryła mi złote słońce... i łzy brylantowe
Zawieszała na palmach; a gmachy różowe
Zorzą mglistą, tysiącem wieżowych promieni
Przesuwając się w tajnej ogrodu zieleni,
Odchodziły gdzieś na wschód.
Za Nilem widać było zieloną równinę;
Po obu stronach domki białe, pełne krasy;
Za domkami dwa wielkie daktylowe lasy,
Między lasami przestwór i na tym przestworze
Trzy piramidy — dalej żółte piasków morze
I niebo blade — czyste, jak Ptolomeusza
Krąg z kryształu... Na oczach usiadła mi dusza...
Trzydziestka okazała się nie być tak dramatyczna jak poprzednie lata. Okrzepły wdowiec, zastępca szefa Organu Międzynarodowych Standardów Handlu Magicznego uznał jednak, że najwyższy czas na wakacje. Nadarzyła się z resztą po temu doskonała okazja - jego czcigodny ojciec wraz z matką udawali się akurat do Anglii, co czyniło ambasadę znośnym miejscem wypadowym, dla dyplomaty, który niekoniecznie ma ochotę widzieć się ze swoją najbliższą rodziną.
Nie myślał o tym zbytnio, chłonąc gorąc pustyni, żar, który wypalał w nim zmęczenie, oczyszczał od trosk szarej, londyńskiej codzienności.
Tak się akurat złożyło, o czym skwapliwie poinformowano go przy śniadaniu - że niedaleko Gizy i jej trzech pyszniących się piramid, odkryto grobowiec antycznego maga. Ślady wskazywały na konotacje z Imperium Rzymskim, nie trzeba było więc bogatemu hobbyście więcej powtarzać. Informacją, która mogłaby go pobudzić bardziej, byłoby chyba tylko odkopanie szkieletu smoka, szczególnie, jak dawno te zwierzęta były widziane w tej szerokości geograficznej.
Dotarł na miejsce pod wieczór, nie chcąc przeszkadzać badaczom, ale też mając świadomość, że jego umysł pracuje lepiej, gdy jest trochę chłodniej. Okryty białą materią, z oczywistych względów urody odziedziczonej po matce, nie mógł być pomylony z nikim miejscowym. Rozjaśnione od słońca włosy, łagodnie brązem pociągnięta skóra o arystokratycznych rysach i chłód stalowych oczu lustrujących okolicę. Nawet nie musiał za to płacić. Ambasadzie wszak się nie odmawiało.
– Hal 'ant dalili?– zapytał śniadego chłopaka, gdy zszedł z wielbłąda, którym tu dotarli od miejsca zbiorczego przeskoków. Nie domyślał się nawet, że kończyli tę samą szkołę...
Nie myślał o tym zbytnio, chłonąc gorąc pustyni, żar, który wypalał w nim zmęczenie, oczyszczał od trosk szarej, londyńskiej codzienności.
Tak się akurat złożyło, o czym skwapliwie poinformowano go przy śniadaniu - że niedaleko Gizy i jej trzech pyszniących się piramid, odkryto grobowiec antycznego maga. Ślady wskazywały na konotacje z Imperium Rzymskim, nie trzeba było więc bogatemu hobbyście więcej powtarzać. Informacją, która mogłaby go pobudzić bardziej, byłoby chyba tylko odkopanie szkieletu smoka, szczególnie, jak dawno te zwierzęta były widziane w tej szerokości geograficznej.
Dotarł na miejsce pod wieczór, nie chcąc przeszkadzać badaczom, ale też mając świadomość, że jego umysł pracuje lepiej, gdy jest trochę chłodniej. Okryty białą materią, z oczywistych względów urody odziedziczonej po matce, nie mógł być pomylony z nikim miejscowym. Rozjaśnione od słońca włosy, łagodnie brązem pociągnięta skóra o arystokratycznych rysach i chłód stalowych oczu lustrujących okolicę. Nawet nie musiał za to płacić. Ambasadzie wszak się nie odmawiało.
– Hal 'ant dalili?– zapytał śniadego chłopaka, gdy zszedł z wielbłąda, którym tu dotarli od miejsca zbiorczego przeskoków. Nie domyślał się nawet, że kończyli tę samą szkołę...