• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Poza schematem Retrospekcje v
« Wstecz 1 … 3 4 5 6 7 … 16 Dalej »
[06.61 Thomas & Anthony] Krąg z kryształu... Na oczach usiadła mi dusza...

[06.61 Thomas & Anthony] Krąg z kryształu... Na oczach usiadła mi dusza...
the web
Il n'y a qu'un bonheur
dans la vie,
c'est d'aimer et d'être aimé
wiek
43
sława
VI
krew
czysta
genetyka
—
zawód
Szef OMSHM-u
187 cm | 75 kg | oczy szare | włosy płowo brązowe Wysoki. Zazwyczaj rozsądny. Poliglota. Przystojna twarz, która okazjonalnie cierpi na bycie przymocowana do osoby, która myśli, że pozjadała wszelkie rozumy.

Anthony Shafiq
#1
18.09.2024, 13:09  ✶ (Ten post był ostatnio modyfikowany: 20.11.2024, 22:40 przez Baba Jaga.)  
adnotacja moderatora
Rozliczono - Anthony Shafiq - osiągnięcie Badacz tajemnic I

—30/06/1961—
Egipt, Giza
Thomas Figg & Anthony Shafiq
[Obrazek: xr0GedH.png]

Wyjechałem z Kairu dziś ze słońca wschodem,
Mgła biała nad palmowym Kairu ogrodem
Kryła mi złote słońce... i łzy brylantowe
Zawieszała na palmach; a gmachy różowe
Zorzą mglistą, tysiącem wieżowych promieni
Przesuwając się w tajnej ogrodu zieleni,
Odchodziły gdzieś na wschód.

Za Nilem widać było zieloną równinę;
Po obu stronach domki białe, pełne krasy;
Za domkami dwa wielkie daktylowe lasy,
Między lasami przestwór i na tym przestworze
Trzy piramidy — dalej żółte piasków morze
I niebo blade — czyste, jak Ptolomeusza
Krąg z kryształu... Na oczach usiadła mi dusza...



Trzydziestka okazała się nie być tak dramatyczna jak poprzednie lata. Okrzepły wdowiec, zastępca szefa Organu Międzynarodowych Standardów Handlu Magicznego uznał jednak, że najwyższy czas na wakacje. Nadarzyła się z resztą po temu doskonała okazja - jego czcigodny ojciec wraz z matką udawali się akurat do Anglii, co czyniło ambasadę znośnym miejscem wypadowym, dla dyplomaty, który niekoniecznie ma ochotę widzieć się ze swoją najbliższą rodziną.

Nie myślał o tym zbytnio, chłonąc gorąc pustyni, żar, który wypalał w nim zmęczenie, oczyszczał od trosk szarej, londyńskiej codzienności.

Tak się akurat złożyło, o czym skwapliwie poinformowano go przy śniadaniu - że niedaleko Gizy i jej trzech pyszniących się piramid, odkryto grobowiec antycznego maga. Ślady wskazywały na konotacje z Imperium Rzymskim, nie trzeba było więc bogatemu hobbyście więcej powtarzać. Informacją, która mogłaby go pobudzić bardziej, byłoby chyba tylko odkopanie szkieletu smoka, szczególnie, jak dawno te zwierzęta były widziane w tej szerokości geograficznej.

Dotarł na miejsce pod wieczór, nie chcąc przeszkadzać badaczom, ale też mając świadomość, że jego umysł pracuje lepiej, gdy jest trochę chłodniej. Okryty białą materią, z oczywistych względów urody odziedziczonej po matce, nie mógł być pomylony z nikim miejscowym. Rozjaśnione od słońca włosy, łagodnie brązem pociągnięta skóra o arystokratycznych rysach i chłód stalowych oczu lustrujących okolicę. Nawet nie musiał za to płacić. Ambasadzie wszak się nie odmawiało.

– Hal 'ant dalili?– zapytał śniadego chłopaka, gdy zszedł z wielbłąda, którym tu dotarli od miejsca zbiorczego przeskoków. Nie domyślał się nawet, że kończyli tę samą szkołę...
Good Boy
I've got a twisted way of making it all seem fine
wiek
30
sława
III
krew
półkrwi
genetyka
—
zawód
Klątwołamacz
Wysoki na metr i dziewięćdziesiąt centymetrów co do milimetra - no więc wysoki, ale za to z drobną budową ciała. Czarne, kręcone włosy i ciemne oczy. Twarz pokryta kilkudniowym zarostem zdradza, że niezbyt dba o siebie.

Thomas Figg
#2
18.09.2024, 16:28  ✶ (Ten post był ostatnio modyfikowany: 27.09.2024, 13:58 przez Thomas Figg.)  

Thomas wychowany w deszczowej i pochmurnej Anglii nie był przyzwyczajony do takiej ilości słońca. Był tu w Egipcie już ile? CZtery miesiące, dłużej, chyba pół roku dobre już tutaj spędził, a nadal miewał problemy za dnia. Czuł się jak plasterek bekonu rzucony na patelnię i całkowicie zapomniany. Mimo stosowania kremów przeciw opalaniu to jego skóra nabrała nowego odcienia i na upartego mógłby udawać jednego z rdzennych mieszkańców tego regionu ze swoimi czarnymi włosami. Co prawda nauczył się zaklęć chłodzących, ale one nie pomagały mu zbyt wiele kiedy musiał wyjść na pełne słońce.

Mimo niezdolności do przystosowania siędę panującej tutaj pogody cieszył się, że to właśnie Egipt był pierwszym przystankiem na drodze do zostania klątwo łamaczem. Tutejsze wykopaliska wręcz roiły się od przeróżnych klątw i pułapek. Nie mógł sobie wyobrazić lepszego miejsca pod podjęcia nauk. Jednak bycie uczniem oznaczało też czasami wykonywanie zadań, które z łamaniem klątw czy rozbrajaniem pułapek miało mniej wspólnego - jedną z nich było oprowadzanie ludzi po bezpiecznych partiach piramid i grobowców. Zadziwiające jak wielu bogaczy i badaczy gotów było odwiedzić te miejsca - Thomas nie miał nic przeciwko temu, dopóki nie zachowywali się jak pijany wujek na jakimś wiejskim festiwalu z okazji lata.

- Co? Panie ja nie wiem, ja nie stąd - pomachał przecząco głową i skrzyżował przed sobą ręce jakby chciał nakreślić znak x przed sobą. Nie miał za grosz pojęcia co też chciał od niego nieznajomy. Absolutnie nie zrozumiał co ten nieznajomy do niego mówił, zwrócił uwagę na dość niecodzienną urodę jak na kogoś posługującego się lokalnym językiem (bo tyle rozpoznawał po obcowaniu z nimi przez pół roku), ale nie jemu było oceniać.
the web
Il n'y a qu'un bonheur
dans la vie,
c'est d'aimer et d'être aimé
wiek
43
sława
VI
krew
czysta
genetyka
—
zawód
Szef OMSHM-u
187 cm | 75 kg | oczy szare | włosy płowo brązowe Wysoki. Zazwyczaj rozsądny. Poliglota. Przystojna twarz, która okazjonalnie cierpi na bycie przymocowana do osoby, która myśli, że pozjadała wszelkie rozumy.

Anthony Shafiq
#3
21.09.2024, 17:04  ✶ (Ten post był ostatnio modyfikowany: 25.09.2024, 15:25 przez Anthony Shafiq.)  
Anthony zmarszczył brwi w zastanowieniu, ale dopiero po chwili dotarło do niego, że język, który usłyszał to jego ojczysta mowa. Fakt, że był multilingwistą zarówno z przydatków magii, jak i gruntownego, katorżniczego według niektórych wychowania, ostatecznie przywodził go od czasu do czasu w miejsce, w którym nie był pewien.

Gdy tylko uświadomił sobie, że to angielski i to z całkiem dobrze znaną melodią brytyjską okolic Doliny Godryka, przekręcił z zaciekawieniem głową, zupełnie jakby przypatrywał się ciekawemu okazowi muzealnemu.

– Pan raczy wybaczyć. Pytałem, czy jest pan może moim przewodnikiem, którego spodziewałem się tu spotkać. – W przeciwieństwie do Figga, Anthony mimowolnie posługiwał się szekspirowską mową, właściwą wysokim sferom w których się obracał. Potrafił dla zabawy naśladować zaciągnięcia uzależnione od regionu Wysp, ale musiałby o tym pomyśleć, a aktualnie był niezwykle podekscytowany wizją zejścia do grobowca, żeby bawić się w takie szarady.

Teoretycznie to musiał być on, no bo któż inny? Być może jednak chłopak stanowił tylko pomoc dla osoby realnie zajmującej się oprowadzaniem czarodziei, dlatego też polityk czekał na odpowiedź nim zamierzał się przedstawić czy wejść w jakąkolwiek dyskusję dotyczącą odkrycia, które miał okazję również obejrzeć, jako jeden z pierwszych ludzi w ogóle. Było to mocno "shafiqowskie" i choć mężczyzna wdał się w matkę z Parkinsonów, tak w takich chwilach jak ta odzywało się w nim echo pokoleń wcale nie polityków, a archeologów i odkrywców.


Good Boy
I've got a twisted way of making it all seem fine
wiek
30
sława
III
krew
półkrwi
genetyka
—
zawód
Klątwołamacz
Wysoki na metr i dziewięćdziesiąt centymetrów co do milimetra - no więc wysoki, ale za to z drobną budową ciała. Czarne, kręcone włosy i ciemne oczy. Twarz pokryta kilkudniowym zarostem zdradza, że niezbyt dba o siebie.

Thomas Figg
#4
22.09.2024, 01:46  ✶ (Ten post był ostatnio modyfikowany: 22.09.2024, 01:46 przez Thomas Figg.)  

Thomas teraz w sumie zastanawiał się czy, aby jegomość go zrozumiał. To byłoby całkiem komiczne, gdyby nie byli w stanie się porozumieć i cały czas mówili tylko w swoim języku. Tylko z drugiej strony byłoby to już nie zabawne, ale uciążliwe, gdyby tak każdy swoje i żaden nie był w stanie zrozumieć drugiego. Chyba zacznie nosić ze sobą jakieś zwroty zapisane na pergaminie, aby być w stanie choć proste rzeczy przekazać.
Dlatego też uniósł w górę brwi, kiedy okazało się, że nieznajomy posługuje się angielskim z taką wprawą jakby był urodzony na wyspach, zupełnie jak on. To nie mógł tak od razu? Wszystko by poszło gład... Cofnął to, bo mimo, że mówili teraz w tym samym języku, to chyba jednak nie z tej samej epoki.
Oczy Thomasa zabłysnęły figlarnie - bądź co bądź był tylko osiemnastoletnim mężczyzną, który znalazł się z dala od domu. Ale w całym tym zamieszaniu nie stracił tej figlarnej części siebie.
- Otóż występuje pewien paradoks. Bo jednocześnie jestem pańskim przewodnikiem, ale i w tym samym czasie nim nie jestem - powiedział z niewinną miną. Tu na pustyni nawet nie próbował silić się na jakieś górnolotne słowa, było za gorąco nawet jeśli słońce właśnie chyliło się ku zachodowi. - Wszystko zależy czy jest pan osobą, na którą czekam, czy też nią pan nie jest - dodał wpatrując się w rzeczonego jegomościa. Na całe szczęście powiedzieli mu jak nazywa się ten, na którego ma czekać, szkoda tylko, że pominęli tak istotną kwestię jak rysopis. Odczekał chwilę, ale nie torturował już Anthonego swoim zachowaniem i zagadkami.
- Pan Shafiq, jak mniemam? - dopytał i wyciągnął przed siebie rękę. - Thomas Figg, będę pana przewodnikiem - przedstawił się już jak należy.
the web
Il n'y a qu'un bonheur
dans la vie,
c'est d'aimer et d'être aimé
wiek
43
sława
VI
krew
czysta
genetyka
—
zawód
Szef OMSHM-u
187 cm | 75 kg | oczy szare | włosy płowo brązowe Wysoki. Zazwyczaj rozsądny. Poliglota. Przystojna twarz, która okazjonalnie cierpi na bycie przymocowana do osoby, która myśli, że pozjadała wszelkie rozumy.

Anthony Shafiq
#5
25.09.2024, 16:45  ✶  
To był moment. Mgnienie. Właściwie krótka chwila, na dwa uderzenia serca. Zdziwienie obmalowało się na twarzy Anthony'ego, zupełnie jakby żart uderzył go za mocno, albo jakby go nie zrozumiał w pierwszej chwili.

Ale on go zrozumiał bardzo dobrze.

On znał ten ton, to poczucie humoru. Znał je na pamięć.

W końcu spędzili z Morpheusem Longbottomem siedem długich lat we wspólnym dormitorium, a potem kolejnych kilkana na budowaniu swojej ekonomicznej niezależności. Mimo pustynnej aury niemal poczuł zapach morza, niemal usłyszał trajkoczące na jarmarku Lovegoodów przekupki, a tęsknota za hrabstwem Devon stała się nieoczekiwanym odpryskiem emocjonalnego wnętrza, które ni jak nie mogło przebić się przez skorupę, zwyczajnie życzliwej twarzy.

To byłoby szalenie głupie i nierozważnie, poddawać się tak łatwo pierwszemu wrażeniu, które bynajmniej nie wynikało z sympatii do nieznajomego, a wielkiej miłości do przyjaciela, z którym zapewne czekało go dożywocie, gdzieś kiedyś, jak sytuacja nie będzie wymagała utrzymywania ich zażyłości w tajemnicy.

Dlatego też Anthony podjął szybką kalkulację kim też nieznajomy mógł być. Gdy trzymał go za rękę, gdy próbował odnaleźć w jego twarzy cechy domu Longbottomów inne niż słowa. W sumie, gdyby byli nieco starsi, to mógłby być syn Morpheusa, ale o istnieniu dziecka wieszcza wiedziałby jeszcze zanim byłoby ono poczęte. Dziecko któregoś z jego braci? Może Erik? Zdawało mu się, że po powrocie do kraju nie miał jeszcze okazji pomówić z najstarszym synem Jeremiasza. A nie, padło już nazwisko. Figg. Zapadki wskoczyły na dobre tory, a głowa pokiwała w niedowierzaniu jak mały jest świat. Było tam rodzeństwo, parka małych półkrwistych kociaków pośród rasowych psów.

– Tak to ja – potwierdził miękko, uśmiechając się szerzej, ważąc w sercu czy warto zdradzać się ze swoją wiedzą i tym, że najprawdopodobniej był świadkiem jak Thomas jako dzieciak zgubił bieliznę w jeziorze ku uciesze zebranej gawiedzi. Nie był też pewien czy w ogóle był przez niego pamiętany - wychudły, blady młodzieniec, który mimo skwaru lata zwykle chodził okutany czernią, podążający za roześmianym Morpheusem i naglący go do rozmów, które były zbyt skomplikowane na dziecięce uszy. – Czy dobrze rozpoznaję akcent z Devon, daleko od kraju nas wywiało czyż nie? – On był bogatym hobbysta, a jego towarzysz półkrwi dzieciakiem, który chciał dorobić. Ach, piekielne pierwsze wrażenie. Czy mógł jednak biczować się za to skracanie dystansu, gdy tak bardzo tęsknił za swoim przyjacielem? – Ruszajmy, a potem... zapraszam na bukłak miejscowego wina i basbusę. Poza zapłatą na którą byliśmy umówieni oczywiście – był ciekaw jego opowieści, nagle nie mniej niż był ciekaw tego grobowca. Ale też nie chciał tracić czasu. Słońce chyliło się ku zachodowi, a nie wiadomo jaką magię aktywował zmrok...
Good Boy
I've got a twisted way of making it all seem fine
wiek
30
sława
III
krew
półkrwi
genetyka
—
zawód
Klątwołamacz
Wysoki na metr i dziewięćdziesiąt centymetrów co do milimetra - no więc wysoki, ale za to z drobną budową ciała. Czarne, kręcone włosy i ciemne oczy. Twarz pokryta kilkudniowym zarostem zdradza, że niezbyt dba o siebie.

Thomas Figg
#6
27.09.2024, 22:04  ✶  

Przekrzywił nieco głowę przypatrując się nieznajomemu, który zdawał się być pochłonięty swoimi myślami, zanim zareagował w jakikolwiek sposób. Cóż, przynajmniej odwzajemnił uścisk dłoni, to był już jakiś start, czyli jednak był on "jego" turystą, które miał oprowadzić na nocne zwiedzanie piramidy. Nie wiedział co prawda czemu ludzie chcieli koniecznie wybiera się tam po zachodzie słońca, bo wnętrze było oświetlane magicznie, słońce do wnętrza nie dochodziło, więc musieli sobie radzić w taki, a nie inny sposób. W niektórych świątyniach nocne zwiedzanie potrafiło zrobić piorunujący efekt, ale piramidy? Cóż, nie oceniał, zlecenie to zlecenie, wolał je wykonać, aby móc dalej uczyć się fachu, niż skończyć bez pracy.
- Huh? - wyrwało mu się na wspomnienie Devon, zbił go tym zupełnie z tropu, bo nie miał pojęcia kim jest stojący przed nim mężczyzna. Gdyby dość odpowiednio pobudził jego pamięć to zapewne przypomniałby sobie "dementorzego" kolegę wujka Morpheusa, który w najbardziej upalne lato ubierał się na czarno, jakby właśnie był dementorem. - Trochę daleko, jednak to najlepsze miejsce do zostania profesjonalnym klątwołamaczem - tutaj się nie mylił, Thomas co prawda nie był pewien czy inny rejon świata nie jest lepszy, jednak to jak bardzo ruiny starożytnego Egiptu były naszpikowane klątwami sprawiało, że ten kraj był idealny do nauki i początkowego stawiania kroków w tej karierze.
Zawahał się słysząc zaproszenie na wino oraz jakieś nieznane mu słowo, nie wiedział, że już jadł to na co go zapraszał Anthony, tylko nie wiedział, jak to się nazywa. Odczuwał pewne wahanie co do tego, bo dobrze by było porozmawiać z kimś kto też pochodzi z jego rodzimego kraju, ale z drugiej strony nie był pewien czy może tak się spoufalać ze zleceniodawcą. Dlatego też wybrał możliwie najbezpieczniejszą odpowiedź.
- Dziękuję, jeżeli nie będę musiał wracać natychmiast do pracy to z miłą chęcią, panie Shafiq - skinął głową po swoich słowach w ramach podziękowania za zaproszenie. Teraz jednak musiał wracać do tego po co tutaj obaj byli, czyli zwiedzania. Chrząknął i rozejrzał się uważnie, nikogo nie było w zasięgu wzroku, zresztą słońce powoli chyliło się ku zachodowi.
- Dalej będziemy się teleportować, proszę mnie złapać za rękę - dodał i wyciągnął przed siebie dłoń, a gdy tylko został za nią chwycony odliczył do trzech i z cichym pyknięciem obie postacie rozmyły się w powietrzu.
***
Pojawili się w innym miejscu, punkcie teleportacyjnym na obrzeżu obozowiska magicznych archeologów i klątwołamaczy, ze ścieżką prowadzącą prosto do wejścia do piramidy. Sama ścieżka była wyznaczona rzędem pochodni wbitych w piasek po obu jej stronach.
- Zapraszam - zaprosił gestem Anthonego, aby ruszył wraz z nim w stronę wejścia. - Choć mówi się ,ze jest to piramida grobowiec faraona Chefrena z IV dynastii, i to jemu przypisuje się zbudowanie Sfinksa. To odkryliśmy również boczny grobowiec należący do jego nadwornego kapłana. Z zapisków na ścianach udało się nam ustalić, że ów kapłan był również magiem, a w jego grobowcu znalezione zostały przeklęte przedmioty. - zaczął przedstawiać historię miejsca, do którego właśnie zmierzali.
the web
Il n'y a qu'un bonheur
dans la vie,
c'est d'aimer et d'être aimé
wiek
43
sława
VI
krew
czysta
genetyka
—
zawód
Szef OMSHM-u
187 cm | 75 kg | oczy szare | włosy płowo brązowe Wysoki. Zazwyczaj rozsądny. Poliglota. Przystojna twarz, która okazjonalnie cierpi na bycie przymocowana do osoby, która myśli, że pozjadała wszelkie rozumy.

Anthony Shafiq
#7
29.09.2024, 16:40  ✶  
– Muszę przyznać panu rację, tu w Egipcie... zdaje się patrząc na historię tego miejsca, że to kolebka wszelkich klątw. Pracował pan przy odkryciu? Było mocno zabezpieczone? – dopytywał z zaciekawieniem, jeszcze nim ruszyli.

Zapewne miałby problem z tym, aby złapać za rękę obcego przewodnika, ale aura Doliny robiła swoje - znajomy akcent, zbliżona do przyjaciela uroda i poczucie humoru, to wszystko działało na korzyść anglika, który miał dzisiaj przybliżyć mu to wyjątkowe miejsce. Dlatego skinął głową i dał się poprowadzić magii w miejsce, które zamierzał tego dnia odkryć.

***

Przypatrywał się miejscu z zaciekawieniem, pilnując żeby niczego nie dotykać. Choć był tylko politykiem, miał wiele szacunku i ostrożności w kontaktach z antycznymi przestrzeniami. Słuchał z uwagą, odnajdując głos przewodnika jako przyjemny dodatek, nawet jeśli niektóre informacje pokrywały się z jego wiedzą. Nie przyszedł tu przecież nieprzygotowany.

– Tak... przed wiekami nieco inaczej postrzegano separację magicznej społeczności od mugolskiej. Zawsze ciekawiło mnie, czy było to spowodowane demografią, czy dopiero w obliczu kataklizmów mugolskich wywołanych naszym działaniem, zmusiły nas do postawienia kurtyny. Egipt pod tym względem jest zaskakujący, tu przepisy wciąż nie są tak restrykcyjne jak w Anglii i nawet granice kastowe mocno się zacierają. Różnice kulturowe może były zwielokrotnione po agresji Brytyjczyków na te ziemie. Egipscy magowie mieli mocno ambiwalentny stosunek wobec zakazu ingerowania i dość mocno naginali go do swoich celów – opowiadał młodszemu czarodziejowi, bo może ten skupiony na dziedzinie, którą chciał się zająć, nie był świadomy kontekstu. – Myślał pan o nauce arabskiego? Języki bardzo pomagają, szczególnie w krajach, gdzie Anglicy nie są zbyt mile widziani – dodał z dziwną troską. Cóż powinien go obchodzić los tego chłopaka bardziej niż to, aby doprowadził go żywego na powierzchnię po spełnieniu swojego obowiązku przewodnika?
Good Boy
I've got a twisted way of making it all seem fine
wiek
30
sława
III
krew
półkrwi
genetyka
—
zawód
Klątwołamacz
Wysoki na metr i dziewięćdziesiąt centymetrów co do milimetra - no więc wysoki, ale za to z drobną budową ciała. Czarne, kręcone włosy i ciemne oczy. Twarz pokryta kilkudniowym zarostem zdradza, że niezbyt dba o siebie.

Thomas Figg
#8
01.10.2024, 17:06  ✶  

- Dlatego też nauka idzie sprawniej niż w szkolnych warunkach, w Anglii znalezienie porządnego miejsca obwarowanego klątwami to niemal cud, a tutaj? Jest ich tyle co pijaków na Nokturnie - zgodził się z jego obserwacją, Egipt był miejscem idealnym do nauki fachu, a że dodatkowo przy tym zaczął uczyć się rozbrajania pułapek to inna kwestia. Znalazł to niezwykle ciekawe, że czasami wybierał się też i na mugolski wykopaliska, gdzie zajmowali się takimi mechanizmami w głównej mierze. - Nie, przybyłem jak już odkryli te boczny grobowiec, ale z tego co wiem zabezpieczone były dość silnymi klątwami, a pierwszy odkrywca przypłacił nieopatrzne wejście życiem, bo pomylił pieczęci z runami i myślał, błąd nowicjusza można by rzec - przedstawił mu nieco historii co do tego gdzie się wybierają.

***

Popatrzył na jegomościa, którego miał oprowadzać, zdawał się on mieć dużo większą wiedzę na temat historii niż Thomas, cóż to nie sama historia ciekawiła jeszcze Thomasa, jak na razie to ten dreszczyk emocji podczas wchodzenia do naszpikowanego klątwami i pułapkami miejsca - to go napędzało do nauki i pozwalało mu się odnaleźć w tej pracy. Jednak poznawanie historii danego miejsca, kultury kraju w którym się znajduje - to jeszcze było przed nim, na razie był zbyt młody i zbyt zapalony do zostania pełnoprawnym klątwołamaczem.
- Nie wiem na ile to prawda, ale właśnie wszystko zależy od regionu. Tam gdzie mugole zaliczyli dość szybki skok technologiczny drogi z czarodziejami się rozeszły. Słyszałem nie raz tutaj informacje o jakichś szamanach wśród afrykańskich plemion, Ci szamani to nikt inny jak przecież czarodzieje. Wydaje mi się, ze wraz z rozwojem cywilizacyjnym drogi między czarodziejami i mugolami po prostu stając się coraz bardziej widoczne i dlatego rozchodzą się między sobą. Im bardziej rozwinięte społeczeństwo tym bardziej obawia się tego czego nie rozumie - powiedział wzruszając ramionami, mogliby nad tym w sumie wydatować przez bardzo długi czas a i tak nie znaleźliby prawdziwej odpowiedzi. Wydarzenia prowadzące do utworzenia Międzynarodowej Konferencji Czardziejów było naprawdę dużo i chyba o prawdzie jej utworzenia wiedzieli jedynie czarodzieje biorący udział w tamtych wydarzeniach. - Wie pan, że tak? Jednak nie jest mi tak łatwo uczyć się obcych języków. Cały czas staram się nauczyć jakichś prostych zwrotów, pomocnych w codziennym życiu - Figg w przeciwieństwie do Shafiqa nie miał ułatwionego zadania, nie był tez uzdolniony lingwistycznie, aby móc opanować szybko i łatwo obce języki - co będzie poniekąd jego przekleństwem w przyszłości podczas podróży, jednak jakoś sobie z tym poradzi.
- Kiedy będziemy w środku proszę nie dotykać niczego, choć wielokrotnie został sprawdzany ten grobowiec to nadal mogą znaleźć się tam jakieś przeoczone pułapki, a proszę mi wierzyć na słowo, jakakolwiek pułapka w grobowcu nie jest nieszkodliwym żartem- przestrzegł jeszce kiedy znaleźli się przy wejściu do korytarza, wiodącego wgłąb piramidy. Chwycił jedną z pochodni, wybierał specjalnie taką która płonęła magicznym płomieniem i nie produkowała dymu, ostatnie czego im było trzeba to podusić się tam w środku - mogli co prawda użyć swoich różdżek do wyczarowania światła, jednak blask płomieni dawał znacznie lepszy klimat podczas zwiedzania.
the web
Il n'y a qu'un bonheur
dans la vie,
c'est d'aimer et d'être aimé
wiek
43
sława
VI
krew
czysta
genetyka
—
zawód
Szef OMSHM-u
187 cm | 75 kg | oczy szare | włosy płowo brązowe Wysoki. Zazwyczaj rozsądny. Poliglota. Przystojna twarz, która okazjonalnie cierpi na bycie przymocowana do osoby, która myśli, że pozjadała wszelkie rozumy.

Anthony Shafiq
#9
08.10.2024, 10:33  ✶ (Ten post był ostatnio modyfikowany: 08.10.2024, 10:35 przez Anthony Shafiq.)  
– My też nie rozumiemy skoku technologicznego. Prąd, kanalizacja, telewizor.. to nas przerasta, a co dopiero rozszczepienie atomu i loty na księżyc. – Magowie mieli różne podejście do mugoli, zakazy i obwarowania nie przeszkadzały Anthony'emu z zaciekawieniem przyglądać się mrówkom żyjącym obok nich. – Nie mają magii, więc znajdują inne rozwiązania. My mamy magię, więc przestajemy szukać, a społeczność tkwi w stagnacji. – Dzielił się dość swobodnie swoją opinią, głównie przez wzgląd na to że był to kociak wśród sfory, niewidzialne akta otwierały się już w jego głowie, przedstawiając status krwi, status majątkowy, potencjalną sieć znajomych. Mógłby tak godzinami, ze szczególnym pochyleniem się nad systemem szkolnictwa, w którym było stanowczo za mało literatury i arytmetyki, a za dużo patrzenia w fusy i układów pokarmowych centaurów.

Któż zatem był zacofany? Anthony nie miał wątpliwości, ale w sumie kształt magicznej społeczności mu nie przeszkadzała. Była prosta do manipulacji, prosta do sterowania z piątego rzędu, a on... on czuł się jak pączek w maśle, mając tak wiele możliwości zabawy w zmyślnego szachistę.

– Nie jest łatwo, ale niezmiennie polecam. Zgłębianie języka to nie tylko forma komunikacji, ale rozwój umysłu. Mówiąc innym językiem nie tylko używa się innych słów, ale też innego rodzaju myślenia. Sądzę, że w przypadku klątw ma to podobne znaczenie, w końcu to język splata zaklęcie, a żeby je odwrócić trzeba znać sposób myślenia zaklinacza. PRzed laty spotkałem szamana wietnamskiego i och... oni posługują się pojedynczymi sylabami, a intonacja ma kluczowe znaczenie dla zrozumienia przekazu. Miałem wrażenie, że ich zaklęcia powinny być spisywane nie tekstem i runami, a nutami... Szczęśliwie Francuzi załatwili ich edukacje za nas. Zaskakujące, że ten prymitywny lud szybciej przyswoił francuski, niż ich Francuzi opanowali wietnamski. – Opowiadał z zaciekawieniem przyglądając się ścianom. Jego mysli biegły dwutorowo, jedną nogą znajdował się tu, w Egipskim grobowcu otwartym przed momentem, do którego tak niewielu wcześniej miało okazję wejść. Z drugiej strony roztaczała się przed nim orchowa Dolina, wiatr szarpiący połę szaty, i słowa na trwałe wypalone w umyśle przed laty.

Przychodzisz tu tylko mącić Shafiq i deprawować mi syna. Nikt Cię tu nie chce, nikt Cię tu nie potrzebuje.

Powiedziano mu wtedy.

Dobrze więc.

Na twarzy dyplomaty rozlał się leniwy uśmiech. Jego złocisty, wcale nie rozdwojony język, niemal wyślizgnął się przez wargi chłonąc zapach niewinności marzącej o rozwoju i przygodzie.

– A wiesz Thomasie, moja przyjaciółka Aretha organizuje w przyszłym roku wyprawę do Libanu. Wspominała mi, że niedługo zacznie się rozglądać za kimś do pomocy. Jeśli byś chciał, mógłbym jej szepnąć słówko. W końcu jak mówiłeś, nauka idzie sprawniej niż w szkolnych murach, jeśli warunki są odpowiednie...

Koniec sesji
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek:
Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Anthony Shafiq (1717), Thomas Figg (1524)




  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Przydatne linki
Kolejeczka
Tryb normalny
Tryb drzewa