420 galeonów + 23% podatku + pójdziesz ze mną w listopadzie do mugolskiego Royal National Theatre na Wichrowe Wzgórza. Nigdy nie widziałam, żeby u nas to grali.
Who are we mistaken?
420 galeonów + 23% podatku + pójdziesz ze mną w listopadzie do mugolskiego Royal National Theatre na Wichrowe Wzgórza. Nigdy nie widziałam, żeby u nas to grali.
Who are we mistaken?
w dzisiejszych niepewnych czasach wizja utopienia (bo wiesz… statek) inwestycji napawa mnie zwyczajnie lękiem, toteż sięgam twojej wiedzy. Jeśli taka twoja wola - to przestanę albo umówię się na konsultację wróżbiarską do Vakela Dołohova. I przestań tak płakać nad tym szkolnym wróżbiarstwem. Wiesz dobrze, że ta baba mnie nienawidziła. Chodziłam z tobą na starożytne runy, czyż to nie dowodzi mojej miłości?
Nie, to nie była żadna gondola, bardziej właśnie taki stateczek… Czyli podróż. Może powinnam odwiedzić rodziców? W sumie nie widziałam ich od pogrzebu męża.
Od kiedy chęć posiadania jachtu jest równoznaczna z chęcią użytkowania go?
Zamierzałam go kupić, żeby go mieć, a nie, żeby zaraz wyruszyć w wielką trzydziestoletnią podróż do domu. Nie mam tych trzydziestu lat w zapasie, a w domu nie czeka na mnie Penelope. Może i nie lubię wody, ale po to właśnie są statki. Trzymają cię bezpiecznie na wodzie. A co jak śmierciożercom odbije znowu i tym razem nas zaleją, a nie podpalą? Myślałeś o tym?
I to nie jest tak, że ja się boję wody… No może trochę, ale jakbym miała taki statek to może bym się jej bała mniej? Mugole nazywają to terapią ekspozycyjną. A jak nie pomoże to co, i tak odpiszę to sobie od podatku.
Nie naskakuj na mnie, bo nie zrobiłam ci nic złego! I nie mam żadnych myśli samobójczych. To był tylko sen. W dodatku całkiem miły, a ty jak zwykle wszystko psujesz! Co jak ci powiem, że mi się dwa dni temu śniło coś niestosownego to stwierdzisz, że wkraczam na drogę hedonisty i powinnam iść się wyspowiadać do kowenu?
Dorośnij Alex.
Ps. Weronę pomijam stosownym milczeniem. Nie pisz mi więcej o tym włoskim rynsztoku pełnym szczurów. Możemy odwiedzić Florencję, ale nie miejsce, gdzie każda kurwa uliczka kończy się kanałem!
beneath my throne
— gęstwy zieleni
I wy, senne gromady powikłanych cieni
i wiem, że będziesz umiał zadać takie pytanie odpowiednio
tak, żeby nikogo nie zainteresowało
jak mocno karzą za bunt, gdy tłum przebiera przez blokadę ministerstwa?
nigdy nie czuję dumy z chowania twarzy, ale czasem
nie wiem
nie za każdą cenę
byłeś tam. jeśli widziałeś coś, co oni zrobili, a co może pomóc
?
wiesz, że pewnie zrobię to tak czy inaczej
Alexandrze,
Nie do końca wiem, czy oferowanie mi obrazu ojca, miało być pokazem pojednania przy rodzinnym stole, czy chciałeś mi przez ten gest coś innego przekazać. Mimo to, spoczął w kamienicy rodzinnej w Londynie. W miejscu, w którym mój ojciec założył rodzinę i w nim odszedł.
W ostatnich dniach odwiedziłem Sophie. Zakończyliśmy sprawy spadkowe. Sophie zostaje w rezydencji mojej matki w Szkocji, która została jej przepisana przez Roberta. Rozwija się zawodowo w krawiectwie i chce otworzyć swój butik. W umowie ze mną, zrezygnowała ze sprzedaży bimbru i jego produkcji.
Sophie nie jest jeszcze gotowa na rodzinne spotkania, więc proszę abyście to uszanowali. Będzie odpisywać na listy.
Nasza kamienica w Londynie, została mi w całości przepisana. Sophie zrzekła się praw do niej, woląc pozostać w Szkocji.
Informuję cię o tym, jako że pełnisz ważny status w naszym rodzie.
Nawet jeżeli brak Ci doświadczenia.
PS. Potrzebuję namiary na dobrego klątwołamacza. Jeżeli znasz kogoś godnego zaufania i polecenia, będę wdzięczny.
— gęstwy zieleni
I wy, senne gromady powikłanych cieni
nie wiem
Zdecyduję w ostatniej chwili za intuicją.
Za sprawą, o której ci pisałam w ostatnim liście, kryje się anonim. Ktoś rozdał ludziom w Kowenie papier z wezwaniem.
Kto?
Zastanawiam się, komu to będzie na rękę. W ludzi dawno przestałam wierzyć. Nie wierzę, że intencja może być taka, jak piszą: że chcą Polanę Ognisk odzyskać.
Więc kto?
Naszą arcykapłankę trzymają niedaleko w potwornym miejscu. Jeśli kartka rzeczywiście pochodzi z Kowenu, może takie zamieszanie miałoby odwrócić uwagę od Lecznicy.
Nie wiem, czy samej sobie w tej teorii dowierzam.
Coraz więcej myśli krąży wokół obarczenia winą innej osoby.
Wtedy to wszystko pułapka.
W najlepszym wypadku Ministerstwo zajmie się wyłapywaniem buntowników i odwróci uwagę od czegoś, co on będzie robił.
W najgorszym on potrzebuje tam ludzi oraz ich energii. To Samhain, a na Polanie już się działy przez niego rzeczy złe.
Zobacz się ze mną jeszcze przed sabatem. Mam też inne pytanie.
— gęstwy zieleni
I wy, senne gromady powikłanych cieni
Nie należę do sekty.
Arcykapłanka nie jest emanacją bogini.
Szanuję ją, nie czczę.
Nie jest ode mnie (czy od ciebie) w niczym lepsza — to czarownica. Wybrano ją z jej rodu do stania na czele zgromadzenia ze względu na kompetencje. Jest dobrze wykształcona, odpowiednio zarządza wspólnotą. Być może jej wybór został natchniony mądrością jakiegoś bóstwa, lecz to wciąż czarownica taka sama jak my.
Zmierzam do tego: jeśli chce, niech umiera (byłaby to wielka strata)
(zapewne zrobiłabym to na jej miejscu)
natomiast
drażni mnie w tej sprawie ewentualność bycia nieświadomym narzędziem w rękach kogoś niewidzialnego
bydłem które po swojemu gania byle jaki pastuch
na polanę poszłabym niezależnie od okoliczności. wolałabym wiedzieć, na czyje zaproszenie.
(nie oczekuję, że rozwiążesz ten problem)
Jestem zmęczona.
Zaproś się do mnie. Zaproś mnie do siebie.
z ludźmi tworzącymi Kowen.
Poza tym
wszystko co napisałeś zakłada że prorok jest fałszywy
Jeśli kłamie
zasłużył.