— Politycy mają jeszcze gorzej od nas, celebrytów. W naszym przypadku wszyscy żyją od sensacji do sensacji, od wywiadu do wywiadu, meczu i tak dalej. Działania polityków zawsze skupiały na sobie spojrzenia wszystkich ludzi. — Zdaniem Philipa pod tym względem znacznie lepiej było być celebrytą, niż politykiem. O ile sam nie miał najmniejszych problemów z publicznymi wystąpieniami, tak miał problem z pracą za biurkiem. Po prostu nie wyobrażał siebie na stanowisku, którego piastowanie przykułoby go do stojącego za biurkiem krzesła. Urodził się praktycznie z miotłą w dłoni i to na niej wzniósł się na szczyt.
Philip nie zamierzał załamywać rąk. W całej sprawie dotyczącej Leacha nie miał jakiejkolwiek mocy sprawczej. Nawet gdyby myślał inaczej to ta sprawa była już sprawą przegraną. Za dużo miał do stracenia i nie mógł pozwolić aby Leach pociągnął go na dno. Niewątpliwie stałoby się tak gdyby wyrażał w jawny sposób poparcie dla obecnego Ministra. W gronie zaufanych przyjaciół mógł poruszać takie właśnie tematy bez obawy, że wszystkie wygłoszone przez niego opinie dotrą do nieodpowiednich uszu.
— Z tym się zgadzam. Mogłoby się to właśnie zakończyć w ten sposób. — Przyznał swojemu przyjacielowi rację. Poruszyli jeszcze kilka kwestii powiązanych z obecnym Ministrem, aż do wyczerpania tematu i postanowili porozmawiać o czymś innym, niż o polityce.