03.02.2024, 16:36 ✶
Powinien był się spodziewać, że Geraldine nie wróci na powierzchnię w tym samym stanie, w jakim ją opuścił. Z niemałym trudem powstrzymał grymas obrzydzenia na widok pokrytego krwią, błotem i śluzem ubrania kobiety. Na pierwszy rzut oka trudno było nawet określić, czy jest ranna. Przynajmniej ma siłę się ruszać, pomyślał trzeźwo, gdy sięgnęła po papierosa. Możliwe, że nie będzie to ostatni, jakiego takiego dnia wypali. Westchnął cicho. W gruncie rzeczy był to całkiem niezły znak, że walka poszła po jej myśli. Przynajmniej decydujący finał, skoro zwłoki potwora zostawiła w podziemnych tunelach.
— Wierzę na słowo — odparł, podchodząc bliżej przyjaciółki. Przekręcił głowę w bok, co by zajrzeć do jaskini. Jeden potwór, a tyle zniszczeń. I wystarczyła tylko jedna czarownica, aby załatwić sprawę. Huh. Gdyby był tutaj sam i trafił na takie tałatajstwo, to już dawno wezwałby paru kompanów z Brygady Uderzeniowej. — Odpocznij sobie. — Uśmiechnął się minimalnie. — Powiadomię Departament Kontroli nad Magicznymi Stworzeniami. Zajmą się truchłem i może przejdą po okolicy. Wypadałoby, aby nasi drodzy eksperci ustalili, skąd to coś przypałętało się tutaj. Pewnie będą mieli też do pogadania z gospodarzami.
Skoro nie chcieli pomóc, to niech chociaż posprzątają, skomentował w myślach. Sądząc po tym, jak dużo czasu Yaxley spędziła pod ziemią, błotoryj musiał spędzić sporo czasu, kopiąc swoją norę. Kto wie, może pośród okolicznych wzgórz i lasówznajdowały się także i inne wejścia do podziemnej sieci tuneli? Albo inne siedlisko potworów. Erik wzdrygnął się na samą myśl. Jeśli znowu wyniknie podobny incydent to osobiście zadba o to, aby zajęli się tym ludzie, którzy na co dzień obcowali z potworami. No, chyba że Geraldine będzie chciała zarobić.
— Powiedziałbym, że zasłużyłaś sobie na obiad w knajpie z deserem — zagaił po chwili. — Ale mam wrażenie, że bardziej ci się przyda kilka długich pryszniców. — Spojrzał na nią ze współczuciem. — Więc... Zgadamy się w tej sprawie, jak już doprowadzisz się do porządku.
Co było dalej? Cóż, gdy łowczyni odpoczęła po intensywnym starciu, Erik nakreślił na kolanie parę zdań do Ministerstwa Magii, prosząc o przysłanie pracowników z odpowiedniego wydzialu. Gdy ci przybyli na miejsce, para udzielili wyjaśnień co do tego, co właściwie wydarzyło się na polach uprawnych i czego można się spodziewać w komnacie błotoryja, a potem... Udali się w swoją stronę. Nawet Longbottom nie czuł się zobowiązany do tego, aby nadzorować czynności służbowe innego departamentu. Zwłaszcza jeśli wiązały się z zejściem do podziemi.
— Wierzę na słowo — odparł, podchodząc bliżej przyjaciółki. Przekręcił głowę w bok, co by zajrzeć do jaskini. Jeden potwór, a tyle zniszczeń. I wystarczyła tylko jedna czarownica, aby załatwić sprawę. Huh. Gdyby był tutaj sam i trafił na takie tałatajstwo, to już dawno wezwałby paru kompanów z Brygady Uderzeniowej. — Odpocznij sobie. — Uśmiechnął się minimalnie. — Powiadomię Departament Kontroli nad Magicznymi Stworzeniami. Zajmą się truchłem i może przejdą po okolicy. Wypadałoby, aby nasi drodzy eksperci ustalili, skąd to coś przypałętało się tutaj. Pewnie będą mieli też do pogadania z gospodarzami.
Skoro nie chcieli pomóc, to niech chociaż posprzątają, skomentował w myślach. Sądząc po tym, jak dużo czasu Yaxley spędziła pod ziemią, błotoryj musiał spędzić sporo czasu, kopiąc swoją norę. Kto wie, może pośród okolicznych wzgórz i lasówznajdowały się także i inne wejścia do podziemnej sieci tuneli? Albo inne siedlisko potworów. Erik wzdrygnął się na samą myśl. Jeśli znowu wyniknie podobny incydent to osobiście zadba o to, aby zajęli się tym ludzie, którzy na co dzień obcowali z potworami. No, chyba że Geraldine będzie chciała zarobić.
— Powiedziałbym, że zasłużyłaś sobie na obiad w knajpie z deserem — zagaił po chwili. — Ale mam wrażenie, że bardziej ci się przyda kilka długich pryszniców. — Spojrzał na nią ze współczuciem. — Więc... Zgadamy się w tej sprawie, jak już doprowadzisz się do porządku.
Co było dalej? Cóż, gdy łowczyni odpoczęła po intensywnym starciu, Erik nakreślił na kolanie parę zdań do Ministerstwa Magii, prosząc o przysłanie pracowników z odpowiedniego wydzialu. Gdy ci przybyli na miejsce, para udzielili wyjaśnień co do tego, co właściwie wydarzyło się na polach uprawnych i czego można się spodziewać w komnacie błotoryja, a potem... Udali się w swoją stronę. Nawet Longbottom nie czuł się zobowiązany do tego, aby nadzorować czynności służbowe innego departamentu. Zwłaszcza jeśli wiązały się z zejściem do podziemi.
Koniec sesji
the he-wolf of godric's hollow
❝On some nights, the moon thinks about ramming into Earth,
slamming into civilization like some kind of intergalactic wrecking ball.
On other nights, it's pretty content just to make werewolves.❞
❝On some nights, the moon thinks about ramming into Earth,
slamming into civilization like some kind of intergalactic wrecking ball.
On other nights, it's pretty content just to make werewolves.❞