• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Greater London Bliskie Okolice Londynu v
« Wstecz 1 2 3 Dalej »
[29.07.72] Nie umkniesz przeznaczeniu

[29.07.72] Nie umkniesz przeznaczeniu
Tło narracyjne
koniecpsot1972
zasady korzystania
rzuty kością
wiek
sława
krew
genetyka
zawód
Czarodziej nieznanego statusu krwi, będący baśniopisarzem oraz autorem książki Baśnie Barda Beedle'a. Żył w XV wieku, ale większość jego życia pozostaje dla nas tajemnicą.

Bard Beedle
#11
20.01.2024, 21:26  ✶ (Ten post był ostatnio modyfikowany: 20.01.2024, 21:27 przez Bard Beedle.)  
Charon uśmiechnął się tylko na słowa Morpheusa. Może nie brał ostrzeżenia poważnie. Może żadne głosy, żadne sny, nie ostrzegały go przed zagrożeniem – czy to nie istniało, czy po prostu swoim Trzecim Okiem nie był w stanie tego dostrzec.
A może świetnie wiedział, co się stanie, ale było mu już wszystko jedno?
Drzwi chaty zamknęły się z cichym trzaskiem.
*

Do wejścia do latarni prowadziło kilkanaście stopni, jasnych, wąskich i wytartych. Drzwi wejściowe były zamknięte i minęła długa chwila, nim po ich drugiej stronie Longbottom usłyszał kroki. Zdawało się już, że nie został usłyszany albo że Latarnika nawet nie ma miejscu – ale w końcu jego uszu dobiegły dźwięki świadczące o tym, że ktoś nadchodzi, i drzwi wreszcie się otworzyły.
Charon nazywał Alistaira „młodym”, choć w istocie ten był raczej mężczyzną w sile wieku. Ciężko było określić, ile dokładnie ma lat – mógł być trzydziestolatkiem, który postarzał się nieco przedwcześnie czy to z powodu genów, czy warunków życia, mógł być dobrze zakonserwowanym czterdziestolatkiem. Włosy miał rude, podobnie jak brodę, choć w tej drugiej dało się dostrzec pojedyncze, szare nitki. Był dobrze zbudowany i wyglądało na to, że w przeciwieństwie do większości czarodziejów, nie jest mu obcy wysiłek fizyczny.
Spojrzał na Morpheusa z pewnym zaskoczeniem. Charon może spodziewał się wizyty albo przynajmniej udawał, że tak było, ale Alistair na pewno nie oczekiwał żadnych gości. Nic dziwnego, bo okolica była odludna, do najbliższej wioski trzeba było uciąć sobie dłuższy spacer, a i ta była tak nieduża, że Alistair pewnie znał tam każdego i doskonale wiedział, że Longbottom z niej nie pochodzi. Sam zaś na pewno nie bywał n a żadnych fetach czystokrwistych – Morpheus nie mógł sobie przypomnieć, by kiedyś tego człowieka gdzieś spotkał.
– Dzień dobry – powiedział z pewnym wahaniem, mierząc Morpheusa spojrzeniem. – Co pana tutaj sprowadza?
ceaseless watcher
Vigilo, opperior, Audio.
wiek
43
sława
IV
krew
czysta
genetyka
jasnowidz
zawód
Niewymowny
Średniego wzrostu czarodziej (176cm), ubrany w modne szaty, szpakowate loki sięgają mu za ucho, a na twarzy nosi dość długi zarost, broda jest w wielu miejscach siwa. Ma ciemne, niemal czarne oczy. Emanuje od niego bardzo niespokojna energia.

Morpheus Longbottom
#12
21.01.2024, 10:03  ✶  

W normalnych okolicznościach pewnie każdy by już zawrócił i szukał kolegi od kieliszka we wiosce, ale wewnętrzne przeczucie i syreni śpiew klątwy wieszczenia zatrzymywał go na progu potężnej wieży. Robiło mu się niedobrze na myśl o wejściu do góry i miał szczerą nadzieję, za albo pozostaną na progu albo w dolnych częściach budynku.

Morpheus nigdy się nie oszukiwał, że będzie znał wszystkich czarodziejów z Wysp Brytyjskich; nawet takie sabaty jak Beltane czy Litha, bardzo kolektywne, rozwijające społeczność, nie mogły pomieścić wszystkich wyznawców i celebrujących, na dodatek wystarczyło wejść na samą Pokątną, najsłynniejszą magiczną ulicę, by poczuć skalę. Nie było ich tylu ilu mugoli, to fakt, ale nie aż tak mało, aby każdy znał się z każdym, to była domena jedynie arystokracji.

Ponownie, rytuał był ten sam. Longbottom uśmiechał się w ten sposób nadający się na okładkę Czarownicy, przyjazna postawa pomagała zawsze w społecznych interakcjach, a tutaj pomagał fakt, że latarnik na pierwszy rzut oka wyglądał na dużo bardziej rozgarniętego w życiu, niż Charon, chociaż mogła to być pomyłka przez komparację, zakrzywiającą nieco obraz całokształtu.

— Morpheus Longbottom, przychodzę w sprawie Charona i przepowiedni, czy mogę? — wyjaśnił, stojąc na stopniach latarni i kątem oka patrząc, jak niebo czerwieni się i różowieje na horyzoncie. Ciepło i huczący wiatr tworzyły specyficzną mieszankę odrealnienia tego samotnego, opuszczonego przez bogów miejsca, która wnikała jodem i zapachem soli w skórę. Nie wyobrażał sobie mieszkać w takim miejscu całe życie, ale widział zdecydowanie plusy takiego wyboru. Spokój przestworzy podczas pogody i szaleństwo chaosu i gniewu Posejdona, który rozbija bałwany o skały poniżej i trzęsie lądami.

Przesunął całe swoje skupienie i patrzył na owego Młodego, patrzył w ten sposób, który znają jedynie obdarzeni Trzecim Okiem, aby wiedzieć, czy może spokojnie wejść do przestrzeni i nie znajdzie go szwadron Śmierciożerców. Z jakiegoś powodu nie bał się tego u Charon, ale tutaj już nie był taki pewien, bo mężczyzna, słowami wieszcza, szukał informacji. Mogła to być pomoc dla Morpheusa tak samo jak zguba.


Wykaz Intencji
Rzut PO 1d100 - 13
Akcja nieudana


And when I call you come home
A bird  in your teeth
the end is here
Tło narracyjne
koniecpsot1972
zasady korzystania
rzuty kością
wiek
sława
krew
genetyka
zawód
Czarodziej nieznanego statusu krwi, będący baśniopisarzem oraz autorem książki Baśnie Barda Beedle'a. Żył w XV wieku, ale większość jego życia pozostaje dla nas tajemnicą.

Bard Beedle
#13
21.01.2024, 12:46  ✶  
Talent niczego nie podsunął Morpheusowi.
Może niebezpieczeństwa nie było – a może Trzecie Oko, które czasem okazywało się niezwykle kapryśne, nie chciało współpracować?
Alistair jednak nie sprawiał wrażenia spłoszonego ani zdenerwowanego. Gdy Longbottom wspomniał, że przyszedł w sprawie przepowiedni, mężczyzna rozpromienił się niczym małe słoneczko i szerzej otworzył drzwi. Jeśli na górze faktycznie czekał szwadron śmierciożerców, to ten człowiek był doskonałym aktorem.
Najwyraźniej wizyta kogoś w sprawie przepowiedni utwierdziła go w przekonaniu, że miał rację od początku. To co usłyszał nie było jedynie majakami pijaka. Zetknął się z czymś… ważnym. Z czymś więcej. Dla kogoś, kto spędzał głównie życie samotnie w latarni, było to coś niesamowitego.
– Pan z Departamentu Tajemnic? Wiedziałem, że to prawdziwa przepowiednia! Że może mieć duże znaczenie! – wyrzucił z siebie kolejne słowa niby podekscytowany młodzik. – Pan wie, Charon czasem odpowiada na pytanie, zanim je zadam, i raz mnie ostrzegł, żebym uważał na jednego takiego z wioski, ale no to były takie drobiazgi. Człowiek się przyzwyczaja do dziwności już w Hogwarcie. Ale tutaj? Nagle głos mu się zmienił, wyprostował się, a chociaż minutę wcześniej był podpity, i mówił tak niewyraźnie, to zdawało się, że wytrzeźwiał zupełnie. I jakie on rzeczy opowiadał! Potem nic nie pamiętał, a jak nalegałem, to się wściekł, kazał mi o tym zapomnieć i wywalił mnie z chaty… Próbowałem czegoś dowiedzieć się sam, ale poległem z kretesem, a ten stary wyga na pewno coś wie, ale nie chce mi powiedzieć… Chce pan wejść? Mam notatki. Tylko trzeba ostrożnie na schodach, są strome – oświadczył Alistair, gestem zapraszając go do środka. Był kompletnie nieświadom w końcu lęku Morpheusa, chociaż sądząc po tym, jakim entuzjazmem pałał jako ktoś, kto usłyszał Prawdziwą Przepowiednię, prawdopodobnie gdyby Longbottom uparł się rozmawiać tutaj, to Alistair bez większych oporów po te notatki by po prostu pobiegł. Wyglądało na to, że niczego nie trzeba z niego wyciągać: mężczyzna był więcej niż chętny do rozmowy, być może w naiwnej nadziei, że sam dowie się czegoś więcej.
ceaseless watcher
Vigilo, opperior, Audio.
wiek
43
sława
IV
krew
czysta
genetyka
jasnowidz
zawód
Niewymowny
Średniego wzrostu czarodziej (176cm), ubrany w modne szaty, szpakowate loki sięgają mu za ucho, a na twarzy nosi dość długi zarost, broda jest w wielu miejscach siwa. Ma ciemne, niemal czarne oczy. Emanuje od niego bardzo niespokojna energia.

Morpheus Longbottom
#14
21.01.2024, 18:02  ✶  

Przyjął z ulgą pozytywne nastawienie latarnika, chociaż miał swoje obawy ze względu na widoczną ekscytację brodacza. Radość potrafi tak samo wypaczyć suche fakty, jak i gniew czy smutek, więc należało przesiać je przez sito o bardzo maleńkich oczkach, by wydobyć pył realnej, wartościowej dla niego informacji. Nie odrzucał jednak zapału czarodzieja, sam pałał podobnym ogniem chęci, którego nie zgasiły lata żmudnej pracy, która nie zawsze była tak tajemnicza i szalona, jak sądzili inni. Co więcej, Morpheus raczej uważał, że głównie to były rzeczy nudne i papierkowe. Jednak gdy zdarzały się już rzeczy ciekawe... miałeś niemal nadzieję, że to jedynie zły sen. 

— Tak — potwierdził na wspomnienie swojego departamentu. — Wejdę chętnie. Pana poszukiwania przyniosły do nas informacje o przepowiedni, panie...?

Zawiesił pytanie w powietrzu, bowiem poznał jedynie nieco urągające określenie Młody, które padało zamiast imienia z ust Charona. Niepewnie zerknął w stronę stopni, nie miał jednak wyjścia. Nie wypadało rozmawiać na wietrze, na zewnątrz, trochę kultury.

— Czy jest prawdziwa, dopiero zobaczymy, właśnie po to tu jestem, aby zweryfikować podejrzenia dotyczące przepowiedni, a pana wkład może okazać się dla nas nieoceniony, jako jedynego świadka. — powiedział Morpheus, przechodząc przez próg budynku i modląc się, aby mężczyzna zaprowadził ich jedynie do kuchni lub czegoś tego pokroju, nie na sam szczyt. W żołądku aż mu się przewracało, na dodatek nie było opcji, która była dobra. Usiąść tyłem, to narazić się na to, że się nie zobaczy kruszących się części lub wpadnie, przechylając się przez oparcie krzesła, a siedząc frontem, to skupiać się jedynie na tym, ile stóp dzieli go od ziemi i jakie są konsekwencje takiego upadku. Gdy dopadał go strach przed wysokością, żołądek zwijał się w supeł i zapominał całkowicie, że umie się teleportować. Wytarł spocone dłonie o sztruksowe spodnie. Z duszą na ramieniu zaczął się wspinać za latarnikiem.

Przepowiednie chcą być słyszane. Coś w tym zdecydowanie było.



And when I call you come home
A bird  in your teeth
the end is here
Tło narracyjne
koniecpsot1972
zasady korzystania
rzuty kością
wiek
sława
krew
genetyka
zawód
Czarodziej nieznanego statusu krwi, będący baśniopisarzem oraz autorem książki Baśnie Barda Beedle'a. Żył w XV wieku, ale większość jego życia pozostaje dla nas tajemnicą.

Bard Beedle
#15
21.01.2024, 21:19  ✶ (Ten post był ostatnio modyfikowany: 21.01.2024, 21:20 przez Bard Beedle.)  
– Alistair Laramont – przedstawił się latarnik. – Jestem pewien, że jest prawdziwa – oświadczył.
Choć na zewnątrz było ciepło, gorąco nawet, to w środku latarni panował chłód. Alistair błyskawicznie wspiął się po stopniach – równie wąskich i wytartych, co te wiodące do latarni, a w dodatku krętych – i poczekał na Morpheusa na pierwszym piętrze. Na całe szczęście nie ciągnął gościa na górę, a zostali tutaj. Wprowadził go do wnętrza niezbyt dużego, za to bardzo wysokiego. Trochę zagraconego, chociaż raczej w nieporządku kogoś, kto rozrzuca rzeczy byle gdzie niż w takim bałaganie, jaki panował w domu Charona – gdzie właściciel nie dbał zupełnie o otoczenie. Prawdopodobnie to pomieszczenie służyło Alistairowi za kuchnię oraz za salon, na to przynajmniej wskazywało umeblowanie. Sypialnia pewnie znajdowała się piętro wyżej, a jeszcze na kolejnym piętrze – to pomieszczenie, w którym mężczyzna nocami rozpalał ogień.
– Gdzie ja to mam…
Zapomniał o dobrych manierach. Nie zaoferował gościowi herbaty, nie poprosił, żeby usiadł, chociaż chyba nie dlatego, że był niegrzeczny, a zwyczajnie w entuzjazmie. Rzucił się do biurka, stojącego pod niedużym, wąskim oknem i zaczął wyrzucać z szuflady papiery.
– Mówił o wyspie, która pojawia się i znika. I o broni, która jest wypełniona ciemnością, cokolwiek to znaczy – powiedział Alistair, ciskając kawałki pergaminu i notatniki na podłogę, nim w końcu znalazł papiery, których szukał. – Ha, mam! Wszystko zapisałem. Pamięć mam trochę krótką, a nie chciałem, żeby coś mi umknęło. Próbowałem dowiedzieć się czegoś o tej wyspie, co pojawia się i znika, i dotarłem tylko do tego, że jakiś żeglarz ponoć napisał o takiej wiersz, ale nie zdołałem go odnaleźć… o, a tutaj jest to, co mówił Charon. Brzmi, jak prawdziwa przepowiednia, prawda? – spytał, wciskając Morpheusowi notatki. Mężczyzna zapisał w nich to, co zapamiętał ze słów swojego sąsiada: o tym, że wkrótce pojawi się znikająca wyspa, i że w jaskini znajduje się sztylet, który wypełnia ciemność. Jeżeli pogłoski o czymś takim dotarły do kogoś z Zakonu, to i nic dziwnego, że ich to zaniepokoiło – istniała szansa, że jeżeli jakiś śmierciożerca o tym usłyszy, mógłby zainteresować się sprawą.
ceaseless watcher
Vigilo, opperior, Audio.
wiek
43
sława
IV
krew
czysta
genetyka
jasnowidz
zawód
Niewymowny
Średniego wzrostu czarodziej (176cm), ubrany w modne szaty, szpakowate loki sięgają mu za ucho, a na twarzy nosi dość długi zarost, broda jest w wielu miejscach siwa. Ma ciemne, niemal czarne oczy. Emanuje od niego bardzo niespokojna energia.

Morpheus Longbottom
#16
22.01.2024, 15:31  ✶  

Zanotował sobie w głowie, że mieszkańcy tej części świata nie pamiętają o manierach, próbując nie dać po sobie poznać, że przyjął z ulgą, że nie idą nigdzie wyżej. Na poziomie filozoficznym rozumiał piękno takich miejsc, osamotnienie eremity, a jednak poczucie wyższego celu, oświetlania drogi dla statków, wyznaczania linii brzegowych nocą, gdy ciemność spowija świat tak gęstym całunem mroku, że nawet wąski promień świecy widać gołym okiem na mile. Wiele relacji było jak relacja statku i latarni morskiej, gdy walczyło się z tym, aby posłuchać rozsądku światła oraz z tym, aby rozbić się na kawałki o jej skałę w namiętności fal i piany. O Neptunie, Wielki Mistyku, który włada snami i prowadzi swe dzieci przez mgły.

Morpheus wszedł do pomieszczenia, minął minę i stanął koło mężczyzny, rozglądając się po rozrzuconych notatkach, patrząc czy w swoim bałaganiarstwie nie umknęła mu jakaś stronica, mogąca stać się kluczem do rozgryzienia zagadki. Czarodziej napełnił policzki powietrzem w oczekiwaniu, które napięciem wdrapały się na jego kark i trwały u nasady kręgosłupa. Z podobnym namaszczeniem, jak chwycił buteleczkę ze wspomnieniem, przejął notatki latarnika. Pierwsze, co go interesowało, to treść przepowiedni. Dreszcz rozwinął się na resztę ciała i nieco nim wstrząsnął, kwaśny smak pojawił się w ustach i nie miał on nic wspólnego z wysokością, a wszystko ze śmiercią jego brata, z niebezpieczeństwem wszystkich, których kochał.

— Prawdą jest to, że powinien pan zmienić miejsce zamieszkania i ukryć swoją tożsamość. To samo poradziłem Charonowi, jednak wątpię, aby mnie posłuchał. To brzmi bardzo niepokojąco, nie w kontekście samej istoty wyspy i ostrza, ale tego, że jeśli Śmierciożercy zwęszą pana trop, będą torturować pana i zabiją, aby dowiedzieć się wszystkiego — głos Morpheusa zdradzał, swoją miękkością i brakiem codziennego uśmiechu, że jest to bardzo niebezpieczna wiedza i mówi całkowicie poważnie. Wiedza, której tamten nie powinien szukać, powinien od niej uciekać. — Panie Laramont, czy mógłbym poprosić pana o wspomnienie tej przepowiedni?

Nawet nie będąc w czarodziejskich szatach, powaga przesiąkała przez Morpheusa, jak jego perfuma, wypełniając zaciętą miną całe pomieszczenie. Nerwowo potarł swój kark, zastanawiając się co zrobić z tą przepowiednią, jak skonstruować raport, aby nie paść ofiarą podejrzeń, a jednocześnie ukryć treść przed śmierciożercami. Lekko zacisnął dłoń na kartce, robiąc na niej ślad swojej dłoni, wgniecenie świata. Tym były przepowiednie. Wgnieceniami. 



And when I call you come home
A bird  in your teeth
the end is here
Tło narracyjne
koniecpsot1972
zasady korzystania
rzuty kością
wiek
sława
krew
genetyka
zawód
Czarodziej nieznanego statusu krwi, będący baśniopisarzem oraz autorem książki Baśnie Barda Beedle'a. Żył w XV wieku, ale większość jego życia pozostaje dla nas tajemnicą.

Bard Beedle
#17
22.01.2024, 22:41  ✶  
– Co…? – zdumiał się szczerze Alistair, a jego uśmiech, jeszcze chwilę tak radosny, gdy przekazywał Morpheusowi notatki i czekał na jego „werdykt”, czy przepowiednia faktycznie jest prawdziwą przepowiednią, i czy ma jakieś znaczenie, zbladł nieco. Chociaż mężczyzna zdawał się raczej zaskoczony samą sugestią wyprowadzki i napaści śmierciożerców niż przerażony. – Nie mogę zostawić latarni! – zapewnił, i teraz w jego głosie może zabrzmiał ton przestrachu: ale był chyba przestraszony raczej wizją zostawienia tejże latarni niż wizyty śmierciożerców. – Dlaczego mieliby się mną interesować? Nie pochodzę ze znanego rodu czystej krwi czy nawet półkrwi, ale moi rodzice, dziadkowie i pradziadkowie byli czarodziejami. Poza tym… Latarnia się nie otworzy. To znaczy… tu nikt nie wejdzie. Jeśli go nie wpuszczę, widzi pan. Chociaż do tej pory wpuszczałem wszystkich.
Prawdopodobnie Alistair czytywał niekiedy prasę. Niekoniecznie jednak regularnie – Morpheus mógł pośród wywalonych papierów dostrzec numer Proroka Codziennego sprzed dwóch tygodni. Żył z dala od Londynu, być może teleportując się tam czasem po sprawunki. Jego życie upływało w spokoju w Latarni, a wioska w pobliżu zamieszkana była przez mugoli, żadnych czarodziejów. Nie dostrzegał w Voldemorcie prawdziwego zagrożenia.
Zawahał się na moment, kiedy Longbottom zapytał, czy podzieli się wspomnieniem. Był wyraźnie chętny do opowiadania o przepowiedni, ale jednocześnie chyba dotarło do niego wreszcie, że to, że on podzieli się wiedzą, niekoniecznie oznacza jakąkolwiek wzajemność. Morpheus w końcu nie mówił o Charonie i o wróżbie: mówił wyłącznie o tym, że Alistair powinien się stąd wynieść.
– Jeśli powie mi pan, czy pańskim zdaniem to prawdziwa przepowiednia – stwierdził w końcu. – I jeżeli to ma sprowadzić zagrożenie na Charona… To nie będę o tym więcej opowiadać ludziom – dodał jeszcze, a w jego głosie pobrzmiewało coś na kształt rozczarowania.
Być może wierzył, że przepowiednia była przeznaczona specjalnie dla niego. Porzucenie tej myśli wcale nie było łatwe.
ceaseless watcher
Vigilo, opperior, Audio.
wiek
43
sława
IV
krew
czysta
genetyka
jasnowidz
zawód
Niewymowny
Średniego wzrostu czarodziej (176cm), ubrany w modne szaty, szpakowate loki sięgają mu za ucho, a na twarzy nosi dość długi zarost, broda jest w wielu miejscach siwa. Ma ciemne, niemal czarne oczy. Emanuje od niego bardzo niespokojna energia.

Morpheus Longbottom
#18
30.01.2024, 13:01  ✶  

Gdyby Morpheus miał zostać bóstwem, były prawdopodobnie bogiem wiedzy i mądrości. Dwie karty, którego określały od dnia urodzenia, to Wielka Kapłanka oraz Sprawiedliwość. Teoretycznie archetypicznie bardzo kobiece energie, pasowały do niego, jego sposobu życia oraz, lub przede wszystkim, do tego, jakim był człowiekiem. Cenił sobie nade wszystko podchodzenie z mądrością do życia, ale w intuicji, nie tylko wiedzy podręcznikowej, ale też życiowej, doświadczalnej. Nie można mówić o życiu, jeśli się go nie przeżyło. Świadomie wybierał swoje ścieżki, wiedząc, jakie będą tego konsekwencje, o tym mówiła właśnie Sprawiedliwość.

Z czułością i pietyzmem rodzica, złożył kartkę z przepowiednią na pół, a później jeszcze raz i włożył do kieszeni najbliższej ciała, sekretnej kieszonki w tylnej części pasa spodni, dostępnej jedynie od wewnątrz. Jego myśli zaczynały kołować dookoła tego, co zrobić z przepowiednią, czy skłamać całkowicie i zrzucić to na bełkot pijanego alkoholika, czy umieścić ją w katalogu wielkich znaków zapytania wieszczych bez adresata?

— Rzecz w tym, że Śmierciożercy nie dbają o czystość krwi swoich ofiar. Mój brat, Derwin Longbottom został przez nich zamordowany w ostatnie Beltane. Przepowiednia dała się panu usłyszeć, jest to ogromne wyróżnienie, bogowie wybrali pana, aby był świadkiem, ale i obdarzyli klątwą wiedzy. Ja wierzę, że jest to prawda, czuję drganie widzenia w tym tekście, ale to nie zawsze znaczy dobrze. To mroczne słowa na mroczne czasy. Lepiej, aby nie wpuszczał pan nikogo do latarni, łącznie ze mną, jeśli kiedykolwiek ujrzy mnie pan przed swoimi drzwiami.

Podszedł krok do Alistaira z zamiarem położenia mu dłoni na ramieniu, bliżej szyi, w bardzo braterskim geście, geście ciepła, w geście, który wykonują kapitanowie wobec swoich żołnierzy w chwili trwogi. Znał manieryzmy wojskowe, wychował się pośród nich i umiał je odtworzyć.

— Jest prawdziwa i jest ważna — obniżył jeszcze głos, wpatrując się w niego przenikliwie. — Byś może właśnie samodzielnie uratowałeś tysiące istnień, panie Laramont.



And when I call you come home
A bird  in your teeth
the end is here
Tło narracyjne
koniecpsot1972
zasady korzystania
rzuty kością
wiek
sława
krew
genetyka
zawód
Czarodziej nieznanego statusu krwi, będący baśniopisarzem oraz autorem książki Baśnie Barda Beedle'a. Żył w XV wieku, ale większość jego życia pozostaje dla nas tajemnicą.

Bard Beedle
#19
30.01.2024, 17:12  ✶  
Alistair, wbrew temu, co powtarzał Charon, nie był młody. Młodszy od Morpheusa, owszem, ale starszy od wszystkich bratanków i siostrzeńców Longbottoma. Mimo to - może dlatego, że żył tutaj, na uboczu, i wojna nigdy nie zapukała do jego drzwi - zdawał się teraz zagubiony. Być może zaczęło docierać do niego, co Niewymowny chciał przekazać, ale nie potrafił jeszcze tego do siebie dopuścić.
Niektórzy nie opuszczali swoich domów nawet wtedy, gdy zbliżała się do nich armia, do ostatniej chwili wierząc, że być może nic się nie stanie.
- Ja... przemyślę to - powiedział w końcu latarnik, chociaż ciężko było orzec, na ile poważnie postanowił potraktować ostrzeżenie. Zmusił się do czegoś na kształt uśmiechu, kiedy Longbottom położył mu rękę na ramieniu.
Poza koncentracją - jeszcze nie zamieniającą się w strach - w jego spojrzeniu widać było triumf i pewną ekscytację.
W końcu pracownik Departamentu Tajemnic potwierdził, że naprawdę był świadkiem przepowiedni, w dodatku ważnej przepowiedni. Otarł się o coś więcej: a ludzie często o tym czymś więcej śnili. Jak mugole, szukający śladów magii, tak Alistair, który w teorii miał różdżkę i skończył jakoś Hogwart, w snach odwiedzał znikające wyspy i znajdował zapomniane artefakty.
Rozejrzał się po pomieszczeniu, znów ruszył do biurka i grzebał przez chwilę w szufladach, zanim znalazł wreszcie pustą fiolkę. Potem zaś sięgnął po różdżkę (w przeciwieństwie do Charona trzymał ją chociaż przy sobie) i przez moment namyślał się nad czymś. W końcu jednak przysunął różdżkę do skroni i zatańczyły wokół niej srebrzyste nici wspomnienia: później, przyglądając się mu, Morpheus miał przekonać się, że był to moment, w którym Charon wygłosił swoją przepowiednię, a jej treść była zgodna z tym, co latarnik zanotował.
– Proszę – powiedział, wyciągając fiolkę ku Longbottomowi. – Dziwnie pomyśleć, że moje wspomnienie będą badać w Ministerstwie Magii – dodał, uśmiechając się lekko. – Może wam uda się dowiedzieć więcej niż mnie o tej wyspie albo o Salcie, co ponoć ją widział.
Coś w jego wzroku sugerowało jednak, że wcale nie powiedział ostatniego słowa: i że być może wciąż będzie próbował dowiedzieć się czegoś o przepowiedni, o wyspie i o żeglarzu, którego nie zdołał znaleźć.
ceaseless watcher
Vigilo, opperior, Audio.
wiek
43
sława
IV
krew
czysta
genetyka
jasnowidz
zawód
Niewymowny
Średniego wzrostu czarodziej (176cm), ubrany w modne szaty, szpakowate loki sięgają mu za ucho, a na twarzy nosi dość długi zarost, broda jest w wielu miejscach siwa. Ma ciemne, niemal czarne oczy. Emanuje od niego bardzo niespokojna energia.

Morpheus Longbottom
#20
31.01.2024, 13:12  ✶  

Morpheus, tak jak z Charonem, przejął wspomnienie z największym sacrum, niemal jak szafarz przenoszący komunię dla chorych. Pożegnał się z mężczyzną, podsycając w nim wrażenie wagi tego spotkania i tajemnicy, jaka powinna spowić całe zdarzenie wieszczenia, którego był jedynym świadkiem latarnik. Jeszcze chwilę kontemplował piękno klifów, gdy wyszedł, odpowiednio daleko od brzegu, aby nie czuć zwijającego się żołądka w supeł. Zapalił kolejnego papierosa, patrząc na wzburzone morze, z gorącą ochotą, aby pochłonęły go zbielone, gniewne fale. Nie chciał skończyć jak wieszcz z chatki, w brudzie i szaleństwie.

Teleportował się do Warowni, żegnając wołanie nicości.


***

Po powrocie z Irlandii Morpheus zastanawiał się dłuższą chwilkę nad tym, jak sformułować raport; sama sprawa należała do prostych, więc dokument musiał mieć odpowiednią obszerność. Nie za długi, nie za krótki. Przejrzał myślodsiewnię, skomponował kulę przepowiedni, załączył dowody rzeczowe, jak rękopis Alaistaira, przygotował transkrypcję obu powierzonych mu wspomnień oraz umieścił je w urzędowych fiolkach z odpowiednimi etykietami. A później wziął się do pracy, bo może nie wiedział, co to jest numer telefonu, ale bliżej mu było do polityka, niż podrzędnego urzędnika.


Raport #P72/07/30DTKPML789


Nazwa Sprawy: Weryfikacja prawdziwości przepowiedni jasnowidza Charona
Lokacja: Dom Charona i Latarnia, Irlandia Północna, UK
Data otwarcia sprawy: 28/07/1972
Data zamknięcia sprawy: 31/07/1972
Raportujący: Niewymowny Morpheus Longbottom, Komnata Przepowiedni

Osoby


Imię i nazwisko Pochodzenie Płeć Relacja
Charon [Nazwisko Nieznane] Czarodziej
M Jasnowidz
Alistair Laramont Czarodziej M Świadek Przepowiedni
Morpheus Longbottom Czarodziej M Urzędnik Komnaty Tajemnic
Niewymowny

Narracja


Zdarzenie:
W okresie później zimy, podczas towarzyskiego spotkania z zażywaniem alkoholu, jasnowidz Charon zostaje wyrwany z ciągu alkoholowego i stanu upojenia przez Przepowiednię. Naocznym świadkiem jest przyjaciel Charona, Alistair Laramont, jednym gość w domu wieszcza w tamtym momencie, który w późniejszym czasie na własną rękę poszukuje informacji na temat tego, czego może dotyczyć przepowiednia.
Śledztwo:
Po otrzymaniu informacji o domniemanej przepowiedni, zgłoszenie #P28/07/720000001544448793 przejmuje Niewymowny Morpheus Longbottom z Komnaty Przepowiedni. Udaje się do Irlandii Północnej, pod adres podany w zgłoszeniu, aby spotkać się z jasnowidzem Charonem. Charon jest skory do rozmowy. Wątpliwości co do prawdziwości przepowiedni stanowi wizualny obraz zaniedbania oraz problemu alkoholowego zarówno otoczenia, jak i samego jasnowidza. Z rozmowy z Charonem wynika, że nie pamięta słów, które wypowiedział oraz wskazuje na świadka sytuacji, Alistaira Laramonta, Latarnika mieszkającego niedaleko domu Charona. Brak pamięci co do wypowiedzianych słów jest wyraźnym indykatorem prawdziwości przepowiedni.

Po rozmowie z Charonem urzędnik Morpheus Longbottom przechodzi do Latarni, gdzie zbiera zeznania dotyczące zaistniałej sytuacji oraz przepowiedni. Udaje mu się uzyskać zapis przepowiedni oraz notatki, świadczące o tym, że izolacja oraz monotonia życia świadka wpłynęły na osąd, który szukał przygody dla samego siebie w wypowiedzianej przepowiedni. Po lekkim nacisku ze strony niewymownego świadek zgodził się przekazać wspomnienie, potwierdzające zapisaną treść oraz jednoznacznie orzekające o prawdziwości przepowiedni.

Niewymowny Morpheus Longbottom przegląda wspomnienia i na podstawie przesłanek przepisuje przepowiednię do raportu, ekstraktuje treść do magicznej kuli oraz dokonuje interpretacji wypowiedzianych przez jasnowidza Charona słów.
Transkrypcja przepowiedni:
Wyspa w blasku słońca i księżyca się wyłania,
Co dekadę znika, by potem wrócić znów.
Broń wypełniona ciemnością czeka w ukryciu,
Bezimienna groza w podziemnym mroku trwa.
Strzeż się swojego strachu i swoich pragnień.
Interpretacja:
Wyspa w blasku słońca i księżyca się wyłania, Wyspa to Irlandia. Herbem Parlamentu Północnej Irlandii jest złota harfa, atrybut boga solarnego, Apollo. Narodowym kwiatem Północnej Irlandii, występującym w heraldyce jest niebieski kwiat lnu, przedstawiany zwykle jako srebrny w literaturze folklorystycznej, a w opowieściach ludowych kojarzony z porą nocną oraz snem, jak w przypadku oryginalnej wersji Śpiącej Królewny, wskazując na symbolikę lunarną. W tej konotacji lokacją wskazywaną przez przepowiednię jest Irlandia Północna.
Co dekadę znika, by potem wrócić znów. IRA rozpoczęła „Operację Żniwa” atakując szereg celów w Irlandii Północnej, jednak wobec niewielkiego odzewu katolickiej ludności Ulsteru zakończyła ją w 1962 roku. Ujawnia się ponownie w 1972 roku, dekadę później.
Broń wypełniona ciemnością czeka w ukryciu, // Bezimienna groza w podziemnym mroku trwa. Odniesienia do 22 bomb ukrytych w Belfaście, które eksplodowały 21/07/1972 roku, zabijając 9 osób i raniąc 130. Bezimienność dotyczy tajnych członków ugrupowania IRA.
Strzeż się swojego strachu i swoich pragnień. Ostrzeżenie przed dalszymi możliwymi działaniami w kontekście konfliktu mugolskiego, mogącymi narazić społeczność magiczną.

Weryfikacja


Dowody Rzeczowe: Zeznania wieszcza oraz naocznego świadka; Zabezpieczone wspomnienie przepowiedni, wyekstraktowane ze wspomnienia Alistaira Laramonta, wspomnienia Charona, transkrypcja obu wspomnień.
Potwierdzenie prawdziwości: Potwierdzam prawdziwość przepowiedni
Status: Wypełniona 21/07/1972
Krwawy Piątek w Belfaście.
Podpis Urzędnika Niewymowny Morpheus Longbottom
[Obrazek: image.png?ex=65c4957a&is=65b2207a&hm=e29...y=lossless]

Raport w dwóch kopiach został przekazany Departamentowi Tajemnic. Przepowiednia znalazła nowy dom na półce wypełnionych jasnowidzeń, których wydarzenia już zostały uznane za dokonane. Akta natomiast umieszczono w odpowiednich przegródkach w archiwum Komnaty Przepowiedni, oznaczonych jako wydarzenia powiązane z mugolskimi rządami, w kategorii C, jak średnie zagrożenie dla społeczności czarodziejów.


Koniec sesji


And when I call you come home
A bird  in your teeth
the end is here
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek:
Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Bard Beedle (3680), Morpheus Longbottom (3832)


Strony (2): « Wstecz 1 2


  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Przydatne linki
Kolejeczka
Tryb normalny
Tryb drzewa