Nikt się chyba tego nie spodziewał, że się spotkają. Skoro to się jednak stało, należało to odpowiednio wykorzystać. Jak widać - było warto. Takiego zdania był przynajmniej Stanley ale patrząc na reakcję Richarda, on też. Obydwaj nie wierzyli w te karty, fusy z filiżanki i inne rzeczy, ale patrząc na ten sukces, może trzeba było zacząć?
- Jasne. Ciężko nie będzie. Jakby trzeba było, mogę też zaprowadzić osobiście - odparł, widząc taką możliwość gdyby zaszła konieczność. Mulciber jednak był Aurorem, więc miał nosa do wyczuwania czy wyszukiwania kłopotów, a klientela "Głębiny" taką właśnie była, więc na pewno dałby radę i po omacku ją odnaleźć.
Odpowiedź wuja sprawiła, że ten parsknął śmiechem. Nie liczył przecież na dokładna i dogłębną analizę ich różnic... ale to co usłyszał, wyprowadziło go z równowagi i zaskoczyło - w pozytywnym tego słowa znaczeniu - Ciężko nie przyznać racji - zgodził się - Jednak nie dziw się kiedy będę Cię mylić z Robertem. Może mi trochę czasu zająć zanim dam radę dostrzec te wszystkie różnice - zauważył, zwracając na to uwagę. Liczył na wyrozumiałość w tej kwestii - Z biegiem czasu i kolejnych spotkań na pewno zauważę to i tamto - pokiwał głową na zgodę. Rozumiał, że wuj nie chciał mu podać wszystkiego na tacy i nie miał mu tego za złe. Borgin wiedział, że takie rzeczy nie przychodziło od razu.
Stanley dopił zawartość swojej szklanki i odstawił gdzieś na bok, aby skupić pełnie swojej uwagi na wuju - Dziękuje raz jeszcze za spotkanie - wyciągnął dłoń w kierunku brata bliźniaka Roberta - Było bardzo owocne i udało się ustalić wiele rzeczy. Ważnych rzeczy, co należy podkreślić w sytuacji w której się znaleźliśmy - dodał, bo uznał to za coś bardzo ważnego. Trwała wojna, a oni byli jej częścią - Nie chcę wyganiać, ani nic z tych rzeczy - zerknął na zegarek - Bo bardzo przyjemnie się rozmawia i w ogóle... ale na mnie powoli czas. Mam jeszcze dzisiaj coś do załatwienia - stwierdził, licząc na zrozumienie w tej kwestii.
Nie chciał dłużej zatrzymywać Mulcibera. Obydwoje mieli swoje obowiązki, które musieli wykonywać. Stanley musiał dzisiaj jeszcze odwiedzić dziadka, aby pomóc mu w dokumentach. Lata wypełniania raportów nie szły na marne i sprawiały, że człowiek zyskiwał wprawę w tym i tamtym.
"Riddikulus!"
- Danielle Longbottom na widok Stanleya Bo[r]gina
"Jestem dumna, że pomagałeś podczas zamachu."
- Stella Avery na wieści o udziale Stanley w walkach podczas Beltane 1972