• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
    • Kalendarium
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Czarodzieje Kroniki Zakamarki Duszy Głosy, wypowiedzi naszych postaci

Głosy, wypowiedzi naszych postaci
wodzirej
Marzenia chyba zawsze mają swój koniec. Nie wznoszą się, lecz opadają.
wiek
30
sława
III
krew
mugolak
genetyka
snowidz
zawód
keyboardzista
Zenek ma 1.84m wzrostu. Jest zbudowany proporcjonalnie do wzrostu i dość atletyczny przez noszenie walizki, ale generalnie jest bardziej szczupły i smukły. Nad instrumentem się garbi, na kanapie rozciąga albo kurczy. Twarz ma jak pies rasy chartowatej, to znaczy pociągłą i szczupłą. Z ciekawszych jej cech wybijają się długi nos i jasne brwi. Włosy ma brązowe, oczy też. Skóra całym rokiem trzyma ciepły koloryt, a jego dłonie są po prostu ładne. Długie palce i szczupłe nadgarstki to atuty klawiszowca. Jeśli o ubiór chodzi, to nosi się po mugolsku, gdzieś pomiędzy zdobyczami z targu a ciuchami z metką. Głos ma ciepły, dość głęboki. Chrypi, gdy się stresuje. Gdyby śpiewał, to basem.

Zenon Kozioł
#21
24.09.2026, 14:16  ✶  
[Obrazek: 03zakxpgjvp.gif]

Zenek by powiedział, że nie ma nic zaskakującego w tym, jak mówi. Bo głębokość jego głosu jest wprost proporcjonalna do wzrostu, masy i objętości płuc. Duży chłop jest, siłą rzeczy jego płuca są większe, bardziej wydolne. Pewnie gdyby się przyłożył, to by maratony wygrywał, ale biegacze trochę go przerażają. Natomiast nie ma nic zdrożnego w szybkim chodzie i marszu, naturalnym dla niego przez długość nóg. Ale o czym my…

My o głosie. OKEJ. No więc głos Zenka jest głęboki. Z definicji. Wypowiada się w tonacji określanej jako bas. Pewnie również by tak śpiewał, ale nie lubi śpiewać. Lubi za to grać, na instrumentach klawiszowych. Generalnie to ma poczucie rytmu, a także słuchu. No słuch ma. Słyszy tony, poszczególne nuty i potrafi je odtworzyć z pamięci. To i wypowiada się w sposób raczej przyjemny dla ucha. Nie fałszuje słowami, jeśli można tak to nazwać. Jego aparat mowy zdradza go na inne sposoby. Przede wszystkim… chrypi, gdy się stresuje. Nie wie czemu. Chyba wtedy za mało otwiera gardło, za niepewnie wypowiada słowa i wychodzą, jakby nie chciały. Źle to brzmi, co? Taki gwałt na głośni.

Jest wiele sposobów, na jakie można w poetycki sposób opisać, jak mówi. Jakby ktoś wziął krówkę ciągutkę między kciuk a palec wskazujący, potem wziął ją od drugiej strony w ten sam sposób i pociągnął. Jak ciągnący się karmel. Jakby ktoś nabrał łyżeczką miodu ze słoika, uniósł łyżeczkę i obserwował, jak złoty nektar ląduje w herbacie. Jak pierwszy śmiech dziecka, gdyby dziecko było 80-letnim starcem.
Okej, Zenek zamyka książeczkę z aforyzmami.

Co do akcentu. Zenek nie uważa, żeby mówił z akcentem, no i pewnie nie mówi. Od wczesnego dzieciństwa wychowywał się w Anglii, oscylował głównie wokół stolicy. Wyprodukował sobie akcent typowy dla londyńskiej klasy robotniczej. A, zresztą. On się na tych akcentach nie zna, może ludzie z Walii czy Szkocji mają go za dziwaka.

Jako słowo końcowe Zenek chyba chciałby przypomnieć, że to, co wypowiada na głos z użyciem jadaczki, jest najmniej istotną rzeczą w całej jego okazałości. A poza tym jest już zmęczony wywiadem i chce zamknąć się w pokoju.


I miss the kiss of treachery, the shameless kiss of vanity.
szamanka
Kochajcie mnie, kochajcie, wy
—
 gęstwy zieleni
I wy, senne gromady powikłanych cieni
wiek
33
sława
III
krew
czysta
genetyka
—
zawód
zielarka, twórczyni eliksirów i sztuki w drewnie
Tchnie czymś dzikim, nosi na sobie okruchy lasu: czasem we włosy zaplącze się uschnięta gałązka, czasem w materiał szaty wczepią nasiona czy wkleją niteczki pajęczyn, a czasem sama czarownica dokłada intencjonalnie atrybuty natury: ozdoby z ptasich piór, polnych kwiatów czy zwierzęcych kłów. Ciągnie się za nią woń suszonych ziół i palonych kadzideł. Kobieta szczupła i przeciętnego wzrostu (164 cm), niebieskie oczy. Długie blond włosy o średnim skręcie, rzadko ułożone i wystylizowane, zwykle znajdzie się wśród nich kołtun. Spódnice szat Helloise są długie i mają głębokie kieszenie, w których zawsze znajdzie się nieco ziarna dla ptaków. Lubi mięsiste tkaniny, warstwy, ubrania swobodnie płynące za sylwetką, nie boi się wzorów ani koloru, choć wybiera głównie barwy głębokie i niezbyt nasycone lub bliskie ziemi: zielenie, brązy, zgaszone pomarańcze. Stawia przede wszystkim na praktyczność: materiały solidne, które posłużą długie lata i nie zaszkodzi im praca w ogrodzie. Zamiast sakwy często nosi pas na wzór dawnych châtelaine, do którego na skórzanych rzemykach przymocowane są drobne przedmioty: różdżka, futeralik z nożem, woreczek soli czy miniaturowe buteleczki eliksirów, w tym zawsze jedna z solami trzeźwiącymi. Helloise nie nosi klasycznej biżuterii. Posiada jedynie ozdoby z drewnianych koralików i elementów zwierzęcych.

Helloise Rowle
#22
04.10.2026, 13:01  ✶  
Helloise nie rozpoznaje w swoim języku panów ani lordów, więc z każdym rozmowę prowadzi na „ty”. (Co być może nie rzucałoby się aż tak w oczy, gdyby to faktycznie przełożyć na angielski.) Bardzo szybko się spoufala. Niezależnie od tego, z kim ma do czynienia, rozmawia jak z równym sobie.
Rozmowy z tą czarownicą zwykle otwierają się łagodnie. Mówi powoli, ale z dużą swobodą, rozwleka słowa, kończy je miękko, sprawia wrażenie szczerze zainteresowanej rozmówcą, ciepłej i otwartej, czasem padnie z jej strony zaczepny dowcip. Wystarczy pierwszy zgrzyt niezgody, żeby atmosfera zaczęła się pogarszać. Helloise nie lubi, gdy ktoś się jej stawia bądź próbuje kwestionować jej spojrzenie na świat. Na opór odpowiada oporem, niekiedy odwetem, lekceważeniem lub kpiną. Choć wie mało, do powiedzenia ma dużo. O wszystkim zdaje się mieć opinię — jedyną poprawną, a kto wyraża inną, ten zapewne odwraca się od bogów, ma umysł zatruty mugolskim ignoranctwem i ateizmem, nie rozumie świata. Helloise — choćby trwała w najbardziej oczywistym błędzie — potrafi przybrać z pełnym przekonaniem ton pouczenia i z niezachwianą pewnością siebie daje odczuć, że nie zgadza się z kimś. Czyni to niekiedy niemal ceremonialnie; można dostrzec w jej manierze inspirację duchownymi pod natchnieniem objawiającymi wolę bogów. A że Helloise charyzmatycznym nauczycielom i kapłanom nie dorasta do pięt, wypada przy tym często zwyczajnie irytująco.
Choć wyrazista, jest w swoich reakcjach bardzo autentyczna. Jeśli protestuje, to dlatego, że uważa inaczej. Jeśli rozmowa nudzi ją, widać to na jej twarzy, urywa wątki. Jeśli coś ją rozbawi, będzie się śmiać. A śmieje się dużo: raz jest złośliwym chichotem losu, innym razem rozczula się radośnie nad cudami natury. Żartuje i prowokuje, ale jej zaczepne żarty nie brzmią wcale jak zabawne droczenie się, a całkiem poważne wyzwanie, którego niepodjęcie zasługuje na pobłażliwy uśmiech rozczarowania.
Łatwo gubi wątki, odchodzi w dygresje. Czasem wpada w słowotok, który się nie kończy. Innym razem siedzi nieobecna i wodzi dookoła niemal bezmyślnym spojrzeniem. Wiele zależy od jej samopoczucia.
Dużo w rozmowach wzdycha, te westchnienia przybierają najróżniejsze barwy. Trudno przyłapać Helloise podnoszącą głos. Gdy się denerwuje, jej słowa nabierają ostrej intensywności, ale nie krzyczy. Co do zasady mówi raczej cicho. Lubi być blisko osoby, z którą rozmawia; wymieniać szepty, jakby przedmiot dyskusji był intymnym sekretem. Instynktownie dąży do kontaktu fizycznego z rozmówcą i nie szanuje cudzej przestrzeni osobistej. Jest bystra: dostrzega, kiedy narusza czyjeś granice i druga strona zaczyna odczuwać widoczny dyskomfort. Nie zawsze to uszanuje. Bywa, że negatywna reakcja zachęca ją jedynie do znalezienia się jeszcze bliżej.
Głos ma niższy z damskich. Można u niej usłyszeć wyblakły walijski akcent.


Gdybym mogła mieć koncert życzeń, to dałabym Heli głos Michelle Pfeiffer, bo jest od niej do kompletu klimatyczny dubbing evil bogini na mroczne czasy.


dotknij trawy
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości



Strony (3): « Wstecz 1 2 3


  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Spis Treści
Zakładki
Tryb normalny
Tryb drzewa