14.06.2024, 15:09 ✶
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 14.06.2024, 17:28 przez Desmond Malfoy.)
Dlaczego? - zastanawiał się, czy pozostawienie tego pytania bez odpowiedzi sprowokuje Severine do zadania kolejnych. Sądząc po tym, jak mało czasu zostawiła mu na wytłumaczenie zawiłości młodzieńczych zażyłości, temat nie wydawał się jej szczególnie interesować.
- Oh. Zapytaj jego - odparł niewyraźnie z lekkim uśmiechem, ale czuć było w jego tonie cień paskudnie gorzkiej żółci. Naprawdę intrygowało go to, jak jej brat wytłumaczyłby się z tego, co się z jego winy wydarzyło. Przecież nie mógłby jej powiedzieć, co naprawdę zrobił.
Skupiając się na epizodzie z jego przyjęcia urodzinowego, był w stanie wykrzesać z siebie trochę szczerego gniewu, który dobrotliwie odwracał jego uwagę od reszty nieprzyjemnych uczuć prześladujących go nieprzerwanie od kilku dni. Jakaż to była sympatyczna odmiana; nie mógł odmówić sobie ponurzania się w tej płonnej złości.
Z trudem przyciągnąwszy pełną szklankę do siebie, zakołysał nią i parę sekund przyglądał się odbłyskom światła na powierzchni cieczy. Miał wrażenie, że porzyga się, jeśli spróbuje upić teraz nawet łyk.
- Nie wysyłaj tego listem. Przyjdę po to. Osobiście - uprzedził beznamiętnie, jako że mocno mu zależało, żeby zostawić po tej wymianie jak najmniej śladów.
Po tym, jak protekcjonalnie zachowywała się wobec niego od samego początku tego spotkania, nie był szczególnie zaskoczony tym, że próbowała monitorować jego spożycie alkoholu. Jakby nie był już dorosłym człowiekiem. Jeśli miał ochotę upić się do nieprzytomności, to zamierzał to zrobić. Nie zobaczyłaby go jednak w takim stanie - ostatnie kolejki rumu piłby już we własnym domu. W samotności. Bezpiecznie.
Przez dłuższą chwilę wpatrywał się w jej oczy bez słowa. Zorientował się, że rozmowa z Oleandrem sprzed kilku lat wyekwipowała go we wspaniałą kontrę.
- Czy ty. Wciąż. Bierzesz opium - zapytał sucho
- Oh. Zapytaj jego - odparł niewyraźnie z lekkim uśmiechem, ale czuć było w jego tonie cień paskudnie gorzkiej żółci. Naprawdę intrygowało go to, jak jej brat wytłumaczyłby się z tego, co się z jego winy wydarzyło. Przecież nie mógłby jej powiedzieć, co naprawdę zrobił.
Skupiając się na epizodzie z jego przyjęcia urodzinowego, był w stanie wykrzesać z siebie trochę szczerego gniewu, który dobrotliwie odwracał jego uwagę od reszty nieprzyjemnych uczuć prześladujących go nieprzerwanie od kilku dni. Jakaż to była sympatyczna odmiana; nie mógł odmówić sobie ponurzania się w tej płonnej złości.
Z trudem przyciągnąwszy pełną szklankę do siebie, zakołysał nią i parę sekund przyglądał się odbłyskom światła na powierzchni cieczy. Miał wrażenie, że porzyga się, jeśli spróbuje upić teraz nawet łyk.
- Nie wysyłaj tego listem. Przyjdę po to. Osobiście - uprzedził beznamiętnie, jako że mocno mu zależało, żeby zostawić po tej wymianie jak najmniej śladów.
Po tym, jak protekcjonalnie zachowywała się wobec niego od samego początku tego spotkania, nie był szczególnie zaskoczony tym, że próbowała monitorować jego spożycie alkoholu. Jakby nie był już dorosłym człowiekiem. Jeśli miał ochotę upić się do nieprzytomności, to zamierzał to zrobić. Nie zobaczyłaby go jednak w takim stanie - ostatnie kolejki rumu piłby już we własnym domu. W samotności. Bezpiecznie.
Przez dłuższą chwilę wpatrywał się w jej oczy bez słowa. Zorientował się, że rozmowa z Oleandrem sprzed kilku lat wyekwipowała go we wspaniałą kontrę.
- Czy ty. Wciąż. Bierzesz opium - zapytał sucho