Gerry coraz bardziej doceniała to, że może się pojawiać na takich przyjęciach jako gość. Z wiekiem rozumiała, że nie wszyscy mieli taką możliwość, że miała trochę szczęścia, że urodziła się akurat w tej, a nie w innej rodzinie. Mogła robić to co chciała, a przy okazji miała sporo znajomości, które mogły zapewnić jej bogactwo. Z czasem zaczęła je lubić. Mogła sobie pozwolić na wszystko, na co tylko miała ochotę. Nawet ona miewała typowe dla bogaczy zachcianki, ojciec kupił jej konia, bez problemu znalazł się chętny, który nauczył ją na tym koniu jeździć. Mogła się rozwijać w każdej dziedzinie, w której tylko zapragnęła, a był to tylko jeden z wielu plusów.
Nie była może typową córką czystokrwistych, nawet na ich tle się wyróżniała. Miała całkiem otwarty umysł, nie spoglądała na innych z góry, jednak nie zapominała o tym, że jest jedną z nich, że też należy do tego środowiska, mimo, że trochę od nich odstawała.
- Nie wiem, czy zasługuję, ba czy potrzebuję takiej nagrody. Jasne, cieszę się, że zostałam doceniona, że ktoś zauważa moją uprzejmość, ale nie jest to chyba odpowiedni moment. - Wiele działo się w jej życiu, była dosyć mocno rozwalona emocjonalnie i wiedziała, że jest w stanie podejmować bardzo głupie decyzje, których nie do końca chciała. Dzisiaj wyjątkowo przemawiał przez nią rozsądek. Dziwne.
- To zależy, czasem piję po to, żeby się napić, czasem, żeby zapomnieć, a czasem żeby coś poczuć. - Rzuciła jeszcze do niego. Alkohol był jej przyjacielem, przynosił jej ulgę, ale nie tylko. Wszystko zależało od dnia i godziny.
- Jasne, podeślę ci adres, tylko sprawdzę jaki jest dokładnie. - Nie miała pamięci do takich miejsc, znaczy nie umiała wyrecytować tego z głowy, potrafiła tam trafić, ale to by było tyle.
- Wiesz co, dzisiaj chyba nie mam chęci na zaczynanie jeszcze raz, mam nadzieję, że mi to wybaczysz. - Wstała z tej nieszczęsnej ławki. Mógł zauważyć, że nie jest do końca sobą. Sporo działo się w jej życiu i nie miała głowy do myślenia, wiedziała jednak, że będzie lepiej jeśli sobie stąd pójdzie. - Dziękuję ci za towarzystwo, ale na mnie już czas. - Ruszyła w stronę budynku, żeby nie odchodzić bez pożegnania z tymi, z którymi pojawiła się na tym przyjęciu. Zamierzała już jednak wrócić do domu. Zamknąć się w swojej sypialni i cierpieć, bo upiła się trochę za bardzo na smutno.