11.08.2024, 00:41 ✶
Dægberht oczywiście żadnej obrazy w tym nie dostrzegał. To były proste fakty wynikające z głębokiej wiedzy, posiadania od wielu lat pupila - pana Kapitana, oraz oczywiście tego, że był delikatnie obłąkany. Podobno nie powinno się walczyć z poetami na metafory, O'Dwyer jednak spróbował i spotkał się z głęboką obojętnością. Mężczyzna co prawda nie uważał się za lepszego od innych, ale znał swoją wartość i nie ruszały go w ogóle wyzwiska jakiegoś... kto to w ogóle był?
Dziecko Matki, podobnie jak ty, Dægberhcie.
Bardzo zagubione na swojej drodze, ale faktycznie. Niech więc wpłaci te pieniądze na modlitwę za niego, on się za ten gest odwdzięczy, wybierając prawdziwych bogów. Jeżeli w przyszłości zbawi to jego duszę, być może O'Dwyer rozważy wymienienie kompletnie niepasującej do niego, kociej osobowości na jakąś, która bardziej odzwierciedla żywiołowość i rozbieganie. Fretka? Szynszyla? Miał jeszcze wiele pomysłów, ale nie dane mu już było otworzyć ust na ten temat, bo szalony jegomość postanowił się przemienić. Flint zmarszczył brwi nieco zniesmaczony tym odkryciem, że jego formą animaga faktycznie był kot, po czym spokojnym krokiem ruszył w kierunku walizek pilnowanych przez staruszkę smażącą wafle. Jeżeli na miejscu okazało się, że jego rzeczy były brudne, wywrócił oczami i sprzątnął to różdżką, najwyraźniej nieszczególnie tym wzruszony. Bardziej niż tym przejął się bezpieczeństwem pana Kapitana - nie chciał przecież, żeby jego towarzysz został pogryziony przez coś tak głupiego jak 668-letnia klątwa i wymysły mugoli.
- No, to jak się wypakuję, to pani przyniosę, co tam nakupowałem.
- A na długo zostajesz?
- Tak. Tym razem tak.
I zanim ktokolwiek (pani Pippins, a może i Vior wracająca do domu, Brenna wynurzająca się z nikąd jak to miała w zwyczaju...) mógł rzucić Abigail się ucieszy, Dægberht z uśmiechem skinął jej głową i zniknął za drzwiami klatki schodowej.
Dziecko Matki, podobnie jak ty, Dægberhcie.
Bardzo zagubione na swojej drodze, ale faktycznie. Niech więc wpłaci te pieniądze na modlitwę za niego, on się za ten gest odwdzięczy, wybierając prawdziwych bogów. Jeżeli w przyszłości zbawi to jego duszę, być może O'Dwyer rozważy wymienienie kompletnie niepasującej do niego, kociej osobowości na jakąś, która bardziej odzwierciedla żywiołowość i rozbieganie. Fretka? Szynszyla? Miał jeszcze wiele pomysłów, ale nie dane mu już było otworzyć ust na ten temat, bo szalony jegomość postanowił się przemienić. Flint zmarszczył brwi nieco zniesmaczony tym odkryciem, że jego formą animaga faktycznie był kot, po czym spokojnym krokiem ruszył w kierunku walizek pilnowanych przez staruszkę smażącą wafle. Jeżeli na miejscu okazało się, że jego rzeczy były brudne, wywrócił oczami i sprzątnął to różdżką, najwyraźniej nieszczególnie tym wzruszony. Bardziej niż tym przejął się bezpieczeństwem pana Kapitana - nie chciał przecież, żeby jego towarzysz został pogryziony przez coś tak głupiego jak 668-letnia klątwa i wymysły mugoli.
- No, to jak się wypakuję, to pani przyniosę, co tam nakupowałem.
- A na długo zostajesz?
- Tak. Tym razem tak.
I zanim ktokolwiek (pani Pippins, a może i Vior wracająca do domu, Brenna wynurzająca się z nikąd jak to miała w zwyczaju...) mógł rzucić Abigail się ucieszy, Dægberht z uśmiechem skinął jej głową i zniknął za drzwiami klatki schodowej.
Postać opuszcza sesję
Matka nadała mi takie imię,
żeby poprawnie wymawiały je tylko drzewa i wiatr
żeby poprawnie wymawiały je tylko drzewa i wiatr