• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Poza schematem Retrospekcje v
« Wstecz 1 … 12 13 14 15 16 Dalej »
[końcówka listopada 1970] kowen Whitecroft - Nastał czas ciemności | Sarah i Alice

[końcówka listopada 1970] kowen Whitecroft - Nastał czas ciemności | Sarah i Alice
monkey business
Two sides of me can't agree
wiek
sława
krew
genetyka
zawód
170 cm, gęste blond włosy, które nie są jej naturalnym kolorem i które rzadko bywają gładko uczesane to dwie rzeczy, które na pewno pierwsze rzucą się w oczy. Alice ma twarz pełną czy nawet pyzatą o regularnych, wyraźnych rysach. Jej oczy są szare, ciemne. Zwykle sprawia wrażenie osoby pogodnej i swobodnie czującej się w każdym miejscu. Ubrania nosi rożne, dopasowane do okazji - od tradycyjnych szat po ubrania mugoli.

Alice Selwyn
#1
16.11.2022, 00:32  ✶  
Alice od jakiegoś czasu nie potrafiła sobie znaleźć miejsca i to z całkiem innych powodów, niż chyba większość magicznego społeczeństwa. Zresztą oświadczenie Voldemorta jej w ogóle nie obeszło, bo prawie widziała oczami wyobraźni, jak niewinne, ale ciężkie jak kamień młyński, pismo z biura BUM-u zastanie ją w domu i będzie zawierać wezwanie na przesłuchanie w związku z udaremnionym skokiem sprzed kilku tygodni. Ale nic się nie działo. Czuła, że na dłuższą metę nie da rady, była spanikowana i bardzo sobą rozczarowana. Naiwnie i niezwykle buńczucznie uważała, że zniesie każde konsekwencje swojej działalności. Nie mogła sobie teraz pozwolić na nieprzemyślane działania, dlatego pojawiła się na sabacie, jak to się jej niejednokrotnie zdarzało. Nigdy nie była mocno zaangażowana w kowen, ale od kiedy Sacharissa weszła do rodziny Macmillanów, to naturalnie więzi się zacisnęły, aż do utraty tchu. Czasem za sprawą groźby, a czasem szantażem jej starsza siostra ściągała ich na uroczystości. Obrzędy się zakończyły, pewnie jej następny sabat odbędzie się już w trakcie obchodów Yule.
Panna Selwyn pomagała uprzątnąć stoły przy czym mocno zachodziła w głowę, jak jutro przebrnie przez swoją zmianę w Gringocie. Im bardziej będzie rozkojarzona, tym większa szansa, że ktoś coś zauważy i znowu nastąpiła nieprzyjemna gonitwa myśli. W obu rękach trzymała po jednym ceremonialnym świeczniku. Niosła zwyczajnie, bez posługiwania się magią, ich ciężar dobrze ją zakotwiczył w rzeczywistości, pomimo nieprzyjemnego napięcia, które promieniowało przez plecy do ramion i podstawy czaszki. Prawie dosłownie nadziała się na Sarah.
- Sarka, cześć - powitała dziewczynę z uśmiechem. - Och, czy te kruche ciastka to twoja sprawka? Są bardzo dobre.
Odłożyła świecznik na najbliższy stół, przy odrobinie szczęścia ktoś inny odłożyć je na miejsce. Popatrzyła na przyjaciółkę.
- Coś się stało? Znowu ktoś ci powiedział coś przykrego? - Lista nieporozumień, które przerodziły się w nieprzyjemny obrót spraw dla Macmillan, była dość długa. Naprawdę czarodzieje nie potrafili wykrzesać minimum dobrej woli i do tego każdego mierzyli swoją miarką.
moon's favourite poem
and the rest is rust
and stardust
wiek
sława
krew
genetyka
zawód
Drobniutka, choć wysoka na 177 centymetrów wzrostu, o popielatych włosach. Śmiech przywodzący na myśl świergot ptaków. Śpiewny, uroczy głos. Choroba objawia się u niej srebrnymi tęczówkami i wędrującym rumieniem.

Sarah Macmillan
#2
05.12.2022, 00:43  ✶  
Wszystko, co istnieje, musi się kiedyś skończyć, prawda? Jedni sobie z tą informacją radzili lepiej, inni gorzej. Zdawało się, że Sarah należała do osób, które radziły sobie z tym najgorzej. Fakt, iż jej brat nie pojawił się na sabacie był dla niej niejako przypieczętowaniem kolejnego, o wiele gorszego rozdziału ich relacji. Na nic zdały się błagania, na nic jej były listy pisane godzinami już po zmroku. Po prostu się nie pojawił, nie odpisał, nie odezwał ani słowem. Zniknął.

A później wszyscy mówili o Czarnym Panu, o złym losie, który spotka tych, którzy nie padną przed nim na kolana i... chociaż Sarah wiedziała, że historie, jakie układała we własnej głowie, nie musiały być prawdą, to czuła w każdej kości, że to właśnie ten Czarny Pan jest powodem, dlaczego jej brat odsunął się od rodziny. Według jej rodziców maczacie palców w czarnej magii, nie stanowiło niczego niezwykłego, ale dla panny Macmillan nie można było takich czynów usprawiedliwiać byle czym, o ile w ogóle można było - bo przecież intencja zadania komuś cierpienia była już wystarczającym powodem, aby się na kogoś obrazić już na wieczność.

Dzisiejszego dnia zachowywała się jak duch.

Nie znała żadnego innego sposobu na powstrzymanie lejących się strumieniami łez. Stała z tyłu, uśmiechała się nieznacznie, próbując zamaskować zaczerwienioną twarz i koszmarne myśli nawiedzające jej głowę. Kiedy wydarzenie minęło, wydawało jej się, że już po wszystkim - uniknęła dziwacznych spojrzeń, ukryła się w nicości tego, jak nieistotna wśród Macmillanów się czuła, niejako potwierdzając to, że gdyby jej zabrakło, w gruncie rzeczy niewiele zmieniłoby się w ich życiu.

- Alice - zawtórowała jej, kiedy blondynka się z nią przywitała - cz-cześć.

Chciała stąd uciec, ale nie odnalazła w sobie ani siły na zignorowanie kogoś, ani na dłuższe trzymanie tego w sobie. Wpierw pokiwała głową, że tak, że te pyszne ciastka to dzieło jej ostatniej bezsennej nocy i chciała coś do tego dodać. Jakieś słowo, najlepiej pokrzepiające, ale z jej ust wydobył się jedynie żałosny, cichy szloch. Przez dobrą minutę po prostu się trzęsła, opierając dłonie o stojące nieopodal krzesło, aż wreszcie, kiedy się w sobie zebrała, aby odezwać się choćby słowem, postanowiła pozostać w tej pozycji. Głowę miała opuszczoną w dół tak, aby przysłonić zrozpaczoną twarz włosami.

- Pszepraszam - powiedziała wreszcie, jakby faktycznie miała za co przepraszać. - To przez mojego blata - przyznała z bólem. - Wydaje mi się, że zgubił się, że zgubił dlogę, któlą szliśmy lazem i- - i nie umiała sobie z tym poradzić.
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek:
Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Alice Selwyn (315), Sarah Macmillan (407)




  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Przydatne linki
Kolejeczka
Tryb normalny
Tryb drzewa