15.11.2024, 16:08 ✶
– Każda Matka jest czasem zirytowana postępowaniem swoich dzieci, ale trudno mi sobie wyobrazić, by jakaś karała swoje dzieci w ten sposób… chociaż… hm. Jakby się zastanowić, moja ma pewną skłonność do figli – stwierdziła Florence, która od swojej matki była pod tym względem (i wieloma innymi) dość różna: odziedziczyła po niej barwę włosów, upór, dumę i może pewien talent do gry w pokera. Być może dlatego, choć się kochały, momentami miały trudności w dogadaniu się. – W każdym razie, gdyby mogła kogoś ukarać, to chyba powinien być Voldemort, który zrujnował jej święto.
A to, że zdołał to zrobić, sprawiło, że Bulstrode zaczęła się zastanawiać, czy bogowie w ogóle mogą w jakikolwiek sposób interweniować.
Może nie istnieli.
Może byli martwi.
Ale to nie było coś, nad czym warto za wiele rozmyślać: w przeciwieństwie do klątw, rytuałów, przysiąg wieczystych i magii rozpraszającej, nad którymi mogli pracować.
- To prawda, ale wciąż jest to coś… warte badań. Masz pod ręką jakiś pergamin? – spytała Florence, i wkrótce potem pochylali się nad nim oboje, dyskutując o łamaniu rytuału Beltane, świecach rytualnych i ich składzie, możliwościach usprawnienia procedury, a także o tym, jakie rzucało to światło na niektóre z klątw. Później Bulstrode wyciągnęła różdżkę, aby mogli poćwiczyć pewne aspekty bardziej praktycznie – i pochłonięta dyskusją oraz spieraniem, który sposób rozpraszania będzie skuteczniejszy (zakończonego testami empirycznymi) nie zauważyła nawet, kiedy za oknami zaczęło robić się ciemno...
A to, że zdołał to zrobić, sprawiło, że Bulstrode zaczęła się zastanawiać, czy bogowie w ogóle mogą w jakikolwiek sposób interweniować.
Może nie istnieli.
Może byli martwi.
Ale to nie było coś, nad czym warto za wiele rozmyślać: w przeciwieństwie do klątw, rytuałów, przysiąg wieczystych i magii rozpraszającej, nad którymi mogli pracować.
- To prawda, ale wciąż jest to coś… warte badań. Masz pod ręką jakiś pergamin? – spytała Florence, i wkrótce potem pochylali się nad nim oboje, dyskutując o łamaniu rytuału Beltane, świecach rytualnych i ich składzie, możliwościach usprawnienia procedury, a także o tym, jakie rzucało to światło na niektóre z klątw. Później Bulstrode wyciągnęła różdżkę, aby mogli poćwiczyć pewne aspekty bardziej praktycznie – i pochłonięta dyskusją oraz spieraniem, który sposób rozpraszania będzie skuteczniejszy (zakończonego testami empirycznymi) nie zauważyła nawet, kiedy za oknami zaczęło robić się ciemno...
Koniec sesji