Nie są dostatecznie dobrzy, więc nie należą już do rodziny.
Voldemort dlatego w odczuciu Kenzie nie powiedział absolutnie niczego nowego. Po prostu szedł o krok dalej. Rodziny czystej krwi wypalały takie osoby i członków własnego rodu z gobelinów.
On chciał ich wypalić z istnienia.
- Anglia ma w tej chwili dziesięć punktów i jest dwunasta w tabeli – odparła Mackenzie automatycznie, bo jeżeli szło o temat quidditcha, to Regina nie mogła trafić lepiej. W głowie Green nie było miejsca na informację o tym, kto jest ministrem magii, za to o rozgrywkach krajowych i międzynarodowych wiedziała właściwie wszystko. – Norwegia przesunęła się na jedenaste miejsce. Ale to dopiero pierwsze mecze kwalifikacji. Wszystko jeszcze się rozstrzygnie w kolejnych sezonach. Myślę, że bez problemu wejdziemy do finałowej szesnastki.
Obawiała się, że szanse na zajście w mistrzostwach daleko są niewielkie, ale wejść do nich powinni bez większych kłopotów. Do samych mistrzostw zostało jednak aż nazbyt wiele czasu i Mackenzie mogła tylko mieć nadzieję, że reprezentacja utrzyma formę. Cóż, w międzyczasie czekał ją jeszcze Puchar Ligii ze Srokami. Jeżeli zdobędą go po raz kolejny, na jej konto wpłynie ładna premiera.
A poza tym liczyło się zwycięstwo.
- Mów mi jeszcze – wymamrotała na słowa o tym, że znicz potrafi zniszczyć grę. – Drużyna może mieć sześciu lepszych zawodników niż druga, ale jeden szukający wystarczy, by wszystko zmienić.
Sądząc po tonie, który pierwszy raz się zmienił i zabrzmiały w nim jakieś emocje, Mackenzie z tego rozwiązania była bardzo niezadowolona i niekoniecznie uznawała je za sprawiedliwe.
Tak, szukający wprowadzał do gry nieprzewidywalny element, ale to powinno być sto, nie sto pięćdziesiąt punktów!