• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
    • Kalendarium
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Greater London Niemagiczny Londyn Klinika magicznych chorób i urazów v
1 2 Dalej »
[16.09.1972] Z chorobą nie wygrasz | Basilius & Nicholas

[16.09.1972] Z chorobą nie wygrasz | Basilius & Nicholas
Niewymowny
Przetrwa tylko ten, kto bezwzględny jest...
wiek
35
sława
III
krew
czysta
genetyka
—
zawód
Niewymowny - Departament Tajemnic / Komnata Śmierci
Wysoki o krótkich włosach blondyn, mierzący 194 cm wzrostu. Jego spojrzenie niebieskich oczu, często przedstawia chłód, powagę, tajemniczość, a nawet strach. Trudny do odczytania pod względem emocji i uczuć, gdzie tych drugich nie posiada. Nie potrafi okazać współczucia i miłości. Powiadają, że zsynchronizował się ze swoim zawodem w Komnacie Śmierci. Tak też się ubiera. Czerń jest jego życiem i codziennością.

Nicholas Travers
#11
23.05.2026, 10:33  ✶  

Zwolnienie chorobowe nie było Nicholasowi na rękę. Z drugiej jednak strony, będzie miał czas na zrobienie innych rzeczy, nie musząc przejmować się czasem i swoim zmęczeniem. A kaszel, ostatnio bywał tak męczący, że może nawet dobrze, jak został ponaglony o wizytę u uzdrowiciela.

- Pasuje.
Zgodził się. Nie był to długi czas odpoczynku, ale może wystarczający aby dojść do siebie. Gdyby zwolnienie miałoby zostać wystawione do końca miesiąca, wtedy by zapewne protestował. Nic dziwnego, że Prewett w pierwszej kolejności zabrał się za wystawienie zwolnienia. Najpewniej nie chcąc później usłyszeć, że pacjent nagle zmienił zdanie i postanowi wrócić normalnie do pracy. Widocznie będzie trzeba to zwolnienie dostarczyć swojemu przełożonemu.

Recepta i namiary na specjalistę od choroby genetycznej, była tutaj najbardziej pożądana. Może ten, którego poleci mu Prewett, znacznie lepiej będzie znał się na badaniu jego przypadłości.

Sytuacja z kaszlem okazała się czymś nowym dla tutejszych uzdrowicieli, że nie mieli złotego środka, czy bardziej eliksiru, na jego wyeliminowanie. Travers jakoś nie poczuł się temu zdarzeniu winny, że brał udział w rozsadzaniu części Anglii. To, że mieszkańcy borykają się z problemami zdrowotnymi, nie było jego sprawką. Czarny Pan najwyraźniej wiedział, jak bardziej wszystkim zaszkodzić. Szkoda, że nie uprzedził swoich popleczników i nie zabezpieczył przed "zatruciem". W taki sposób może ich szybko stracić. Travers trochę wątpił, aby Voldemort posiadał dla nich eliksir na usunięcie tego cholernego kaszlu. Może powinien mieć? Jakieś solidne podziękowanie i odszkodowanie zdrowotne by się im należało za zniszczenie życia szlamom i zdrajcom krwi.

Z tego wszystkiego, co usłyszał od Basiliusa, wiedział już do kogo się zgłosić po eliksiry. Miał sprawdzone źródło, niż pierwsza lepsza apteka.

- Nie. Więcej pytań nie mam. Dziękuję za poświęcenie mi czasu i przebadanie.
Podziękował, aby w ten sposób wyrazić wdzięczność za pracę jaką wykonuje uzdrowiciel. Zwyczajnie nie musiał tego robić, ale mogły być to także pozory.

Czas był cenny. Zatem Travers nie chciał go zabierać Prewettowi, a także swojego tutaj spędzać dłużej. Odebrał wypisane mu papiery, jak zwolnienie chorobowe, receptę i kontakt do specjalisty. Pożegnał się, zabrał swoje rzeczy i opuścił gabinet. A chwilę później, również szpital.



Koniec sesji
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 2 gości

Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Basilius Prewett (1545), Nicholas Travers (1703)


Strony (2): « Wstecz 1 2


  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Spis Treści
Zakładki
Tryb normalny
Tryb drzewa