• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Poza schematem Retrospekcje v
1 2 3 4 5 … 16 Dalej »
[Wiosna 1965, kwiecień | Alexander & Anthony] Mы за чаем не cкучаем...

[Wiosna 1965, kwiecień | Alexander & Anthony] Mы за чаем не cкучаем...
the web
Il n'y a qu'un bonheur
dans la vie,
c'est d'aimer et d'être aimé
wiek
43
sława
VI
krew
czysta
genetyka
—
zawód
Szef OMSHM-u
187 cm | 75 kg | oczy szare | włosy płowo brązowe Wysoki. Zazwyczaj rozsądny. Poliglota. Przystojna twarz, która okazjonalnie cierpi na bycie przymocowana do osoby, która myśli, że pozjadała wszelkie rozumy.

Anthony Shafiq
#1
30.12.2025, 22:16  ✶ (Ten post był ostatnio modyfikowany: 12.03.2026, 12:42 przez Anthony Shafiq.)  

—04/1965—
Anglia, Londyn
Alexander Aristov & Anthony Shafiq
[Obrazek: imgproxy.php?id=Um9vCp2.png]

Pierwsza czarka orzeźwia usta,
Druga rozprasza samotność i żal,
Trzecia do wnętrza się wdziera z całą mocą,
Czwarta rozgrzewa, zmywa zły czar.



Proces.

Rozpoczęty.

Szef Magicznego Biura Celnego w sposób jednoznacznie ostateczny przestał być zagrożeniem dla stołka szefa OMSHM-u.

Awans?

Zabezpieczony.

Kwestią dni pozostało otrzymanie nominacji.

Jonathan...

Sprowadzony spowrotem. Jego przyjaciel, jego współpracownik, jego powiernik przyjął propozycję i na dniach miał powrócić z Francji.

Wszystko układało się wybornie i w sumie Anthony J. Shafiq nie powinien... szaleć. Stawka jednak była wysoka, a on nie byłby graczem, ba! nie byłby sobą, gdyby nie wystawił piona. Dwa pola w przód. Na dobre otwarcie.

Właśnie teraz, gdzieś, gdziekolwiek w świecie... ktoś odpowiedzialny za zapotrzebowanie pewnych obywateli na przedmioty nie do końca zgodne z literą prawa człowiek, miał w swoich dłoniach list oraz paczkę wyselkcjonowanej, najlepszej czarnej herbaty.

Szanowny Panie,

jak Pan zapewne zauważył, dotychczasowy gospodarz kluczy do angielskich odpraw portowych nie będzie brał udziału w rozmowach przez pewien czas. W Rosji mówi się, że nawet najtwardszy mróz nie zaskoczy tego, kto potrafi cierpliwie postawić czajnik na ogniu, poczekać, aż woda nabierze odpowiedniej temperatury i dopiero wtedy zalać liście herbaty. Rytuał ten uczy nie tylko cierpliwości, ale i przewidywania, kto jest przygotowany na konsekwencje, a kto działa pochopnie.

Reprezentuję interesy, które działają dyskretnie i skutecznie, bez rozgłosu, hałasu i ludzi mylących pozory z rzeczywistą siłą. Zamiast jednego nazwiska – oferuję system. Zamiast improwizacji – przewidywalność. W obecnych warunkach różnica między tymi, którzy potrafią „przygotować herbatę”, a tymi, którzy ją lekceważą, jest zasadnicza.

Jeżeli uzna Pan, że nadszedł moment na spokojną, konkretną rozmowę – ptak pocztowy jest do Pańskiej dyspozycji, a kanał pozostaje otwarty. Ale pamiętajmy, nawet najlepsza herbata stygnie tracąc swoje smakowe walory.

Z wyrazami szacunku,

Mr. Northbridge

Taka treść, nic wielkiego w sumie, ot zaproszenie do zabawy, dla byłego wspólnika okrytego hańbą zarządcy celników. Było ich kilku, Anthony wytypował najbezpieczniejszego, najstabilniejszego kandydata, resztką wpływów przecierając szlak, aby móc się z nim skontaktować. Nie znał jego personaliów, sam nie zamierzał dla bezpieczeństwa podawać swoich. Z resztą... jego ręka również nie napisała tych słów, nie widział nawet papieru, na którym zostało to zapisane, nie był w jego okolicy, na wypadek widmowidzowskiego transu, który mógłby doprowadzić po sznurku do jego bardzo wygodnego i puszystego kłębka. Miał od tego Lisę, miał od tego ludzi. Miał też nowe przestrzenie w swojej sieci, na kogoś, kto bardzo by chciał by szef Organu Międzynarodowych Standardów Handlu Magicznego nie patrzył co jakiś czas w stronę niektórych kufrów. Nie zamierzał być tak głupi jak jego konkurent. Magazynowanie tego ustrojstwa na terenach ministerialnych było jawną lekkomyślnością, łatwą wygraną. W głowie opracowywał już plan. Ścieżkę, która mogła wypełnić lukę w jego sieci. Zaufanie... twarda waluta, tak trudna niestety do wykucia. W dłoniach obracał białego Króla i rozważał. Czy ilość nakładów zrównoważy nagrodę? O tym, że dostanie jakąś odpowiedź był niemal pewien. Liczył tylko, że nie będzie to końska głowa pod drzwiami. Ach nie.. tak bodaj robili Włosi.
Kolorowy ptak
Umrzesz ty. Umrą wszyscy bliscy twoi. Potęgi upadną. Jedno tylko żyć będzie przez wieki - poległych wojenna chwała.
wiek
30
sława
IV
krew
czysta
genetyka
—
zawód

Alexander Aristov
#2
01.01.2026, 13:18  ✶  
List. List. List. A może raczej propozycja? Jednak to nie tak, że każda okazja była, rzeczywiście świetną okazją. Taka okazja mogła być pułapką. Podpuchą, jak to Anglicy zwykli mówić. W radzieckiej rosji wszystko wydawało się na pierwszy rzut oka łatweijsze. Tam miał wyrobioną renomę, miał większe zasięgi, miał konatky, miał odpowiednich ludzi. Tutaj musiał wszystko zaczynać od początku. Musiał budować potęgę od zera. Dlatego musiał dokładnie przemyśleć to co było zawarte w tym liście. Musiał przemyśleć wszystkie za i przeciw. Musiał pomyśleć co zrobić, jak dobrać słowa, jeśli rzeczywiście miała być to po prostu pułapka. Nie był przecież z niego taki pierwszy lepszy идиот, żeby dać się tak łatwo wpuścić na minę. Mógł w zasadzie pójść po najbezpieczniejszej linii oporu. Mógł odesłać zdechłą rybę, zawiniętą w ten list, jak to robiły mafijne rodziny, kiedy wysyłały ostrzeżenie. Jednak... Jednak Alexander był hazardzistą. Żyłka do ryzyka, do postawienia wszystkiego na jedną kartę, dawała mocno o sobie znać. Co jednak powiedziałaby Yelena, gdyby się dowiedziała, że Aristova zabiera oddział aurorów z powodu jego nielegalnych działalności, albo inna Brygada Uderzeniowa? "Богородица, Nareszcie!" - usłyszał w głowie jakby mówiła to stojąc zaraz obok niego. I uśmiechnął się w duchu na tę wizję. To tak bardzo pasowało do jego narzeczonej. Wiedział jednak, że na jego miejscu raczej postąpiłaby podobnie. Byli do siebie bardzo podobni, w byciu upartymi, w hazardzie. W nienaiwdzeniu się nawzajem.
Usiadł więc za swoim biurkiem i chwycił za pióro, przysuwając do siebie czysty pergamin.

Drogi Panie Northbridge,

Dziękuję serdecznie za Pański list. Piszę tę odpowiedź z nadzieją, że list ten odnajdzie Pana w zdrowiu. Oczywiście, że zdaję sobie sprawę z tego, jak najlepiej parzyć herbatę. Mój ojciec miał zwyczaj mawiać: "Даже самый лучший фарфор не спасёт чай." Co znaczy, że nawet najlepsza porcelana, nie uratuje źle zaparzonej herbaty. Taką samą zasadę wyznaję i ja. A to co najlepsze wymaga niekiedy czasu, wysiłku i cierpliwości. Najczęściej to wszystkich trzech cech  razem.

Bardzo ładnie opisał Pan w słowa to co reprezentuje Pan swoją osobą. Mam jednak pewne wątpliwości. System, który tak Pan zachwala, czym jest? Czy nawet w systemach nie potrzeba nuty improzwizacji? Czy nieprzewidywalność, zwłaszcza w takich interesach, które reprezentuję JA, nie jest konieczna, aby pozostać, że tak to ujmę, na fali? Na powierzchni? Ryzyko i spontaniczne decyzje są jak najbardziej wskazane, bo zazwyczaj pierwsza myśl jest tą najbardziej trafną, a im dłużej rozmyśla się nad jakimś problemem, tym gorsze pomysły mogą przyjść do głowy. Mogą acz, nie muszą.

Z tego co wiem to Japończycy przywiązują ogromną wagę do całej ceremoni parzenia herbaty i jej picia. O ile dobrze pamiętam, nazywa się to Sado, gdzie każdy z uczestników przynosi prezent dla mistrza herbacianego. Jest to ceremonia bardzo złożona, poważna, łatwo obrazić współtoważyszy błędem. Nie wiem jaka opinia krąży o mnie, tam gdzie Pan o mnie usłyszał, ale swoich partnerów traktuję z ogromnym szacunkiem. Skoro jednak to Pan wychodzi z inicjatywą, mam nadzieję, że swoje motywy poprze Pan również i gestami.

Z wyrazami najszczerszego szacunku,
Mr. Appleman

Oczywiście, że Alexander nie wiedział jak ma się podpisać. Nie chciał ryzykować byciem złapanym na gorącym uczynku, kto wie, czy Ministerstwo nie zaczęłoby sprawdzać jego sów, gdyby zaczęli coś tam podejrzewać. Więc spojrzał za okno, na swój mały sad w poszukiwaniu pomysłu na fałszywe nazwisko. Dopiero, gdu spojrzał na jedną ze swoich jabłoni coś w nim zaskoczyło. Tak. To będzie dobra przykrywka. Podpisał się więc w dole pergaminu i odetchnął głęboko. Nie była to zgoda. Nie była to też odmowa. Raczej zaproszenie do rozmów biznesowych. Z tego co rozumiał oboje mogli zyskać wiele, ale stracić jeszcze więcej. Alexander więc zadrżał w środku z podniecenia. O takiej grze śnił od dawna. O dużej stawce. O ogromnym ryzyku. O hazardzie. I wiedział już, że zgodzi się na propozycję, ale negocjacje mogą być ciężkie. Nawet bardzo ciężkie. Nie ma jednak co wybiegać w przyszłość. Ptakowi, zanim odesłał go z listem, przywiązał do nogi gałązkę z kwitnącym kwiatem jabłoni. Jako znak dobrej woli oczywiście. Nie ostrzeżenie. Chyba.
the web
Il n'y a qu'un bonheur
dans la vie,
c'est d'aimer et d'être aimé
wiek
43
sława
VI
krew
czysta
genetyka
—
zawód
Szef OMSHM-u
187 cm | 75 kg | oczy szare | włosy płowo brązowe Wysoki. Zazwyczaj rozsądny. Poliglota. Przystojna twarz, która okazjonalnie cierpi na bycie przymocowana do osoby, która myśli, że pozjadała wszelkie rozumy.

Anthony Shafiq
#3
19.01.2026, 11:50  ✶  
Odpowiedź. Gałązka. Ryzyko.

Anthony obracał w palcach patyczek, w którym nie był w stanie rozpoznać jabłonowego drzewka, ale fakt, że jego nieznajomy potencjalny partner biznesowy podpisał się Appleman rozbawił go serdecznie. Zwykle to Shafiq widział się w roli judeochrześcijańskiego węża, ciasno oplatającego drzewo, które dawało wiedzę. Dawało wolność. Dawało rozeznanie i wybór. Tymczasem teraz kto inny zawłaszczał sobie czerwoną skórę, otulającą kwaśno-słodki twardy miąższ. I było w tym coś przyjemnego.

Człowiek kultury. Przebijało to spomiędzy słów i wspomnianych konotacji. To dobrze rokowało.

Szanowny Panie Appleman,

trudno nie oddać sprawiedliwości twierdzeniu, że improwizacja jest niezbędną składową udanego interesu. Adaptacja, sprawne dostosowanie się do zmiennej. W swoim doświadczeniu jestem człowiekiem preferującym stałą i zaplanowaną przestrzeń. Szczypta chaosu, którą Pan mi opisuje, jest przyjemną propozycją, dodatkiem, zdawałoby się niezbędnym. Czy ja mogę zaproponować w rewanżu szczyptę stałej, trwałej ziemi, oparcia w niespokojnym czasie transformacji?

Oczywiście, zrozumiała jest istota wszystkich wszystkich trzech aspektów. Czasu, wysiłku i cierpliwości. Podobnie jak gest, skok wiary, niezbędny dla inicjacji zwłaszcza takiej, w której ni twarz ni listy referencyjne nie biorą udziału. Daję więc znać panu, że księga oraz skrzynia ingrediencji dość cennych, co niezbyt mile widzianych na angielskim terenie uchowała się spod czujnego oka badającego magazyn C-27 i czeka odbioru w opuszczonej części Londyńskiego Docklands. Drzwi otwiera przesłana przeze mnie szczypta Yin, mająca nadzieję, że ten niewielki podarek ucieszy człowieka czynu.

Z wyrazami szacunku,

Mr. Northbridge

Do przesyłki dodał bransoletkę: czarny rzemień z obsydianowym, doskonale czarnym koralikiem, będącym jednocześnie umagicznionym kluczem, niosącym jedną runę mogącą otworzyć skrytkę na fanty w mugolskim obszarze. Nie zamierzał się pojawić w tamtym miejscu, nie zamierzał też nikogo o tej wymianie informować. Choć, czy była to wymiana? Fanty za... zaufanie? Za sadzonkę. Obrócił w palcach gałązkę, która wiele przeszła podczas podróży. Ciekawe czy dałoby się jej dać nowe życie. Korzenie. Wzrost. Ciekawe czy wydałaby jeszcze jakiś owoc, choć z pozoru jej los był absolutnie przesądzony.
Kolorowy ptak
Umrzesz ty. Umrą wszyscy bliscy twoi. Potęgi upadną. Jedno tylko żyć będzie przez wieki - poległych wojenna chwała.
wiek
30
sława
IV
krew
czysta
genetyka
—
zawód

Alexander Aristov
#4
20.01.2026, 12:59  ✶ (Ten post był ostatnio modyfikowany: 20.01.2026, 12:59 przez Alexander Aristov.)  
Gdyby Alexander nie był tak powściągliwym człowiekiem to zapewne z nadejściem kolejnego listu, zaklaskałby w dłonie jak rozradowane dziecko. Odpisał! I choć początkowo nie był zbyt dobrze nastawiony na taką... współpracę to przecież było w tym coś tak... Niepokojąco ekscytującego. Jakby dwoje dorosłych ludzi miało za chwilę podpisać własne cyrografy i to ich własną krwią. I Alexander nie mógł się doczekać. Podniósł bransoletkę do twarzy, przyglądając jej się przez moment. Było to interesujące. Jednak znowu gdzieś tam na tyle jego głowy pojawiła się myśl, że może to być pułapka. Jednak jeśli tak było... Warto ten jeden razy, tak sobie Alexander wmawiał, zaryzykować. Przeczytał więc uważnie jeszcze raz ten list, który właśnie otrzymał. Ambicja i ryzyko w zamian za stały grunt pod stopami. Stała i przemyślana przestrzeń tego człowieka, za chaos i nieprzewidywalność Alexandra. Byli jak ogień i woda, dwa przeciwne fronty na jednej wojnie. A jednak... Coś mu podpowiadało, że taki układ mógłby przetrwać niejeden sztorm.

Szanowny Panie Northbridge,

Serdecznie dziękuję Panu, za Pański ostatni list i ten mały podarunek, który Pan dołączył. Oczywiście, przyjmuję gest dobrej woli, wszak tylko człowiek nierozumny nie przyjąłby tak wspaniałego podarunku. Jednak dobrze wiemy, że takie podarunku nie są TYLKO podarunkami. Więc proszę podać swoją cenę. Oprócz oczywiście obupólnej satysfakcji, jaką niesie nasza wspólna, całkowicie legalna, umowa.

Niech Pan wybierze sobie cokolwiek Pana interesuje, oczywiście w granicach rozsądku ludzkiego, a ja postaram się, aby Pan to otrzymał. W tym samym magazynie, z którego odbiorę wymienioną wcześniej przez Pana skrzynię i księgę. Mam jednak nadzieję, że tak samo jak ja, jest Pan bardzo podekscytowany na myśl  naszej wspólnej współpracy i zacieśnianiu magicznych więzów. Mam nadzieję, że gałązka, którą Panu wysłałem, stanie się pewnego dnia pięknym drzewem, dzięki odrobinie ryzyka i twardej ziemi pod stopami. Jak wszyscy wiemy, chcieć to móc, Panie Northbridge. Chcieć to móc. A ja nie chcę niczego tak mocno jak pościgu za ambicją, za stałym gruntem pod nogami i stałego wzrostu.
Z wyrazami szacunku,

Mr. Appleman

I proszę. List został wysłany, choć Alexander jeszcze przez chwilę siedział przy swoim biurku. Cóż za okazja mu się trafiła. Zupełnie jak ślepej kurze ziarno. Ale i szczęściu trzeba było troszkę pomóc, więc Aristov dokona wszelkich starań, aby zyskać na tym jak najwięcej. Oczywiście z szacunkiem dla swojego nowego partnera biznesowego. Powolnym ruchem założył brasoletkę z czarnym kamieniem. Podobała mu się. Może nawet zatrzyma ją sobie na stałe po tym wszystkim.
the web
Il n'y a qu'un bonheur
dans la vie,
c'est d'aimer et d'être aimé
wiek
43
sława
VI
krew
czysta
genetyka
—
zawód
Szef OMSHM-u
187 cm | 75 kg | oczy szare | włosy płowo brązowe Wysoki. Zazwyczaj rozsądny. Poliglota. Przystojna twarz, która okazjonalnie cierpi na bycie przymocowana do osoby, która myśli, że pozjadała wszelkie rozumy.

Anthony Shafiq
#5
16.02.2026, 14:03  ✶  
Sprawa pana lubiącego jabłka szła gładko i sprawnie.

Zbyt sprawnie.

Anthony był umiarkowanym optymizmem, daleko było mu do entuzjazmu, o którym oczywiście nie wiedział, a który był po drugiej stronie… sowiej drogi.

Szanowny Panie,

bardzo liczę na pana osąd i doświadczenie w sadownictwie. Sam specjalizuję się raczej w budowaniu mostów, dla owoców wszelkiej pracy, zwykłem pobierać starym zwyczajem dziesiątą część, za przyjemną podróż towarów z jednego końca na drugi. Nie będę przed Panem udawał: sadownictwo niezwykle mnie intryguje, rad byłbym zatem z utrzymania stalej współpracy. Myślę, że oboje również zgodzilibyśmy się z faktem, że zbyt wielu sadowników zniszczyłoby rynek. Liczę, że ma pan swoje sposoby na pozbywanie się szkodników i mógłbym liczyć - dla naszej obopólnej korzyści - na ingerencję w miarę potrzeby. Podarek na końcu wspomnianej przeze mnie ścieżki proszę potraktować, jako kamień węgielny tej współpracy, a przysługę dla mnie nosić pod sercem, jako gwarant. Przyjdzie czas, gdy będzie potrzebna rada, a wtedy oboje będziemy wiedzieli co zrobić. Niech sowa, która przekazała Panu te wieści zostanie z Panem. Proszę jej użyć gdy przyjdą żniwa i potrzebna będzie droga.

Mr. Northbridge

Był całkiem zadowolony z treści naszkicowanego przez siebie listu, który potem dlań przepiszą inne ręce, na wypadek znajdującego się po drugiej stronie kontaktu widowidza. Anthony szalenie nie lubił brudzić sobie rąk, i choć cała sprawa wydawała mu się nieco przeintelektualizowana, wręcz kuriozalna, czego człowiek nie zrobił… dla pary dobrych rękawiczek?

zaraz potem otworzył barek i z rozmysłem nie zdecydował się na wino na japońskie whisky. Być może powinien dążyć do konfrontacji twarzą w twarz, ale jeśli jego nowy przyjaciel sadownik na to nie nastwał, kim jest, aby samemu wkładać w dłonie kreatywnego biznesmena karty, których nie chciałby mu dawać. Przez moment uśmiechnął się też do własnych myśli. Może powinien wysłać mu zamiast herbaty pięknie rzeźbioną szachownicę z umagicznionymi figurami. Byłoby zabawnie tak listownie grać ze sobą. Z drugiej strony… czy już tego nie robili? Kto jednak był ich wrogiem? Chciałby myśleć, że nie oni wzajem sobie, a to co tak doskonale przyjdzie im przygarnąć do duszy wykorzystując system do swoich potrzeb. Nie miał zamiaru jednak poddawać się tej romantycznej wizji, przyjaźni na całe życie, w której którykolwiek z nich by się dla siebie narażał. Na tym etapie brzmiało to jak straszliwe niedojrzałe mrzonki. Wypił jednak za tę współpracę, licząc tylko i aż, aby nóż w plecy nie poszedł zbyt szybko i by przy pomyślnych wiatrach panowie od mostów i jabłek nie planowali swojego zabójstwa w najbliższej przyszłości.

Byłoby na prawdę miło.

[/div]
Kolorowy ptak
Umrzesz ty. Umrą wszyscy bliscy twoi. Potęgi upadną. Jedno tylko żyć będzie przez wieki - poległych wojenna chwała.
wiek
30
sława
IV
krew
czysta
genetyka
—
zawód

Alexander Aristov
#6
20.02.2026, 12:55  ✶  
Mimo że to tylko słowa, mimo że to tylko kartka ze znakami narysowanymi ostrożnie piórem, atrament wsiąknął w papier, który przyjął go zachłannie, jak wysuszona ziemia wodę. Choć w zasadzie to nie do końca prawda. To o ziemi znaczy. Jako, że Alexander był teraz "tym jegomościem od jabłek", to musiał tutaj sprostować, że w wysuszoną ziemię woda wsiąka znacznie gorzej, niż w już taką nawilżoną. My nie o tym jednak. Kolejny list Alexander czytał z uśmiechem na ustach. Mimo, że dzielił ich dystans dość spory, to Pan od Mostów wydawał się wcale nie przejmować rozbieżnościami kulturowowymi. Ba! Trafiał idealnie w gusta Alexandra, ale nie mógł przecież o tym wiedzieć, prawda? Chyba, że wiedział dokładnie z kim ma przyjemność, ale wtedy cała ta gra nie byłaby potrzebna. A z tego co Pan od Jabłek widział, to była potrzebna.

Szanowny Panie,

niezmiernie cieszy mnie Pański entuzjazm, moje doświadczenie, osąd, a także pozbywanie się "niewygodnych" szkodników, w sadownictwie oczywiście, są dostępne na Pańskie życzenie, oczywiście w drodze rozsądku. Uważam, że cena, jaką Pan zasugerował, czyli dziesiątą część z udziałów, jest tutaj jak nabardziej rozsądna. Mam nadzieję, że naszcza współpraca obrodzi w duże i soczyste owoce. Że ten przysłowiowy sad zakwitnie i wyda owocne plony. Proszę pamiętać, że ten most, który właśnie Pan wybudował miedzy nami, służy tak samo Panu jak i mi, więc mam nadzieję, że nie zdecyduje się go Pan go zburzyć, a jedynie będziemy dążyć do tego, aby go wspólnie rozbudowywać.

Mr. Appleman

Taką oto krótką wiadomość nabazgrał jeszcze pan od Jabłek, dla Pana od Mostów. Nie było w tych słowach żadnej ukrytej groźby, a jedynie szukanie zapewnienia, że Pan od Mostów nie zrezygnuje ze współpracy, gdy nadażą się jakieś pierwsze trudności. W końcu w takim partnerstwie nie dało się obejść, bez żadnych zgrzytów, zawsze, prędzej czy później, pojawiały się jakieś problemy. Więc najlepiej było je rozwiązywać jak najszybciej. Pokręcił jeszcze głową, wstając powoli i ruszając do okna, gdzie czekał już wcześniej wspomniany ptak Pana od Mostów. Co za głupota, Alexander prychnął pod nosem, jednak nie przestał się uśmiechać jak dziecko. Było w tym coś ekscytującego. Coś czego żaden z nich nie mógł przewidzieć. Gdzie to wszystko się potoczy i jak to się skończy. Przypiął więc list do nogi ptaka i odesłał go.
the web
Il n'y a qu'un bonheur
dans la vie,
c'est d'aimer et d'être aimé
wiek
43
sława
VI
krew
czysta
genetyka
—
zawód
Szef OMSHM-u
187 cm | 75 kg | oczy szare | włosy płowo brązowe Wysoki. Zazwyczaj rozsądny. Poliglota. Przystojna twarz, która okazjonalnie cierpi na bycie przymocowana do osoby, która myśli, że pozjadała wszelkie rozumy.

Anthony Shafiq
#7
12.03.2026, 12:58  ✶  
...mijał czas...

To było aż dziwne.

Właściwie czekał na te listy. Właściwie czasem łapał się na tym, czy może nie poprosić o przemyt przewiezienie czegoś, co mogłoby zaszkodzić mu nawet w bagażu dyplomatycznym. Właściwie.

Szanowny Panie Appelman,

minął rok od pierwszej wymiany naszych listów. Wznoszę kieliszek łaskoczącym podniebienie Dom Pérignon Oenothèque, doświadczenie podpowiada mi, że ten rocznik będzie cieszył się za kilka dekad bardzo dużą popularnością. Wznoszę kieliszek za ten rok i za kolejne lata, funkcjonowania tak mostu. Czy również ma Pan wrażenie, że to drzewko dobrze się ukorzeniło? Rozważałem w ostatnim czasie czy poza owocami, ma pan dostęp do interesujących przepisów zza żelaznej kurtyny? O dostęp do dokumentów bardzo trudno, a tak się składa, że czasem mam pewne sprawy do załatwienia również w tej przestrzeni geograficznej. Oczywiście wolałbym niektóre sprawy, załatwiać osobiście, czasem jednak wystarczy odpowiednio - dla powodów czysto rozrywkowych - zaszyfrowana wiadomość, aby sprawnie połączyć wschód z zachodem, zachód ze wschodem. Cydr, czy tak się nazywa ten napój z jabłek? Muszę przyznać, że za każdym razem gdy siadam do naszych listów myślę o tym jak wiele możliwości dają te niepozorne owoce.

Liczę, że moja wiadomość zastała pana w dobrym zdrowiu.

Z wyrazami szacunku,

Mr Northbridge

Pisał to w masce, już nawet nie po to, aby chronić się przed widmowidzami, którzy byli na usługach pana Applemana, a przed ewentualną konkurencją, która mogłaby przejąć list. Konkurencja... tak, będzie musiał mu o tym donieść. Nowy gracz na rynku szkodził ich układowi, ale Anthony nie wątpił, że każdy kryzys mógłby być szansą na wzrost. Trzeba tylko było dobrze wykorzystać okoliczności. Westchnął ciężko wyciągając z kieszeni kopertowy zegarek. Lubił te listy, nic jednak nie zastępowało kontaktu twarzą w twarz. Z drugiej strony... wybrzmiewała w nim pewna obawa, że takie spotkanie odebrałoby tej relacji odrobinę magii - jeśli można było tak powiedzieć. Szczyptę tajemnicy. Na pewno też by zmieniło dynamikę obu. Zaufanie, było ciężką walutą. Powinien może uszykować jakiś test tegoż zaufania, ale w ostatnim czasie miał tyle na głowie, że trudno było mu popisać się kreatywnością spaloną na układanie rozrywek pod kolejną delegację służbową. Z drugiej strony mógł jeden z tych wyjazdów, na przykład przyszłoroczny skierować właśnie do Moskwy. Wtedy dostęp do informacji byłby kluczowy.

Zalakował kopertę i wysłał list w znajomej dla ptaka drodze, mentalnie poklepując się po ramieniu. Uniósł kieliszek ku górze, w kierunku w którym odleciały jego słowa.

– Twoje zdrowie nieznajomy. Pod następny rok. – Uśmiechnął się łagodnie i wypił do dna.
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek:
Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Alexander Aristov (1422), Anthony Shafiq (1611)




  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Przydatne linki
Kolejeczka
Tryb normalny
Tryb drzewa