• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Greater London Wokół Magicznych Dzielnic [07.10.1972] Maida Vale (Astoria Avery, Rodolphus Lestrange)

[07.10.1972] Maida Vale (Astoria Avery, Rodolphus Lestrange)
Dzieło sztuki
które chcesz polizać
wiek
24
sława
V
krew
czysta
genetyka
—
zawód
kustoszka sztuki
Brunetka o jasnej cerze i zielonych oczach. Mierzy 166 cm wzrostu przy wadze 50 kg. Bardzo dba o swój wygląd. Poczucie estetyki rozwinięte na wysokim poziomie sprawia, że przywiązuje ogromną wagę do detali - od ubioru, przez makijaż, po dodatki. Ubraniami stara się przykryć swoją niedowagę. Jej arystokratyczna postawa, pełna powściągliwości i elegancji, dodaje jej szyku, co niektórzy odbierają jako dystans i wyniosłość.

Astoria Avery
#11
20.03.2026, 02:41  ✶ (Ten post był ostatnio modyfikowany: 03.04.2026, 12:34 przez Astoria Avery.)  
Pozwoliła, by zapadła między nimi cisza, spokojna i miękka, niesiona szumem liści i odległym echem muzyki, która docierała tu już tylko jako nierzeczywisty puls. Przesunęła spojrzeniem po jego twarzy uważniej niż wcześniej, jakby dopiero teraz mogła dotrzec więcej. Zmęczenie było ukryte w drobnych szczegółach, które dostrzegała: w nieco wolniejszych reakcjach, w napięciu, które nie zdążyło jeszcze całkowicie opaść z ramion, w spojrzeniu, które na ułamek sekundy traciło ostrość, jakby jego myśli wciąż krążyły gdzieś daleko od tego ogrodu.
Znała ten moment, czuła go nawet teraz, kiedy nadmiar stawał się ciężarem, a ciężar zaczynał powoli ciągnąć w dół, odbierając lekkość nawet najprostszym gestom. Może odrobinę lepiej się z tym maskowała. Jej spojrzenie na moment uniosło się ku ciemniejącemu niebu ponad koronami drzew, gdzie światło lampionów mieszało się z nocą, tworząc miękką, złotawą poświatę. Było tu spokojniej. I chyba tego właśnie potrzebowali. Oboje.
Słowa o weselu nie przemknęły obok niej obojętnie - choć na zewnątrz pozostała niemal niewzruszona, gdzieś pod warstwą wypracowanego spokoju coś drgnęło, jak napięta struna, której nie pozwolono wybrzmieć.
- Czemu mi to mówisz? Nie martwisz się, że i ja zacznę rozsiewać plotki? - podniosła lekko brew. Pokazywał jej ostatnio swoją otwartość, wręcz ufność? Nie wiedziała na ile jest to prawdziwe, bo równie dobrze mógł rzucać jej ochłapy, by nie wyjawiać prawdziwych tajemnic. Tylko czy ona w ogóle chciała je znać?
Nie lubiła takich wspomnień. Nie dlatego, że były bolesne,  raczej dlatego, że burzyły porządek. A porządek był czymś, czego trzymała się kurczowo, nawet jeśli świat wokół coraz częściej wymykał się spod kontroli.
- Tak, cóż... niestety nie na wszystko mamy wpływ - odezwała się po chwili cicho, jakby mimochodem. W pamięci miała inny incydent, który dotyczył bezpośrednio jej rodziny, a właściwie jej kuzynki, miłośniczki szlam. Na szczęście jej przedstawienie na ostatnim wydarzeniu Muzy zostało opanowane, a sytuacja uciszona. Nie było sensu do tego wracać. Zamiast tego pozwoliła, by ich kroki zwolniły jeszcze odrobinę, jakby sama przestrzeń ogrodu dostosowywała się do jego tempa, wygładzając ostrość wieczoru.
- To dobrze - uśmiechnęła się lekko, jakby zrobiło jej się lżej na myśl, że plugawe mugolaki nie dostaną ani knuta. Nie była naiwna. Wiedziała, jak działały takie inicjatywy, jak łatwo było przykryć rzeczywiste intencje odpowiednio dobranymi słowami. I o ile było to zbieżne z jej poglądami, nie miała nic przeciwko.
- Nie zależało mi na niczym szczególnym, ale kto wie, może za jakiś czas się przyda - kiwnęła lekko głową, bo również nie sądziła, żeby przepłaciła. Ostatecznie była zadowolona, a to chyba najważniejsze.
Zwolniła kroku razem z nim, jakby to pytanie pozwoliło jej na chwilę oderwać się od ciężaru rozmowy. Jej spojrzenie powędrowało ku ławce i pnącym się przy niej krzewom, które w półmroku wydawały się niemal nierealne.
- Trochę. Cały wieczór słyszę tylko plotki - odpowiedziała, skupiając na nim wzrok. lotki krążyły zbyt intensywnie, by mogła je zignorować, nawet jeśli początkowo traktowała je jak kolejną przesadzoną historię, jakich w ostatnim czasie było wiele. Jej palce drgnęły lekko na jego ramieniu, gdy zrobiła krok w stronę ławkeczki. - A ty? Powiesz mi o nich prawdę? 


learn the rules
then
break some

Syn koleżanki twojej starej
We don't have to talk, We don't have to dance, We don't have to smile, We don't have to make friends
wiek
22
sława
IV
krew
czysta
genetyka
—
zawód
Niewymowny
Ma czarne jak smoła włosy, zwykle zaczesane do tyłu, i nienaturalnie jasnoszare, przenikliwe oczy. Wyróżnia go blada cera i uprzejmy uśmiech błąkający się na ustach, który jednak nigdy nie ma odzwierciedlenia w oczach, oraz wysoki wzrost (190 cm). Jest zawsze porządnie ubrany w ciuchy z najlepszego materiału - nieważne gdzie aktualnie się znajduje i co robi. Na palcu serdecznym prawej ręki nosi duży sygnet z głową węża.

Rodolphus Lestrange
#12
24.03.2026, 18:09  ✶  
- Plotki, które nie mogą nam zaszkodzić, puszczamy mimo uszu - nie spojrzał na nią. Czy jej ufał? Nie, nie ufał nikomu. Lecz czy to, co mówił, było nieprawdą? Również nie do końca. To, że na weselu Blacków doszło do kilku skandali, nie było tajemnicą i huczała swego czasu na ten temat cała magiczna socjeta. A że Lestrange mimo silnego powiązania z Blackami musieli pokazać, że są lepsi... To była tylko kwestia czasu, nim ten powód wypłynie. Rodolphus wzruszył ramionami. - Zresztą czy jeżeli coś jest w dużej części prawdą, to wciąż można nazwać to plotką?
Zapytał nieco filozoficznie, jednocześnie tymi słowami kończąc wywód na ten temat. Jako osoba z rodu wiedział doskonale, że nawet jeżeli plotki nie puści Astoria, to puści ją kto inny. A tego typu plotki nie zaszkodzą jego rodzinie. Uderzą w Blacków, do których młody Lestrange miał żal z dwóch powodów. Jednym z nich była Bellatrix, drugim: Perseusz.

- Dlatego nie lubię bali. Ciężko jest odróżnić prawdę od zbyt wybujałej wyobraźni - wyczuł delikatny gest i nie zaprotestował. Zdążył już poznać Astorię na tyle, by wiedzieć że była to kobieta ciekawska, wrażliwa na piękno. A co było piękniejsze i bardziej tajemnicze niż czarne róże w ogrodach Maida Vale? Podeszli bliżej ławki, przy której wyrosła czarna jak noc róża. - Niestety muszę cię rozczarować. Wiem niewiele więcej, niż inni. Róże pojawiły się nagle, tuż przed Spaloną Nocą. Nie zostały wysiane celowo, dostaliśmy ostrzeżenie od zarządczyni ogrodów, która należy do rodziny, że mamy trzymać się od nich z daleka.
Powiedział, ześlizgując wzrok na różę, której czarne płatki odbijały światło księżyca w kuszący sposób.
- Niedawno zapytałaś mnie, czy zawsze robię to, co należy. Jak myślisz: robię? - zapytał, chcąc spojrzeć na sylwetkę kobiety, lecz zamiast tego jego wzrok przykuła gra świateł na jeziorku. Rodolphus zmarszczył brwi. Wpatrywał się w jezioro z nieodgadnionym wyrazem twarzy, opuszczając dłonie wzdłuż tułowia. Astoria mogła odczytać to na wiele różnych sposobów: zaproszenie do zbadania róży, może nawet pozwolenie na zerwanie jej. I chociaż żadna z tych odpowiedzi nie była właściwa, to odczyt jego gestów zależał tylko od Avery. On sam zrobił krok w stronę jeziora i nachylił się lekko. Spokojna dotąd tafla wody zmąciła się nieznacznie, a jego oczom ukazała się babka Victorii, Primrose, Daphne i najmłodszej, Olivii. Była jednak młoda, bardzo młoda: unosiła doń, jakby w ostrzeżeniu. Rodolphus nabrał powietrza w płuca, a gdy spróbował się cofnąć: poczuł wilgoć na dłoni. Odruchowo spojrzał na rękę, lecz nic tam nie zobaczył. Gdy jego wzrok z powrotem osiadł na tafli jeziora, nie dostrzegł już postaci - a pojedynczy, czarny płatek, który zaraz się rozpadł. - Lepiej jej nie dotykaj.
Być może powiedział to za późno. Nie widział Astorii, odwrócił się więc w jej kierunku.
- Maida Vale skrywa okrutne tajemnice, których nie chcesz poznać
Dzieło sztuki
które chcesz polizać
wiek
24
sława
V
krew
czysta
genetyka
—
zawód
kustoszka sztuki
Brunetka o jasnej cerze i zielonych oczach. Mierzy 166 cm wzrostu przy wadze 50 kg. Bardzo dba o swój wygląd. Poczucie estetyki rozwinięte na wysokim poziomie sprawia, że przywiązuje ogromną wagę do detali - od ubioru, przez makijaż, po dodatki. Ubraniami stara się przykryć swoją niedowagę. Jej arystokratyczna postawa, pełna powściągliwości i elegancji, dodaje jej szyku, co niektórzy odbierają jako dystans i wyniosłość.

Astoria Avery
#13
03.04.2026, 02:07  ✶ (Ten post był ostatnio modyfikowany: 03.04.2026, 12:35 przez Astoria Avery.)  
Miała podobne podejście do plotek, ale o ile nie interesowały jej plotki same w sobie, to interesował ją ich wpływ na reputację - a tę łatwo zszargać bezpodstawnym oskarżeniem. Wolała podchodzić do tematu ostrożnie i z pokorą, zamiast sparzyć się przy pierwszej możliwej okazji. Przez krótką chwilę zdawało się, że jego pytanie zawisło w powietrzu, jak coś, co domaga się rozwinięcia - jak zaproszenie do jednej z tych rozmów, które potrafiły ciągnąć się długo, wijąc się między znaczeniami i półprawdami. Jej spojrzenie na moment zatrzymało się na nim, uważne, jakby rzeczywiście rozważała odpowiedź. Bo miała ją. Według niej wszystko zależało od proporcji. Od tego, ile w tej "prawdzie" zostaje jeszcze prawdy, a ile zaczyna być dopowiedzianym kłamstwem. I jak ciężkie są te kłamstwa. Bo drobne przekłamania potrafiły tylko zniekształcić obraz, ale te większe... potrafiły całkowicie go zmienić, aż przestawał mieć cokolwiek wspólnego z pierwotną wersją. Ale była zbyt zmęczona i nie miała ochoty na głębokie, filozoficzne tematy; podobnie jak on zresztą.
Zamiast tego jej usta uniosły się lekko - w subtelnym, spokojnym uśmiechu, który nie był ani zgodą, ani sprzeciwem. Raczej czymś pomiędzy. Cichym sygnałem, że słyszała, rozumiała… ale nie zamierzała rozwijać tematu. Jej spojrzenie odpłynęło zaraz potem, łagodnie, bez pośpiechu, jakby naturalnie szukało czegoś, co pozwoliłoby jej zamknąć tę myśl bez słów. Zatrzymało się na stawie. Na ciemnej wodzie, która poruszała się niemal niezauważalnie, odbijając światło w rozmytych, miękkich smugach. Nachyliła się nieznacznie, bardziej z ciekawości niż z rzeczywistej potrzeby, pozwalając, by światło lampionów przesunęło się po tafli wody i odbiło w jej spojrzeniu. Początkowo widziała tylko to, czego mogła się spodziewać. Dopiero po chwili dostrzegła, że coś jest nie tak. jej wzrok skupił się, wyostrzył, jakby instynktownie próbowała uchwycić szczegół, który nie pasował do reszty. Odbicie nie było już tylko grą światła. Ułożyło się w kształt, zbyt wyraźny, zbyt spójny, by można go było zignorować. Nie była to jej twarz. Zamarła na ułamek sekundy - nie ciałem, lecz gdzieś głębiej, w tym cichym miejscu, gdzie pojawia się pierwsza, surowa reakcja, zanim zdąży ją przykryć rozsądek. Obca sylwetka, ciemne włosy, gest dłoni... nic z tego nie rozumiała. Jej twarz pozostała niemal niezmieniona, tylko w oczach, przez ledwie uchwytną chwilę, pojawił się cień napięcia, który zniknął tak szybko, jak się pojawił. Dopiero gdy poczuła wilgoć na skórze, spojrzała niżej. Czarny płatek pojawił się i zniknął, jakby nigdy nie istniał. Woda znów była gładka. Niewinna. Wyprostowała się powoli, bez pośpiechu, pozwalając, by ruch ten wyglądał naturalnie, niemal obojętnie. To zmęczenie. Spojrzała jeszcze raz na wodę, już bez nachylania się, żeby upewnić się, że wszystko wróciło do normy. I tak właśnie było, dlatego nie odezwała się ani słowem, żeby nie wziął jej za wariatkę. Zamiast tego skupiła się na jego pytaniu. Zastanowiła się przez chwilę, a potem odpowiedziała: - Myślę, że nie.
Podeszła do ławeczki i usiadła obok krzewu, na tyle ostrożnie, by zachować bezpieczny odstęp. Rodolphus w tym czasu wpatrywał się w taflę wody, ale nie rozważała tego, czy widzi to, co ona chwilę temu. Nie brała tego w ogóle pod uwagę, wszystko zwalając na zmęczenie.
- Nie dotykać? Teraz mnie zaciekawiłeś - zbyt wiele pytań pozostało bez odpowiedzi. Dlaczego pojawiły się przed Spaloną Nocą? Dlaczego nie można ich dotykać? Co się stanie, jeśli ktoś by dotknął? - Jako dżentelmen może zaspokoisz moją ciekawość i dotkniesz jednej? - posłała mu zadziorny uśmiech, bo nawet teraz czerpała przyjemność z droczenia się z nim. Wpatrywała się w róże; ich piękno było tak interesujące, co tajemnicze. - Chętnie poznałabym kilka sekretów.


learn the rules
then
break some

« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek:
Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Astoria Avery (3317), Pan Losu (258), Rodolphus Lestrange (2370)


Strony (2): « Wstecz 1 2


  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Przydatne linki
Kolejeczka
Tryb normalny
Tryb drzewa