• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Poza schematem Retrospekcje v
« Wstecz 1 2 3 4 5 … 16 Dalej »
[Yule 1968] Blessed be the twins bound

[Yule 1968] Blessed be the twins bound
The Nocturn's Delight
When I grow up,
I wanna be a heretic.
wiek
20
sława
III
krew
czysta
genetyka
—
zawód
malarz i aktor
Normalnie skóra zdjęta z ojca! 177 cm wzrostu, waży koło 70 kg. Szczupły młodzieniec, chodzi wyprostowany emanując pewnością siebie. Ma wyjątkowo jasne włosy, które od razu zdradzają jego pochodzenie od Malfoyów. Oczy jasne w szarym odcieniu. Można odnieść wrażenie, że jest wiecznie z czegoś niezadowolony, ale wrażenie to umyka, gdy otwiera usta - charyzmatyczny chłopiec z łagodnym, może nieco chrapliwym głosem.

Baldwin Malfoy
#1
09.12.2025, 23:44  ✶  
Posiadłość w Oxfordshire… Dom… poprawił się w myślach młody panicz Malfoy, pachniała dziś żywicą, chociaż wszyscy wiedzieli, że to tylko efekt palonych olejków. Żadne żywe drzewko nie przetrwałoby tutejszych warunków. Świerk ustawiony na środku pomieszczenia był tylko zręcznie transmutowaną ozdobą świąteczną wyciąganą raz do roku z pudełka. Opleciony srebrnymi łańcuchami i wstążkami, zdobiony świeczkami i bombkami w kolorze czerwieni i szarłatu. Na szczycie nie tkwiła żadna gwiazda, ale symbol Bogini.

Baldwin siedział na dywanie, plecami opierając się o kamienny kominek - na podłodze jak służba, coś, na co jego ojciec wyraźnie patrzył z chłodnym niesmakiem, ale dziś, wyjątkowo, niczego nie komentował. Yule wymagało zachowała pozorów ciepłej rodzinności. Dlatego zadbano o wszystko. O drzewko, o świąteczne melodie, o wypełnione prezentami skarpety.
W rezydencji państwa Malfoy specjalizowano się w stwarzaniu pozorów.

Obok Baldwina przysiadła Calanthe na swoich jedwabnych poduszkach, z kolanami podciągniętymi pod brodę. Jasne włosy miała rozpuszczone, co rzadko jej się zdarzało - wyglądały jak tafla zmrożonego jeziora. Z całych sił powstrzymał się przed przeczesaniem pukli.
Jej smukłe palce przesuwały się po ciemnej wstążce, którą przewiązano niewielki pakunek. Nie uśmiechała się, ale jej oczy jaśniały. Ich mały bunt przeciwko światu. Była jego słońcem. Jego księżycem. Oblubienicą i po prawdzie... jedyną żywą istotą, która go zwyczajnie świecie nie wkurwiała w tym domu.
Malfoy'ówna skinęła głową w stronę prezentu, który leżał nieodpakowany obok niego. Najpierw ty. mówiła bezgłośnie. Matka obserwowała ich w ciężkim milczeniu ze swojego miejsca w fotelu, pijąc wino. Zupełnie jak gdyby byli znów dziećmi. Ojciec pisał list przy stole zawalonym księgami i dokumentami, nie zwracając większej uwagi na swoją rodzinę.

Rozpakował powoli pakunek. W środku była… oliwna latarenka. Bogato zdobiona, mistrzowska robota bezimiennego rzemieślnika od którego siostra musiała to kupić. Podobne widywał u Borgina i Burke’sa ale nie podejrzewał, żeby Calanthe zawędrowała w tamte, zakazane strony. Była dobrym dzieckiem. Posłusznym.
Visenya prychnęła na widok prezentu, ale to nie miało znaczenia. Latarenka była piękna. Stuknął w nią różdżką, uwalniając zaklęty błękitny płomień.
Nie podziękował. Ucałował z szacunkiem i wdzięcznością dłoń panny Malfoy, ale żadne słowa nie opuściły jego ust. Tylko uśmiechnął się szerzej, gdy otworzyła swój własny prezent i z zachwytem podniosła cieniutki, złoty wisiorek z tłoczonymi rubinami.

Yule nie było świętem. Nie w Oxfordshire
Tutaj Yule było przypomnieniem, że światło istnieje tylko dlatego, że ktoś zdecydował się je rozpalić. Szaradą. Ale każda minuta udawania była ceną, którą Baldwin gotów był zapłacić.
Tak długo jak mógł trzymać dłoń swojej panny nad pannami i cieszyć się jej z reguły milczącą obecnością.

Koniec sesji
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości
Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Baldwin Malfoy (409)




  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Przydatne linki
Kolejeczka
Tryb normalny
Tryb drzewa