29.03.2026, 12:03 ✶
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 29.03.2026, 12:09 przez Nicholas Travers.)
- Czego chcesz?
Padły słowa z ust kobiety, która nie zamierzała być cicho. Mimo swojej odwagi, z kącików oczu popłynęły jej łzy straty, jaką odczuła widząc wcześniej upadające ciało męża. Nie wiedząc jeszcze, że padł martwy. Nicholas nie pozwolił jej do niego podejść. Po prostu, rzucił w nią zaklęcie paraliżujące, aby nie ruszała się z miejsca.
Rzut na kształtowanie, aby sparaliżować kobietę.
Nim zaklęcie trafiło w kobietę, poruszyła się w tym momencie, sięgając po coś cennego, ceramicznego z komody, aby cisnąć w Nicholasa. Z małym powodzeniem, gdyż upadła na posadzkę, czując paraliż w nogach. Travers zdążył się odsunąć, przez co jego zaklęcie nie trafiło całkowicie w jej całe ciało, a częściowo.
Krzyknęła, kiedy usłyszała, albo zdawało się jej słyszeć głos syna. Nicholas nie dał jej więcej możliwości wypowiadania słów. Kucnął na plecach kobiety, różdżkę odkładając na bok na podłodze, rękoma ujął jej głowę i przekręcił kark z całej siły. Musiała paść trupem. Zabrał swoją różdżkę i wstał, oceniając jeszcze swoje dzieło śmierci dwójki dorosłych ludzi. Bez rozlewu krwi. Miało być czysto. Łatwiej sprzątnąć ofiary.
Padły słowa z ust kobiety, która nie zamierzała być cicho. Mimo swojej odwagi, z kącików oczu popłynęły jej łzy straty, jaką odczuła widząc wcześniej upadające ciało męża. Nie wiedząc jeszcze, że padł martwy. Nicholas nie pozwolił jej do niego podejść. Po prostu, rzucił w nią zaklęcie paraliżujące, aby nie ruszała się z miejsca.
Rzut na kształtowanie, aby sparaliżować kobietę.
Rzut N 1d100 - 45
Slaby sukces...
Slaby sukces...
Nim zaklęcie trafiło w kobietę, poruszyła się w tym momencie, sięgając po coś cennego, ceramicznego z komody, aby cisnąć w Nicholasa. Z małym powodzeniem, gdyż upadła na posadzkę, czując paraliż w nogach. Travers zdążył się odsunąć, przez co jego zaklęcie nie trafiło całkowicie w jej całe ciało, a częściowo.
Nie był z tego do końca zadowolony, ale lepsze to, niż miałby się z nią szarpać i ją ścigać. Podszedł za jej plecy, gdy próbowała się doczołgać do wyjścia.
- Jack uciekaj!Krzyknęła, kiedy usłyszała, albo zdawało się jej słyszeć głos syna. Nicholas nie dał jej więcej możliwości wypowiadania słów. Kucnął na plecach kobiety, różdżkę odkładając na bok na podłodze, rękoma ujął jej głowę i przekręcił kark z całej siły. Musiała paść trupem. Zabrał swoją różdżkę i wstał, oceniając jeszcze swoje dzieło śmierci dwójki dorosłych ludzi. Bez rozlewu krwi. Miało być czysto. Łatwiej sprzątnąć ofiary.
Wyszedł z sypialni właścicieli, spojrzawszy na Rodolphusa, który przy drzwiach jednego z pokoju, wdał się widocznie w walkę z dorosłym dzieckiem. Na razie nie interweniował.