• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Wyspy Brytyjskie Walia Snowdonia [24/09/1972] the wolf who was late to the party || erik & millie

[24/09/1972] the wolf who was late to the party || erik & millie
constant extreme
when sister and brother stand shoulder to shoulder,
who stands a chance against us?
wiek
29
sława
III
krew
półkrwi
genetyka
snowidz
zawód
Brygadzistka na chorobowym
Drobna (157cm, niedowaga), blada i czarnowłosa, o oczach złotych jak miód.

Millie Moody
#11
18.03.2026, 20:47  ✶  
– Cholera, Erik no nie wiedziałam, że mam aż taką konkurencję do Twojej dupy. Znaczy ręki.. – parsknęła, dźgając go łokciem bo oh jakże uwielbiała się z nim tak drażnić. Od dziecka. Jeden rok. Jeden dom. Jedna drużyna.

Zaraz po tym jednak Erik mógł zauważyć jak nieco się kryguje, szybkim gestem poprawia stanik w sukience, ściąga łopatki do tyłu, żeby udawać bardziej kobietę niż mniej. Pozostawało się cieszyć że paluchów w oko sobie nie wsadziła i nie roztarła tuszu w tej krótkiej chwili zapomnienia.

– Zawody z papciem Morfiną? O co? Kto wywróży komu więcej dzieci? To byłyby bardzo wieloletnie zawody, żeby móc się przekonać tak na 100, 100 procent że któreś z nas nie ściemniało. Ja tam kart nie pytam gdzie są schowane zużyte skarpetki. Drogowskazy życiowe, poważna sprawa, tak poważna że sam Atreus Bulstrode jest moim STAŁYM klientem – próbowała zachować poważną twarz gdy to mówiła i patrzyła na Erika ze ściągniętymi ustami i bardzo szeroko wybałuszonymi weń ślepiami. Nie kłamie. Najprawdziwsza prawda. – Niedługo będę tak sławną wróżbitką jak Dolohov. Wiesz że był wczoraj tutaj? Ger to ma znajomości, musisz przyznać, aż żałuję że nie podeszłam do niego po autograf, ale kurwa no nie miałam na czym. Na cyckach miałby mi się podpisać? – umilkła, ewidentnie przez moment rozważając tę opcję.

– Tja Samhein... brzmi jak kupa roboty z przewagą kupy. – Wsadziła ręce w kieszenie, ale znów nie wyglądało to dobrze, bo sukienka z kieszeniami to nadal sukienka. Westchnęła ciężko. – Myślę że będzie pizgać na minus 40. Hmmm... Masz szlugi? Ja zostawiłam swoje w namiocie.

viscount of empathy
show me the most damaged
parts of your soul,
and I will show you
how it still shines like gold
wiek
30
sława
VI
krew
czysta
genetyka
wilkołak
zawód
detektyw w BUM
wiecznie zamyślony wyraz twarzy; złote obwódki wokół źrenic; zielone oczy; ciemnobrązowe włosy; gęste brwi; parodniowy zarost; słuszny wzrost 192 cm; wyraźnie zarysowana muskulatura; blizna na lewym boku po oparzeniu; dźwięczny głos; dobra dykcja; praworęczny

Erik Longbottom
#12
20.03.2026, 00:54  ✶ (Ten post był ostatnio modyfikowany: 20.03.2026, 00:54 przez Erik Longbottom.)  
— Ręki, tak? — mruknął pod nosem, masując lekko miejsce, w które trafiła go Moody. — Czyżby aż tak Ci się udzielała weselna atmosfera? W sumie zostałaś świadkową, więc nic dziwnego. — Pokiwał powoli głową. — Jeszcze trochę i pewnie zaczniesz myśleć o własnym ślubie, własnej białej sukni, o pochodzie do ołtarza... Mam szczerą nadzieję, że jeśli do tego kiedyś dojdzie, to weźmiesz pod uwagę fazy księżyca. Jedną ceremonię już przegapiłem. Nie chciałbym, żeby się to powtórzyło. Nie zrobiłabyś mi tego, prawda?

Ostatnie miesiące były dla niego wyjątkowo fortunne pod tym względem; pełnie księżyca nie pokrywały się z ważnymi wydarzeniami, które mógłby ominąć. Bolało go to, że nie miał szansy wziąć udziału w ceremonii, ale w żadnym stopniu nie winił za to organizatorów samego przedsięwzięcia. Wolałby jednak, żeby nie stało to się regułą, bo chyba wykończyłby się, gdyby musiał zjawiać się na każdym poprawinach napojony miksturami pobudzającymi.

— Oh? — Zmrużył oczy, kręcąc jednak po chwili głową. — Jakoś ciężko mi sobie wyobrazić Bulstrode'a chodzącego regularnie po wróżbitach. Zawsze mi się wydawało, że jest osobą dość mocno stąpającą po ziemi. Taką, która... No wiesz... Jest kowalem własnego losu i chce stworzyć swoją przyszłość na własnych warunkach bez sugestii ze strony sił wyższych.

Z drugiej strony, czyż świadome pójście do wróżbity samo w sobie nie było dowodem na okazanie gotowości na to, co można u niego usłyszeć? Skoro Atreus zrobił to w zgodzie ze sobą, musiał być przygotowany na każdą odpowiedź, jaką Millie mogła mu zaserwować podczas seansu. Pytanie tylko, czy rzeczywiście był zadowolony z tego, co mu wtedy przepowiedziała.

Niedługo sam będę musiał odpowiedzieć sobie na to pytanie, pomyślał przelotnie Longbottom, przypominając sobie wróżby, jakimi dziewczyna podzieliła się z nim w sierpniu. Cholerna sinusoida sugerująca szczęście i nieszczęście następujące po sobie na przemian. Miał szczerą nadzieję, że nie będzie ona trwać wiecznie. Spalona Noc była wystarczająco ekstremalnym przeżyciem.

— Nawet gdyby Dolohov się zgodził, to nie byłoby to zbyt dobre dla twojej higieny — stwierdził Erik, pociągając kolejny łyk wina z kieliszka. — Wstydem byłoby zmycie z siebie autografu takiego wielkiego celebryty, czyż nie?

Na pytanie Moody skinął głową i poklepał się kontrolnie po połach marynarki; w jednej z kieszeni spoczywała lekko pognieciona paczka papierosów i jego nieodłączna zdobiona zapalniczka. Już miał wyciągnąć opakowanie, aby poczęstować koleżankę, jednak w ostatniej chwili się zreflektował.

— A palić możesz...? — zapytał. — Rozumiem, że zakazy Morfeusza ograniczały się tylko do alkoholu? Papierosy nie wpływają na twój zmysł obserwacji?


the he-wolf of godric's hollow
❝On some nights, the moon thinks about ramming into Earth,
slamming into civilization like some kind of intergalactic wrecking ball.
On other nights, it's pretty content just to make werewolves.
❞
constant extreme
when sister and brother stand shoulder to shoulder,
who stands a chance against us?
wiek
29
sława
III
krew
półkrwi
genetyka
snowidz
zawód
Brygadzistka na chorobowym
Drobna (157cm, niedowaga), blada i czarnowłosa, o oczach złotych jak miód.

Millie Moody
#13
01.04.2026, 20:00  ✶  
- Skarbie, no jakże bym mogła Ci to zrobić? Przecież się przyjaźnimy. Ale ale pocieszę Cię zdecydowanie faktem, że na żaden mój ślub się nie zapowiada. Ani teraz, ani nigdy. Wybrańcy bogów umierają młodo! - może powiedziała nieco zbyt głośno, ale na tym etapie trzeźwości i trwania imprezy było jej powoli wszystko absolutnie jedno.

- A widzisz? Bo on chodzi tylko do takich wybitnych wróżbitów jak ja! Ale nie mów mu że Ci mówiłam ok? Bo jeszcze stracę swojego ulubionego klienta. - może powinna w końcu ustawić jakieś stawki? Nie była pewna. Z drugiej strony Bulstrode miał pieniądze które mogła przeznaczyć na farby i płótna. Będzie musiała o tym pogadać z Brenną. Głosem rozsądku w jej małym móżdżku.

- Totalnie, nie myłabym się już nigdy, raczej pobiegła prosto do tatuażysty, żeby mi ogarnął ten podpis jeden do jednego… - rozmarzyła się, wizualizując sobie całkiem dokładnie punkt po punkcie ten szalony koncept zarówno autografu na odsłoniętej klatce piersiowej własnej, jak i późniejsze wbijanie igieł cal po calu, aby ślad dłoni mistrza pozostał z nią na wieki wieków amen.

- No kurwa, jasne że mogę, jakby mi jeszcze tego zakazali, to bym rozjebała se łeb po pierwszej godzinie wesela. Mały dymek jeszcze nikogo nie zabił.- zmrużyła oczy jakby rzeczywiście jej ten dym poleciał do oczu, a zaraz potem wpasowała swoją dłoń pod silne Erykowe przedramię. - Ale chodźmy stąd. Niektórzy ostro reagują na ogień w okolicy. Znam dobre miejsce do kopcenia. Nic nam nie zaszkodzi na moment zejść z posterunku szefie. - uśmiechnęła się do niego krzepiąco, a potem pociągnęła dalej plotkować o gościach oddechem szczęśliwie należycie donikotynizowanym.

Koniec sesji


Nałogowiec (papierosy)
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek:
Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Erik Longbottom (3149), Millie Moody (2171), Pan Losu (29)


Strony (2): « Wstecz 1 2


  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Przydatne linki
Kolejeczka
Tryb normalny
Tryb drzewa