• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Greater London Ulica Pokątna Dziurawy Kocioł v
1 2 Dalej »
[Jesień 72, 8.10 Dziurawy Kocioł | Basilius, Thomas & Milles] Trzy puchary

[Jesień 72, 8.10 Dziurawy Kocioł | Basilius, Thomas & Milles] Trzy puchary
constant extreme
when sister and brother stand shoulder to shoulder,
who stands a chance against us?
wiek
29
sława
III
krew
półkrwi
genetyka
snowidz
zawód
Brygadzistka na chorobowym
Drobna (157cm, niedowaga), blada i czarnowłosa, o oczach złotych jak miód.

Millie Moody
#1
12.12.2025, 11:15  ✶ (Ten post był ostatnio modyfikowany: 12.12.2025, 13:29 przez Millie Moody.)  
8.10.1972 wieczorem

Dziurawy Kocioł

– No pojebało ich do reszty! – rzuciła Miles, kiedy poszli się odchamić do Dziurawego Kotła, a tam ustawiono przed nimi kielichy wypełnione grzanym winem. – Przecież jest dopiero początek października, na ulicach kilo magicznego gruzu, a Ci robią jakieś testy pod świąteczną recepturę? Skandal granda! – Pomstowała trzymając już kielich w dłoni i wznosząc go w geście toastu, a potem szybkim ruchem odsyłając oburzoną pomoc barmana, która chciała im zabrać deskę. – Już już jesteśmy grzeczni, absolutnie grzaniec do rozgrzania serca to doskonały pomysł i chcemy więcej... więcej próbek. Kolega płaci – poklepała bark wątłego lekarza, który po wczorajszej imprezie u Lestrengów potrzebował raczej łózka aniżeli cięzkiej imprezy.

Tymczasem Miles wyłożyła zaraz potem na stół skórzany kubek w którym pobrzękiwały o siebie kostki.

– Taką wymyśliłam nam rozrywkę na dziś. Kościany poker, największy przegrany odpowiada na pytanie wygranego. A środeczek pije zdrowie obu. Zobaczymy kto się pierwszy najebie. – To nie było tak, że Moody miała powód do świętowania. Chociaż może był. Może każdy kolejny dzień życia, który udało jej się przeżyć, każde rano, kiedy udało jej się wstać był powodem do tego, aby wznosić toast i cieszyć się. Po prostu cieszyć się, że jeszcze nie umarli.

Nim ktokolwiek zdołał zareagować wychyliła duszkiem grzańca i kości upadły na blat stołu.

– Pani da nam tutaj cały dzban tego ustrojstwa, jest przepyszne!– nawet nie czuła smaku na języku, wypalonego zbyt ciepłą herbatą którą wlała w siebie przed wyjściem.


Rzut 1d6 - 3
Rzut 1d6 - 2
Rzut 1d6 - 6
Rzut 1d6 - 1
Rzut 1d6 - 3


Popatrzyła na kostki. Nie było tak, źle - szansa na małego strita. Beknęła, po czym wzięła 6 i jedną z 3 i przerzuciła je.

Rzut 1d6 - 3
Rzut 1d6 - 4

[+]tabela wyników
[Obrazek: imgproxy.php?id=iVQCeBk.png]
Czarodziej
*sigh*
wiek
30
sława
III
krew
czysta
genetyka
—
zawód
Uzdrowiciel
Szczupły i dość wysoki (183 cm) mężczyzna o czarnych lokach i brązowych oczach. Często wydaje się być blady i zmęczony, a jego dłonie są niemal zawsze zimne. Na codzień stara się ubierać w miarę elegancko.

Basilius Prewett
#2
12.12.2025, 17:46  ✶ (Ten post był ostatnio modyfikowany: 12.12.2025, 17:49 przez Basilius Prewett.)  
Rzeczywiście trochę umierał, ale nie było to nic czego nie załatwiłaby kawa i wyjście z Millie i Thomasem do Dziurawego Kotła, bo w końcu pomiędzy umieraniem bardzo, a umieraniem trochę była ogromna różnica.
– Znając życie będą chcieli wprowadzić go do oficjalnej karty napojów w połowie, lub pod koniec listopada, a pewnie chcą mieć też na spokojnie czas, aby wszystko dopracować, więc to nie jest takie dziwne – odpowiedział Millie, biorąc do ręki swój kubek z grzańcem. Wcześniej jeszcze tylko skinął głową na znak, że tak, będzie za to płacił. Ah no i uśmiechnął się do oburzonego barmana nieco przepraszająco.

Prewett zerknął na świąteczny napój i zawahał się. Zapewne był tam imbir. Miał alergię na imbir. Jednocześnie doskonale wiedział, że imbir go nie zabije, a był ciekawy smaku, skoro już dostali te napoje. No i prawdę mówiąc to nie był pewny czy imbir go będzie dalej drażnił, czy też nie. Przechylił swoje naczynie do ust i wziął niewielki łyk grzańca. W smaku był w porządku, ale lekkie pieczenie w gardle i na ustach dało mu jasno do zrozumienia, że nie powinien kontynuować tej zabawy.
– Jest dobry – wydał w końcu werdykt, zdecydowanie bardziej zainteresowany grą, którą zaproponowała właśnie Miles, chociaż uniósł lekko brew do góry na widok w jakim tempie Moody pochłonęła swój zimowy napój. – Mógłbym poprosić o piwo? – spytał jeszcze, zanim sam nie wziął kości do dłoni.

Rzut 1d6 - 1
Rzut 1d6 - 2
Rzut 1d6 - 3
Rzut 1d6 - 4
Rzut 1d6 - 1


Zmarszczył brwi i przerzucił jedną jedynkę.
Rzut 1d6 - 4
Good Boy
I've got a twisted way of making it all seem fine
wiek
30
sława
III
krew
półkrwi
genetyka
—
zawód
Klątwołamacz
Wysoki na metr i dziewięćdziesiąt centymetrów co do milimetra - no więc wysoki, ale za to z drobną budową ciała. Czarne, kręcone włosy i ciemne oczy. Twarz pokryta kilkudniowym zarostem zdradza, że niezbyt dba o siebie.

Thomas Figg
#3
20.02.2026, 16:11  ✶ (Ten post był ostatnio modyfikowany: 20.02.2026, 16:15 przez Thomas Figg.)  
Popatrzył najpierw na Miles, a potem na Basiliusa i chwilę się nad czymś zastanawiał nim odezwał się z miną znawcy.
- Pojebał im się popiół ze śniegiem, ale już wpisali do karty to co mieli zrobić, usuwać? Przecież to bez sensu - powiedział czekając na zamówiony trunek i kiedy przyszło mu objąć dłonią naczynie ujął je delikatnie jakby na pustyni będąc po raz pierwszy od tygodnia wodę znalazł. Upił łyk delikatnie, w razie żeby się nie oparzyć, gdyby serwowano zbyt gorący trunek. - Cierpkie... - powiedział krzywią się niczym dziecko, które dostało lukrecjowo-anyżowego żelka po raz pierwszy. - Ale dobre takie, nie za słodkie przez to - dodał i popatrzył na Moody, która wyjaśniałą im co też będą tu robić poza piciem i rozmawianiem.

- To już prościej by było, jakbym po prostu zaczął od razu odpowiadać na wasze pytania naprzemiennie - mruknął, ale nie zamierzał nie brać udziału w tej grze, co to to nie.

Wziął kości w ręce i jak to podłapał od marynarzy podczas podróży statkami dmuchnął w zaciśniętą dłoń na szczęście. Coś tam mówili, że kto ma szczęście w grach? Głupi? Chyba tak to szło. Bez zbytniego entuzjazmu, spodziewając się najgorszego możliwego rzutu po prostu wypuścił niedbale kości na blat ich stolika.

Rzut 1d6 - 6
Rzut 1d6 - 3
Rzut 1d6 - 4
Rzut 1d6 - 1
Rzut 1d6 - 6


Zmarszczył brwi patrząca swoje kości. Zdecydowanie mu się to nie podobało, więc hołdując myśli "albo iść na całość albo do domu", złapał za czwórkę, trójkę i jedynkę, przerzucając ich wynik.

Rzut 1d6 - 5
Rzut 1d6 - 6
Rzut 1d6 - 2
constant extreme
when sister and brother stand shoulder to shoulder,
who stands a chance against us?
wiek
29
sława
III
krew
półkrwi
genetyka
snowidz
zawód
Brygadzistka na chorobowym
Drobna (157cm, niedowaga), blada i czarnowłosa, o oczach złotych jak miód.

Millie Moody
#4
25.02.2026, 13:42  ✶  
– Ja pierdole Liszek, przyszliśmy tu na winiacza a nie na wińsko, nie wmówisz mi, że to to samo. Nie bomble. CY-NA-MON! To jest potęga. I te no… gwoździki. – Uśmiechała się serdecznie, bo kiedy już wpadli w koleiny wzajemnego przedrzeźniania się, wszystko jakoś toczyło się gładkciej. Gładąciej? Gaładackciej!

A potem czujnym okiem i poszpieszną kalkulacją ogarnęła, że Thomas przegrał. Co prawda razem z Liszkiem miała remis, ale przecież wygrywa ten kto głośniej krzyczy. Albo szybciej.
– Ej powiedz Tommy, chciałbyś kiedyś spróbować ruchać się z facetem? – w Dziurawym Kotle było szczęśliwie gwarno, jakiś grajek próbował przebić się swoją umagicznianą bałałajką, nikt z otoczenia nawet nie odwrócił głowy. Nie odwróciła jej również Milles, mimo, że podsunęła swój kubek z winem Basiliusowi. – Do dna przyjacielu, kto jest w środku ten pije. – Jej uśmiech był paskudnie dwuznaczny, a złote ślepia prześwietlały nieszczęsnego Figga, w oczekiwaniu na reakcje, na to czy wybije go z rytmu. O spanie przecież nie mogła pytać. Spali przecież ze sobą prawie przez miesiąc nim Liszek ich porzucił i wrócił do siebie.
Czarodziej
*sigh*
wiek
30
sława
III
krew
czysta
genetyka
—
zawód
Uzdrowiciel
Szczupły i dość wysoki (183 cm) mężczyzna o czarnych lokach i brązowych oczach. Często wydaje się być blady i zmęczony, a jego dłonie są niemal zawsze zimne. Na codzień stara się ubierać w miarę elegancko.

Basilius Prewett
#5
25.02.2026, 15:05  ✶  
– Grzaniec to grzane wino – powiedział do Millie, jednocześnie z uśmiechem na ustach biorąc od kelnerki zamówione piwo.– Z przyprawami.
Plusem grania w kości w więcej niż jedną osobę było to, że nawet jeśli się nie wygrało, nie oznaczało to koniecznie, że też się przegrało. Gdy zobaczył, że padło ma Thomasa w duchu liczył, że Millie szybko zada ich przyjacielowi pytanie i przejdą do kolejnej rundy, bo czuł, że w kolejnej pójdzie mu lepiej. A potem padło pytanie, a on, (bo najwyraźniej na swoje własne nieszczęście jeszcze się nie nauczył, aby nie próbować przesyłać gdy Moody akurat coś mówiła) niemal nie zaksztusił się piwem.
Otworzył usta i spojrzał na Millie. Zamknął usta. Ponownie otworzył usta i spojrzał na Thomasa. Znowu zamknął usta. Wziął kolejnego łyka piwa, a potem spojrzał na kelnerkę i poprosił o nowy grzaniec, tym razem bez imbiru, bo chyba jednak będzie potrzebować czegoś mocniejszego do przetrwania tej gry.
– Możemy też rozmawiać o innych rzeczach, które jest fajnie robić z mężczyznami – mruknął, wiedząc że raczej nie wyratuje Thomasa z tej sytuacji.
Good Boy
I've got a twisted way of making it all seem fine
wiek
30
sława
III
krew
półkrwi
genetyka
—
zawód
Klątwołamacz
Wysoki na metr i dziewięćdziesiąt centymetrów co do milimetra - no więc wysoki, ale za to z drobną budową ciała. Czarne, kręcone włosy i ciemne oczy. Twarz pokryta kilkudniowym zarostem zdradza, że niezbyt dba o siebie.

Thomas Figg
#6
03.03.2026, 18:38  ✶  
Zamknął oczy, dobrze wiedział, że Millie nie zada mu prostego, anu tym bardziej "normalnego" pytania. Zdecydowanie też sam sobie był winien, bo wykrakał swoją przegraną, może jednak powinien był projektować swoją wygraną i tym sposobem to on by pytał ich, a nie na odwrót? No ale mleko się już rozlało, czy raczej piwo nawarzyło i trzeba je teraz wypić.
Toteż wiedziony przeczucie, że powinien znieczulić się alkoholem, żeby pytanie łatwiej mu poszło później, nie wiedział jeszcze, że to był ogromny błąd. Siedział właśnie z kielichem przy ustach, kiedy jego uszy zarejestrowały pytanie.

Nieomal się zadławił, energicznie odstawił naczynie i zaczął intensywnie kaszleć i klepać się po klatce piersiowej, bo wino trafiło nie tam gdzie powinno. Z załzawionymi oczami, kiedy już się w końcu opanował popatrzył na Millie z wyrzutem "kobieto chcesz mnie zabić", jakby to była jej sprawka. Wyprostował się i otarł oczy, aby odzyskać ostrość widzenia, po czym zerknął na Basilius z wdzięcznością. Ah jego rycerz na białym koniu.
- Jakkolwiek to kusząco, to myślę, że to nie przejdzie i te pytanie będzie wracać do nas lepiej niż bumerang rzucony przez aborygenów - westchnął prostując się i wiercąc na krześle. Rzucenie żartobliwego "kurde nie wiem, najpierw chciałbym spróbować z kobietą" było kuszące, ale próbujące go utopić wino zabrało ten cały komizm odpowiedzi, riposta powinna być cięta, nie śnięta...
- Nie... W sumie to nie wiem. Nigdy o tym nie myślałem do tej pory. - powiedział marszcząc brwi, bo faktycznie do tej pory nigdy nie myślał o takiej sytuacji. A teraz? A teraz zasiała w nim ziarenko niepewności.
constant extreme
when sister and brother stand shoulder to shoulder,
who stands a chance against us?
wiek
29
sława
III
krew
półkrwi
genetyka
snowidz
zawód
Brygadzistka na chorobowym
Drobna (157cm, niedowaga), blada i czarnowłosa, o oczach złotych jak miód.

Millie Moody
#7
11.03.2026, 13:10  ✶ (Ten post był ostatnio modyfikowany: 11.03.2026, 13:18 przez Dearg Dur.)  
- Tak, obciąganie też jest spoko, nikt nie powiedział, że zawsze trzeba połykać. - Miles uśmiechnęła się przesłodko, podbierając podbródek o rękę i wpatrując się intensywnie w Thomasa. Było w tej sytuacji coś sadystycznego i masochistycznego, w skali, której nie potrafiła określić. A więc mówisz, że mnie kochasz? A więc myślisz, że mnie znasz? We will see. Inna rzecz była taka, że jej głowa wędrowała od czasu pamiętnego tarota z kotami w kierunkach bardzo niebezpiecznych fantazji, w których - wbrew pobożnym życzeniom Sebastiana - nie było miejsca na ślub i gromadkę dzieci, a skuteczne rozładowywania napięcia nie na jednej osobie, a na dwóch.

Może tak byłoby łatwiej ją udźwignąć? Moody zawsze uważała, że jest jej za dużo, jej kruche związki sypały się zwykle właśnie na tym poczuciu bycia niezrozumiałą, niedźwigniętą.

Czasem musiała być sama. Czasem musiała dźgać tak długo aż zobaczy krew. Czasem nienawidziła być w swojej skórze. Czasem nienawidziła, kiedy ktoś mówił, że jej skóra jest piękna. Czasem nienawidziła, że ktoś mówił jej to zbyt rzadko.

- Dobra, bo nie chce siedzieć o suchym pysku, następne pytanie - rzuciła nieco zbyt głośno, wybudzając się z własnych fantazji i tęsknot, za ciepłem Basiliusa w okolicy skoro ich porzucił i wrocil do domu, za wrażeniem splątanych loków pod palcami i sennego pytania czyja to była głowa i jak bardzo nie obchodziła ją odpowiedź.

Pojemne serce, for sure. Bardzo chciałaby mieć okazję pokazać jak miała pojemne inne części ciała.

W milczeniu rzuciła kośćmi.
Rzut 1d6 - 4

Rzut 1d6 - 4

Rzut 1d6 - 4

Rzut 1d6 - 3

Rzut 1d6 - 4


…i uniosła brwi zdziwiona swoim szczęściem. Trochę ją smuciło, bo wiadomo że kto ma szczęście w hazardzie, to nie ma gdzie indziej. W sumie prawda. Oczywiście przerzuciła kość, która nie była 4.

Rzut 1d6 - 5
Czarodziej
*sigh*
wiek
30
sława
III
krew
czysta
genetyka
—
zawód
Uzdrowiciel
Szczupły i dość wysoki (183 cm) mężczyzna o czarnych lokach i brązowych oczach. Często wydaje się być blady i zmęczony, a jego dłonie są niemal zawsze zimne. Na codzień stara się ubierać w miarę elegancko.

Basilius Prewett
#8
09.04.2026, 01:50  ✶ (Ten post był ostatnio modyfikowany: 09.04.2026, 01:54 przez Basilius Prewett.)  
Widząc że Thomas się krztusił, w czym nie było nic dziwnego zważywszy na zadane mu pytanie, Basilius szybko zaczął oklepywać Figga po plecach, aż ten przestał aktywnie umierać od grzańca.
– Tak, dokładnie o to mi chodziło. Skąd wiedziałaś? – odparował w stronę Millie zakładając że skoro ona walczyła z nim za pomocą seksualno-szokującego słownictwa, tak on może w ten sam sposób skontrować ten atak i fałszywie potwierdzić jej pomysły odnośnie jego własnych myśli i tego co można było robić z drugim mężczyzną.

Nie zmieniało to jednak faktu, że z jakiegoś dziwnego powodu był naprawdę ciekawy odpowiedzi Thomasa, a gdy ten już jej udzielił... Hm... Nigdy by się do tego nie przyznał, ale skłamałby gdyby powiedział, że pewien cień rozczarowania nie przemknął przez jego ciało, gdy odpowiedź nie była aż tak twierdząca jak mogłaby być. Oczywiście nigdy wcześniej nie roztrząsał romantycznych zainteresowań Figga, zakładając że były one jednak takie same jak większości magicznego Londynu, ale teraz gdy pojawiła się możliwość, że było inaczej to... Sam nie wiedział. Chyba po cichu liczył, że wątpliwości w tym zakresie byłyby kolejną rzeczą, która mogłaby ich łączyć. W końcu powiedzenie o tym Millie... Pomogło mu chyba bardziej niż wcześniek zakładał. Zresztą mniejsza o to.
– Gratulacje. Przeżyłeś – powiedział w stronę Figga, po czym upił trochę swojego grzańca skoro środkowa osoba miała pić za zdrowie pozostałem dwójki. Następnie chwycił za kostki i ponownie spróbował swojego szczęścia, nawet nie myśląc o tym aby porzucić tę zabawę. Nie było przecież żadnej wątpliwości, że tylko kilka rzutów kostkami dzieliło go od zadania jakiegoś pytania Millie.

Rzut 1d6 - 5
Rzut 1d6 - 6
Rzut 1d6 - 1
Rzut 1d6 - 2
Rzut 1d6 - 4


W pierwszej chwili ucieszył się, że trafi mu się naprawdę dobry wynik po czym zorientował się, że do tego wyniki potrzebował trójki. Skrzywił się nieco i spróbował przerzucić jedynkę.

Rzut 1d6 - 1


Wypadła kolejna jedynka. Oczywiście.
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek:
Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Basilius Prewett (703), Millie Moody (716), Thomas Figg (489)




  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Przydatne linki
Kolejeczka
Tryb normalny
Tryb drzewa