• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Anglia Inne części Anglii v
1 2 3 4 5 6 Dalej »
[22.09.1972r.] Nigdy o nic nie prosiłem... || Richard & Philomena

[22.09.1972r.] Nigdy o nic nie prosiłem... || Richard & Philomena
Porządny Ochroniarz
Nigdy nie wiesz, kiedy śmierć zapuka do twych drzwi.
wiek
45
sława
III
krew
czysta
genetyka
—
zawód
Handlarz Świecami i Kadzidłami
183cm wzrostu. Brązowe oczy i włosy, u których można dostrzec siwe kosmyki. Często widnieje u niego zarost. Ogolony gładko jest tylko wtedy, kiedy brat każe mu się "ogarnąć". Ubiera się zawsze odpowiednio do sytuacji.

Richard Mulciber
#1
29.01.2026, 00:26  ✶  
22 września 1972r. – wieczór / po kolacji w Mabon
Rezydencja - Mulciber Manor

Opuściwszy jadalnię, tak jak rzekł, że musi zapalić, przystanął jeszcze na chwilę, aby spojrzeć na córkę, grającą na skrzypcach. Tak bardzo też podobną do swojej matki. Powinien być z niej dumny. I był. Choć przez lata wierzył, że to chłopcy coś osiągną. Jak bardzo się mylił, że to właśnie Scarlett, zebrała swoją całą uwagę. Zyskała większą aprobatę w tej części gałęzi rodzinnej, niż jej bracia. Był z niej dumny. Jego oczy to wystarczająco okazywały, usta nie musiały tego mówić. Oddalił się do salonu, słysząc wciąż jak grała i powoli zapewne kończyła utwór. Zapalił papierosa i stanął przy oknie, podziwiając zapadający zmierzch. O ile miał na co patrzeć. Na ciemności spowijające ogród, oświetlone latarniami. Nie poświęcał temu zbyt dużej uwagi. Podszedł do stolika, gdzie znalazł popielniczkę. Jeżeli nie, poprosił służbę o przyniesienie. A może i sami zauważyli, że może okazać się potrzebna. Strzepnął w niej popiół z papierosa, aby ponownie zaciągnąć się i rozejrzeć po samym salonie. Jakby szukał obiektu, które odwróci jego myśli.

Wzrok skierował na kominek. Tańczący w nim ogień często był punktem obserwacji dla skupienia i własnych przemyśleń. Ogień, który dawał ciepło, światło, ale także i zniszczenie. Spojrzenie przeniósł wyżej, aby ujrzeć portret Seliny Mulciber. Zmarszczył brwi, gdy jego piwne oczy ujrzały puste miejsce tuż obok, na ścianie. "Czy nie wisiał tutaj jeszcze jeden portretowy obraz?" – Zastanowił się w myślach. "Zabierz swoich umarłych ze sobą..." – Przypomniały mu się słowa Alexandra. Choć zmarłych zmorzył sen wieczny, niektórzy uwiecznieni zostali na obrazie. Wieszało się ich w miejscach, dostępnych dla gości, albo pomieszczeniach, z którymi byli bardzo związani przez lata. Co miał zrobić z obrazem ojca? Który stał się "kartą przetargową" pojednania? Richard nienawidził, a jednocześnie bał się Francisa. Nawet po jego śmierci, nie będzie chciał patrzeć na jego oblicze, jeżeli zawiśnie na ścianie.

Richard odwrócił wzrok od obserwowanej pustej przestrzeni na ścianie po obrazie, przenosząc na babkę, która zjawiła się chwilę później w salonie. Na krótko, aby zaraz spojrzeć na ogień w kominku. W jego oczach emanował żal, ból straty, zmęczenie.

- Nie mogę przyjąć Twojego prezentu.
Odezwał się w końcu, przenosząc uwagę na Philomenę. Nawiązując do prezentu, jaki od niej dostał w postaci transferu pewnej sumy na swoje konto.
adwokat diabła
They will eat from the ground
beneath my throne
wiek
93
sława
VI
krew
czysta
genetyka
—
zawód
publicyska, prawniczka
Szczupła kobieta w podeszłym wieku, która swój wysoki wzrost (177 cm) podkreśla chętnie obcasami, nie pozwalając byle komu patrzeć na siebie z góry. Całą swoją prezencją zwraca uwagę: upinaną w wymyślne kształty fryzurą z siwych włosów, eleganckim i drogim strojem, ciężką biżuterią.

Philomena Mulciber
#2
07.02.2026, 14:31  ✶  
Grzeczność nakazywała, aby nie wychodzić w pół utworu, toteż Philomena odczekała momentu, gdy Scarlett skończy utwór, aby jej następnie złożyć krótki wyraz uznania za ów kameralny koncert. Wielką radość stanowiło dla domu, aby panny wyuczone były muzyki i umilały czas rodzinie piękną grą. Dopilnowała również Mulciberowa czujnym okiem tego, aby stół po posiłku został odpowiednio uprzątnięty, a zostały przy nim jedynie napoje i drobne przekąski dla rozpierzchniętych po domu całem gości, którzy być może zawędrują jeszcze do jadalni.
Upewniwszy się o dopięciu wszystkich tych spraw, wstała starucha od stołu, aby przekonać się, co czyni Richard, który zdążył wcześniej już odejść. Dywan wygłuszał stukanie obcasów przy jej miarowych, powolnych krokach pełnych elegancji nienagannie wyuczonej i widocznej, mimo że usztywnionej wiekiem. Ciemnoczerwoną szatę czarownicy uszyto z materiału dokładnie tego samego odcienia, co obicia mebelków w salonie — Philomena Mulciber wydawała się doskonale zharmonizowana z tym starym domem pamiętającym czasy chlubniejsze.
— Na wyciągu znajduje się numer skrytki nadawcy — poinformowała uprzejmie, stając przy stoliczku, gdzie Richard obsypywał popiół z papierosa. — Nie ma przeszkód, abyś kwotę zwrócił. Oddał na cele charytatywne. Wykorzystał sam. To twoja decyzja.
Nie zamierzała wchodzić z wnukiem w potyczkę nad kwestią podarków. Jeśli jego wolą było prezentu odmówić, niechże odmawia. Nie można powiedzieć, aby miało to Mulciberowej spędzać sen z powiek. Wszyscy owego wieczoru otrzymali upominek, nietaktem byłoby więc pominąć Richarda. Podarowana kwota nie była żadnym nadwyrężeniem majątku bogatej staruchy — majątku czy nawet tygodniowego budżetu. Nie zabezpieczała również przez ten datek żadnego swego interesu — bo i jakichż przysług i względów mogłaby szukać u Richarda?
— Nie sądzę jednak, aby odmowa była uzasadniona — podjęła, patrząc na czarodzieja zza nieprzeniknionej maski obojętnej grzeczności wyzutej z przejawów osobistych uczuć. — Nie odznaczasz się w ten sposób ni dumą, ni skromnością, lecz zamiarem podtrzymania izolacji od rodu, w jakiej żyliście tyle lat. Po cóż wówczas zawracać sobie głowę udziałem w kolacjach? Znajdujemy się w pokrewieństwie, Richardzie, żadna to ujma przyjąć w takich okolicznościach wartościowy dar. Babki prezentują wnukom cenne klejnoty czy posiadłości całe i jest to praktyka jak najsłuszniejsza. Po to w rodach są majątki, aby z każdym pokoleniem łatwiejszą stawała się droga do wielkich osiągnieć. Mój wnuk tymczasem wzdryga się przed drobną sumką ze świątecznych uprzejmości, którymi obdzielana była i reszta rodziny. — Nastąpiła chwila pauzy, aby mężczyzna miał moment na przemyślenie babcinego wywodu, po czym Philomena wydała wyrok: — To twoja decyzja, lecz w mojej ocenie błędna. Nie jest ona dowodem tego, czego ci się wydaje, że jest.


głosujcie na mnie, bo nie macie innego wyjścia
Porządny Ochroniarz
Nigdy nie wiesz, kiedy śmierć zapuka do twych drzwi.
wiek
45
sława
III
krew
czysta
genetyka
—
zawód
Handlarz Świecami i Kadzidłami
183cm wzrostu. Brązowe oczy i włosy, u których można dostrzec siwe kosmyki. Często widnieje u niego zarost. Ogolony gładko jest tylko wtedy, kiedy brat każe mu się "ogarnąć". Ubiera się zawsze odpowiednio do sytuacji.

Richard Mulciber
#3
16.02.2026, 18:08  ✶  

Być może powinien pozostać przy stole i do końca wysłuchać utworu granego przez córkę. Lecz nie potrafił. Nie potrafił skupić się na melodii, jaka wydobywała się ze skrzypiec. Dlatego przeprosił, oddalił się do salonu, aby chwilę pozostać w samotności. Zaś nie na długo. Ujrzawszy matkę swojego ojca, zaczął od tego, jakoby nie czuł godności przyjęcia od niej pieniężnego prezentu. Od nikogo nie brał pieniędzy. Wyjątek stanowił jego brat, który na odległość, chciał pomóc mu się odnaleźć za granicą.

Strzepnął popiół z papierosa, na moment się zawieszając, wpatrzony w seniorkę domu. Cel Charytatywny? Jedyny jaki mu do głowy przyszedł, to ta popieprzona akcja z datkami na pomoc Donaldowi. Nawet nie ciekawiło go jakoś, co z tym Alexander dalej zrobił. Nie miał głowy o tym myśleć, gdy inne sprawy miały większy priorytet. Mógł zrobić co chciał z tą kwotą. Jednego tylko nie zrozumiał. Dlaczego w Mabon postanowili obdarowywać się prezentami? Od kiedy tutaj wprowadzili taką tradycję?

Milczał. Bowiem nie miał argumentów uzasadnienia. Może też nie chciał, tych argumentów przedstawiać. Wysłuchał babki do samego końca, która na swój wiek, widziała znacznie wiele. Nie miał w planie pojawiać się tutaj na kolacji. Zrobił to jedynie w celu wybadania gruntu we własnej rodzinie. Reprezentował siebie i synów. Pojawił się tutaj dla swojej córki, która zajęła się organizacją rodzinnego spotkania. Aby może też sprawdzić, jak jest traktowana. Choć żyje dalej w narzuconej izolacji, to jego dzieci tę barierę bardziej przełamały niż on sam.

Zaciągnął się papierosem, opuścił rękę i spojrzał gdzieś w bok, aby dym z ust wypuścić. Nie byłoby kulturalne, robić to wprost na własnego członka rodziny.

- Nie byłem na to przygotowany… Ale dziękuję.
Odparł po chwili milczenia, wracając spojrzeniem na Philomenę. Jakby z trudem akceptował pewne zmiany. Ale też może nie chciał za bardzo drążyć tematu dotyczącego prezentu. Będzie nad tym myślał później, skoro także istniała opcja zwrotu. A może wykorzysta tę kwotę na coś konkretnego.
Zaciągnął się ponownie i zgasił papierosa w popielniczce.
- Nie planowałem pojawiać się tutaj, nie wiedząc co zastanę. Nie odmówiłem jednak ze względu na Scarlett. Macie jednak z Alexandrem rację.
Spojrzał na babkę, po czym na obraz Seliny, chowając ręce do kieszeni spodni.
- Żyję wciąż w izolacji, do której przywykłem. Nie mam pojęcia co dzieje się w tej części rodziny. Nie interesowałem się. Wystarczało mi wiedzieć, że żyjecie. Powiedz, Selina nie wie o sytuacji Donalda?
Zapytał, zerknąwszy także w wejścia do salonu, jakby upewniał się, że faktycznie są sami. Czy to był pierwszy krok, aby dowiedzieć się czegoś, czego nie wiedział? Czego nie próbował się dowiedzieć, żyjąc nawet z dala od Anglii, za morzem w krajach Skandynawskich? Gdy przy stole o to zapytał, wyczuł dziwną zmianę atmosfery przy stole. Jakby nie powinien poruszać temat u w ogóle. Ale to zrobił. Nie żałując niczego.
adwokat diabła
They will eat from the ground
beneath my throne
wiek
93
sława
VI
krew
czysta
genetyka
—
zawód
publicyska, prawniczka
Szczupła kobieta w podeszłym wieku, która swój wysoki wzrost (177 cm) podkreśla chętnie obcasami, nie pozwalając byle komu patrzeć na siebie z góry. Całą swoją prezencją zwraca uwagę: upinaną w wymyślne kształty fryzurą z siwych włosów, eleganckim i drogim strojem, ciężką biżuterią.

Philomena Mulciber
#4
10.03.2026, 14:59  ✶  
Nie było żadnej tradycji, a wyłącznie performatywna grzeczność wśród członków rodu, którzy spotykali się z rzadka w tak szerokim gronie. Wymiana drobnych upominków była gestem dobrej woli i serdeczności, której wobec siebie nie mieli. Zawsze dobrze przyjmowane były w domu drobne podarunki wymieniane przy wizytach proszonych, szczególnie odkąd gospodarzem Mulciber Manor został Duncan Mulciber — zapalony zbieracz, który szczególną przyjemność odnajdował we wkładaniu w ręce przyjaciół przedmiotów, które łączył z nimi w ten czy inny sposób.
— Będziesz zatem przygotowany następnym razem, jeśli się zdecydujesz — rzekła babka. — Zdaje się, że będzie coraz więcej okazji ku temu, abyś wracał w rodzinne strony. Scarlett odnalazła się w Lonydnie. Liczę, Richardzie, że nie planujesz odwodzić jej nierozważnie od puszczania w Anglii korzeni.
Zależało jej, aby dziewczyna została. Pojawienie się prawnuczki dało starej nadzieję na satysfakcjonujące rozwiązanie sprawy dziedziczenia. Nie dziedziczenia, rzecz jasna, rodu całego, lecz w osobie Scarlett Philomena upatrywała sposobu na zabezpieczenie osobistej schedy. Odkąd bowiem babka straciła swego faworyta, Donalda, kształt przyszłości kancelarii po jej śmierci stał pod znakiem zapytania.
W przeciwieństwie do Lorien i Alexandra, dla starej Mulciberowej temat Seliny był przejrzysty. Nie czuła potrzeby roztkliwiania się nad synową, nie krążyła wokół jej osoby ze strachem czy ostrożnością. Stan Seliny Mulciber był wyłącznie niefortunnym faktem.
— Widziałeś tę kobietę przy stole. Słyszałeś, jak mówi. — Wysoka starucha obróciła się ku wystawionemu reprezentacyjnie portretowi kobiety, aby zawiesić na nim nieruchomy wzrok. Jedyną emocją, która przebijała spod wystudiowanych nieporuszeń, był cień zmęczenia. Oto przez tę cygańską wiedźmę już druga linia jej potomnych została skażona szaleństwem. Jakby niewystarczająco doświadczył ich rodzinę los Francisa. Philomena kątem oka odnalazła sylwetkę Richarda. Wypatrywała znaków, że ten wkracza na ścieżkę swojego ojca, tak jak wypatrywała w Alexandrze tropów szaleństwa Seliny. — Rozsądź samodzielnie, czy ta kobieta wie wciąż cokolwiek o czymkolwiek. Nie roszczę sobie prawa do formułowania sądów kategorycznych, jako że nie posiadam kompetencji magipsychiatry, lecz w mojej ocenie Selina dawno już jest zgubiona i jeśli dociera do niej rzeczywistość, to wyłącznie jako echa dalekie i zniekształcone.
Kwestią sporną pozostawało jedynie to, w jaki sposób chronić ją i zadbać o godne życie w chorobie. Philomena przychylała się temu, że Selinie niezbędna jest terapia stosownymi medykamentami, które wyciszą ją i uczynią jej egzystencję mniej uciążliwą, choć nie popierała nigdy umieszczenia jej w Lecznicy Dusz. Sprawy szaleństwa w rodzinie winno się wyciszać, nie zaś umieszczać w kartotekach publicznych placówek. To była ich sprawa prywatna. Nie godziło się, aby wtrącał się w nią ten czy ów wścibski sanitariusz, który będzie nosił plotki o opętanej pani Mulciber poza mury szpitala — w świat, gdzie ich dobre imię i tak już tonęło.
— Czy dobrze znasz się z tą dziewczynką? Charlotte.


głosujcie na mnie, bo nie macie innego wyjścia
Porządny Ochroniarz
Nigdy nie wiesz, kiedy śmierć zapuka do twych drzwi.
wiek
45
sława
III
krew
czysta
genetyka
—
zawód
Handlarz Świecami i Kadzidłami
183cm wzrostu. Brązowe oczy i włosy, u których można dostrzec siwe kosmyki. Często widnieje u niego zarost. Ogolony gładko jest tylko wtedy, kiedy brat każe mu się "ogarnąć". Ubiera się zawsze odpowiednio do sytuacji.

Richard Mulciber
#5
26.03.2026, 22:19  ✶  

Nie był do końca przekonany, czy to dobry pomysł, aby wracać w rodzinne strony. Przy tej kolacji jednak kuzyn pokazał mu coś, co widocznie miało być symbolem pojednania. Tylko, czy za taki gest można uznać ofiarowanie obrazu zmarłego ojca? Francisa Mulcibera?

"Będziesz przygotowany następnym razem…" – usłyszał od babki. Przy czym wzrok przeniósł na nią. Więcej okazji do spotkań rodzinnych? Zamiast do kamienicy, kierować się tutaj. Do Mulciber Manor? Na taką zmianę nie był gotowy. Nie teraz, kiedy rany straty bliskiej mu osoby były świeże. Będzie wracał, ale tylko żeby odwiedzić grób brata.

Scarlett. Na niej widocznie zależało babce. Westchnął, chowając ręce do kieszeni spodni. Wzrokiem podążając gdzieś w dal pomieszczenia.

- Rozmawiałem z nią na ten temat parę razy. Nie ukrywam, że bezpieczniejsza byłaby w Szkocji z Sophie lub ze mną w Norwegii. Scarlett chce tutaj zostać. Nie będę jej usilnie przekonywał do zmiany zdania, jeżeli obiecasz mi zapewnienie jej tutaj bezpieczeństwa, pod moją nieobecność. A także…
Spojrzał poważniej na babkę.
- Znikomego kontaktu z Lorien. Nie chcę, aby miała jakikolwiek wpływ na moją córkę.
Dodał, nie ukrywając przy tym, jak bardzo nie podobała mu się obecność szwagierki w tym domu. Jak bardzo nie podobało mu się to, że mogłyby mieć ze sobą częstszy kontakt. Zarzucił kompromis. Los jego dzieci nie był mu obojętny. Zwłaszcza, że jeszcze żadne z nich nie zostało oddane małżeństwu.

Selina Mulciber. Widział ją przy stole i słyszał. Była z nimi ciałem, ale nie duchem i umysłem. Wyłączona z rozmów, zajmująca się sobą. Cygańskie korzenie zatruły ich główną gałąź dziedziców. Tyle ile odpowiedziała mu babka, wpatrując się wraz z nią w obraz Seliny, wystarczało mu wiedzieć, w jakim jest stanie. Choroby umysłowe, były o dziwo jakby, dziedziczne w ich rodzie.

- Rozumiem. Tyle wystarczy mi wiedzieć.
Odpowiedział, nie ciągnąc dalej tego tematu. Nie był wart dalszego rozmyślania i dyskutowania nad chorobą kobiety. Richard pamiętał co podobnego działo się z jego matką. Lecz niezbyt do końca, gdyż Ethel zmarła, kiedy z Robertem byli jeszcze w Hogwarcie.
Charlotte. Wrażliwe dziewczę, które być może inaczej wyobrażało sobie tę dzisiejszą kolację.
- Na tyle dobrze, ile sama mi o sobie mówi i o problemach.
Nie kłamał. Mógł nie wszystko wiedzieć o jednej z najmłodszych kuzynek w ich rodzie. Pomagał jej, kiedy tego potrzebowała. Doglądał jej samodzielnego rozwoju biznesu, kiedy Robert nie mógł.
- Potrzebujesz coś wiedzieć na jej temat?
Zapytał, zakładając, że z jakiegoś powodu babka nie pytała by go o nią bez powodu.


@Philomena Mulciber
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek:
Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Philomena Mulciber (838), Richard Mulciber (1240)




  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Przydatne linki
Kolejeczka
Tryb normalny
Tryb drzewa