• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Poza schematem Retrospekcje v
« Wstecz 1 … 12 13 14 15 16 Dalej »
21.03.1971 || Ururu & Heath || Zakwitł jak kwiat w Pierwszy Dzień Wiosny

21.03.1971 || Ururu & Heath || Zakwitł jak kwiat w Pierwszy Dzień Wiosny
⍜⌣⍜
Przyjazny ghoul z sąsiedztwa
wiek
sława
krew
genetyka
zawód
Niepokojące spojrzenie bursztynowych oczu. Wygląda jakby nie spał całą wieczność. Burza srebrzystych włosów. Skóra w niepokojącym, sinym odcieniu. 178cm || chudy

Ururu Marquez
#21
25.11.2022, 17:34  ✶  

Skrzaty? Czyli była bogata. Dobrze. Stać ją na wyżywienie dodatkowej osoby.

— Co lubię jeść? — Wpatrywał się w dziewczynę dziko. Nikt nigdy go o to nie spytał. Nawet on sam. — Nie wiem... Lubię... Hm... Pomarańcza. Hm. Hm?

Zamrugał tylko gdy chciała porzucić formalności. Zdecydowanie nie miał zamiaru nazywać po imieniu dziewczyny, którą dopiero co poznał. Nawet nie pomyślał o tym, że tym bardziej ona powinna nazywać go "panem", skoro mógłby być jej... dziadkiem. Ale oczywiście, umysł Marqueza nie pojmował jeszcze w pełni obecnego stanu rzeczy.

Poczłapał za Wood do jej mieszkania. Chodzenie po schodach mogło wydawać się dla niego trudniejsze, lecz obecność poręczy sprawiła, że było inaczej. Wdrapał się posłusznie za Heather. Po czym został samemu w jej pokoju. Była to tylko chwila, ale Ururu poczuł potężną niezręczność z tym związaną. Oczywiście nie miało to związku z naturalnym wstydem czy czymś takim. Po prostu tak był wychowany, że wchodzenie do pokojów dam to wielkie NIE. A oto on, potężny rebel, właśnie przebywał w sypialni dopiero co poznanej dziewczyny. Cóżby powiedziała matka!

Matka?

Ururu oderwał się od myśli, gdy podarowano mu ubranie.

— Dziękuję.

Z ulgą udał się do łazienki. Dopiero wtedy odłożył różdżkę, którą do tej pory kurczowo ściskał w dłoni. Kończyna była mu za to wdzięczna. Położył ubrania na stołku i rozpinając płaszcz bezwiednie odwrócił się w stronę lustra.

Gdyby już nie był siwy, to z pewnością osiwiałby w tym momencie. Nigdy nie widział czegoś tak przerażającego, jak swoje własne odbicie. Gdy ocknął się, że to nie jakiś potwór się w niego wpatruje, tylko on sam, zbliżył się do zlewu.

Ze szklanej tafli spoglądał na niego wychudzony, siny chłopak o podobnym kolorze oczu i tych samych niesfornych kudłach. Czy to naprawdę był on? Waga Ururu zawsze mieściła się w granicach jakichkolwiek norm, jego policzki swą pucołowatością odbierały mu status pełnoletniego czarodzieja. A teraz wyglądał jak dwudziestopięcioletni poeta nękany nałogami.

Dotknął swojej skóry. Zaczął oglądać się w lustrze. Wiele mu to nie dało, gdyż nigdy nie poświęcał uwagi swojej cielesności. Mimo tego było oczywistym, że do okazu zdrowia mu daleko. Skóra była sina, nieco bladsza niż zazwyczaj. Oczy podkrążone, jak gdyby wcale nie obudził się dopiero z kilkuletniego snu.

Przysiadł chwilę na toalecie. Nie, wcale nie miał ochoty by z niej skorzystać, co również wydało mu się dziwne. Czyli przez te wszystkie lata nic nie jadł, ani nie pił. Utrzymywany był przy życiu w jakiś magiczny sposób.

Wysapał powietrze przez usta jak zawsze, gdy był rozbawiony. Postanowił się ubrać. Musiał coś zjeść, nawet jeśli nie czuł głodu. A może czuł? Trudno było stwierdzić. Nie pamiętał już, czym jest głód.

Ururu wyszedł z łazienki. Ubranie ojca Heather zwisało z chłopaka jak z wieszaka. Podwinięte rękawy i nogawki bujały się cudacznie przy każdym kroku. Różdżkę wcisnął za szlufkę, a ukradziony płaszcz trzymał pod prawą ręką.

Wysłuchał dziewczynę uważnie.

— Rozumiem. Dziękuję za ostrzeżenie.

Jego wdzięczność była szczera. Wiedział, że jest wrogiem publicznym numer jeden dla ludzi takich jak "Czarny Pan". Nad wyraz powiększał istotę swojego problemu. Sądził, że nękanie w szkole wynikało w większej mierze z jego pochodzenia, niż z tego, że po prostu był dziwakiem i notorycznie tracił punkty dla domu. Wyobrażał sobie, że samo jego pojawienie się na ulicy ściągnie czystokrwistych rasistów, by go zlać. Sądził, że status krwi można łatwo wydedukować po samym wyglądzie.

— Czyli konflikt jest teraz otwarty, jawny i oficjalny, tak? Ministerstwo w końcu robi coś, żeby to zwalczyć?

Nawet jeśli uważał Czarnego Pana i jego ziomków za głupków, nie umniejszał zagrożenia, jakie stanowili. Tacy ludzie byli nawet gorsi niż gdyby mieli jakiś rozum — w końcu do czego im przemówić, jak nie do rozsądku, którego ewidentnie nie mają?

Gówniara z miotełką
She had a mischievous smile, curious heart and an affinity for running wild.
wiek
21
sława
VI
krew
półkrwi
genetyka
klątwa żywiołów
zawód
BUMowiec
Heather mierzy 160 cm wzrostu. Jest bardzo wysportowana, od dzieciaka bowiem lata na miotle, do tego zawodowo grała w quidditcha. Włosy ma rude, krótkie, nie do końca równo obcięte - gdyż obcinał je Charlie po tym, jak większość spłonęła podczas Beltane. Twarz okrągłą, obsypaną piegami, oczy niebieskie, czają się w nich iskry zwiastujące kolejny głupi pomysł, który chce zrealizować. Porusza się szybko, pewnie. Ubiera się głównie w sportowe rzeczy, ceni sobie wygodę. Głos ma wysoki, piskliwy - szczególnie, kiedy się denerwuje. Pachnie malinami.

Heather Wood
#22
12.12.2022, 14:32  ✶  

Rzadko kiedy zdarzała się sytuacja, jak ta dzisiaj, żeby nowo poznana osoba jej nie znała. Heather naprawdę była zadowolona z takiego obrotu sprawy. Czasem dobrze być anonimowym. Przynajmniej nie musiała zaspokajać żadnych oczekiwań, a mogła po prostu być sobą.

Wood liczyła na to, że nieznajomy wyrazi chęć zjedzenia czegoś bardziej konkretnego, no ale skoro chce pomarańczę...- TŁUCZKU, TŁUUUUUUCZKU- Krzyknęła dziewczyna. - Przynieś mi proszę pomarańczę.- Skrzat na pewno nie zignoruje tego darcia paszczy, przynajmniej tak się jej wydawało.

Heather jakoś nigdy nie przejmowała się konwenansami, nawet przez myśl jej nie przyszło, że powinna się zastanowić nad tym, jak nazywać tego tutaj chłopaka, jak dla niej byli w tym samym wieku, przynajmniej na pierwszy rzut oka. Nie miała pojęcia, jak wytłumaczyć to, że przez tyle lat się nie postarzał, to pewnie jakaś dziwna magia.

Wood siedziała na swoim łóżku, czekała, aż Ururu się przebierze, a raczej ubierze, bo nie miał na sobie nic poza tym płaszczem. Było jej go ogromnie szkoda, kto wie, co właściwie go spotkało. Miał jakieś zaniki pamięci, sam przecież nie wiedział, co mu się przydarzyło, trochę ją to przerażało. Nie do końca potrafiła mu pomóc, nie wiedziała w jaki sposób powinna się nim zająć. Porozmawia z rodzicami o tym, żeby pozwolili mu się tutaj zatrzymać, byli przyzwyczajeni, że przebywa u niej ciągle wiele osób, jedna w tą czy w drugą stronę nie powinna robić różnicy. Może pomogą mu znaleźć jakieś zajęcie? Może jakoś dojdą do tego, co właściwie mu się przytrafiło. Z rozmyślań wyrwał ją Tłuczek, który pojawił się w jej sypialni trzymając w dłoni dwie pomarańczę. -Proszę bardzo panienko, pomarańcze!- Rzekł, po czym podszedł do dziewczyny i wręczył jej owoce. - Dziękuję, już możesz iść, jakby przyszła matka, to zagadaj ją, będę musiała jej coś wyjaśnić, a jeszcze nie do końca wymyśliłam od czego zacząć.- Miała nadzieję, że Tłuczek poradzi sobie z tym zadaniem.

Wood w oczekiwaniu na chłopaka położyła się na łóżku, trochę to trwało, zaczęła przymykać ozy, kiedy drzwi od jej łazienki się otworzyły. Podniosła się gwałtownie i zmierzyła go wzrokiem. - Nie jest najgorzej, chociaż trochę to wszystko na Ciebie za duże, możemy się wybrać na zakupy i znaleźć coś odpowiedniego dla Ciebie, jak nabierzesz sił.- Czuła, że musi mu pomóc, na pewno nie brała w ogóle pod uwagę, że mógłby jej pomoc odrzucić. - Usiądź sobie, na pewno jesteś zmęczony!- Pokazała na wolne miejsce na swoim łóżku. - Mam pomarańczę!- Wystawiła w jego kierunku rękę z owocem w dłoni.

- Tak, konflikt jest oficjalny, znaczy może trochę, poplecznicy Voldemorta nie chwalą się na prawo i lewo tym, że go wspierają, jednak atakują, w maskach, żeby nikt nie wiedział kim są.- Uważała ich za tchórzy, w końcu skoro postanowili wybrać stronę to zdaniem Heath powinni mieć odwagę do tego, aby się do tego przyznać. - Atakowali już kilka razy, podczas różnych wydarzeń, nie mają skrupułów, zabijają bez zawahania.- Wood uważała to za głupotę, zamierzała z nimi walczyć, bo jej rodzina również nie była bezpieczna.

⍜⌣⍜
Przyjazny ghoul z sąsiedztwa
wiek
sława
krew
genetyka
zawód
Niepokojące spojrzenie bursztynowych oczu. Wygląda jakby nie spał całą wieczność. Burza srebrzystych włosów. Skóra w niepokojącym, sinym odcieniu. 178cm || chudy

Ururu Marquez
#23
19.12.2022, 17:09  ✶  

— Zakupy... — to skierowało jego myśli w inną stronę. — Jeśli minęło tyle czasu, to na pewno moje rzeczy zostały dawno wyrzucone z mieszkania, które wynajmowałem. Nie mam czym zapłacić.

Ururu wgapił się w pomarańczę. Czy to jedyny posiłek, jakim zostanie uraczony? Heather spytała go co lubi, ale znowu nie wyłapał kontekstu i sądził, że jest to pytanie ogólne. No trudno. Usiadł na krześle i rozpoczął odpakowywanie owocu ze skórki.

— Ukrywają się? Jakież to śmieszne. Ale z drugiej strony przez to nigdy nie wiadomo, z kim ma się do czynienia... Chociaż na ogół można podejrzewać, kto bierze w tym udział. Czyste rodziny... Malfoy... Black... Crouch... Wiele innych...

Odłożył skórkę na biurko/stolik i zjadł cząstkę pomarańczy.

— A powiedz mi, panienko... Jaki oni mają stosunek do świata mugolskiego? Chcą go zniszczyć? Przejąć? Zdominować?

Ten aspekt interesował go bardziej. Za jego czasów nienawiść do Mugoli nie była specjalnie wprawiana w czyn. Może teraz zaczynało się coś zmieniać.

Gówniara z miotełką
She had a mischievous smile, curious heart and an affinity for running wild.
wiek
21
sława
VI
krew
półkrwi
genetyka
klątwa żywiołów
zawód
BUMowiec
Heather mierzy 160 cm wzrostu. Jest bardzo wysportowana, od dzieciaka bowiem lata na miotle, do tego zawodowo grała w quidditcha. Włosy ma rude, krótkie, nie do końca równo obcięte - gdyż obcinał je Charlie po tym, jak większość spłonęła podczas Beltane. Twarz okrągłą, obsypaną piegami, oczy niebieskie, czają się w nich iskry zwiastujące kolejny głupi pomysł, który chce zrealizować. Porusza się szybko, pewnie. Ubiera się głównie w sportowe rzeczy, ceni sobie wygodę. Głos ma wysoki, piskliwy - szczególnie, kiedy się denerwuje. Pachnie malinami.

Heather Wood
#24
23.12.2022, 00:02  ✶  

Wood wpatrywała się w chłopaka, widziała, że jest w tym wszystkim dosyć mocno zagubiony. - Oczywiście, że nie musisz się martwić o pieniądze. Ja zapłacę za Twoje zakupy, naprawdę nie martw się tym.- Nie miała problemu z tym, aby wyłożyć trochę pieniędzy, które dostawała od rodziców na tego nieznajomego. Czuła, że chce mu pomóc, szczególnie, że była pierwszą osobą, na którą wpadł po tym, jak wrócił do tego świata.

Obserwowała, jak obierał pomarańczę, intensywny zapach skórki owocu zaczął rozchodzić się po pokoju. - Wystarczy Ci to, czy może miałbyś ochotę na coś jeszcze?- Taka pomarańcza nie wydawała się być konkretnym posiłkiem, on wyglądał jej raczej na takiego, który potrzebował czegoś więcej, miała nadzieję, że ją nakieruje i powie co lubi, musiał zjeść, żeby nabrać sił.

- Wiadomo, że padają podejrzenia. W końcu nie od dzisiaj niektóre z rodzin opowiadały o tym, jaki mają stosunek do czystej krwi. Wielu z nich uważa się za lepszych od takich, jak chociażby moja rodzina, może trochę się też boją, że tacy jak my zaczynają sobie wyśmienicie radzić na rynku, w końcu jesteśmy dla nich konkurencją. Kiedyś mieli monopol na wszystkie działalności, dzisiaj, wielu próbuje swoich sił w różnych dziedzinach. Oczywiście masz rację, rody, które wymieniłeś są w kręgu podejrzanych, dopóki jednak nie złapiemy ich za rękę na gorącym uczynku, możemy tylko gdybać, sama nie wiem dlaczego wszyscy czekają, skoro mogliby ich wyłapać. Nie do końca rozumiem takie postępowanie.- Heather myślała nad tym od jakiegoś czasu i nie rozumiała czym kierują się ludzie, którzy mieli zapobiegać tym atakom, przecież dość oczywiste było, kto popiera Voldemorta.

- Wydaje mi się, że chcą go przejąć, nie zdziwiłabym się również, gdyby chcieli pozabijać wszystkich mugoli. Nie mają problemu z tym, aby zabijać czarodziejów półkrwi, także tacy mugole muszą być dla nich zupełnie nic nie warci.- Powiedziała to, co pierwsze przyszło jej na myśl.

⍜⌣⍜
Przyjazny ghoul z sąsiedztwa
wiek
sława
krew
genetyka
zawód
Niepokojące spojrzenie bursztynowych oczu. Wygląda jakby nie spał całą wieczność. Burza srebrzystych włosów. Skóra w niepokojącym, sinym odcieniu. 178cm || chudy

Ururu Marquez
#25
04.01.2023, 15:34  ✶  

Zapłaci za zakupy? Bogata. Pytanie, z jakiego powodu. Istotność tego wynikała z tego, że Ururu był bardzo podejrzliwy. Bogaci byli wysoko postawieni pracownicy ministerstwa, czystokrwiści arystokraci... i inne podejrzane indywidua.

— Dziękuję — rzucił krótko nie chcąc wdawać się w szczegóły.

— Tak, poproszę... — odpowiedział czując dziwną pustkę w żołądku, która jako takim głodem nie była. Ale mózg upierał się, że skoro tyle czasu spędził w śpiączce, to trzeba było uzupełnić braki.

Ururu zamyślił się nad wypowiedzią Heather. Za jego czasów kwestia urodzenia miała jeszcze znaczenie, ale coraz częściej znane nazwiska nie szczyciły się znamienitym rodowodem. Biorąc pod uwagę jego pochodzenie i ambicje, zdecydowanie cieszyły go zwiększające się możliwości.

— Cóż, znacznie przeceniają Mugoli, to pewne — Ururu nie bał się o niemagiczny świat. Mieli przewagę liczebną, a i pewnie technologicznie rozwinęli się w ciągu ostatnich kilkudziesięciu lat. Marquez nawet nie przypuszczał jak bardzo. Ale chętnie by się dowiedział.

Konsumpcja pomarańczy orzeźwiła go trochę. Zamyślił się na chwilę. Zastanowił, co teraz powinien zrobić ze sobą. W końcu obudził się po tylu latach... Czy ludzie, których wcześniej znał, wciąż tu gdzieś byli? Stracił cały dobytek, który, choć niewielki, zawierał ogrom jego notatek i książek.

W końcu umysł nie wytrzymał tylu nowości. Ostatnia cząstka pomarańczy potoczyła się po podłodze, gdy Ururu stracił przytomność.

Gówniara z miotełką
She had a mischievous smile, curious heart and an affinity for running wild.
wiek
21
sława
VI
krew
półkrwi
genetyka
klątwa żywiołów
zawód
BUMowiec
Heather mierzy 160 cm wzrostu. Jest bardzo wysportowana, od dzieciaka bowiem lata na miotle, do tego zawodowo grała w quidditcha. Włosy ma rude, krótkie, nie do końca równo obcięte - gdyż obcinał je Charlie po tym, jak większość spłonęła podczas Beltane. Twarz okrągłą, obsypaną piegami, oczy niebieskie, czają się w nich iskry zwiastujące kolejny głupi pomysł, który chce zrealizować. Porusza się szybko, pewnie. Ubiera się głównie w sportowe rzeczy, ceni sobie wygodę. Głos ma wysoki, piskliwy - szczególnie, kiedy się denerwuje. Pachnie malinami.

Heather Wood
#26
25.01.2023, 15:15  ✶  

Heath uważnie przyglądała się chłopakowi. Nie miała pojęcia co go spotkało, uważała, że dobrze się stało, że to właśnie ona dzisiaj znalazła go, kiedy uciekł z tego dziwnego mieszkania. Gdyby trafił na nieodpowiednią osobę, zdecydowanie mógłby gorzej skończyć, na całe szczęście mu się poszczęściło, dzięki czemu mógł korzystać z bogactwa jej rodziców.

- Wydaje mi się, że prędzej, czy później ktoś zajmie się to sprawą, pokaże tym fanatykom, gdzie jest ich miejsce, nie można pozwalać na to, żeby się tak panoszyli.- Było widać, jakie zdanie na ten temat miała panienka Wood, wystarczyłoby słowo, a sama chętnie dołączyłaby się do grupy, która miałaby działać przeciwko poplecznikom Voldemorta. Była gotowa do walki w obronie niewinnych.

Nie minęła dłuższa chwila, a chłopak, który przed chwilą jeszcze z nią rozmawiał zemdlał. Heather ułożyła go na swoim łóżku, powinna chyba zorganizować jakąś pomoc. Poprosiła skrzaty, aby zeszły na dół do sklepu rodziców, by ktoś bardziej doświadczony w jakiś sposób zareagował.

Koniec sesji
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek:
Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Heather Wood (3695), Ururu Marquez (3881)


Strony (3): « Wstecz 1 2 3


  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Przydatne linki
Kolejeczka
Tryb normalny
Tryb drzewa