• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
    • Kalendarium
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Greater London Niemagiczny Londyn Whitecroft Street [25.10.1972] Holy guacamole (Astoria Avery, Sebastian Macmillan)

[25.10.1972] Holy guacamole (Astoria Avery, Sebastian Macmillan)
Dzieło sztuki
które chcesz polizać
wiek
24
sława
V
krew
czysta
genetyka
—
zawód
kustoszka sztuki
Brunetka o jasnej cerze i zielonych oczach. Mierzy 166 cm wzrostu przy wadze 50 kg. Bardzo dba o swój wygląd. Poczucie estetyki rozwinięte na wysokim poziomie sprawia, że przywiązuje ogromną wagę do detali - od ubioru, przez makijaż, po dodatki. Ubraniami stara się przykryć swoją niedowagę. Jej arystokratyczna postawa, pełna powściągliwości i elegancji, dodaje jej szyku, co niektórzy odbierają jako dystans i wyniosłość.

Astoria Avery
#1
14.09.2026, 11:40  ✶  
25.10.1972
kaplica


Patrzyła na trzy skrzynie stojące w korytarzu. Każda z nich zawierała szczelnie zapakowane ikony świętych. Kilka z nich wyszło spod jej własnej ręki - namalowane na niewielkich, odpowiednio przygotowanych deseczkach, z zachowaniem tradycyjnej kompozycji i oszczędnej palety barw. Pozostałe stanowiły rezultat jej wcześniejszych poszukiwań. Największą część kolekcji stanowiły jednak ikony, o które poprosiła Lyssę. Kobieta rzeczywiście przyłożyła się do zadania. Kustoszka mogła je prezentować bez cienia wstydu. Kolekcja była spójna, starannie wykonana i różnorodna zarazem. Lyssa dostarczyła je tego dnia osobiście, dzięki czemu Astoria mogła jeszcze raz obejrzeć każdą sztukę przed zapakowaniem. Do kolekcji dołączyło jeszcze kilka ikon zdobytych od innych twórców. Każda z nich została owinięta materiałem, oddzielona od pozostałych miękkimi przekładkami i zabezpieczona tak, aby podczas transportu nie obijały się o siebie. Dopiero kiedy upewniła się, że nic nie przesunie się wewnątrz skrzyń, pozwoliła Deekowi zamknąć wieka. Skrzat domowy wziął się przy pracy natychmiast. Jego drobne palce pstryknęły, a po chwili pierwsza skrzynia została uniesiona.
Teoretycznie można było załatwić wszystko znacznie prościej. Galeria OdNowa była wyposażona w odpowiednie pomieszczenia, zabezpieczenia i miejsce, w którym bez trudu można byłoby przygotować całą kolekcję do poświęcenia. Byłoby szybciej. Wygodniej. Przede wszystkim nie musiałaby taszczyć ze sobą trzech skrzyń. Sebastian miał jednak inne życzenie. Kapłan chciał, aby ikony zostały przyniesione do kaplicy osobiście. Skoro więc sprawa dotyczyła bezpośrednio jej interesu, Astoria nie zamierzała przerzucać tego obowiązku na nikogo innego (pomagający skrzat się przecież nie liczył). Ostatecznie pozwoliła Deekowi zająć się całym transportem, a sama ruszyła obok niego, pilnując, by żadna z trzech skrzyń nie została obita.
Gdy znaleźli się na miejscu, skinęła głową, by Deek ostrożnie przeniósł pierwszą z nich przez próg kaplicy. Skrzat ostrożnie odstawił wszystkie trzy skrzynie na kamienną posadzkę, a następnie ustawił je obok siebie, z zachowaniem niewielkich odstępów, tak aby każda mogła zostać bez przeszkód otwarta.
Wnętrze kaplicy miało w sobie coś, co sprawiało, że nawet ona automatycznie wyciszała własne myśli. Poczekała cierpliwie, aż kapłan skończy swoje zajęcia i znajdzie dla niej czas. Kiedy w końcu zobaczyła, jak się zbliża, czarownica zwróciła się ku niemu z wyraźnie cieplejszym wyrazem twarzy.
- Miło cię widzieć, Sebastianie - powiedziała szczerze. - Dziękuję, że zgodziłeś się mi pomóc i poświęcić te ikony.
Chciała, by wszystko było dopracowane - od sposobu ułożenia świętych obrazków po sposób ich prezentacji. Skoro miały trafić na sprzedaż, nie zamierzała pozwolić, aby wyglądały jak przypadkowo wyłożone obrazy na targowym stole. Ikony miały nieść nadzieję w tym trudnym okresie.
- Mam je zostawić? Jeśli masz teraz trochę czasu, wolałabym poczekać tutaj i załatwić to od ręki - spojrzała na kapłana, w nadziei, że przeprowadzi ją przez cały ten proces.


learn the rules
then
break some
Pan Egzorcysta
here lies the abyss,
the well of all souls

wiek
34
sława
III
krew
półkrwi
genetyka
—
zawód
kapłan kowenu | egzorcysta ministerstwa magii
ciemnobrązowe oczy; rozszczep tęczówki prawego oka (źrenica w kształcie dziurki od klucza); czarne włosy; przeciętny wzrost 173 cm; zimne dłonie; często ubrany cieplej niż sugeruje pogoda; okulary do czytania; srebrny łańcuszek z sygnetem na szyi (w oczku znajduje się zasuszony kwiat z rodzinnego ogrodu); niespieszny chód; cichy, nieco niewyraźny głos

Sebastian Macmillan
#2
17.09.2026, 21:19  ✶  
Macmillan od rana miał pełne ręce roboty. Z rozkazu Ministerstwa Magii jeszcze przed południem wylądował w Dolinie Godryka, gdzie w towarzystwie niezależnej egzorcystki wypędzał duchy spod granicy Kniei Godryka. Nie było to może najłatwiejsze zlecenie, biorąc pod uwagę tłumy bytów niematerialnych, które wylądowały w okolicy, ale na szczęście udało im się skończyć o czasie.

Wszystko, żeby tylko zdążyć na czas, skomentował bezgłośnie, przemykając w ciemnych szatach liturgicznych korytarzami kwatery głównej kowenu aż znalazł się przy wejściu do kaplicy. Skoro zobowiązał się do pomocy Astorii Avery, to zamierzał spełnić swoją obietnicę. Bądź co bądź, to miało być tylko kilka ikon. Dwie minuty roboty i po sprawie. Wziął kilka głębokich oddechów i pociągnął za klamkę.

— O matko przenajświętsza! A co to jest? — zawołał Sebastian w ramach powitania, gdy zobaczył trzy ogromne kufry ustawione jeden obok drugiego przy wejściu do kaplicy. Zatrzymał się w pół kroku i przysłonił dłońmi usta, spoglądając z udręczoną miną na pannę Avery. — Astorio… Moja droga… J-ja tak bardzo cię przepraszam! Gdybym wiedział, to bym cię aż tak nie kłopotał… Zakładałem, że to będzie co najwyżej kilka… naście sztuk.

A to mi wygląda na co najmniej kilkadziesiąt, dokończył w myślach, wodząc wzrokiem po potężnych skrzyniach. Potrzebował dłuższej chwili, aby oswoić się nieco z widokiem tych tobołów przed sobą i zdecydować się, podejść bliżej. Na Panią Księżyca, ale mu było wstyd!

— Nie sądziłem, że będzie tego tak dużo! Żałuję, że nie posłałem nikogo, żeby to od Ciebie odebrał. — Nie zaufałby byle dostawcom operującym na terenie Londynu, ale jego bracia w wierze na pewno wiedzieliby jak odpowiednio obejść się z tego typu towarem. — Nie przeciążyłaś się, mam nadzieję? Nie nadwyrężyłaś nadgarstka?

Wątpił, aby Astoria wniosła tu te skrzynie na własnych plecach, ale… Cholera, nawet jeśli je tylko wylewitowała z bagażnika karocy, to miały prawo boleć ją ręce od kierowania trajektorią lotu za pomocą różdżki. Sebastian zdusił w zarodku chęć dramatycznego przeżegnania się.

— Nie będziesz przeszkadzać. Załatwimy to od ręki — poinformował czarownicę, uchylając wieko jednej ze skrzyń. — Trochę tego jest, ale łaska Matki jest jak studnia bez dna. Napoi każdego spragnionego, a w tym przypadku pozwoli mi się z tym szybko uwinąć. Pewnie też masz jeszcze sporo roboty przed Samhain. Podobnie jak i my.

W tym samym czasie wyciągnął różdżkę i machnął nią kilka razy. Drzwiczki dwóch schowków przy ołtarzu uchyliły się; z jednej z nich wyleciała kamienna misa wraz z kropidło z witek brzozowych, a z drugiej srebrny dzban wypełniony mniej więcej do połowy jakimś płynem.

— Osobiście wybrałem poświęconą wodę — pochwalił się kapłan. — Prawie dekadę temu doglądałem jednej z kapliczek na obrzeżach miasta. Błogosławiłem ją w ostatnich tygodniach mojej posługi w tamtym miejscu. Pomyślałem, że się nada na tę specjalną okazję.
Dzieło sztuki
które chcesz polizać
wiek
24
sława
V
krew
czysta
genetyka
—
zawód
kustoszka sztuki
Brunetka o jasnej cerze i zielonych oczach. Mierzy 166 cm wzrostu przy wadze 50 kg. Bardzo dba o swój wygląd. Poczucie estetyki rozwinięte na wysokim poziomie sprawia, że przywiązuje ogromną wagę do detali - od ubioru, przez makijaż, po dodatki. Ubraniami stara się przykryć swoją niedowagę. Jej arystokratyczna postawa, pełna powściągliwości i elegancji, dodaje jej szyku, co niektórzy odbierają jako dystans i wyniosłość.

Astoria Avery
#3
15.10.2026, 00:29  ✶  
Widok malującego się na twarzy Sebastiana przerażenia był na tyle nieoczekiwany, że Astoria przez krótką chwilę przyglądała mu się z nieukrywanym zdumieniem. Odruchowo powiodła spojrzeniem ku trzem skrzyniom, jak gdyby dopiero teraz miała sposobność ocenić ich rozmiary z perspektywy kogoś, kto nie uczestniczył w przygotowaniach. Istotnie, ustawione jedna obok drugiej, prezentowały się dość okazale, ale przecież nie było w tym nic nadzwyczajnego. Każda z ikon wymagała odpowiedniego zabezpieczenia, a ona nie zamierzała ryzykować uszkodzenia choćby jednej z nich tylko po to, aby zaoszczędzić nieco miejsca. W końcu nie od dziś wiadomo było, że transport dzieł sztuki stanowił przedsięwzięcie wymagające szczególnej staranności, nawet jeżeli w grę wchodziły przedmioty stosunkowo niewielkich rozmiarów.
Dopiero kiedy Sebastian zaczął ją przepraszać, zrozumiała przyczynę jego konsternacji. Najwyraźniej oboje wyobrażali sobie skalę przedsięwzięcia nieco inaczej.
- Oj, ależ nie masz za co przepraszać! - zapewniła pospiesznie, a kąciki jej ust uniosły się w łagodnym, nieco rozbawionym uśmiechu. - Dziękuję za twoją troskę, ale zapewniam cię, że nie sprawiło mi to aż takiego kłopotu. Mój skrzat zajął się transportem, a ja jedynie dopilnowałam, aby wszystko dotarło na miejsce w nienaruszonym stanie.
W końcu arystokratyczna panienka nie będzie się trudzić przenoszeniem ciężkich skrzyń, kiedy może użyć pomocy domowej. Tym samym nie przyszło jej do głowy, żeby przypisywać sobie jakichś zasług.
- Przyznam jednak, że być może powinnam była uprzedzić cię o ilości przygotowanych ikon. Nie przyszło mi do głowy, że spodziewasz się zaledwie kilku sztuk - kontynuowała. Stoisko z kilkoma samotnymi ikonami nie odpowiadało jej wyobrażeniu o odpowiednio przygotowanej ekspozycji. Potrzebowała różnorodności, a przede wszystkim dostatecznej liczby prac, by potencjalni nabywcy mieli spośród czego wybierać. - Nie mam, co prawda, wymiernych danych, żeby oszacować poziom potencjalnego zaangażowania, ale wolałam być przygotowana…
Nie było to zresztą szczególnie zaskakujące. Czarownica miała pewną skłonność do traktowania własnych przedsięwzięć z rozmachem, który dla innych mógł wydawać się przesadny. Jeżeli już decydowała się podjąć jakiegoś zadania, pragnęła doprowadzić je do końca w sposób możliwie najdoskonalszy. Przyglądała się, jak Sebastian uchyla wieko pierwszej skrzyni, po czym wyciąga różdżkę i przywołuje niezbędne przedmioty. Wychowana w poszanowaniu tradycji, doskonale rozumiała wagę ceremonii, nawet jeżeli nie wszystkie ich szczegóły były jej równie dobrze znane.
- Naprawdę? - zainteresowała się, kiedy wspomniał o pochodzeniu poświęconej wody. - Tym bardziej jestem ci wdzięczna, że zdecydowałeś się wykorzystać ją właśnie przy tej okazji. To niezwykle miłe z twojej strony.
Na moment przeniosła wzrok ku dzbanowi, zastanawiając się, jak wiele podobnych przedmiotów przechowywano w kaplicy i jaką historię mógłby opowiedzieć każdy z nich.
- Wiesz, zawsze uważałam, że przedmioty nabierają szczególnego znaczenia dzięki historii, którą ze sobą niosą - pozwoliła sobie na odrobinę zawodowej refleksji. - W przypadku dzieł sztuki jest to oczywiste, ale sądzę, że podobnie rzecz ma się z przedmiotami wykorzystywanymi podczas ceremonii. Świadomość, że ta woda pochodzi z miejsca, któremu poświęciłeś tyle uwagi, nadaje całemu przedsięwzięciu jeszcze bardziej podniosły charakter. - Uśmiechnęła się do niego z wdzięcznością, po czym odsunęła się nieco od skrzyni, aby zapewnić mu swobodny dostęp do jej zawartości.
- A co do przygotowań do Samhain, masz zupełną rację. Pracy jest więcej, niż początkowo zakładałam - przyznała. - To jednak nic, z czym nie potrafiłabym sobie poradzić.
Nie zamierzała się uskarżać, skoro sama wzięła na swoje barki tyle obowiązków.
- Powiedz mi tylko, czy powinnam w czymś ci pomóc? - zapytała, spoglądając na przygotowane naczynia. - Nie chciałabym przeszkadzać w obrzędzie, ale jeśli potrzebujesz, mogę wyjąć kony ze skrzyń albo odpowiednio je rozłożyć.


learn the rules
then
break some
Pan Egzorcysta
here lies the abyss,
the well of all souls

wiek
34
sława
III
krew
półkrwi
genetyka
—
zawód
kapłan kowenu | egzorcysta ministerstwa magii
ciemnobrązowe oczy; rozszczep tęczówki prawego oka (źrenica w kształcie dziurki od klucza); czarne włosy; przeciętny wzrost 173 cm; zimne dłonie; często ubrany cieplej niż sugeruje pogoda; okulary do czytania; srebrny łańcuszek z sygnetem na szyi (w oczku znajduje się zasuszony kwiat z rodzinnego ogrodu); niespieszny chód; cichy, nieco niewyraźny głos

Sebastian Macmillan
#4
26.10.2026, 21:49  ✶  
Skinął niepewnie głową. Mimowolnie zaczął współczuć skrzatowi; wprawdzie nie znał się za bardzo na ich magii, ale podejrzewał, że stworzenia te również odczuwały wyczerpanie, jeśli zbyt dużo czarowały na raz. Do tego musiał jeszcze dojść stres związany z transportem tak ważnego towaru. Sebastian powstrzymał się przed przeżegnaniem się nad stanem psychicznym skrzata. Na przyszłość zdecydowanie będzie musiał oferować wizyty domowe w takich przypadkach…

— Sądząc po gabarytach tych skrzyń, to oszacowałaś liczbę potencjalnych klientów całkiem nieźle — skomentował Sebastian, sapiąc cicho. — Z tego, co wiem, to właśnie w Little Hangleton ma być największe zgromadzenie. Pomniejsze festyny mają się otworzyć w Dolinie Godryka, gdzieś przy Pokątnej i bodaj w Hogsmeade, ale zapewne większość gości uda się na wieś, żeby świętować ze wszystkimi.

W tym roku sabat nie wypadał ani w sobotę, ani w niedzielę, toteż nawet stoiskom wystawionym w Hogsmeade raczej nie groziło spotkanie z dzikim tłumem uczniów z, chociażby pobliskiej Szkoły Magii i Czarodziejstwa w Hogwarcie. Magiczna akademia pewnie wolała przygotować atrakcje dla swoich wychowanków we własnym zakresie na wypadek, gdyby jakaś grupa zbuntowanych czarodziejów nie postanowiła zorganizować tam rekonstrukcji bitwy o Polanę Ognisk przed kilku miesięcy.

— To żaden problem — machnął ręką ściskającą różdżkę Sebastian, sprawiając, że dzban, misa i kropidło przesunęło się płynnym ruchem o jakieś pół metra w bok. — Takie okazje nie mają miejsca zbyt często, więc podejrzewam, że trochę bym się naczekał, nim zdecydowałbym się z niej skorzystać. A zdecydowanie wolę poświęcić nią takie dzieła sztuki niż koniec końców wystawić buteleczki na straganie kowenu na którymś z przyszłych sabatów.

Poza tym, jeśli pozbędzie się części zapasu, to będzie to doskonała wymówka do tego, aby wybrać się z powrotem do miejsca, którym się niegdyś opiekował.

— Ja… Dziękuję — rozpromienił się Macmillan, posyłając Astorii szeroki uśmiech. — Miło jest być docenionym od kapłańskiej strony mojej codziennej pracy. Ostatnimi czasy ludzie częściej szukają wsparcia egzorcysty niż zwykłego duchownego. — Nachmurzył się na moment, co przywołało na jego czoło kilka zmarszczek. — Wiele bym dał za to, aby więcej ludzi z naszej wspólnoty przyjęło twój punkt widzenia.

Mimowolnie ugryzł się w język, nim zaczął całą tyradę na temat tego, jak trudno było mu kogokolwiek ze znajomych zaprosić do kaplicy na nabożeństwo. Śmiało mógłby wymienić co najmniej pięć osób, do których wystosował podobne zaproszenie, a które nie podeszły do niego z entuzjazmem godnym… stałego bywalca kwatery głównej kowenu.

Sebastian westchnął cicho. Miał cichą nadzieję, że najbliższe sabaty nieco poprawią tę sytuację. Może jeśli w Samhain nie spotka ich żaden wielki kataklizm, to społeczność czarodziejów i czarownic będzie mogła spędzić Yule jak w czasach przed wystosowaniem przez Śmierciożerców ich manifestu? Tak nam dopomóż Matko, pomyślał przelotnie.

— Dobrze — przystał na propozycję kobiety. Najważniejsza w całym procesie i tak była intencja, czyż nie? A wedle tej konkretnej Przenajświętsza miała pobłogosławić ikony swoją łaską i zadbać o to, aby przeszła ona ich potencjalnych nowych właścicieli, kiedy ci już za kilka dni wybiorą się na zakupy.— Chyba, że są delikatne, to mogę je poświęcić bardziej symbolicznie bez nakrapiania każdej z osobna. — Przekrzywił lekko głową. — Jak długo zajmowałaś się tym projektem, że udało ci się ich wyprodukować aż tyle? To raczej nie było zajęcie na jeden wieczór.
Dzieło sztuki
które chcesz polizać
wiek
24
sława
V
krew
czysta
genetyka
—
zawód
kustoszka sztuki
Brunetka o jasnej cerze i zielonych oczach. Mierzy 166 cm wzrostu przy wadze 50 kg. Bardzo dba o swój wygląd. Poczucie estetyki rozwinięte na wysokim poziomie sprawia, że przywiązuje ogromną wagę do detali - od ubioru, przez makijaż, po dodatki. Ubraniami stara się przykryć swoją niedowagę. Jej arystokratyczna postawa, pełna powściągliwości i elegancji, dodaje jej szyku, co niektórzy odbierają jako dystans i wyniosłość.

Astoria Avery
#5
02.11.2026, 01:36  ✶  
- Starałam się - przyznała. Samhain stanowiło przecież doskonałą okazję do sprzedaży przedmiotów o znaczeniu religijnym, szczególnie tych, które mogły później znaleźć miejsce w domowych kapliczkach lub zostać podarowane bliskim. Dlatego Astoria zadbała o odpowiednie zróżnicowanie oferty, zarówno pod względem przedstawionych świętych, jak i rozmiarów oraz cen poszczególnych dzieł. Nie każdy mógł sobie pozwolić na zakup większej, bogato zdobionej ikony, ale przecież nawet skromniejszy wizerunek, wykonany z należytą starannością, mógł mieć dla przyszłego właściciela nieocenioną wartość. Liczyła również na to, że poświęcenie obrazów przez kapłana nada im szczególnego znaczenia w oczach wiernych. Nie zamierzała jednak sprowadzać tego gestu wyłącznie do kwestii handlowych. Byłoby to nie tylko nietaktowne wobec Sebastiana, ale również sprzeczne z powagą samego obrzędu. - Zależy mi, żeby stanowisko prezentowało się godnie, ale jednocześnie, żeby wyróżniało się na tle innych - nie był to łatwy orzech do zgryzienia, biorąc pod uwagę wszystkie zmienne takiego przedsięwzięcia, ale robiła, co mogła.
- Tak, słyszałam… Little Hangleton to dość strategiczny wybór. A ty? Gdzie planujesz się wybrać? - zastanawiała się, czy będzie miał okazję obejrzeć ekspozycję i ocenić wyniki jej pracy.
- I tak doceniam - dodała z delikatnym uśmiechem, po chwili marszcząc czoło w konsternacji. - Święcona woda nie ma chyba daty ważności?
Kiedy wspomniał o tym, że coraz częściej zwracano się do niego jako do egzorcysty, na jej twarzy pojawił się cień zrozumienia. Trudno było się temu dziwić, zważywszy na wydarzenia ostatnich miesięcy. Świat czarodziejów zdawał się coraz bardziej nieprzewidywalny.
- Obawiam się, że w ostatnim czasie ludzie mają aż nazbyt wiele powodów, żeby szukać pomocy egzorcysty - zauważyła łagodnie. - Ale nie sądzę, żeby umniejszało to znaczenie twojej posługi kapłańskiej. Przeciwnie. W takich okolicznościach chyba szczególnie potrzebujemy czegoś, co przypomina nam o tradycji i pozwala zachować odrobinę normalności.
Nie zamierzała udawać osoby szczególnie biegłej w sprawach duchowych. Owszem, wychowano ją w poszanowaniu religii, obrzędów i zwyczajów, które od pokoleń stanowiły istotną część życia czarodziejskiej społeczności, lecz nie należała do tych, którzy każdą wolną chwilę spędzali na religijnych rozważaniach. Potrafiła jednak docenić znaczenie kapłańskiej pracy, zwłaszcza kiedy wykonywał ją ktoś, kto podchodził do swoich obowiązków z tak widocznym zaangażowaniem.
Kiedy rozmowa powróciła do kwestii poświęcenia ikon, Astoria spojrzała na otwartą skrzynię i zamyśliła się na moment. Nie chciała sprawiać wrażenia, jakoby stawiała materialną wartość obrazów ponad znaczeniem błogosławieństwa, ale jako osoba odpowiedzialna za ich przygotowanie i konserwację musiała uwzględnić również kwestie czysto praktyczne.
- Wolałabym, żebyśmy zrezygnowali z bezpośredniego skrapiania powierzchni - odpowiedziała po krótkim namyśle. - Nawet niewielka ilość wody mogłaby pozostawić ślad na warstwie malarskiej, szczególnie tam, gdzie zastosowano delikatniejsze pigmenty. Jeśli symboliczne poświęcenie będzie równie właściwe, z pewnością byłoby bezpieczniejszym rozwiązaniem.
Na pytanie o czas poświęcony przygotowaniom uśmiechnęła się nieco szerzej, choć nie zamierzała ujawniać wszystkich informacji. Sebastian nie musiał wiedzieć, że sama również malowała, w końcu była tylko (albo i aż) kustoszką.
- Jakieś trzy tygodnie. Poprosiłam o pomoc kilku artystów, dzięki temu udało mi się zgromadzić znacznie bardziej różnorodną kolekcję.
Przesunęła palcami po krawędzi jednej ze skrzyń, po czym ostrożnie odsunęła zabezpieczający materiał, odsłaniając pierwszą z ikon. Przez chwilę przyglądała się jej powierzchni, sprawdzając, czy transport nie pozostawił żadnych niepożądanych śladów.
- Byłoby mi miło, gdybyś chociaż część z nich obejrzał. Jestem ciekawa twojej opinii… wiesz, pod względem religijnym. Dążyłam, by przedstawienia były zgodne z tradycyjną ikonografią, ale wiesz, nie zamierzam udawać, że znam się na tym w równym stopniu co ty - wyjaśniła, sięgając po kolejną ikonę.


learn the rules
then
break some
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości

Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Astoria Avery (1564), Sebastian Macmillan (980)




  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Spis Treści
Zakładki
Tryb normalny
Tryb drzewa