25.01.2023, 20:46 ✶
Wyczuwał tych, którzy "mieli rękę" do zwierząt. Słowa Sauriela, intonacja, odruchowa reakcja i ta bijąca od niego potrzeba interakcji przekonały Salema, że warto przyjąć od niego mizianie. Drapanie było nader przyjemne, ślepia Salema przemykały się z kociego zachwytu. Zignorował zaczepki zazdrosnego i niepoczytalnego Fergusa. Chciał wymamrotać do Nory potwierdzenie jej słów, że są we dwoje nierozerwalnie złączeni. Nie wyszło mu bo drapanie przybrało na sile i się rozlał niczym ciecz, która to zaraz wypłynęła z zrzuconej szklanki. W ciągu chwili wszystko się zmieniło. Namacalnie wyczuł coś dziwnego, oblizał mimowolnie górne kły, jakby upewniając się, że naprawdę nie ma na nich krwi. Będąc na tyle blisko, spostrzegł swym kocim okiem szybkie zasklepienie ran. To wywołało kolejny ostrzegawczy syk i wygięcie grzbietu w łuk, na którym zjeżona sierść dodawała mu objętości. Nawet na Erika tak nie reagował, gdy ten próbował go przytulać. Instynkt mówił, żeby oddalić się od niepewnego źródła i dopiero za pomocą wibrysów zbadać atmosferę. Obecnie odbierał z nich nagły wybuch zdenerwowania płynącego od Fergusa i mocnego spięcia Sauriela. Syczał na niego i nie odrywał odeń ślepi, gdy ten wstawał i wychodził z Olivanderem. Wciąż był zesztywniały, z wysuniętymi pazurami, którymi porysował blat stolika. Każdy, kto próbowałby go teraz dotknąć poznałby na skórze siłę pazurów. Każdy oprócz Nory. Mimo wszystko wzięła na ręce zjeżonego kota, który dopiero gdy Sauriel wyszedł, zaczął mięknąć i powracać do swojej standardowej puchatości. Ogon wciąż był lekko napuszony. Podwinął tylne łapy, zahaczając nimi o ubranie Nory, tak na wysokości brzucha. Zapomniał schować pazurów więc nieumyślnie ją podrapał. Nie był jeszcze w stanie za to przeprosić.
- No postawże mnie albo usiądź bo wydłużam się na kilometr. - odezwał się ze zirytowaniem, a jego ogon faktycznie końcówką dotykał już krzeseł. Tułów miał za to maksymalnie wydłużony dzięki elastycznym kręgom kręgosłupa.
- On jest dziwny. Niepokojący. - odpowiedział na pytający wzrok Nory. Położył dwie przednie łapki na jej nadgarstku i otarł wibrysy o jej rękaw, jakby chcąc pozbyć się tego zdenerwowania. Zerknął kontrolnie na drzwi czy Fergus przyprowadzi Sauriela z powrotem.
- On czegoś nie mówi. Czegoś ważnego. Instynkt mówi, że… ech. - łapą otarł pysk, głównie wrażliwy nos.
- Chcę z nim pogadać.- podniósł wzrok na Norę bo to ona ma w jego życiu decydujący głos. Nie umiał się wysłowić tak w pełni, potrzebował czasu aby przypisać odczucie instynktu słowami. Profilaktycznie ogon zahaczył również o jej przedramię, niejako zabierając Norze możliwość korzystania z rąk. Okupował jej ciepło ciała, odzyskując tym samym własne.
- No postawże mnie albo usiądź bo wydłużam się na kilometr. - odezwał się ze zirytowaniem, a jego ogon faktycznie końcówką dotykał już krzeseł. Tułów miał za to maksymalnie wydłużony dzięki elastycznym kręgom kręgosłupa.
- On jest dziwny. Niepokojący. - odpowiedział na pytający wzrok Nory. Położył dwie przednie łapki na jej nadgarstku i otarł wibrysy o jej rękaw, jakby chcąc pozbyć się tego zdenerwowania. Zerknął kontrolnie na drzwi czy Fergus przyprowadzi Sauriela z powrotem.
- On czegoś nie mówi. Czegoś ważnego. Instynkt mówi, że… ech. - łapą otarł pysk, głównie wrażliwy nos.
- Chcę z nim pogadać.- podniósł wzrok na Norę bo to ona ma w jego życiu decydujący głos. Nie umiał się wysłowić tak w pełni, potrzebował czasu aby przypisać odczucie instynktu słowami. Profilaktycznie ogon zahaczył również o jej przedramię, niejako zabierając Norze możliwość korzystania z rąk. Okupował jej ciepło ciała, odzyskując tym samym własne.