2 marca 1972
Aleja Horyzontalna, Kasyno
Lycoris Black i Leviathan Prewett
Kasyno, choć porą wieczorową, nie obfitowało w mnogość ludzi; głównie ze względu na środek tygodnia, w którym duszność ludzka urągała, niknąc niczym w mglistej przestrzeni. Deszczowa, kwietniowa pogoda obfitowała w marazm i wielorakość emocji, gdy niewinne krople rozbijały się o londyński bruk; w gruncie rzeczy, pora sennie bezsenna dopiero zastawała pod podszyciem gwiazd obecnych zaklętych w grach najróżniejszego rodzaju – część z nich z pewnością szukała adrenaliny, bardziej aniżeli zysku pieniężnego. Duszny dym papierosowy, który unosił się po przestrzeni, barwił sinym westchnięciem eter, przywdziewając w srebro, milkliwość i to, co robił najlepiej – rozlewając się nikotynowym posmakiem w ustach większości spośród obecnych.
Przenikliwość jej umysłu nie pozostawiała zbytku złudzeń – bezpardonowo rozgramiała resztę graczy umiejscowionych przy brudnozielonym stole, grających w pokera. Unoszony do warg co rusz papieros, podkreślało żarzące się, ogniste oczko umiejscawiające się gdzieś w dusznej atmosferze gry. Głęboki wdech puentował kolejną wygraną grę – poker królewski, puentę dla wygrywanych rozgrywek.
Nigdy nie ujmowała angażu, z którym toczyła grę w ramach jasnowidzenia – dar był wyjątkowo dobitny, jednak każdorazowo nie posuwała się doń, jedynie aby uświetnić swoje umiejętności; zresztą, sukcesy smakowały najlepiej, gdy obywały się bez oszustw pod tym kątem. Naturalnie, blefowała i robiła to z niemałą przyjemnością – jej upór prowadził ją ku szczytowi wygrywanych rozgrywek – nie było to jednak w żadnej mierze zaskarbione jasnowidztwem.
Rzuciła po raz kolejny karty na stół – kareta. Jej usta nie zadrżały w żadnej mierze w wyrazie niemego triumfu; przenikliwe spojrzenie umiejscowiło się gdzieś w przestrzeni.
– Czuję na sobie twój wzrok – rzekła, podnosząc się od stołu.
Odwróciwszy się, ulokowała spojrzenie bezpośrednio w obliczu Leviathana. I choć odbierała jego wzrok na sobie wyjątkowo dotkliwie, tak na pewno nie mogła powiązać go z konkretną postacią. Uniosła brwi wysoko, zdecydowanie zaskoczona jego obecnością. Wiedziała, iż wiązała go nić przyjaźni zarówno z Elliottem, jak i z Perseusem – nigdy jednak nie posiadała tej okazji, aby zawiązać z nim nić rozmowy na dłużej, niż ulotne sekundy.