• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Poza schematem Retrospekcje v
« Wstecz 1 … 11 12 13 14 15 16 Dalej »
[Zima 1962, Hogwart] || Cedric & Dandelion

[Zima 1962, Hogwart] || Cedric & Dandelion
The Healing Light
some superheroes
wear a white coat
wiek
sława
krew
genetyka
zawód
Przystojny, wysoki (180 centymetrów wzrostu), trochę wychudzony uzdrowiciel o łagodnym usposobieniu. Nieśmiały, trochę za cichy, ale bardzo sympatyczny. Widać po nim od razu, że zdecydowanie za dużo czasu spędza w zaciszu swojej pracowni alchemicznej, ale pomimo kilku dziwactw wplecionych tu i ówdzie, wzbudza sympatię i szacunek. W pracy nosi szpitalny fartuch. Poza pracą również ubiera się w jasne kolory.

Cedric Lupin
#1
02.04.2023, 16:10  ✶  
Dzisiaj nie było miejsca na błędy. Wszystko zaplanował sobie jeszcze dwa dni temu. Czekał go dzień pełen nauki i naprawdę nie chciał tego zawalić. Test z historii magii i zielarstwa, oddanie eseju na transmutację, a przy okazji sfinalizowanie kilku mini projektów z zielarstwa i eliksirów. Dwa ostatnie cieszyły go najbardziej, bo były to inicjatywy, z którymi wyszedł w stronę nauczycieli, chcąc liznąć nieco nadprogramowych materiałów. Czy czyniło to z niego nerda i kujona? Trochę tak. Nigdy mu to jednak nie przeszkadzało. Nie czuł się zbytnio komfortowo w otoczeniu rówieśników. Zawsze go to stresowało, przez co gubił język i nie wiedział, co powiedzieć. Właśnie dlatego tak lubił siedzieć w bibliotece. Otoczony starymi, zakurzonymi tomiszczami czuł się jak ryba w wodzie.
Z racji na swój dość niecodzienny sposób bycia, nie należał do grona lubianych uczniów. Jego pozycja była gdzieś wśród tych dziwnych i unikanych, wspominanych raczej tylko przy okazji żartów. Nie pomagało w tym to, że Cedric był dość roztrzepanym nastolatkiem. Miał tendencje do wpadania w kłopoty, nawet jeśli go nie szukały. Źle wymieszane chemikalia na lekcji eliksirów, niewłaściwie rzucone zaklęcie, utknięcie pod stertą zwalonych ksiąg w bibliotece, czy nawet potknięcie się na ruchomych schodach. Podczas nieco już ponad 3 lat nauki, zebrał solidną kolekcję siniaków, blizn, otarć. Większość była jego dziełem, ale nie zawsze tak było. Młody Lupin miał bowiem problem z grupką uczniów, którym niezwykle mocno przypadło do gustu dręczenie jego osoby. Cichy, niepewny, nieumiejący postawić na swoim — był idealnym celem do gnębienia. Zazwyczaj udawało mu się ich jakoś unikać. Chodził okrężnymi drogami, starał się trzymać tłumów i miejsc, gdzie mogli być nauczyciele. Czasem jednak trafił swoją czujność. Nie zawsze skutkowało to nieprzyjemnymi konsekwencjami, ale tym razem los nie miał być dla niego szczególnie łaskawy.
Były już godziny popołudniowe. Był już po wszystkich testach, które dla nich przygotowano. Poszło mu całkiem nieźle, w dodatku nauczyciel eliksirów pochwalił jego pracę, także wracając do pokoju wspólnego, czuł się wspaniale. Zmęczony, ale szczęśliwy. Nucąc pod nosem, mijał kolejne korytarze, aż usłyszał za sobą nieprzyjemnie znajomy głos. Starczył jeden rzut spojrzeniem za siebie, aby rzucił się do biegu, kierując się w stronę najbliższych schodów. Niestety dla niego, byli na to przygotowani. Czekał tam na niego grupowy osiłek, który popchnął go mocno w stronę korytarza. Wylądował na ziemi, a zawartość torby rozlała się na posadzce. Pióro, kałamarz, trochę pergaminu, ale przede wszystkim jego cenne projekty z eliksirów i zielarstwa, w których stronę posłał swoje spojrzenie. Nie pomyślał jednak, że robi spory błąd. Szef "szajki" podążył za jego wzrokiem, po czym bez chwili zastanowienia chwycił w dłonie jego staranne, zawiłe notatki.
- Proszę proszę. Nasz mały kujon dostał pochwałę? Urocze. Czemu się nam nie pochwaliłeś? Urządzilibyśmy jakieś przyjęcie! Prawda, chłopaki? - parsknął, po czym zacisnął dłoń na pergaminie, miętosząc go między palcami. -Myślałeś, że możesz nas tak unikać przez wieczność? - dodał jeszcze, szczerząc przy tym zęby w stronę leżącego na podłodze krukona.
Sam Cedric patrzył na to wszystko z przerażeniem. Kilkakrotnie otwierał usta, ale w jego głowie nie pojawiło się nic stosownego do tej sytuacji. Bał się, że pogorszy swoją sytuację jakimś nieprzemyślanym słowem. Przez cały ten czas jego wzrok skupiony był na liderze, ale coś nagle odwróciło jego uwagę. Usłyszał gwałtowne, szybkie kroki. Mimowolnie odwrócił się w tamtą stronę, w duchu bojąc się, kto to mógł być.
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości
Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Cedric Lupin (544)




  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Przydatne linki
Kolejeczka
Tryb normalny
Tryb drzewa