• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Greater London Aleja horyzontalna v
« Wstecz 1 … 7 8 9 10 11 Dalej »
[3 kwietnia 1972] Lycoris i Perseus / Dom Perseusa

[3 kwietnia 1972] Lycoris i Perseus / Dom Perseusa
Call me the Villain
You should see me in a crown
Your silence is my favorite sound
wiek
sława
krew
genetyka
zawód
Wiecznie znudzona i zblazowana mimika okrywa płaszczem wyraziste kości policzkowe, pełne usta i oczy tak głęboko piwne, jakby sama piana morska wyrzucona na brzeg w nich mieszkała. Koścista aparycja jest podkreślona wielokroć przez wysoki wzrost, sięgający wybitnym stu siedemdziesięciu sześciu centymetrom. Zdecydowanie bardziej kanciasta, aniżeli kobieca - porusza się, jak i nosi, po męsku. Nosi za sobą ciężką woń piżmowych perfum, głos ma zupełnie niemelodyjny, niski i ochrypły.

Lycoris Black
#1
24.02.2023, 13:18  ✶ (Ten post był ostatnio modyfikowany: 24.02.2023, 13:24 przez Lycoris Black.)  

3 kwietnia 1972
Aleja horyzontalna, dom Perseusa
Lycoris Black i Perseus Black


Jej naturalnie zblazowana i znudzona mimika nie pozostawała odrzucona w meandry przeszłości; już od dziecka wykazywała się nienaturalnie stoickim spokojem i zmęczeniem ludźmi – prawdopodobnie dlatego wybrała na życiowego partnera trupy pojawiające się na koronerskim stole; matka zwykła jej mówić, że zachowuje się obraźliwie w stosunku do nieomal każdego – ona jednak była po prostu perfidnie znudzona. Bezsenność także odcisnęła solidne piętno na jej umyśle, a nieprzespane noce rekompensowała towarzystwem masywnych ksiąg i najwierniejszą kochanką – opium. Uzależniona niebagatelnie od mnogości lat, nie potrafiła przetrwać bez pocałunków laudanum; prawdopodobnie także to było dla niej substytutem ludzkich odruchów i uczuć.

Wchodząc do posiadłości Perseusa, zdziwiona odkryła, iż klamka ustąpiła jedynie po naciśnięciu – nie kłopotała się więc zasygnalizowaniem własnej obecności dzwonkiem do drzwi. Wsunęła się do środka, rozglądając się, celem odnalezienia sylwetki brata. Dochodziło południe; jej wory pod oczami nieodzownie świadczyły o kolejnej nieprzespanej nocy, a flegmatyczne ruchy mówiły tenorem o zmęczeniu. Pierwsze kroki skierowała do salonu, aby unieść wysoko brwi na to, co ujrzała.

Wzrok prędko zlokalizował koszulę porzuconą na podłodze, o wyraźnie odciśniętych śladach krwistoczerwonej szminki i choć w kobiecych sprawach biegła nigdy nie była, nie kojarzyła, aby ten odcień karminu kiedykolwiek barwił wargi Eunice; ponadto, w przestrzeni była wyraźnie odczuwalna woń damskich perfum, których także nie potrafiła połączyć z sylwetką żony Perseusa.

I wreszcie on sam, leżący na kanapie o nagim torsie, zmierzwionych włosach i śladach czerwieni na szyi.

Podeszła do niego na palcach, aby po chwili ułożyć dłoń na jego pochłoniętym snem obliczu. Nie oceniała go nigdy – prawdopodobnie mógłby uczynić najgorszą, najbardziej haniebną rzecz, na jaką jest stać istotę ludzką, a ona i tak nie splunęłaby nań ze zgorszeniem. W gruncie rzeczy, mało co ją gorszyło.

W pierwszym odruchu, postanowiła iść do kuchni, aby napełnić po chwili szklankę chłodną wodą. Powróciwszy do brata, jedynie poklepała go po policzku, aby się ocknął.

– Wstajemy, śpiąca królewno – rzekła, podsuwając mu szklankę wypełnioną przejrzystą cieczą. – A teraz mi opowiesz, w jak wielkie balety poszedłeś, że całe mieszkanie wali stokrotkami.

Usiadła na wolnym krańcu kanapy, wbijając wzrok w jego powoli otwierające się oczy i odsuwającą się od snu fizjonomię.

corbeau noir
— light is easy to love —
show me your darkness
wiek
sława
krew
genetyka
zawód
Gdyby Śmierć przybrała ludzką postać, wyglądałaby jak Perseus; wysoki i szczupły, o kredowym licu oraz zapadniętych policzkach. Pojedyncze hebanowe kosmyki opadają na czoło mężczyzny; oczy zaś, czarne jak węgiel z jadeitowymi przebłyskami, przyglądają się swym rozmówcom z niepokojącą natarczywością. Utyka na prawą nogę, w związku z czym jego stały atrybut stanowi mahoniowa laska z głową kruka.

Perseus Black
#2
04.04.2023, 18:24  ✶  
Wszystkie bodźce docierały do niego z opóźnieniem, zupełnie tak, jakby od świata oddzielała go ściana wody. Zmysły powoli wybudzały się z letargu; słuch, dotyk, wzrok, jednak całe ciało Perseusa pogrążone było wciąż w rozkosznej bezradności, jaka owładnęła nim zeszłej nocy. Dopiero po chwili wystawiającej cierpliwość Lycoris na próbę, zdał sobie sprawę z tego, że ktoś jest w mieszkaniu. Vespera? Nie, ona wyślizgnęła się z jego objęć nad ranem - zszedł jeszcze za nią po schodach, aby zamknąć za nią drzwi na klucz, ale półprzytomny zapomniał w połowie drogi po co właściwie się obudził i nie mając siły na ponowną wspinaczkę po schodach, opadł bezradnie na pierwszy lepszy podłużny mebel, jakim okazała się kanapa w salonie.
Eunice? Zapomniała czegoś? Nie, głos brzmiał szorstko, to prawda, lecz zdaniem Perseusa nie kryły się w nim negatywne emocje. W gruncie rzeczy, to bardzo lubił ten dźwięczny mezzosopran, przy którym czuł się tak, jakby wszelkie troski spadły z jego barków. Jakby był w domu, ale nie tym na Grimmauld Place, którego nigdy zresztą nie postrzegał jako dom, lecz w miejscu zupełnie innym, w którym lato nigdy się nie kończyło. W ich zamku, jak mawiał ponad ćwierć wieku temu trzymajac w dziecięcej dłoni drewniany miecz, którym torował jej drogę przez pokrzywy nieopodal wiejskiej posiadłości Blacków. Właściwie, to posiadłość była słowem na wyrost - był to to dwupiętrowy domek myśliwski w Oxfordshire wniesiony w posagu przez prababkę Perseusa i Lycoris, której nie dane było im poznać.
Przeciągnął się z leniwym uśmiechem.
— Jeszcze pięć minut — wymamrotał ospale, a mimo to podniósł się zaraz do pozycji półsiedzącej i przetarł oczy. Przyjął od niej szklankę, nie od razu pojmując znaczenie jej słów. Dopiero widok własnej koszuli na podłodze noszącej ślady szminki sprowadził jego myśli na właściwe tory. A więc to nie był sen!
— Rozwodzę się — oświadczył ochryple z niepodobną do siebie obojętnością, a następnie jednym haustem opróżnił całą zawartość podanej mu szklanki. Nie smakowała jak zwykła woda, zatem domyślił się, że Lycoris musiała zmieszać je z jakimiś środkami, stanowiącymi remedium na jego stan, za co był jej niesamowicie wdzięczny. — Ale nie przez to, że ona tu była. Ona była tu, bo już nie muszę silić się na wierność.


[Obrazek: 2eLtgy5.png]
if i can't find peace, give me a bitter glory



Call me the Villain
You should see me in a crown
Your silence is my favorite sound
wiek
sława
krew
genetyka
zawód
Wiecznie znudzona i zblazowana mimika okrywa płaszczem wyraziste kości policzkowe, pełne usta i oczy tak głęboko piwne, jakby sama piana morska wyrzucona na brzeg w nich mieszkała. Koścista aparycja jest podkreślona wielokroć przez wysoki wzrost, sięgający wybitnym stu siedemdziesięciu sześciu centymetrom. Zdecydowanie bardziej kanciasta, aniżeli kobieca - porusza się, jak i nosi, po męsku. Nosi za sobą ciężką woń piżmowych perfum, głos ma zupełnie niemelodyjny, niski i ochrypły.

Lycoris Black
#3
05.04.2023, 20:40  ✶  

Spoglądanie na niego w tym stanie przepełniało ją żałością, zacisnęła jednak usta w wąską, zwartą linię, nie pozwalając żadnemu ujmującemu słowu opuścić wargi żarliwie. Nie wiedziała wszak, jak potoczyły się meandry losu jego ostatniego wieczora – mogła snuć przypuszczenia; mogła dochodzić do licznych wniosków, widząc ubrudzoną czerwoną szminką koszulę, na której ślady zakwitły jak majowe pelargonie; mogła myśleć rozmaitość rzeczy, czując zapach kobiecych perfum – jednak nie tych, których używała Eunice. Po arkanach myśli sunęły rozmaite wyjaśnienia stanu rzeczy, najpierw jednak za lwie zadanie przyjęła sobie doprowadzenie go do porządku.

Sielskie czasy dziecięce odbijały się na ich obliczach, gdyż jako milkliwe dziecko prędzej sięgało po książki, aniżeli eksplorację świata; to on był tym ciekawskim, chętnym do odkrywania i zdobywania – zawsze była w jego cieniu, także jeśli chodziło o szczyptę uwagi rodzicielskiej. Była tą porządną, tą, której nie dało się zbić z pantałyku, tą wymownie milkliwą, zaszywającą się tam, gdzie oczy jej nie sięgały. Momentalnie kalejdoskop ich przeszłości przemknął przez umysł, gdy z cichym westchnięciem usiadła przy Perseusie, podając mu szklankę wody.

– Wydedukowałam to – odparła; była wszak percepcyjnie dosyć zaawansowana, a czytanie ludzi nie przychodziło jej z niewymownym trudem. – Nie spytam dlaczego. Jeśli to twoja decyzja, to będę cię wspierać. Ale możesz mnie wcześniej uprzedzić – byliśmy dzisiaj umówieni. Wolałabym nie widzieć tej panny pachnącej stokrotkami nago, to chyba nie wlicza się w moje fetysze – rzekła, unosząc niepewnie jeden kącik ust.

– Nie będę zadawać pytań – jeśli zechcesz, to sam mi opowiesz – dodała po chwili. – Pewnie potrzebujesz kawy? – zabrzmiała retoryką, idąc do kuchni.

Czarna, smolista ciecz wypełniła oba kubki – zupełnie jak nieboskłon o zmierzchu, ustępujący tronu ciemnej szacie poprzetykanej gwiazdami. Gdy wrzątek wypełnił naczynie w pełni, obmywając jego ścianki, kubki zaczęły lewitować wraz z poruszającymi się prędko weń łyżeczkami. Jeden z nich spoczął przy stoliku, nieopodal miejsca, które zajmował Perseus.

– Nie rób tylko głupot – westchnęła, zanurzając usta w parzącej cieczy.

corbeau noir
— light is easy to love —
show me your darkness
wiek
sława
krew
genetyka
zawód
Gdyby Śmierć przybrała ludzką postać, wyglądałaby jak Perseus; wysoki i szczupły, o kredowym licu oraz zapadniętych policzkach. Pojedyncze hebanowe kosmyki opadają na czoło mężczyzny; oczy zaś, czarne jak węgiel z jadeitowymi przebłyskami, przyglądają się swym rozmówcom z niepokojącą natarczywością. Utyka na prawą nogę, w związku z czym jego stały atrybut stanowi mahoniowa laska z głową kruka.

Perseus Black
#4
06.04.2023, 13:13  ✶  
Cierpliwość człowieka nie była studnią bez dna, o czym dane było mu się przekonać poprzedniego wieczora. Być może i nie był najlepszym mężem, ale starał się ze wszystkich sił, żeby było inaczej. O pewnych sprawach nie miał jednak pojęcia, co nie wynikało z jego złej woli, a tego, że nie miał sposobności by się o nich dowiedzieć. Swój błąd natychmiast naprawił, co kosztowało go naprawdę wiele wysiłku, a tym, co otrzymał w zamian był jedynie chłód i wyniosłość. Jak więc mógł wiązać swoją przyszłość z kimś, kto najwidoczniej nie czuje się przy nim  dobrze?
Najbardziej w tym wszystkim zabolała go jednak odpowiedź Elliotta na wyznanie, że nie umie pokochać kogoś, kto nie jest nim. Ale o tym nie chciał przyznać się nawet przed samym sobą.
— Przepraszam, przez to wszystko na śmierć o tym zapomniałem — wymamrotał zbolały, pocierając skronie. Na propozycję kawy tylko pokiwał głową. Teoretycznie to on powinien się zaoferować do jej przygotowania jako gospodarz, ale w obecnym stanie tylko zrobiłby sobie przy tym krzywdę.
Nagle dotarły do niego wszystkie wspomnienia minionego dnia.
— Och, ależ ja chcę ci powiedzieć dlaczego! Poczekaj no, tylko coś na siebie zarzucę... — odparł z bojowym błyskiem w oczach. Zrzucił z siebie okrycie i wstał z kanapy wyraźnie pobudzony, rozglądając się za spodniami, które musiał zrzucić gdzieś zaraz za koszulą. Nie znalazł ich, zatem doszedł do wniosku, że zdjął je dopiero na piętrze, zatem pokuśtykał do łazienki na parterze i po chwili wrócił do salonu odziany w czarny szlafrok. — Nasza szanowna pani matka nie pochwaliła się, co zrobiła?
Nie musiała mu odpowiadać. Wiedział aż nazbyt dobrze, że Daphne nie dzieliła się z nikim swoimi porażkami; odziedziczył wszak po niej tę paskudną rysę na charakterze.
— Wyobraź sobie, że nie delegowała do nas skrzata z Grimmauld Place z dobrego serca dopóki nie kupimy własnego, a po to, aby ten podstępny gad podmieniał eliksiry antykoncepcyjne Eunice, bo tak bardzo nie mogła doczekać się wnuków — prychnął oburzony, wracając na swoje miejsce. Czy w takim stanie nadal potrzebował kofeiny? Postanowił zaryzykować i sięgnął po kubek, gdy tylko ten wylądował naprzeciwko niego. — Pokłóciliśmy się. Wszyscy. Efekt jest taki, że obu nie chcę widzieć, a one nie chcą widzieć mnie. Wiesz... ja wczoraj zrozumiałem, że to małżeństwo nikomu nie przyniosło nic dobrego. Wiem, że ludzie są w stanie przetrwać gorsze kryzysy i byłbym gotów zostać z nią ze względu na dziecko, ale nie mogłem wyzbyć się wrażenia, że ona straszliwie się przy mnie męczy. Poza tym, od samego początku rozważała pozbycie się go — uśmiechnął się z goryczą — Więc... może to i lepiej? Nie skazuję dwóch istnień na cierpienie.


[Obrazek: 2eLtgy5.png]
if i can't find peace, give me a bitter glory



Call me the Villain
You should see me in a crown
Your silence is my favorite sound
wiek
sława
krew
genetyka
zawód
Wiecznie znudzona i zblazowana mimika okrywa płaszczem wyraziste kości policzkowe, pełne usta i oczy tak głęboko piwne, jakby sama piana morska wyrzucona na brzeg w nich mieszkała. Koścista aparycja jest podkreślona wielokroć przez wysoki wzrost, sięgający wybitnym stu siedemdziesięciu sześciu centymetrom. Zdecydowanie bardziej kanciasta, aniżeli kobieca - porusza się, jak i nosi, po męsku. Nosi za sobą ciężką woń piżmowych perfum, głos ma zupełnie niemelodyjny, niski i ochrypły.

Lycoris Black
#5
06.04.2023, 13:30  ✶  

Jej cierpliwość w szczególności nie miała w sobie niczego z bezdennej studni – raptowna i gwałtowna, zawsze działała pod wpływem wyliczonego impulsu; prawdopodobnie dlatego nigdy nie nawiązała stabilnej relacji zakrawającej o sferę romantyczną, była wielokroć pewna, iż kochać nie potrafiła, a szczytem jej pozytywnych emocji względem ludzi była jedynie niezobowiązująca sympatia. I choć matka coraz pilniej nalegała na jej mariaż – jak było to w zwyczaju, nie słuchała jej. Zamiast tego przynosiła zgorszenie rodzinie na bankietach – to zgorszenie, przed którego surowym werdyktem bronił ją przed matką. Nigdy nie wyszeptała mu słów wdzięczności, on jednak musiał wiedzieć. W końcu zawsze wiedział.

Opadła na fotel, unosząc wypełniony smolistą cieczą kubek do ust, pozwalając gorącej cieczy rozlać się mile po gardle. Gorzki smak potęgował jedynie wrażenie, iż żyje, a nie bytuje – towarzystwo trupów ostatnio stawało się jej coraz milsze.

Gdy rozpoczął swoją opowieść, jej oczy rosły wraz z każdym wypowiadanym słowem, a przez jej oblicze przebiegła mieszanina zmieszania i zniesmaczenia. Nie były to jednak emocje na tyle gargantuiczne i silne, aby nie wybuchła salwą śmiechu. Pienisty, surowy trel wzbił się po mieszkaniu – próbowała coś parokrotnie powiedzieć, nie potrafiła jednak zebrać słów porozrzucanych w akwenie czystego rozbawienia.

– Na bogów, to brzmi tak bardzo jak ona – rzekła odnośnie postępowania matki. – Ja nie chcę być niemiła, ale – próbowała dokończyć zdanie, jednak rozbawienie ponownie jej przerwało, wyduszając śmiech z klatki piersiowej – czego innego mogłeś się po niej spodziewać? Matka, jak tylko sobie coś uroi, zrobi wszystko, aby osiągnąć cel. Jako że z mojej strony wnuków się nie doczekała, cios musiał opaść na was – dokończyła, biorąc głęboki wdech.

– Opowiesz mi potem zatem, jak to jest być rozwodnikiem – dodała po chwili. – Przepraszam, że nie jestem w stanie zachować powagi, ale podmienienie eliksirów? Tylko ona byłaby do tego zdolna – parsknęła, moszcząc wzrok w osobie brata.

– Czyli mówisz, że mogłam zostać ciotką? Może w takim rozrachunku będzie lepiej, gdy dziecko się nie pojawi. Nie odpowiadałabym za jego wypaczenie. – Wzruszyła ramionami, ponownie opadając miękko w fotelu.

corbeau noir
— light is easy to love —
show me your darkness
wiek
sława
krew
genetyka
zawód
Gdyby Śmierć przybrała ludzką postać, wyglądałaby jak Perseus; wysoki i szczupły, o kredowym licu oraz zapadniętych policzkach. Pojedyncze hebanowe kosmyki opadają na czoło mężczyzny; oczy zaś, czarne jak węgiel z jadeitowymi przebłyskami, przyglądają się swym rozmówcom z niepokojącą natarczywością. Utyka na prawą nogę, w związku z czym jego stały atrybut stanowi mahoniowa laska z głową kruka.

Perseus Black
#6
06.04.2023, 17:50  ✶  
Przyglądał się jej z rosnącą konsternacją, zastanawiajac się, czy laudanum już nie pomieszało jej zmysłów. Opium było wszak doskonałym środkiem znieczulającym, remedium na ból egzystencjalny, lecz wpędzało zażywającą go osobę w stan emocjonalnego odrętwienia, wzgardy wobec ogólnie przyjętych norm społecznych i zobojętnienia na uczucia innych. Znał ten stan, choć nie tak dobrze jak siostra - dłoń mimowolnie powędrowała na zagięcie łokcia, gdzie pod ciepłym rękawem czarnego szlafroka skrywało się kilka maleńkich jak główki szpilki blizn, pokłosia życia, jakie wiódł we Francji.
— Miałem nadzieję, że pozwolą nam chociaż świętować pierwszą rocznicę, zanim zaczną naciskać na kolejnych wnuków. Zwłaszcza, że nasze bratanice są już właściwie dorosłe i to kwestia czasu, jak zostaną pradziadkami — wymamrotał przyglądając się swemu nieszczęsnemu odbiciu w barwionym na heban wrzątku. — Ale teraz dochodzę do wniosku, że mogłem dać im się wydziedziczyć. Andromeda chyba nie wyszła na tym tak źle.
Serce mu się ścisnęło na myśl o najstarszej córce Cygnusa, tak niewiele od nich młodszej, z którą właściwie przyszło im dorastać. Podobno wyszła za mąż za mugolaka, przez którego została wypalona z rodzinnego gobelinu; kiedyś skrzywiłby się na samą myśl o związku z kimś tak niskiego stanu, ale sam przecież kochał kogoś, kogo nie miał prawa. W przeciwieństwie do bratanicy nie mógł jednak uciec i wziąć ślubu ze swoją miłością.
— Mogę powiedzieć ci już teraz. Przykro mi, że tak się skończyło, ale jednocześnie odczuwam wielką ulgę. Będę jeszcze spokojniejszy, gdy to małżeństwo zostanie oficjalnie unieważnione — westchnął ciężko, upijając łyk kawy — Pocieszającym w tej sytuacji jest fakt, że dzięki znajomościom naszych ojców dostaniemy rozwód od ręki, bez konieczności wywlekania naszego pożycia przed obliczem urzędników.
Jeśli do tej pory nie dostał wyjca od Polluxa, oznaczało to, że najpewniej już dogadał się z Fortinbrasem. Albo że negocjacje wciąż trwały; wiedział, że ojcu przede wszystkim zależy na tym, aby uniknąć skandalu. A podział majątku? Nawet nie tknął jej posagu.
— Cóż... myślałem nawet, żeby poprosić cię o zostanie matką chrzestną... Gdybyś musiała wydać majątek na prezenty dla mojego dziecka, to nie starczyłoby ci na laudanum — przedstawił swój plan z uśmiechem, lecz w jego oczach pojawił się cień żalu za synem lub córką, których nigdy nie będzie dane mu poznać.


[Obrazek: 2eLtgy5.png]
if i can't find peace, give me a bitter glory



Call me the Villain
You should see me in a crown
Your silence is my favorite sound
wiek
sława
krew
genetyka
zawód
Wiecznie znudzona i zblazowana mimika okrywa płaszczem wyraziste kości policzkowe, pełne usta i oczy tak głęboko piwne, jakby sama piana morska wyrzucona na brzeg w nich mieszkała. Koścista aparycja jest podkreślona wielokroć przez wysoki wzrost, sięgający wybitnym stu siedemdziesięciu sześciu centymetrom. Zdecydowanie bardziej kanciasta, aniżeli kobieca - porusza się, jak i nosi, po męsku. Nosi za sobą ciężką woń piżmowych perfum, głos ma zupełnie niemelodyjny, niski i ochrypły.

Lycoris Black
#7
19.06.2023, 22:47  ✶  

Miękkie westchnięcie szalu wszechświata zawierało się w osobliwości wszechrzeczy, stanowiąc wartość autoteliczną, ujmując każdy szkopuł w barwną metaforę. Prawdopodobnie coś mieszkającego w piwnych, jasnych oczach, okolonych welonem czerni rzęs, nakazywało to bezwzględne posłuszeństwo wobec uginającego się ukłonu nieba, tłumaczonego nieboskłonem. Wzięła głęboki wdech, z konsternacją malując kanwę rzeczywistości, w którą ubierało się wszystko i nic; każda z nieistotności, jak i z ważnych faktorów. Może gdyby nie była tak podłamana wewnętrznie, tak struta własną trucizną – może wówczas nie opadałaby w miękkie, zwiotczałe ramiona laudanum. Prawdopodobnie jej zmysły już dawno pokiereszowały się niebanalnie; prawdopodobnie już dawno osuwała się w ostre szpony szaleństwa, zachowywała jednak tę obraźliwą samą w sobie ogładę, sugerującą, iż to jej pierwotna, domyślna wersja charakteru.

Bo czy było inaczej? Zachowując się bardziej po męsku, aniżeli z kobiecą filuternością – wkładała dłonie do kieszeni szerokich, prasowanych w kant spodni; paliła papierosy grube, z których dym rozwijający welon na akwarelowej rzeczywistości; nawet jej chód, wyzbyty z damskiej nuty, prowadził sylwetkę w kroku pewnym i absolutnie wpasowanym w całość jej osobliwości, której przeczyły tylko miękko wykrojone usta, wielkie oczy i długie, umykające nad linią pasa włosy – na ogół związane w niedbały kok.

Oparła się o miękkie obicie fotela, krzyżując ręce na piersi, aby po chwili założyć nogę na nogę, skosić go spojrzeniem i niejako rozebrać z tej całej fasady zbudowanej z zapachu kobiecych perfum, śladów po szmince i tego wszystkiego, do którego uciekał każdej nieprzespanej nocy. Może dlatego potraktowała go łagodnie; może dlatego zamiast zmarszczyć groźnie brwi, jedynie odgarnęła z czoła kosmyk jego włosów, który przykleił się bezładnie do czoła. Zamiast tego, jednako ciężkie westchnięcie umknęło spomiędzy różanych warg.

– Nadzieja brzmi słodko w twoich ustach. O tyle słodko, że doskonale wiesz, że dla nas obojga jest psim doradcą – odparła, a kąciki jej ust zatańczyły, nieskromnie unosząc się w paroksyzmie nagłego, kpiarskiego uśmiechu.

Przez urywane strzępy momentów wbijała w niego wzrok; w obraz zmarnienia i niejakiej grozy – napominał jej w końcu o tym, czego sama nigdy chyżo nie osiągnęła; co było dalekie jej dłoniom. W gruncie rzeczy czasami tęskniła do rozterek sercowych, którymi ludzie się kierowali – ognistych pobudek i słodko-gorzkich romansów. Była jednak nade wszystko zziębnięta do szpiku kości i zastała we własnym melodramacie, który przecież rozgrywał się na rozciągłości pięciolinii.

– Jest to niewątpliwie jedyny pożytek z małżeństwa z kobietą nijaką – rozwód będzie szybki i bezbolesny, nie wyciągnie dzikich aberracji przeszłości – rzekła, obrażając Eunice jedynie mimowolnie; on mógł jednak wiedzieć, iż każde słowo opuszczające jej usta jest przemyślane.

Na jego kolejne słowa natomiast, zakrztusiła się smolistą cieczą, wypełniającą porcelanowe, odrobinę brzydkie naczynie.

– Ja? Matką chrzestną? Błagam, czy ty jesteś zdrowy na umyśle? Poza tym, panie magipsychiatro, narkoman zawsze znajdzie drogę do używki – odparła odrobinę zbyt miękko, odrobinę zbyt mało ochrypniętym od bolączek życiowych głosem.

corbeau noir
— light is easy to love —
show me your darkness
wiek
sława
krew
genetyka
zawód
Gdyby Śmierć przybrała ludzką postać, wyglądałaby jak Perseus; wysoki i szczupły, o kredowym licu oraz zapadniętych policzkach. Pojedyncze hebanowe kosmyki opadają na czoło mężczyzny; oczy zaś, czarne jak węgiel z jadeitowymi przebłyskami, przyglądają się swym rozmówcom z niepokojącą natarczywością. Utyka na prawą nogę, w związku z czym jego stały atrybut stanowi mahoniowa laska z głową kruka.

Perseus Black
#8
25.06.2023, 23:53  ✶  
Żałosny dźwięk przypominający nieudolnie stłumione westchnienie mimowolnie wyrwał się spomiędzy warg Perseusa. Nadzieja! Przez ponad trzy dekady życia powinien nauczyć się już, że nadzieja donikąd go nie zaprowadzi, że to jedynie kłamstwo; niezwykle piękne, owszem, lecz każdy narkotyk wydaje się piękny, zanim nie zacznie zatruwać ciała i umysłu. Wbił bezradne spojrzenie w siostrę; każde z nich miało swój własny środek autodestrukcji, choć żadne nie chciało się do tego przyznać. Lycoris miała laudanum, rozlewające się goryczą po podniebieniu. Perseus miał nadzieję.
— Nijaka? Ona... nie wiem już, czy rzeczywiście była tak bezbarwna, jak ją opisujesz... myślę, że sam chciałem, aby była figurą bez charakteru. W ten sposób było mi łatwiej — odparł, a w jego głosie wybrzmiewało subtelne vibrato niepewności, wprawiające przeciągane samogłoski w rozedrganie. Odstawił kubek na blat z taką siłą, że znajdująca się w nim smolista ciecz niebezpiecznie zakołysała się przy ściankach porcelany, po czym ukrył twarz w dłoniach. Trwał tak przez chwilę, pogrążony w swej bezsilnej rozpaczy. — Podświadomie ich ze sobą porównywałem, wiesz? Sądziłem, że będę w stanie ją pokochać, skoro kocham jego, ale ona nie była ani trochę do niego podobna. To znaczy, pod względem fizycznym są do siebie podobni, to przecież jego siostra, ale ona nie była nim, ona... — urwał, czując jak niewidzialna ręka zaciska się wokół jego szyi, a piekące łzy zbierają się pod powiekami. Przełknął ślinę, gotów mówić dalej, lecz głos jego się łamał — Nigdy... ja nigdy nie przestałem go... — Wierzchem dłoni starł niechcianą kroplę z bladego policzka — Powiedział mi, że powinienem przestać żyć przeszłością. Och, oczywiście, że ma rację. Jak zawsze zresztą. Ale ja nie potrafię. Boję się Lycoris. Przeraża mnie teraźniejszość i przyszłość, więc karmię się onirycznymi wspomnieniami, bo tylko one są w stanie utrzymać mnie w ryzach.
Sięgnął po papierośnicę zostawioną niedbale na stoliku kawowym i podsunął ją najpierw siostrze, przypominając sobie na wpół zamroczony rozpaczą, że savoir vivre nakazuje w pierwszej kolejności poczęstowanie gościa, a zaraz potem sam sięgnął po papierosa. Długo obracał w dłoni tutkę, zanim zdecydował się włożyć filtr do ust i zapalić. Dym wypełniający płuca był nieprzyjemnie gryzący, a równocześnie rozkosznie kojący dla zmysłów.
— Jak mogę żyć z drugim człowiekiem, jeżeli z samym sobą nie potrafię?


[Obrazek: 2eLtgy5.png]
if i can't find peace, give me a bitter glory



« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek:
Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Lycoris Black (1485), Perseus Black (1525)




  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Przydatne linki
Kolejeczka
Tryb normalny
Tryb drzewa