• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Poza schematem Retrospekcje v
« Wstecz 1 … 10 11 12 13 14 … 16 Dalej »
[maj 1961] Jęcząca Marta | Danielle & Amanda

[maj 1961] Jęcząca Marta | Danielle & Amanda
the kind one
don't confuse my kindness for weakness
wiek
sława
krew
genetyka
zawód
Mierząca trochę poniżej 160 cm, o okrągłej buzi i dużych, ciemnoniebieskich oczach. Jej włosy sięgają za ramiona, są lekko kręcone o ładnym, ciemnobrązowym odcieniu - najczęściej spina je w taki sposób, by nie przeszkadzały jej w pracy, choć zdarza się i to nie rzadko), by były starannie ułożone; niezależnie od fryzury, we włosy ma wpiętą charakterystyczną, żółtą spinkę w kształcie motyla. Dani ubiera się raczej schudnie, w stonowane barwy, nie wyróżniając się w tej kwestii od reszty społeczeństwa czarodziejów. Mówi z silnym, brytyjskim akcentem. Jej uśmiech, wcześniej szeroki i beztroski, stał się delikatny oraz sporadyczny, a śmiech, głośny i zaraźliwy słychać znacznie rzadziej (najczęściej zarezerwowany jest dla bliskich jej sercu). Pachnie malinami i piwoniami, jednak jest to bardzo subtelny i delikatny zapach.

Danielle Longbottom
#1
27.02.2023, 18:08  ✶  
Dzieciaki bywały okrutne. Prawda była taka, że niezależnie od tego jakim człowiekiem byłeś i czym się zajmowałeś, jeżeli ktoś chce obrać sobie ciebie za cel głupich docinek i żartów, to i tak by to zrobi. Niestety, tak było też w przypadku Amandy. Jej nieskalane pochodzenie, które z automatu powinno dać jej pewną pozycję w szkole, przynajmniej w kręgach czystokrwistych uczniów w żaden sposób nie dało rady ochronić jej przed docinkami, jakie wynikały z jej urody, która nie wpasowywała się w wyznaczony przez uczniów kanon. Choć Danielle broniła dziewczyny zażarcie, przynosiło to raczej opłakane skutki i wystarczało na krótką chwilę. Co więcej, z racji iż dziewczyny były z różnych roczników i dwóch innych domów, nie miały możliwości, by przebywać ze sobą przez cały czas.
Kiedy Danielle idąc korytarzem usłyszała podśmiechiwanie grupy uczniów na temat Amandy, która skryła się w łazience dziewcząt i lepiej dla wszystkich byłoby gdyby stamtąd nie wychodziła, najchętniej wdałaby się w dyskusję, uświadamiając grupę jak wielkim rozczarowaniem dla świata są. Z drugiej strony, dużo ważniejsze było dla niej samopoczucie przyjaciółki niż tracenie czasu na bandę kretynów, którzy łącznie mieli jakieś piętnaście IQ - dlatego wymijając ich z rozmachem uderzyła jednego barkiem, niemal biegiem kierując się w stronę łazienki, w której najpewniej miała przebywać dziewczyna.
- Mandi? Jesteś tu?- krzyknęła, gdy tylko weszła do pomieszczenia. Łazienka z jakiegoś powodu była nieczynna od długiego czasu, jednak Danielle nieszczególnie interesowała się z jakiego powodu tak było. Nie mogła wiedzieć, że poza nią oraz Amandą, przebywał tu ktoś jeszcze.
Widmo
You never know how strong you are, until being strong is your only choice
wiek
sława
krew
genetyka
zawód
Amanda ma około 172 centymetry wzrostu. Włosy sięgają jej do łopatek i nie są zbyt gęste. Paznokcie są słabe i łamliwe. Dziewczyna wysławia się niezbyt szybko, ale bardzo wyraźnie. Lubi przemyśleć swoje odpowiedzi.

Amanda Lestrange
#2
27.02.2023, 19:05  ✶  
Kolba... Nie mogłam przestać o tym myśleć. Jedno słowo sprawiało, że czułam się tak źle. Szczególnie słysząc je z ust rówieśniczek, w dobrze dopasowanym i ułożonym mundurku. Wszystko przez Fergusa i te cholerne zajęcia z eliksirów. Musiał skojarzyć tę okrągłodenną kolbę z moją aparycją. Doskonale wiedziałam, jak wyglądam, a on i tak na każdym kroku musiał mi o tym przypominać. Nie tylko mi, a wszystkim wkoło.
Wracałam z biblioteki, kiedy to zaszła mnie grupka dziewczyn w moim wieku. Zwyzywały mnie popularnym przezwiskiem, dodając przy tym, że jestem idealną czystokrwistą, magiczną świnią, jedyną w swoim rodzaju. Pogroziły mi jeszcze przez chwilę różdżką, chichocząc przy tym okrutnie. Udało mi się uciec, ale nie próbowały mnie nawet dogonić, pożegnały mnie tylko rozchodzącym się po korytarzu echem śmiechu. Wbiegłam szybko do nieczynnej łazienki, gdzie pękłam, uwalniając grube strugi łez. Zamknęłam się w jednej z drewnianych kabin i siedząc na zamkniętej toalecie, przytuliłam do siebie kolana. Słyszałam, że łazienkę nawiedza jakiś wredny duch, ale nie obchodziło mnie to zbytnio w tamtym momencie. Chciałam po prostu pobyć sama, nawet przez chwilę.
Spokój jednak nie trwał długo, gdy usłyszałam znajomy głos Danielle. Zaczęłam szybko przecierać twarz i oczy rękawem szaty, jakby miałoby to pomóc ukryć ślady płaczu. Wstrzymałam jeszcze oddech, próbując się uspokoić, ale nałykałam się tylko powietrza. Nagle z toaleta naprzeciwko wybuchła strumieniem wody, a wraz z nią po łazience rozniósł się odgłos nieznośnego jęku:
- Uuuuu, zabierz stąd tę grubaskę... Od jej płaczu rozbolała mnie głowa... - Jęczał rozwścieczony duch, zbliżając się do puchonki. Znowu poczułam ukłucie w klatce piersiowej. Nawet duchy w tej szkole mnie nienawidzą. - Siedziałam w rurach i delektując się ciszą, rozmyślałam o śmierci... Póki ta... ta - I teraz prześwitująca dziewczyna w kucykach też się rozpłakała, odlatując w kierunku rozety, przy której się położyła.
Wykorzystując czas, gdy duch zajmował Danielle, ja spróbowałam doprowadzić się do ładu. Gdy już trochę się uspokoiłam, opuściłam starą kabinę ze smutnym uśmiechem, udając jakbym wcale przed chwilą, nie zalewała się łzami. Jednak przeszklone oczy i ślady na wypukłych policzkach mnie niewątpliwie zdradzały.
- Jestem... - Odpowiedziałam wreszcie z łamiącym się głosem. Zacisnęłam jeszcze zęby, starając się znowu nie rozpłakać, ale przy depresyjnej atmosferze, którą napędzały melancholijne jęki ducha, nie było mi łatwo.
the kind one
don't confuse my kindness for weakness
wiek
sława
krew
genetyka
zawód
Mierząca trochę poniżej 160 cm, o okrągłej buzi i dużych, ciemnoniebieskich oczach. Jej włosy sięgają za ramiona, są lekko kręcone o ładnym, ciemnobrązowym odcieniu - najczęściej spina je w taki sposób, by nie przeszkadzały jej w pracy, choć zdarza się i to nie rzadko), by były starannie ułożone; niezależnie od fryzury, we włosy ma wpiętą charakterystyczną, żółtą spinkę w kształcie motyla. Dani ubiera się raczej schudnie, w stonowane barwy, nie wyróżniając się w tej kwestii od reszty społeczeństwa czarodziejów. Mówi z silnym, brytyjskim akcentem. Jej uśmiech, wcześniej szeroki i beztroski, stał się delikatny oraz sporadyczny, a śmiech, głośny i zaraźliwy słychać znacznie rzadziej (najczęściej zarezerwowany jest dla bliskich jej sercu). Pachnie malinami i piwoniami, jednak jest to bardzo subtelny i delikatny zapach.

Danielle Longbottom
#3
28.02.2023, 23:58  ✶  
Na dobrą sprawę nie było dobrej metody, żeby radzić sobie z prześladowcami. Niektórzy dorośli machnęliby ręką, uznając że rada "olej, nie przejmuj się, znudzi im się" wystarczy, by faktycznie przestać się przejmować. Czy zignorowanie docinek kiedykolwiek komuś pomogło? Czy którykolwiek z prześladowców uznał, że "ah, moja ofiara mnie ignoruje, znudziło mi się męczenie jej, dam jej spokój"? Press X to doubt. Drugim sposobem było postawienie się, zarówno słowne jak i siłowe. I to też tak naprawdę był półśrodek, bez gwarancji, że prześladowcy przestaną. A co, jeżeli zaczną robić jeszcze gorsze rzeczy i do obelg dojdą rękoczyny? 
Będąc przyjaciółką Danielle, Amanda musiała być świadoma, że ta nie pozwoli jej być samej. Nie w takiej chwili! Nawet, jeżeli na ten moment Puchonka nie mogła zrobić nic poza przytuleniem i podaniem chusteczki do otarcia łez. A tamte kretynki? Coś się wymyśli, żeby uprzykrzyć im życie. Na ten moment najważniejsza była dla niej Amanda.
W bezruchu oczekiwała na odpowiedź zwrotną. Być może trafiła do złej toalety i powinna poszukać przyjaciółki w innym miejscu? Już miała odwrócić się na pięcie i zrobić tour the toalety, gdy z jednej z kabin rozległ się przeraźliwy dźwięk wybicia strumienia wody. Danielle podskoczyła, wyraźnie zaskoczona takim obrotem sprawy. Hogwart był pełen tajemnic, a duchy przemieszczające się po zamku były dosyć standardowym widokiem... ale zjawa wyskakująca z toalety? No, tego jeszcze nie widziała. Jej zaskoczenie szybko przeobraziło się w irytację, bo duch nastolatki był równie pyskaty jak te kretynki, które minęła na korytarzu.
- Hej, a mówił ci ktoś, że duchy i ryby głosu nie mają? - odpysknęła jej. - Tym bardziej, że urzędujesz w toalecie. Dosłownie,  wyskoczyłaś z kibla. To obrzydliwe. I odbiera Ci prawo krytykowania innych. - warknęła, szykując się na dalszą akcję. Bójka z duchem? No, tego jeszcze nie grali. Ale była zwarta i gotowa! 
Jej tryb gotowości szybko przeszedł na tryb troski, gdy z jednej z kabin wychyliła się Krukonka. Dani jakby bez większego zastanowienia podbiegła do niej i rzuciła się na szyję, mocno przytulając.
- Słuchaj, mam plan. To znaczy, to nie jest plan, ale luźna myśl, która może stać się planem...- zaczęła nawijać bez ładu i składu. - W następny weekend jest wyjście do Hogsmeade. Pójdziemy do Zonko i na pewno znajdziemy tam coś, co nam pomoże się odegrać. Może jakieś łajnobomby? Albo...- urwała, biorąc głębszy wdech, jakby jakiś znacznie lepszy pomysł wpadł jej do głowy. -... albo podwędzimy jakieś specyfiki z fakultetu leczniczego. Może specyfik na zatwardzenie? Albo coś, co wywołuje krwawienie z nosa? Jestem gotowa zaryzykować szlabanem, jak nas dorwą, biorę całą winę na siebie. Co Ty na to? - wydawała się być niesamowicie podekscytowana pomysłem utarcia nosa tym, które dokuczały Krukonce.
Widmo
You never know how strong you are, until being strong is your only choice
wiek
sława
krew
genetyka
zawód
Amanda ma około 172 centymetry wzrostu. Włosy sięgają jej do łopatek i nie są zbyt gęste. Paznokcie są słabe i łamliwe. Dziewczyna wysławia się niezbyt szybko, ale bardzo wyraźnie. Lubi przemyśleć swoje odpowiedzi.

Amanda Lestrange
#4
05.03.2023, 20:43  ✶  
Było mi wstyd, że Danielle musiała mnie oglądać w takim stanie, a jeszcze bardziej tego, w jakiej sytuacji teraz się znajdowałam. Była moją przyjaciółką, ale nie była to dla mnie żadna różnica. Nawet rodziców trzymam dalej w niewiedzy od czterech lat. Byłam też już zmęczona tym ciągłym udawaniem, że wszystko jest pod kontrolą, że ze wszystkimi się dogaduję. Przestałam to wszystko ogarniać, a gromadzone we mnie emocje, miały zaraz rozsadzić mnie od środka.
Przyjrzałam się duchowi. Półprzezroczysta dziewczyna z dwoma kucykami w znajomym mundurka łkała, jęcząc trochę nieznośnie. Nagle zdałam sobie sprawę, że nigdy nie widziałam tutaj podobnego ducha. Prawie bezgłowy Nich, Krwawy Baron, czy Szara Dama nie pochodzili z tej epoki, wyróżniali się ubiorem, sposobem mówienia, a ona? Wyglądała niewiele młodziej od nas.
- Zaczekaj... - Przerwałam Danielle, patrząc w kierunku ducha. Wydawało mi się, że była tak pogrążona w swoim własnym lamencie, że słowa Longbottomówny do niej nie dotarły. - Zobacz na nią, ten mundurek... Myślisz, że tu zginęła? - Zapytałam się nadal ze smutkiem w głosie. Zawsze uważałam, że Hogwart jest jednym z bezpieczniejszych miejsc dla czarowników na świecie, a jednak przed oczami widziałam zjawę uczennicy. Zaczęłam wypierać z głowy negatywne emocje spowodowane ostrymi docinkami tamtych dziewczyn i zastąpiłam je rozmyślaniem nad losem tamtej dziewczyny, mimo że sama przed chwilą też mnie obraziła.
- Przepraszam... przepraszam, że cię zdenerwowałam... Nie wiedziałam, że ktoś oprócz mnie tutaj był... - Teraz zwróciłam się ku duchowi, opuszczając uścisk przyjaciółki. Nie wiedziałam zbytnio, jak rozpocząć całą tę konwersację, ale zrobiło mi się jej żal. Umarła w tak młodym wieku, pewnie też myśląc, że jest w bezpiecznym miejscu. Chciałam ją najpierw trochę uspokoić, ale nie byłam zbytnio pewna, czy mi się to udało. - Jak się nazywasz?
- Marta... - Odezwała się na chwilę, przerywając lament, aby ponownie do niego wrócić. Wysłałam Danielle spojrzenie, które prosiło, żeby też przeprosiła ją za wcześniejsze słowa. Wiem, że ona też była nie w porządku w stosunku do mnie, ale bardzo chciałam się dowiedzieć, co jej się stało.
the kind one
don't confuse my kindness for weakness
wiek
sława
krew
genetyka
zawód
Mierząca trochę poniżej 160 cm, o okrągłej buzi i dużych, ciemnoniebieskich oczach. Jej włosy sięgają za ramiona, są lekko kręcone o ładnym, ciemnobrązowym odcieniu - najczęściej spina je w taki sposób, by nie przeszkadzały jej w pracy, choć zdarza się i to nie rzadko), by były starannie ułożone; niezależnie od fryzury, we włosy ma wpiętą charakterystyczną, żółtą spinkę w kształcie motyla. Dani ubiera się raczej schudnie, w stonowane barwy, nie wyróżniając się w tej kwestii od reszty społeczeństwa czarodziejów. Mówi z silnym, brytyjskim akcentem. Jej uśmiech, wcześniej szeroki i beztroski, stał się delikatny oraz sporadyczny, a śmiech, głośny i zaraźliwy słychać znacznie rzadziej (najczęściej zarezerwowany jest dla bliskich jej sercu). Pachnie malinami i piwoniami, jednak jest to bardzo subtelny i delikatny zapach.

Danielle Longbottom
#5
13.03.2023, 01:00  ✶  
Zawsze była gotowa walczyć o swych bliskich i przyjaciół, nawet jeżeli oznaczało to wpakowanie się w kłopoty, większe lub mniejsze. W przypadku najmłodszej Lonbottom przeważnie były one większe, gdyż cierpiała na straszną chorobę o nazwie najpierw robię, potem myślę. Tak też było tym razem, gdy zaczęła pyskować do krążącego nad ich głowami ducha. Czy to było mądre? No... nie do do końca. Czy to było w stylu Dani? Zdecydowanie.
W głowie szykowała kolejne obelgi, które zamierzała skierować w stronę Marty, gdy tylko ta zorientuje się, co przed chwilą powiedziała do niej Danielle. Gotowa do kontynuowania ataku, otworzyła usta i wtedy, cała na biało, weszła Krukonka.
Longbottom posłała jej zaskoczone spojrzenie. Zdecydowanie spodziewała się innej reakcji z jej strony.
- Ale...- zaczęła, choć szybko urwała. Sprawiała wrażenie nadąsanej; Lestrange znała dziewczynę na tyle długo, że doskonale wiedziała, że jej humory to nic groźnego i szybko jej przejdzie.
Zmierzyła wzrokiem krążącą nad nimi przezroczystą dziewczynę, dopiero wtedy zdając sobie sprawę z tego, co zwróciło uwagę Krukonki. Duchy w Hogwarcie nie były żadnym nadzwyczajnym zjawiskiem, jednak Marta zdawała się wyróżniać na ich tle. Była nastolatką, zmarłą przedwcześnie.
- Kojarzysz jeszcze jakiegoś ducha, który... no wiesz, nie jest dorosły?- odezwała się półgębkiem do Amandy, tak by Marta jej nie usłyszała. Być może tylko jej się zdawało, a w Hogwarcie poza zjawami z poprzednich epok krążyły duchy uczniów i uczennicy, którzy w tragiczny sposób zakończyli swój żywot w murach szkoły?
Nie, to niemożliwe. Hogwart był najbezpieczniejszym miejscem na świecie, śmierć ucznia wywołałaby ogromny skandal i rozniosłaby się szerokim echem poza tereny szkolne.
- Taak... znaczy... to musi być strasznie słabe, takie mieszkanie w toalecie. Współczuję Ci.- zaczęła. Nie myślałaś, żeby przenieść się do bardziej ludzkiego miejsca, chociażby umywalki? - chciała dodać, jednak w ostatniej chwili ugryzła się w język; Amandzie wyraźnie zależało na poznaniu ducha bliżej. - Przepraszam, mam nadzieję, że jest Ci tam przytulnie i miło. W gruncie rzeczy, dźwięk spuszczanej wody może przypominać szum wodospadu...- dodała. Może to wystarczy, żeby ułaskawić ducha?
Marta nieszczególnie przejęła się gadką Longbottom, nie przerywając swojego zawodzenia.
- Zmarłaś tutaj, prawda? Jak?- wypaliła, nim zdążyła pomyśleć, że na początek powinna wybadać teren. Marta przez moment zawyła głośniej.
- A co, wy też przyszłyście się ze mnie ponabijać? Tak jak wszyscy inni, którzy tu przyszli? Może jeszcze rzućcie we mnie książką, w końcu tak niczego nie poczuję?! - odezwał się duch nastolatki, wyraźnie zirytowany zadanym pytaniem.
Widmo
You never know how strong you are, until being strong is your only choice
wiek
sława
krew
genetyka
zawód
Amanda ma około 172 centymetry wzrostu. Włosy sięgają jej do łopatek i nie są zbyt gęste. Paznokcie są słabe i łamliwe. Dziewczyna wysławia się niezbyt szybko, ale bardzo wyraźnie. Lubi przemyśleć swoje odpowiedzi.

Amanda Lestrange
#6
25.03.2023, 22:30  ✶  
Spostrzeżenie przyjaciółki było bardzo trafne. Gdy wyobrażam sobie duchy, widzę przed oczami raczej osoby dorosłe lub w starszym wieku.
- Nie, nigdy... Też nie słyszałam jeszcze o takim przypadku - Niestety z naszego świata odchodziły też osoby, które nigdy nie dorosły, ale przypomniałam sobie jeszcze o pewnym przerażającym fakcie, przez który na plecach przeszedł mi momentalnie dreszcz. - Kiedyś mój rok spytał się o istotę duchów na obronie przed czarną magią. Takowym bytem zostaje osoba, która była bardzo nieszczęśliwa za życia... - Dodałam jeszcze lekko zasmucona. Czy jeśli teraz bym umarła, to dołączyłabym do tej przezroczystej dziewczyny? Uwięziona pomiędzy światami, przez kolejne wieki nawiedzałabym szkolne korytarze i toalety, roztaczając taki sam lament? Starałam się sobie wybić tę ponurą wizję, bo rozmyślanie na jej temat sprawiało, że chciałam się znowu rozpłakać.
Wytrzeszczyłam tylko oczy, słysząc, jak Danielle próbuje pocieszyć Martę. Lekko szturchnęłam ją łokciem, sygnalizując, żeby ostrożniej dobierała słowa i wzięła całą sprawę na poważnie:
- Danielle..! Chcesz, żeby schowała się znowu do rur? - Wyszeptałam jeszcze tak, żeby płaczący, przezroczysty byt tego nie usłyszał. Nie wiemy, jak zareaguje na nasze słowa, a patrząc na jej depresyjnych reakcje, będziemy musiały mocno się nagimnastykować, żeby dowiedzieć się jakichś szczegółów śmierci tej biednej dziewczyny.
- Nie Marto, bynajmniej! - Przejęłam teraz inicjatywę rozmowy. Zmartwiła mnie jeszcze bardziej jej reakcja. Czyżby tutejsi uczniowie dokuczali również jej? Może wcale nie różnimy się od siebie tak bardzo, jak wcześniej myślałam. - To okrutne... to całe naśmiewanie się i rzucanie w ciebie książkami... ale my takie nie jesteśmy! Chciałybyśmy po prostu ciebie bliżej poznać... - Starałam się wytłumaczyć martwej dziewczynie, że nie stanowimy dla niej zagrożenia, ale ta dalej nie przerywała swojego depresyjnego lamentu. - ...może nawet się zaprzyjaźnimy..? - Dodałam, nie będąc pewna, jak może się to skończyć i obawiając się reakcji Danielle. Założę się, że nie chciałaby, żeby taki jęczący duch zaczął jej się naprzykrzać. Niemniej jednak moje słowa zadziałały, bo zapłakana Marta przerwała swój płacz i zerknęła w naszą stronę:
- Naprawdę? - Wydawało mi się, że nawet w jej mimice zauważyłam nutkę szczęścia, ale dałam teraz pole do popisu puchonce.
the kind one
don't confuse my kindness for weakness
wiek
sława
krew
genetyka
zawód
Mierząca trochę poniżej 160 cm, o okrągłej buzi i dużych, ciemnoniebieskich oczach. Jej włosy sięgają za ramiona, są lekko kręcone o ładnym, ciemnobrązowym odcieniu - najczęściej spina je w taki sposób, by nie przeszkadzały jej w pracy, choć zdarza się i to nie rzadko), by były starannie ułożone; niezależnie od fryzury, we włosy ma wpiętą charakterystyczną, żółtą spinkę w kształcie motyla. Dani ubiera się raczej schudnie, w stonowane barwy, nie wyróżniając się w tej kwestii od reszty społeczeństwa czarodziejów. Mówi z silnym, brytyjskim akcentem. Jej uśmiech, wcześniej szeroki i beztroski, stał się delikatny oraz sporadyczny, a śmiech, głośny i zaraźliwy słychać znacznie rzadziej (najczęściej zarezerwowany jest dla bliskich jej sercu). Pachnie malinami i piwoniami, jednak jest to bardzo subtelny i delikatny zapach.

Danielle Longbottom
#7
31.03.2023, 13:23  ✶  

Od zawsze silnie empatyzowała z osobami, które z jakiegoś powodu w swoim życiu doznawały cierpienia. Nic dziwnego więc, że jej poirytowanie wcześniejszym zachowaniem Marty ulotniła się bezpowrotnie, ustępując współczuciu oraz... cienia zaintrygowania. Nie na co dzień spotykało się duchy nastolatków i to w miejscu, które uchodziło za jedno z najbezpieczniejszych na świecie.

Poczuła szturchnięcie przyjaciółki - posłała jej pytające, pełne niezrozumienia spojrzenie, dodatkowo wzruszając ramionami co oznaczać mogło jedynie "O co chodzi? Przecież mam rację!".
- Uh, niech Ci będzie. Przepraszam. - mruknęła cicho do Lestrange. Postanowiła nie poruszać ponownie tematu życia w toalecie oraz tego, że nic nie stoi na przeszkodzi, żeby zmienić miejsce urzędowania na umywalkę - wszak nic nie wskazywało, by umywalki okupywane były przez inne duchy.

Jeżeli pominąć aspekt życia w toalecie, historia Marty wydawała się naprawdę przygnębiająca. Jeżeli to, co mówiła Amanda było prawdą, zmarła nastolatka musiała w trakcie swojego życia był nieszczęśliwą osobą, a jej śmierć była tylko dopełnieniem jej cierpienia. Zachowanie Marty nie sugerowało jednak, by samodzielnie postanowiła zakończyć swój żywot.
- Nie, zdecydowanie. Nie rzucamy książkami w nikogo. Za to raz książkę rzucono we mnie... i to w dodatku z najwyżej półki w bibliotece, wyobrażasz to sobie? I nie zrobił tego uczeń, a Irytek. Wyobrażasz sobie? - zaczęła nawijać. Szybko uświadomiła sobie, że w taki sposób nie da rady ułaskawić ducha, a Amanda się na nią obrazi, bo bezpowrotnie stracą możliwość dowiedzenia się, co się wydarzyło. Odchrząknęła.

- Jestem Danielle, ale większość ludzi mówi na mnie Dani. A to Amanda...- lekkim ruchem dłoni wskazała na Krukonkę. - Może chcesz spotykać się częściej? Mogłybyśmy na przykład... zaszyć się gdzieś w bibliotece i wspólnie czytać książki, albo przygotowywać referat z eliksirów. - rzuciła pomysłem, posyłając duchowi lekki uśmiech. Marta zdawała się obserwować je z cieniem zainteresowania.
- Ja też trafiłam do Ravenclaw.- odezwała się, najwyraźniej dostrzegając Krukoński emblemat na szacie Amandy. - Kiedy otrzymałam list z Hogwartu, to było jak spełnienie marzeń. A potem...- urwała, przelatując nad ich głowami. -... potem poznałam tą okropną Olivię, która śmiała się ze mnie i moich okularów. Schowałam się tutaj w jednej z kabin, żeby nie widziała jak płaczę, a potem...



let everything happen to you
beauty and terror
just keep going
no feeling is final
Widmo
You never know how strong you are, until being strong is your only choice
wiek
sława
krew
genetyka
zawód
Amanda ma około 172 centymetry wzrostu. Włosy sięgają jej do łopatek i nie są zbyt gęste. Paznokcie są słabe i łamliwe. Dziewczyna wysławia się niezbyt szybko, ale bardzo wyraźnie. Lubi przemyśleć swoje odpowiedzi.

Amanda Lestrange
#8
22.04.2023, 22:38  ✶  
Z uśmiechem słuchałam, jak Dani próbuje ułaskawić ducha. Mimo że ten pomysł raczej nie spodobał jej się na tyle, żeby sama z siebie zaczęła integrację z duchem, ale prawdopodobnie robiła to dla mnie. Podniosło mnie to na duchu na tyle, że niemal zapomniałam już o niedawnej przykrej i stresującej sytuacji z wrednymi dziewczynami.
- Nienawidzę Irytka! Ciągle doprowadza mnie do płaczu, gdy znajduje mnie ukrytą gdzieś w szkolnych zakamarkach! Po jego docinkach zawsze mam ochotę się zabić, ale... przypominam sobie wtedy, że przecież i tak już nie żyję... - Z każdym słowem jej głos co raz to bardziej się załamywał. W sumie czego można było się spodziewać po tak młodej duszy, która nigdy nie dorośnie. Trzeba było ostrożnie dobierać przy niej słowa, a nawet momentami lepiej było ugryźć się w język i nie wspominać o kwestiach, które mogą wprowadzić Martę w histerię.
- Miło nam Cię poznać, Marto - Uśmiechnęłam się szczerze, zdając sobie sprawę, że w tym wszystkim zapomniałam o dobrych manierach. Na szczęście Danielle wzięła sprawy w swoje ręce i szybko nas przedstawiła martwej koleżance. - Jeśli byś chciała, to po lekcjach możemy spróbować cię odwiedzać. Dani jest o rok starsza ode mnie, ale wydaję mi się, że mogłybyśmy przychodzić tutaj się uczyć, może nawet dając tobie szansę na naukę czegoś nowego z naszych zajęć..? Rzadko kto tu bywa, jest spokojnie... Idealna atmosfera do nauki! - W głowie zwróciłam uwagę na brak biurka, który znacząco utrudniłby nam pisanie notatek. Do tego wszystkiego dochodził fakt, że Marta nie może czarować. Nie wiem, jakby zareagowała na widok mnie i Dani, kiedy uczymy się coraz to nowszych zaklęć.  Mimo że raczej nie wyobrażam sobie nauki w toalecie, to i tak wydaję mi się, że mogłabym się postarać co jakiś czas odwiedzić ducha uczennicy. Inni uczniowie oraz Irytek nie traktują jej z należytym szacunkiem, więc przydałaby jej się miła odskocznia w postaci mnie i może nawet Longbottom'ówny, jeżeli ta tylko chciałaby bliżej poznać ten pokręcony byt.
- To Olivia? Ona zrobiła Ci krzywdę w kabinie? - Spytałam, podążając za nią wzrokiem, gdy ta z jękami przelatywała nad naszą głową. Jedno zaklęcie za dużo, Marta straciła równowagę i rozbiła sobie głowę o zimną posadzkę, a nauczyciele nie zdołali jej pomóc, przez wahania wspomnianej prześladowczyni i jej paczki - taki obraz kreował mi się mimowolnie w głowie.
- Nie..! Usłyszałam głos... męski głos! Wyszłam z kabiny, bo chciałam wyrzucić intruza z damskiej toalety i ostatnie co po tym pamiętam, to para dziwnych, żółtych oczów... - Dziewczyna rozpłakała się już któryś raz z rzędu, a ja nie byłam pewna, co o tym wszystkim sądzić. Nie uważałam, że kłamie, bo przecież jest martwa i po co w ogóle miałaby to robić? Niekomfortowy dreszcz przeszedł mnie po plecach, gdy pomyślałam o mężczyźnie, który odebrał jej życie. To był nauczyciel? Może uczeń? Może to nie był człowiek? Żółta para oczu... jakiś likantrop? W mojej głowie kłębiło się coraz więcej teorii, ale postanowiłam zwrócić się szeptem do mojej towarzyszki, bo może ona wpadła na coś, co pomogłoby rozwiązać tę zagadkę:
- Co o tym myślisz?
the kind one
don't confuse my kindness for weakness
wiek
sława
krew
genetyka
zawód
Mierząca trochę poniżej 160 cm, o okrągłej buzi i dużych, ciemnoniebieskich oczach. Jej włosy sięgają za ramiona, są lekko kręcone o ładnym, ciemnobrązowym odcieniu - najczęściej spina je w taki sposób, by nie przeszkadzały jej w pracy, choć zdarza się i to nie rzadko), by były starannie ułożone; niezależnie od fryzury, we włosy ma wpiętą charakterystyczną, żółtą spinkę w kształcie motyla. Dani ubiera się raczej schudnie, w stonowane barwy, nie wyróżniając się w tej kwestii od reszty społeczeństwa czarodziejów. Mówi z silnym, brytyjskim akcentem. Jej uśmiech, wcześniej szeroki i beztroski, stał się delikatny oraz sporadyczny, a śmiech, głośny i zaraźliwy słychać znacznie rzadziej (najczęściej zarezerwowany jest dla bliskich jej sercu). Pachnie malinami i piwoniami, jednak jest to bardzo subtelny i delikatny zapach.

Danielle Longbottom
#9
07.05.2023, 00:10  ✶  

Gdyby to był inny duch, który bez skrupułów naśmiewał się z Amandy, Dani postąpiłaby inaczej. Najpewniej dalej rzucałaby wiązankę wymyślonych na poczekaniu przezwisk - niestety, jeżeli chodziło o duchy, było to jedyne, co działało (albo i nie, zależy jak na to spojrzeć), rękoczyny i miotanie zaklęciami nie wchodziło w grę. W przypadku Marty czuła... żal i coraz to bardziej narastające współczucie. Dziewczyna znalazła się w niewłaściwym miejscu w niewłaściwym czasie - straciła życie w pozornie najbezpieczniejszym miejscu, jakie istniało w świecie czarodziejskim. Nawet, jeżeli naraziła się komuś, czy był to powód do tak bestialskiego pozbawienia życia młodej dziewczyny? Czy pozbawienie kogokolwiek życia mogłoby zostać usprawiedliwione? Wierzyła, że nie.

Czyżby Irytek miał okazać się kluczem do znalezienia wspólnego języka z Martą? Dziewczyna zdawała się darzyć go tak gorącą sympatią, zupełnie jak większość uczniów, którym poltergeist bardzo lubił dokuczać i męczyć. Mówi się, że nic nie łączy tak, jak wspólny wróg... prawda?

W milczeniu wysłuchała słów Amandy. Nawet pokiwała energicznie głową, spoglądając to na Krukonkę, to na Martę.
- To jest idealny pomysł! Może uda nam się zaplanować jakiś plan, żeby przechytrzyć tego irytującego, działającego wszystkim na nerwy poltergeista! Jeżeli tylko chcesz, możemy Cię odwiedzać! Ewentualnie... ty możesz odwiedzać nas. Nie jesteś tu przecież uwiązan... - urwała. - To znaczy, jeżeli tylko masz ochotę, możesz towarzyszyć nam. W Wielkiej Sali, albo na dziedzińcu... a Irytkiem się nie przejmuj, to idiota. We trzy załatwimy go bez problemu - nawijała. Dobrym znakiem było to, że Marta nie wydawała już z siebie przeraźliwych, świdrujących umysł jęków - krążyła wysoko nad ich głowami, przyglądając się dwójce uczennic

- Amanda jest bardzo dobra w eliksiry i zielarstwo! - dodała szybko, spoglądając w stronę koleżanki. To akurat była prawda, zawsze z całego serca podziwiała to, jak uzdolniona w tych dziedzinach jest Krukonka. - Może znajdzie jakiś sposób, żeby odegrać się na Irytku... tak, żeby już na zawsze zostawił Cię w spokoju. Co ty na to? - o naiwności. Jeszcze nikomu nie udało się sprawić, by Irytek się po prostu odczepi.

Rozmowa zeszła na cięższe tory, a właściwie na clou całej dyskusji. To, w jaki sposób Marta straciła życie. Dani zmarszczyła lekko brwi. Męski głos? Żółte oczy?

- Pamiętasz, co do Ciebie mówił, Marto? - zapytała łagodnie. Jej pytanie sprawiło, że duch ponownie zawył głośnym, przeraźliwym jękiem, który rozbrzmiał w całym pomieszczeniu. Nieświadomie wzdrygnęła się.

- Nie wiem! Skąd mam wiedzieć, skoro mówił w obcym języku, którego nie znam?! - krzyknęła, wyraźnie rozdrażniona poruszonym tematem. Podczas, gdy ta szybowała tuż przy suficie, Longbottom zerknęła w stronę przyjaciółki. Wyglądało na to, że Lestrange była równie pogubiona w wyjaśnieniach, jakie zaserwowała im Marta.

- Nie wiem, to wszystko jakieś podejrzane jest. Może to jakieś magiczne stworzenie? Znasz, jakieś magiczne zwierzę, które mówi w dziwnym języku? - zapytała szeptem. - Ale... co robiłoby w łazience? Ewidentnie czając się, żeby skrzywdzić Martę? Nie wierzę w przypadku, Amando - mruknęła cicho, nie chcąc dodatkowo prowokować i denerwować rozjuszonego już ducha. - W jaki sposób tłumaczyła się wtedy szkoła? Czy ten, kto skrzywdził Martę został sprawiedliwie osądzony? Poniósł karę za to, co robił? - i czy w ogóle udało im się dojść do tego, kto to zrobił?
Tak wiele pytań, tak mało odpowiedzi. Marta szybowała nad ich głowami, pojękując w wyraźnym żalu. Dani westchnęła i unosząc głowę, powiodła za nią wzrokiem. Biedna dziewczyna. Współczuła jej z całego serca i choć chciała, nie miała zielonego pojęcia, w jaki sposób mogłaby jej pomóc, poza kilkoma miłymi słowami i zaoferowaniem własnego jak i Amandy czasu.



let everything happen to you
beauty and terror
just keep going
no feeling is final
Widmo
You never know how strong you are, until being strong is your only choice
wiek
sława
krew
genetyka
zawód
Amanda ma około 172 centymetry wzrostu. Włosy sięgają jej do łopatek i nie są zbyt gęste. Paznokcie są słabe i łamliwe. Dziewczyna wysławia się niezbyt szybko, ale bardzo wyraźnie. Lubi przemyśleć swoje odpowiedzi.

Amanda Lestrange
#10
11.05.2023, 23:55  ✶  
Z dużym przejęciem słuchałam w półprzezroczystej dziewczyny. Czułam, że jesteśmy sobie bliskie. Spotkały nas podobne sytuacje w naszym krótkim życiu. Jednak ja ją już chyba dawno prześcignęłam. Po jej twarzy mogę łatwo stwierdzić, że raczej jest i będzie ode mnie młodsza. Może wcześniej wspomniane spotkania nie były jednak dobrym pomysłem. Będzie świadkiem naszego dorastania, gdy ona będzie ciągle w tym samym miejscu. Już teraz jest bardzo niestabilna, jakby zareagowała na to? Czy jako duch czuje upływ czasu?
- Właściwie mogłybyśmy nawet w trójkę poknuć coś przeciwko niemu! Irytek ostatnio, gdy byłam w bibliotece, zrzucił mi książkę prosto na czubek głowy... Chętnie bym mu się za to odpłaciła! - Zaśmiałam się ciepło, słysząc, że Danielle nie miałaby problemu, żeby spotykać się z Martą. Miło było patrzeć, jak zaangażowała się w tą sytuację, mimo że na początku podchodziła do tego wszystkiego sceptycznie, a nawet wydaje mi się, że niechętnie.
Mimo wcześniejszej atmosfery odważę się nawet na stwierdzenie, że niedepresyjnej, co przy tejże Zjawie musiało być niezłym wyczynem, zrobiło się teraz przerażająco. Śmierć uczennicy, jakiś dziwny stwór, teorii było za dużo, a martwa nic nie pamiętała.
- Może likantrop? Oni nie mają żółtych ślepi po przemianie? Jakiś uczeń zapomniał napić się tojadu przed pełnią, schował się niefortunnie w tej łazience i oberwała? Sama nie wiem... Ale z drugiej strony jest jeszcze ten męski głos... - Westchnęłam ciężko, wykorzystując moment, w którym to duch zajęty był lamentowaniem wniebogłosy i zdawała się nie słuchać naszych szeptów.
- Gdyby był ktoś skazany, to raczej powinnyśmy o tym usłyszeć. Na zajęciach z historii magii nigdy o tym nie wspomnieli, więc wątpię... jak można coś takiego tuszować i rzucać w niepamięć? - Pokręciłam teraz zrezygnowana głową. - Marta zasługuje na to, żeby świat się o niej dowiedział i o tym, co jej się przytrafiło - Dodałam na koniec z determinacją. To nie było fair, zamietli jej historię pod dywan, jakby nigdy nie istniała, a zginęła w miejscu, które miało być jej domem. Powinna żyć tu ze spokojem i poczuciem bezpieczeństwa, a teraz nawet po śmierci nie jest w stanie zaznać spokoju. Miałam tylko nadzieję, że kiedyś uda jej się zaznać sprawiedliwości, bo dopóki ona nawiedza tę szkołę, a jej oprawca stąpa po tym świecie, jest na to szansa.
- Chyba powinnyśmy już iść, nic więcej od niej nie wyciągniemy - Patrzyłam tylko jak ta w istnej histerii lata po suficie, żeby na koniec zanurzyć się w jednej z toalet i schować się w rurach. Woda z impetem wystrzeliła do góry, niemal nas ochlapując.
Wyszłyśmy zaraz potem, kierując się w tylko nam znanym kierunku.

Koniec sesji
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości
Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Amanda Lestrange (1977), Danielle Longbottom (2012)




  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Przydatne linki
Kolejeczka
Tryb normalny
Tryb drzewa