• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Greater London Aleja horyzontalna v
« Wstecz 1 … 7 8 9 10 11 Dalej »
[22.06.1972, wieczór] Rysa na szkle | Rodolphus, Nicholas

[22.06.1972, wieczór] Rysa na szkle | Rodolphus, Nicholas
Syn koleżanki twojej starej
We don't have to talk, We don't have to dance, We don't have to smile, We don't have to make friends
wiek
22
sława
IV
krew
czysta
genetyka
—
zawód
Niewymowny
Ma czarne jak smoła włosy, zwykle zaczesane do tyłu, i nienaturalnie jasnoszare, przenikliwe oczy. Wyróżnia go blada cera i uprzejmy uśmiech błąkający się na ustach, który jednak nigdy nie ma odzwierciedlenia w oczach, oraz wysoki wzrost (190 cm). Jest zawsze porządnie ubrany w ciuchy z najlepszego materiału - nieważne gdzie aktualnie się znajduje i co robi. Na palcu serdecznym prawej ręki nosi duży sygnet z głową węża.

Rodolphus Lestrange
#21
16.02.2024, 22:17  ✶ (Ten post był ostatnio modyfikowany: 17.02.2024, 20:07 przez Rodolphus Lestrange.)  
Tylko koszula... Niby tak, a niby nie do końca. Jeżeli miało się tak poukładane życie jak Lestrange, to każda zmienna była czymś, co zaburzało pewien porządek i powodowała nieprzyjemne uczucie swędzenia w mózgu. Dyskomfort, którego nie lubił w takim wydaniu. Nie odpowiedział na tę koszulę, ale nie potrafił ugryźć się w język na łóżko.
- Jestem porządnym czarodziejem, Nicholasie. Najpierw kolacja przy świecach - czy gdyby nie pił alkoholu, to czy by rzucił tak szczeniacką odzywką? Najpewniej nie, ale jako że za nim były dwie szklanki mocnego alkoholu... Zaraz jednak spoważniał, bo eliksiry to nie było coś, czym ludzie wymieniali się jak dropsami. Zanotował sobie w pamięci, że również Travers cierpi na problem z bezsennością. To było coś, co go poniekąd fascynowało - bo istniało kilka rodzajów bezsenności. Jego bezsenność była spowodowana nie koszmarami, które miał zamiast snów, lecz samym problemem z zaśnięciem. Jego mózg pracował na wysokich obrotach, a stres powodował, że ciężko mu było się całkowicie wyciszyć przed snem. Mógłby oczywiście próbować, ale po co skoro istniały prostsze sposoby? Podziękował mu skinieniem głowy, ostrożnie odbierając fiolkę i nie przejmując się nadto tym, że na chwilę ich palce się zetknęły. Nie był dziewczyną, by teraz powłóczyć za nim maślanym wzrokiem, bo ośmielił się go dotknąć. No i nie miał piętnastu lat. - Nie będę eksperymentował, najwyżej odbiorę dzień wolny.
Kłamał, co było chyba dość oczywiste w kontekście brania wolnego. Ostatni dzień wolny, który miał, skończył się bieganiem po zaułkach z Chesterem Rookwoodem, niezbyt dobrze to wspominał. Wolał już być niewyspanym w pracy, niż mieć powtórkę z rozrywki.

Wbrew pozorom eliksir Nicholasa wystarczył - wbrew temu, czego obawiał się Rodolphus, poczuł słodkie zmęczenie, spotęgowane alkoholem połączonym z eliksirem. W zasadzie to nie powinno się ich łączyć, nawet w tak niewielkich dawkach, bo alkohol potęgował działanie eliksiru i czasem mogło to być niebezpieczne. Właśnie między innymi z tego względu, że działał odrobinę mocniej, rozluźniał i jeżeli się przesadziło: mogło się zasnąć na siedząco. To jednak Rodolphusowi nie groziło, chociaż być może gdyby wybrał tej nocy łóżko, miałby problem by do niego dotrzeć o własnych siłach. Zachował jednak na tyle przytomności umysłu, by eliksir wypić po przygotowaniu się do snu, wystarczyło po krótkiej rozmowie dać znać i zrobić kilka kroków, by móc osunąć się w ciemność bez snów. Jak zawsze.

(...)

Lestrange był typem człowieka, który wstawał wcześnie. Nie zrywał się skoro świt, ale jego wewnętrzny zegar zrywał go dość wcześnie nawet w dni wolne. Mógł na spokojnie skorzystać z łazienki i ubrać się w czyste, choć nie tak dopasowane ubrania, jak jego własne. Westchnął, korzystając z okazji że był sam za zamkniętymi drzwiami, i zamaskował znak. Nikt pewnie nie zauważy różnicy, w końcu z Nicholasem byli chyba identycznego wzrostu i podobnej postury, ale... To nie było jego ubranie, cały dzień spędzi z myślą o tym. Gdy wyszedł, złożył pościel odruchowo, krzywiąc się na każde zagniecenie, ale nie zdążył nic więcej zrobić, bo Nicholas wszedł do salonu. Z listem.
- Szybko poszło - skomentował, odbierając kopertę. To nie był jednak list od tej, o której myślał. Na twarzy mężczyzny odbiło się zaskoczenie. Czego Robert od niego chciał? I to akurat w takiej chwili. Z zainteresowaniem otworzył kopertę i przeleciał wzrokiem po starannych literach. Chimera, wieczorem... To było niepokojące, Mulciber nigdy nie spotykał się z nim w publicznych miejscach. W zasadzie to Rodolphus myślał, że Robert unikał publicznych miejsc z jakiegoś powodu. Otrzymanie więc polecenia stawienia się w restauracji było dla niego zaskoczeniem, którego nie potrafił ukryć. Ostrożnie włożył list z powrotem do koperty, a tę złożył na pół i schował do kieszeni. Usiadł przy stole, podczas gdy Nicholas był w kuchni, i w zamyśleniu spojrzał za okno. Kolejna rzecz, która będzie go dzisiaj gnieść przez cały dzień. - Po pracy muszę na chwilę wyjść. Nie potrwa to długo. Raczej.
Powiedział, sam nie wiedząc czemu czując się w obowiązku by chociaż odrobinę wtajemniczyć Traversa w swoje plany. W końcu nie był u siebie, był gościem i w złym tonie było wchodzenie tu i wychodzenie jak do siebie.
Niewymowny
Jeśli mnie nie lubisz, to twój problem, a nie mój.
wiek
35
sława
III
krew
czysta
genetyka
—
zawód
Niewymowny - Departament Tajemnic / Komnata Śmierci
Wysoki blondyn, mierzący 194 cm wzrostu. Jego niebieskie oczy przejawiają najczęściej chłód, odwagę, opanowanie, tajemniczość. Nie łatwo odczytać jego zamierzenia i jakie może mieć intencje względem osób drugich.

Nicholas Travers
#22
16.02.2024, 23:00  ✶  

Pod własną marynarką, może nikt nie zobaczy różnicy. Zawsze odzież można było trochę poprawić zaklęciami transmutującymi. Przynajmniej na jakichś spotkaniach, nie będzie źle wyglądał.

- Nie ma problemu. Mogę to załatwić.
Odpowiedział w sumie zgodnie z prawdą. Nie łapiąc w ogóle, że to mogło brzmieć jako żart. Wspomniał już raz o tym wcześniej, kiedy kolega nawiązał go wspólnie dzielącego z nim gustu, co do wyglądu mieszkania. Nigdy nie żartuję. Więc i na żartach się nie znał. Po pierwsze, Nicholas na żartach się nie znał. Po drugie, mogło to także Rodolphusowi dać do myślenia, dlatego Travers nadal nie jest w jakimś związku. Rodzina nie naciska. Skupia się tylko na karierze. Może złudzenie, a może to do czegoś się odnosi?

Nicholas nie okazywał po sobie jakiejkolwiek reakcji, na zetknięcie się ich dłoni razem, czy to przez muśnięcie palców, podczas wręczania mu flakonika z eliksirem na bezsenność. Choć na moment spojrzał mu dość blisko w oczy, tajemniczo. ”Jest porządnym czarodziejem…” – wspomniał sobie jego słowa w głowie. Nic więcej nie zrobił.

- Zobaczymy rano.
Jakoś nie wierzył, że Rodolphus weźmie dzień wolny, skoro już wcześniej odmówił takiej propozycji. Nicholas zapewnił, że mógłby go usprawiedliwić.

Odpowiedzi udzielił w drodze do swojej sypialni. W jakim stanie psychicznym będzie jego kolega.
Travers zasnął po spożyciu eliksiru. Nie chciał przemęczać się z próbami zaśnięcia i kręcenia się na lewo i prawo. U niego problem z zaśnięciem też nie był spowodowany koszmarami. A bardziej organizmem. Czy wielu naukowców się z tym zmaga?


23 czerwca


”Szybko poszło?” Nicholas nic nie powiedział, kiedy podawał mu list. Sugerując spojrzeniem, że to raczej nie od jego Belli. Gdyby nie znajomy charakter pisma odbiorcy, wtedy mógłby stwierdzić, że to od jego narzeczonej. Dał mu trochę chwili dla siebie, aby zapoznał z treścią i postanowił przygotować dla nich kawę, herbatę i jakieś śniadanie. Zwyczajne kanapki. Później w pracy pewnie i tak sobie coś pozamawiają albo w bufecie Ministerstwa coś zjedzą.

Robert najwidoczniej miał jakąś osobistą sprawę do Rodolphusa, skoro już z rana do niego pisze. Czy mogło chodzić o tej ich badania? Nie miał pojęcia. To pierwsze co przyszło mu na myśl i o czym wiedział. Został wtajemniczony, po części. Nie znał głębiej sprawy, jak na razie.

Stawiając talerz z kanapkami a potem dwa czyste dla nich. Pozabierał szklanki i butelkę alkoholu z wczoraj. Wtem Lestrange oznajmił, że będzie musiał dzisiaj po pracy wyjść.
- To coś pilnego, że dzisiaj? Wiem, że to od Roberta. Poznaję jego charakter pisma.
Zapytał i wyjaśnił. W razie, gdyby Rodolphus myślał, że mu do koperty zaglądał. Była nienaruszona. Nicholas nie miał powodu wtrącać się w sprawy między tą dwójką. Znał swoją granicę wiedzy.
Syn koleżanki twojej starej
We don't have to talk, We don't have to dance, We don't have to smile, We don't have to make friends
wiek
22
sława
IV
krew
czysta
genetyka
—
zawód
Niewymowny
Ma czarne jak smoła włosy, zwykle zaczesane do tyłu, i nienaturalnie jasnoszare, przenikliwe oczy. Wyróżnia go blada cera i uprzejmy uśmiech błąkający się na ustach, który jednak nigdy nie ma odzwierciedlenia w oczach, oraz wysoki wzrost (190 cm). Jest zawsze porządnie ubrany w ciuchy z najlepszego materiału - nieważne gdzie aktualnie się znajduje i co robi. Na palcu serdecznym prawej ręki nosi duży sygnet z głową węża.

Rodolphus Lestrange
#23
16.02.2024, 23:18  ✶  
Czy jego odpowiedź dała mu do myślenia, czy nie - nie dał po sobie tego poznać. To były przemyślenia, które postanowił zostawić sobie na rano. Lecz gdy rano nadeszło, sprawy skomplikowały się jeszcze bardziej. Od kilku dni miał wrażenie, że żyje w jakiejś innej rzeczywistości, że wkroczył do innej czasoprzestrzeni i żyje w jakiejś symulacji. Niespodziewany list od Roberta tylko go utwierdzał w tym przekonaniu. Czy pogrążał się w szaleństwie? Tak szybko? Przecież potrzeba było lat, by umysł Niewymownego przestał działać tak, jak powinien.
- Nie mam pojęcia, jak zwykle nie zdradził szczegółów - odpowiedział zgodnie z prawdą, lekko wzruszając ramionami. To akurat nie było nietypowe, Robert rzadko kiedy informował o co chodzi: a przynajmniej nie listownie. Był ostrożny i nie miał się czemu dziwić, sam wolał pisać o "pewnych sprawach" czy "spotkaniach", zamiast pisać wprost, ryzykując że list wpadnie w niepowołane ręce. Wątpił jednak, by to była sprawa osobista: on i Robert nie mieli relacji, w której pozwalaliby sobie na osobiste wycieczki czy zwierzenia. Nie tego od niego potrzebował, ich relacja była czysto zawodowa, naukowa. - Ale skoro chce się spotkać dzisiaj, to zakładam, że jest pilna.
Nie miał powodów, by myśleć inaczej. Z reguły ustalali spotkania w pewnym odstępie czasu. Tak też było tym razem, przecież mieli spotkać się pod koniec miesiąca. Spinki, które zostawił w mieszkaniu, spoczywały bezpiecznie na dnie szuflady, owinięte w woreczek, by przypadkiem ich nie dotknąć. A więc o co mogło chodzić? Rodolphus westchnął cicho, obserwując Nicholasa. W jego wyuczonych ruchach było coś, co sprowadzało na ziemię i pozwalało zebrać myśli. Zebranie butelki i szklanek, postawienie talerza z kanapkami, potem dwóch czystych. Podanie herbaty. Skąd wiedział, że nie pije kawy? Mówił mu to kiedyś? A może sam się domyślił, że Lestrange stroni od jakichkolwiek używek? Czy może to było to lekkie skrzywienie się przy biurku, gdy wtedy prosił go o dokumentację w Ministerstwie? Czy Nicholas aż tak zapamiętywał szczegóły? Doprawdy, ludzki umysł był pełen niespodzianek. Między innymi dlatego zdecydował się poświęcić życie na badanie go. Szło to niezwykle powoli, ze względu na pewne komplikacje oraz delikatność tych badań a także nie do końca zrozumiałe dla niego podejście Ministerstwa, lecz nie planował się wychylać. Przynajmniej nie teraz. Robił to, co do niego należało. W przeciwieństwie do Nicholasa nie starał się o awans. W zasadzie jeżeli Ministerstwo się nie zmieni, to nie był pewny, czy nie zrezygnuje. Ale od tego kroku dzieliło go kilka, jeśli nie kilkanaście lat. Naprawdę wierzył w to, że ich badania przyniosą zmianę i powiew świeżości dla przyszłych pokoleń. Że zmienią świat.
- Nie kłopocz się kolacją, przyniosę coś. Przynajmniej w ten sposób zmażę niesmak, który pozostawiłem wczoraj tą niespodziewaną wizytą - mruknął, zanim przełożył kanapkę na talerz. Nie było mu wstyd i to było widać: po prostu konwenanse wymagały tego, by w jakiś sposób się mu odwdzięczył za to, że wpadł do jego mieszkania bez zapowiedzi i jeszcze bezczelnie został na śniadanie. I kilka następnych.
Niewymowny
Jeśli mnie nie lubisz, to twój problem, a nie mój.
wiek
35
sława
III
krew
czysta
genetyka
—
zawód
Niewymowny - Departament Tajemnic / Komnata Śmierci
Wysoki blondyn, mierzący 194 cm wzrostu. Jego niebieskie oczy przejawiają najczęściej chłód, odwagę, opanowanie, tajemniczość. Nie łatwo odczytać jego zamierzenia i jakie może mieć intencje względem osób drugich.

Nicholas Travers
#24
17.02.2024, 00:19  ✶  

Gdyby Nicholas dostał taki list, takiej treści, że Robert chce się z nim spotkać w miejscu publicznym, bardzo możliwe, że również Travers byłby zaskoczony i zastanawiał, czy z nim jest wszystko dobrze. Nie wychylał się, nie pokazywał za bardzo w miejscach publicznych. Zaskoczenie okazane na twarzy Lestrange’a, zastanowiło, co takiego od niego chce Robert. Czy było to coś, dziwnego? Trudnego do zinterpretowania? O ile sam wiedział, Mulciber nie pisał nigdy o szczegółach. Unikał ich i pisał co najwyżej hasłami lub prośby o spotkania, wskazując gdzie. Tak i teraz, kiedy Rodolphus udzielił odpowiedzi, nie było to niczym nowym.

- Czyli po staremu.
Stwierdził Nicholas, niejako pewnym będąc, że miejscem spotkania tej dwójki może być albo sklep Mulcibera, albo kamienica. Chyba, że mieli jakieś inne swoje miejsce. Bo gdzie by indziej omawiali interesy? Jak coś było pilnego?

Gdy woda się zagotowała, Nicholas zalał dwa kubki. Miał bardzo dobrą pamięć, zapamiętując reakcję kolegi na kawę w swoim biurze, kiedy przychodził po dokumenty. Nie tak dawno to było, więc nie sposób zapomnieć.

Postawił herbatę przy Rodolphusie, zaś kawę przy swoim miejscu. Kanapki były w większości wegetariańskie z produktami nie tylko warzywnymi ale i białkowymi, pozbawionymi bardziej laktozy. Niestety w przeciwieństwie do Rodolphusa, Nicholas musiał mieć nieco inną dietę.

- Miałem właśnie pytać, czy czekać z kolacją.
Odparł z lekkim uśmiechem. ”Więc trzeba ogarnąć świece…” – pomyślał i wiedział gdzie pójdzie. Obaj co prawda nie wiedzieli ile zajdzie spotkanie Rodolphusa z Robertem. Na dzisiaj Nicholas nie miał żadnych planów. O ile też i jego nikt nie będzie gdziekolwiek wzywał.
- Jakbyś chciał mu odpisać, to moja sowa jest w pokoju obok łazienki.
Zaznaczył gdyby kolega nad tym się zastanawiał. Czasu jeszcze trochę mieli, to by zdążył odesłać wiadomość. Nicholas jakoś nie przejmował się faktem, jakie mogłoby wywołać zaskoczenie u Mulcibera, jaka sowa dostarcza mu zwrotną wiadomość. A może nie zwróciłby na to uwagi?
Syn koleżanki twojej starej
We don't have to talk, We don't have to dance, We don't have to smile, We don't have to make friends
wiek
22
sława
IV
krew
czysta
genetyka
—
zawód
Niewymowny
Ma czarne jak smoła włosy, zwykle zaczesane do tyłu, i nienaturalnie jasnoszare, przenikliwe oczy. Wyróżnia go blada cera i uprzejmy uśmiech błąkający się na ustach, który jednak nigdy nie ma odzwierciedlenia w oczach, oraz wysoki wzrost (190 cm). Jest zawsze porządnie ubrany w ciuchy z najlepszego materiału - nieważne gdzie aktualnie się znajduje i co robi. Na palcu serdecznym prawej ręki nosi duży sygnet z głową węża.

Rodolphus Lestrange
#25
17.02.2024, 22:47  ✶  
Czyli po staremu. Na te słowa Rodolphus się lekko uśmiechnął. Mimo że nie mógł wtajemniczać Nicholasa w pewne sprawy, to jednak takie komentarze były w jakiś sposób wyzwalające. Na pewno lepsze od tego, że Mulciber pociągnie go na dno i zszarga jego reputację. Rodolphus dokończył kanapkę, zapamiętując pewne niuanse, które zaobserwował. Wegetariańskie, bez laktozy, ale dobrze zbilansowane. Nicholas nie jadł mięsa? Robert chyba też go nie jadał. Albo nie miał ochoty? Nie znał jego upodobań kulinarnych ale chociażby taka Black odrzucała mięso od niedawna, nie byłoby to dla niego nic dziwnego. Coraz więcej czarodziejów rezygnowało z wszystkożernej diety, chociaż nie każdy potrafił zastąpić niezbędne składniki. Niektórzy odrzucali mięso i uważali, że robią dobrze - póki nie lądowali z anemią w szpitalu lub nie mdleli na korytarzu.
- Nie, nie ma potrzeby. Wie, że się zjawię - odpowiedział, dając jednocześnie do zrozumienia, że jeżeli Robert chciał się z nim spotkać, to nie musiał nawet prosić czy czekać na odpowiedź. Rodolphus po prostu na spotkanie się zjawiał. Czy tak samo było w przypadku relacji Nicholasa i Roberta? Nie wiedział, być może Robert bardziej szanował granice i czas Nicholasa. Nie zdziwiłoby go to, ale ani nie narzekał, ani nie uważał, że to coś złego. W relacji, która ich łączyła, nie było czasu na przekładanie spotkań. Zwłaszcza w tak burzliwym dla nich okresie. Jedyną sytuacją, w której postanowiłby odpisać Robertowi, byłaby taka, gdyby nie mógł się zjawić ze względu na zobowiązania zawodowe lub rodzinne, z czego tych ostatnich praktycznie nie miał. - Napisz mi swoje preferencje, zajdę do Twojego biura w przerwie.
Powiedział, dopijając herbatę. Przed spotkaniem z Robertem będzie musiał zajść do swojego mieszkania. Sprawdzić jak mają się sprawy, przenieść kilka rzeczy tam, gdzie nikt ich nie znajdzie. Powinien je też odpowiednio zabezpieczyć, tak na wszelki wypadek.
- Muszę być dzisiaj wcześniej, jeśli chcę zdążyć. Wyjdę wcześniej - powiedział, wstając z krzesła. Odruchowo zebrał naczynia ze stołu. Działał machinalnie, tak jak u siebie. Posiłek, zmycie, zebranie rzeczy i wyjście. Z niektórymi odruchami nie potrafił lub nie chciał walczyć. Jego rodzina miała skrzaty domowe, ale po prawdzie to nieczęsto bywały u niego w mieszkaniu - z różnych powodów. Głównie jednak dlatego, że były potrzebne w posiadłości, chociaż jeśli nadarzała się okazja, to po prostu je wzywał. Nie chciał jednak żadnego stworzenia, plączącego mu się pod nogami. Obojętnie czy to był skrzat, czy kot czy inne zwierzę.

Rodolphus opuścił mieszkanie Nicholasa, samotnie lub jeśli Travers też chciał wyjść, razem. Mieszkali na tej samej ulicy, pracowali w tym samym Departamencie - nie raz i nie dwa zdarzało im się przychodzić w tym samym czasie. Nikogo to nie zdziwi. Być może tylko ktoś uniesie brwi, gdy tuż przed wyjściem Lestrange zajrzy do Nicholasa i odbierze karteczkę, ale nikt mu nie udowodni, że to nie było związane z pracą. I zapewne nikt się tym interesować nie będzie.

Koniec sesji
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości
Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Nicholas Travers (5554), Rodolphus Lestrange (7018)


Strony (3): « Wstecz 1 2 3


  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Przydatne linki
Kolejeczka
Tryb normalny
Tryb drzewa