04.10.2023, 16:18 ✶
- Kpię, Ginny - powiedział Cathal, niemal łagodnie, wypuszczając kłąb dymu. Nie palił dziś jeszcze, wypił tylko jedną kawę i tytoń pomagał uporządkować myśli i nie irytować się na cały świat.
- Mężczyźni zawsze mają fioła na punkcie głupot. Podbój Francji, wielkość członka, władza nad światem, oczyszczenie świata z jakiejś grupy albo wielkie, magiczne kamienie, na przykład - skomentowała Nell marudnie, po czym zastukała w filar palcem i wreszcie wycofała się, by stanąć u boku Shafiqa. Przypatrywała się kamieniowi jakby z pewną niechęcią w jasnych oczach, której źródeł dało się tylko domyślać. Bo przecież była historyczką jak oni, więc na pewno zdawała sobie sprawę z tego, jaką wartość prezentowały dla magicznych archeologów.
- Nie sądzę - powiedział Cal, kiedy Ginerwa wspomniała o tym, że niektórzy mogli usłuchać Cassandry. Myślał o murach, okrążających wioskę ino tym, co Leta wspomniała odnośnie szczątków w podziemiach. - Coraz bardziej skłaniam się ku teorii, że nie tylko te mury miały zatrzymać przybyszów z zewnątrz, ale też istniały, by nie pozwolić nikomu wyjść.
Nell zadarła głowę, spoglądając na niego. Otworzyła usta, jakby chciała o coś spytać, ale ostatecznie się na to nie zdecydowała. Zamiast tego zwróciła wzrok ku drugiej kobiecie.
- Zaczynają kwitnąć w połowie sierpnia i kończą tak w październiku.
- W takim razie mamy jeszcze czas do tej potencjalnej zagłady - podsumował Cathal po prostu. Rzucił papierosa na ziemię i dokładnie wdeptał go w ziemię, by nie wywołać pożaru. - Wracajmy. Mamy sporo do zrobienia.
Ostatnie odkrycia - to Lety, ostrzeżenie Cassandry, znalezisko Pandory i wywołanie Jamila - to były tylko okruchy wiedzy. Poszli drogami na skróty, ale w tej chwili nie mogli szukać tylko prostych ścieżek. Czekało ich wiele pracy.
Po raz ostatni spojrzał na filar. Na słońce i księżyc, wyrysowane w kamieniu.
I skierował się z powrotem ku obozowi.
- Mężczyźni zawsze mają fioła na punkcie głupot. Podbój Francji, wielkość członka, władza nad światem, oczyszczenie świata z jakiejś grupy albo wielkie, magiczne kamienie, na przykład - skomentowała Nell marudnie, po czym zastukała w filar palcem i wreszcie wycofała się, by stanąć u boku Shafiqa. Przypatrywała się kamieniowi jakby z pewną niechęcią w jasnych oczach, której źródeł dało się tylko domyślać. Bo przecież była historyczką jak oni, więc na pewno zdawała sobie sprawę z tego, jaką wartość prezentowały dla magicznych archeologów.
- Nie sądzę - powiedział Cal, kiedy Ginerwa wspomniała o tym, że niektórzy mogli usłuchać Cassandry. Myślał o murach, okrążających wioskę ino tym, co Leta wspomniała odnośnie szczątków w podziemiach. - Coraz bardziej skłaniam się ku teorii, że nie tylko te mury miały zatrzymać przybyszów z zewnątrz, ale też istniały, by nie pozwolić nikomu wyjść.
Nell zadarła głowę, spoglądając na niego. Otworzyła usta, jakby chciała o coś spytać, ale ostatecznie się na to nie zdecydowała. Zamiast tego zwróciła wzrok ku drugiej kobiecie.
- Zaczynają kwitnąć w połowie sierpnia i kończą tak w październiku.
- W takim razie mamy jeszcze czas do tej potencjalnej zagłady - podsumował Cathal po prostu. Rzucił papierosa na ziemię i dokładnie wdeptał go w ziemię, by nie wywołać pożaru. - Wracajmy. Mamy sporo do zrobienia.
Ostatnie odkrycia - to Lety, ostrzeżenie Cassandry, znalezisko Pandory i wywołanie Jamila - to były tylko okruchy wiedzy. Poszli drogami na skróty, ale w tej chwili nie mogli szukać tylko prostych ścieżek. Czekało ich wiele pracy.
Po raz ostatni spojrzał na filar. Na słońce i księżyc, wyrysowane w kamieniu.
I skierował się z powrotem ku obozowi.
Koniec sesji