-Gdybyś przeżył to na własnej skórze, wcale byś tak nie mówił- podsumował, przywołując w pamięci kilka swoich starć ze starszakami lub nawet swoimi rówieśnikami, którzy wcześniej znaleźli w szkolnej bibliotece kilka inkantacji, których nie zawahali się przetestować na swoim przeciwniku.
Choć może faktycznie miało to również swoje dobre strony? Nikolai pomyślał o tym chwilę, ale coraz więcej nieprzyjemnych wspomnień zaczęło go irytować, więc porzucił tę myśl na kolejną bezsenną noc. Albo najlepiej nigdy.
Zaproponował oddanie lalki, jeżeli lalka wciąż będzie mogła rzucać tę śmieszną klątwę, ponieważ widział, że chłopakowi się to podobało. Ten nienaturalny kolor skóry. Sposób, w jaki te kolory zmieniały się i kształtowały przy dotyku. W pewien sposób przypominał Nikolaiowi jego młodsze rodzeństwo, Grigorija i Galinę, gdy dostali swoje wymarzone prezenty. No może chłopak nie okazywał takiego entuzjazmu, ale miło było od czasu do czasu zrobić coś miłego dla drugiego człowieka, nie oczekując nic w zamian, a przecież zrobić żart bratu mógł w inny sposób. W Anglii z pewnością bez trudu znajdzie coś, co mogłoby zastąpić tę ciekawą lalkę. Najpierw musiał się jednak upewnić, że ów prezent chłopakowi nie zrobi krzywdy.
Kiwnął lekko głową, gdy chłopak przesunął się na chodniku, i naciągnął na głowę kaptur. Mimo miłej rozmowy zaczynały go już drażnić dziwne spojrzenia przechodzących obok nich ludzi. Widział nawet kilkoro dzieci, wskazujących na niego palcem.
-Do svidaniya - powiedział i zostawił chłopaka samego, z jego własnym celem, szybkim krokiem idąc ku wyjściu z targowiska.
Trzeba było w końcu iść do szpitala.