• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Anglia Inne części Anglii v
« Wstecz 1 2 3 4 5 6 Dalej »
[05.08.72] Czarne wesele | Prababciu czy to ty?

[05.08.72] Czarne wesele | Prababciu czy to ty?
ova duša nema ton
zabierz mnie tam,
gdzie głos obowiązku
a kompletny brak serca
wiek
sława
krew
genetyka
zawód
Unosi się za nią zapach palonej mięty, jaśminowca i mchu. Do jej wzrostu (165) kilka centymetrów dodaje kaskada długich, puchatych, brązowych loków, odstających kompletnie nieokiełznanie. Błękitne oczy albo nie patrzą na Ciebie wcale, albo wgapiają się z nadzwyczajną intensywnością. Rysy twarzy jakby wyrwane z portretu średniowiecznej piękności, dzisiaj jednak ten duży nos i cofnięta szczęka nie wywołują nadmiernych zachwytów. Nosi spódnice we wzory niespotykane nigdzie indziej.

Jagoda Brodzki
#1
31.05.2024, 15:37  ✶ (Ten post był ostatnio modyfikowany: 23.01.2025, 23:59 przez Król Likaon.)  
adnotacja moderatora
Rozliczono - Atreus Bulstrode - osiągnięcie Badacz Tajemnic I

05.08.72


Czarne Wesele


wydarzenia późniejsze


Wszyscy zdążyli wypić już kilka lampek musującego wina jagodowego, niektórzy trochę senni, niektórzy wręcz za mocno pobudzeni. Alkohol był magiczny, słodki, całkiem smaczny, choć osobiście wolała cierpkie smaki. Takie jak niemal niedojrzałe owoce, porzeczki, agrest, porzeczkowe wino było jej ulubionym. Ten alkohol był też zdradliwy, można było pić go jak sok, a ona była przyzwyczajona, że za alkoholem kryje się skrzywiona twarz, zapach spirytusu w nosie i całuski na policzkach od wujów. Trochę ciarki jej przeszły po plecach na samą myśl. Na salony wkradł się pewien chaos i Jagoda podziwiała go przez jakiś czas z bezpiecznej odległości, popijając szampana raz za razem, ale bez większych efektów wpływających na jej głowę.
Wyszła na zewnątrz tylko na chwilę, by wyciągnąć fajkę napełnioną ziołami - głównie suszoną miętą i piołunem. Balkon był idealnym miejscem, by się na chwilę odprężyć, jej społeczne baterie były powoli na wyczerpaniu. Posiedzi jeszcze pewnie nie więcej niż godzinę i wróci do domu, by odpocząć od tego zgiełku. Dołożyła do swoich perfum dosyć mocny zapach palonej mięty, ciągnący się teraz za nią i wróciła znów na sale, by zaszyć się w okolicy stołu z łakociami.
Właściwie to średnio lubiła czekoladę. Bardziej tą gorzką, najlepiej sprowadzaną prosto od dostawcy, taką niedostępną na zwykłych sklepikowych półkach. Teraz niezbyt miała do niej dostęp, chociaż pewnie gdyby się postarała, mogłaby spróbować... Mimo wszystko, nie lubiła jej aż tak bardzo by się starać. Zwabiły ją raczej owoce i krakersy, oraz chwilowy spokój trwający w okolicy. Chwilowy to słowo klucz.

Jagoda poruszyła niespokojnie ramionami, gdy zauważyła, że ktoś zbliża się w okolice fontanny akurat kiedy po ukradku pochłaniała borówkę (i to palcami!) Objęła sylwetkę wzrokiem, jednak zanim mężczyzna w ogóle spróbował spojrzeć na Brodzki, ta już dawno wpatrywała się w obraz na ścianie, przedstawiający martwą naturę. I próbowała udawać, że wtopiła się w tło, jednak w tym momencie stało się coś bardzo dziwnego.
Fontanna pełna czekolady uniosła się ponad stolik. Czy to sztuczka jakiegoś poltergeista? Odruchowo Jagoda sięgnęła po różdżkę.
- Co zrobiłeś?! - Jej głos brzmiał jakby miała szczerą pretensję do przybysza zakłócającego jej chwilę spokoju z boróweczką.


Ni do zadnjeg leta, ni do kraja sveta
Sudbina je moja kleta
hold me like a grudge
and what an ugly thing
– to have someone see you.
wiek
26
sława
V
krew
czysta
genetyka
aurowidz
zawód
auror
Stosunkowo wysoki mężczyzna, mierzący sobie 183 centymetry wzrostu. Posiada włosy barwy ciemnego blondu i jasne, błękitne oczy. Budowa jego ciała jest atletyczna, a na twarzy często widnieje lekki, szelmowski uśmieszek. Porusza się z nonszalancją i pewną niedbałością. Jest nienaturalnie zimny w dotyku.

Atreus Bulstrode
#2
03.06.2024, 15:37  ✶  
Atreusowi w sumie wszystko jedno było, czy wlewał w siebie słodkie czy ciepkie, bo przekroczył już dawno te barierę, kiedy udawał że rozsmakować to się mógł tylko w Ognistej Whisky, która przyjemnie wypalała gardło. Wciąż jednak dzielnie trzymał się na nogach, z łatwością utrzymując pion, bo przecież był zaprawionym w boju smakoszem alkoholikiem i nie takie imprezy przeżywał. Zażegnali nawet incydent prezentowy z Louvainem jakiś czas temu i trochę go ten tryumf jeszcze trzymał, tak że z zadowolonym uśmiechem przemknął przez salę w stronę stolika, od którego zaczęła się jego dzisiejsza przygoda. Może i Victoria wcześniej nie chciała wziąć udziału w jego małym konkursie, ale Bulstrode czuł się już na tyle dobrze, że mógł i sobie całą garść tych truskawek w czekoladzie załadować na raz. A przynajmniej spróbować. Może by i to nawet zrobił, ale niestety miejsce obstawiała jakaś przypadkowa czarownica i po wcześniejszym biciu się na parkiecie to już Atreus nie był taki hop do przodu żeby robić z siebie clowna.

Nawet nie zdążył do końca podejść do stolika, stanąć obok kobiety czy nawet do niej zagadać, a ta znalazła sobie jakiś o wiele ciekawszy punkt zainteresowania niż ewentualne towarzystwo. No dobrze, nie to nie, on nie zamierzał się narzucać, co więcej to nawet stanął do niej tyłem, ostentacyjnie uniemożliwiając wszelkie ewentualne zaczepki, a przynajmniej próbując je w ten sposób skutecznie ograniczyć. Sięgnął nawet po jedną z truskawek, zmoczył w spływającej po fontannie czekoladzie i wgryzł się z nią, rozglądając po pomieszczeniu w poszukiwaniu znajomej twarzy, która nie miałaby nic przeciwko, żeby ją zaczepił. Wziął zaraz kolejny owoc, ale kiedy tym razem próbował umoczyć go w czekoladzie, fontanny już nie było w miejscu gdzie przed chwilą się znajdowała. Zmarszczył brwi, a potem spojrzał w górę.

- Co ja zrobiłem?! - zapytał ją równie pretensjonalnym głosem, mimowolnie odsuwając się od stolika, bo jak zaraz chluśnie to oboje ich zaleje, a to była bardzo droga szata. - Raczej co ty zrobiłaś! Rzuciłaś na nią urok czy o co chodzi? Aż tak ci się nudzi? - rzucił, spoglądając na nią wyraźnie zirytowany, samemu też sięgając po różdżkę. Machnął nią nawet, rzucając zaklęcie mające ściągnąć fontannę na stolik, ale nie stało się absolutnie nic. - Co jest... - wyburczał pod nosem, machając znowu ręką, ale zaklęcie znowu nie zadziałało, pomimo że czuł jak zostało poprawnie splecione. - Zatrzymaj to!
ova duša nema ton
zabierz mnie tam,
gdzie głos obowiązku
a kompletny brak serca
wiek
sława
krew
genetyka
zawód
Unosi się za nią zapach palonej mięty, jaśminowca i mchu. Do jej wzrostu (165) kilka centymetrów dodaje kaskada długich, puchatych, brązowych loków, odstających kompletnie nieokiełznanie. Błękitne oczy albo nie patrzą na Ciebie wcale, albo wgapiają się z nadzwyczajną intensywnością. Rysy twarzy jakby wyrwane z portretu średniowiecznej piękności, dzisiaj jednak ten duży nos i cofnięta szczęka nie wywołują nadmiernych zachwytów. Nosi spódnice we wzory niespotykane nigdzie indziej.

Jagoda Brodzki
#3
06.06.2024, 23:01  ✶  
Szczerze mówiąc mógł nawet się do niej obrócić tyłem dwukrotnie, ona i tak nie zwróciłaby na to większej uwagi. Chciała wytrzymać chwilę dłużej, a później grzecznie się ulotnić do swojego przytulnego domku. Nawet lepiej, że nie chciał rozmawiać, miała dzisiaj już wystarczająco rozmów...
Wyglądała na równie zaskoczoną zaistniałą sytuacją co mężczyzna, spojrzała w górę na lewitującą fontannę, nie zbliżając się jednak na razie, by nie zostać oblaną czekoladą... W końcu miała drogą sukienkę! I to szytą na miarę. - Przecież to nie ja? - Emocjonalne zachowanie mężczyzny spotkało się z dosyć zaskoczoną reakcją Jagody, która nawet nie była pewna co się dzieje. Nie krzyczała, nie oskarżała nikogo krzykiem. Widziała tylko, że czarodzieje w okolicy zaczynają rozglądać się za kolejnym już widowiskiem.
Widziała, że czarodziej próbował użyć na tym nieszczęsnym przedmiocie jakiegoś czaru, ale widząc co się dalej dzieje, podskoczyła do niego te dwa kroki i złapała za ramię, w którym trzymał różdżkę. - Stop, pogarszasz sprawę!
Rzeczywiście kiedy na fontannę rzucane było zaklęcie zaczynała się ona niekontrolowanie trząść. Czekolada spadała kroplami wielkości gradu na tace pełne owoców tuż pod nią. Jagoda powoli ze stanu szoku wchodziła w tryb ogromnej fascynacji. Co to mogło w ogóle być? Opętana czekolada? Niesamowite. Ciekawe czy teraz każdy, kto zjadł chodź trochę będzie naznaczony klątwą i będzie ona rosła w siłę w różnych ciałach...
Może poleciała z interpretacją trochę za daleko, ponieważ pojawiająca się w fontannie bardzo głośna twarz kobiety rozpryskała słodki napój tak, że oboje nim oberwali. Chorwatka skrzywiła się. Miała kilka kropel większych na gorsecie i na twarzy.
Czy to wesele Vespery i Perseusa?! Oooooh, najdroższy prawnuczku, nie mogłam tego opuścić!

Czyli jednak poltergeist? Właściwie całkiem to logiczne, że Blackowie mieliby w rodzinie jakiegoś złego duszka, nieprzychylnego właściwie nikomu. Brzmiało jak coś co mogło się zdarzyć.


Ni do zadnjeg leta, ni do kraja sveta
Sudbina je moja kleta
hold me like a grudge
and what an ugly thing
– to have someone see you.
wiek
26
sława
V
krew
czysta
genetyka
aurowidz
zawód
auror
Stosunkowo wysoki mężczyzna, mierzący sobie 183 centymetry wzrostu. Posiada włosy barwy ciemnego blondu i jasne, błękitne oczy. Budowa jego ciała jest atletyczna, a na twarzy często widnieje lekki, szelmowski uśmieszek. Porusza się z nonszalancją i pewną niedbałością. Jest nienaturalnie zimny w dotyku.

Atreus Bulstrode
#4
21.06.2024, 01:50  ✶ (Ten post był ostatnio modyfikowany: 18.10.2024, 06:04 przez Atreus Bulstrode.)  
- No a ja? - zapytał tym bardziej oburzony jej insynuacjami. No bo niby kto normalny na tego typu imprezie czarowałby fontannę z czekoladą, żeby zamieniła się zaraz w jakiś spryskiwacz. O podobne wybryki podejrzewałby co najwyżej tego smarkacza, co wcześniej rozsiadł się w ogrodzie i cały zadowolony z siebie krzyczał na całe gardło, że przyjmuje zakłady kiedy młoda para się rozwiedzie.

Nie obchodziło go trochę, że kołysząca się im nad głowami fontanna przyciągała spojrzenia weselnych gości, a te ich przepychanki zdawały się tylko tę ciekawość podsycać. Cofnął się, kiedy podskoczyła do niego, chcąc złapać go za rękę kiedy machał różdżką i nic się nie działo.
- Nic nie zrobiłem - syknął do niej, marszcząc przy tym brwi. - Nic się nie dzieje - i właśnie w tym był cały problem, że ta fontanna robiła właśnie co chciała, bujając się na boki coraz bardziej, aż wreszcie chlusnęła czekoladą z misy prosto na nich. Atreus złapał Jagodę za rękę i pociągnął krok do tyłu, a brązowa maź rozlała się w miejscu, gdzie przed chwilą stała kobieta. Pewnie w innych warunkach rzuciłby jej teraz jakimś równie złośliwym co zarozumiałym komentarzem, ale był zbyt zajęty tym, że czekolada gadała.

- Co jest... - przez moment zwyczajnie patrzył się w wiszącą przed nimi fontannę i w twarz, która zdawała się tam formować. I przez moment nawet nie przeszkadzało mu to, że z każdym kolejnym słowem kobieta posyłała w ich stronę kolejne krople czekolady, chlapiąc mu czatę, a kobiecie sukienkę.

- Nie. To nie to wesele - oznajmił nagle, kiedy wyrwał się z chwilowego szoku. Nie był specjalistą od rozmów czy kontaktów z duchami, ale kto wie, może zadziała.
Tło narracyjne
koniecpsot1972
zasady korzystania
rzuty kością
wiek
sława
krew
genetyka
zawód
Czarodziej nieznanego statusu krwi, będący baśniopisarzem oraz autorem książki Baśnie Barda Beedle'a. Żył w XV wieku, ale większość jego życia pozostaje dla nas tajemnicą.

Bard Beedle
#5
18.10.2024, 10:40  ✶  
Z czekolady wyłoniła się dłoń, ociekająca ciemnymi kroplami słodyczy, a palce zacisnęły się na nadgarstku Atreusa z siłą imadła. Z pewnością nie były widmowe, chociaż przecież duch nie powinien móc przybrać materialnej postaci: może faktycznie mieli do czynienia z poltergeistem, może duch w jakiś sposób wpływał na ich umysły, a może było to jakieś złośliwe zaklęcie i ktoś faktycznie chciał zniszczyć wesele Blacków?
Piękna, słowiańska czarownica, przypatrywała się temu przez moment, a jej usta ułożyły się w kształt litery "O". Sięgnęła po różdżkę, ale ostatecznie zamiast pomóc Bulstrodowi odwróciła się po prostu na pięcie i jak gdyby nigdy nic, odmaszerowała w stronę łazienki, zapewne planując pozbyć się tam plam z czekolady, które zostały na jej gorsecie. Nie znała go w końcu. Może nic nie obchodził jej jego los, może doszła do wniosku, że sam sobie da radę albo nie miała zamiaru pozwolić, aby doszło do zniszczenia jej eleganckiej sukni?
Tymczasem czekolada zabulgotała, i w ślad za ręką zaczęła wyłaniać się sylwetka. Czekolada przy okazji przelała się poza brzegi fontanny, zachlapując podłogę i buty na Atreusa – a nadgarstek już miał brudny po tym, jak istota chwyciła go za rękę i najwyraźniej niezbyt była chętna do puszczania.
– Jestem Black. Pani Black – oświadczyła z wyższością, i może robiłoby to większy efekt, gdyby nie to, że ciężko wyglądać prawdziwie dostojnie, kiedy ocieka się czekoladą. – Jestem nestorką rodu, prababką Perseusa Blacka. Nie okłamałbyś mnie, prawda, młody człowieku? – spytała, i chociaż Atreus mógł widzieć głównie czekoladę, wiedział, że w tej chwili kobieta na niego spogląda. – Czyje to wesele, w takim razie? Obiecano mi udział w weselu mojego najstarszego prawnuka – oświadczyła z oburzeniem, rozglądając się. W pobliżu szczęśliwie nie stali żadni inni goście, chociaż pewnie przynajmniej pojedyncze osoby musiały zauważyć to niecodziennie zjawisko. Nie żeby na razie ktoś się mocno przejmował, żyli w końcu w świecie czarów, widziało się tu nie takie rzeczy, jak lewitujące fontanny z czekoladą, ale już ta sylwetka, która z tej wyłaziła, mogła nie ucieszyć niektórych, którzy zjedli trochę owoców w czekoladzie…
hold me like a grudge
and what an ugly thing
– to have someone see you.
wiek
26
sława
V
krew
czysta
genetyka
aurowidz
zawód
auror
Stosunkowo wysoki mężczyzna, mierzący sobie 183 centymetry wzrostu. Posiada włosy barwy ciemnego blondu i jasne, błękitne oczy. Budowa jego ciała jest atletyczna, a na twarzy często widnieje lekki, szelmowski uśmieszek. Porusza się z nonszalancją i pewną niedbałością. Jest nienaturalnie zimny w dotyku.

Atreus Bulstrode
#6
18.10.2024, 15:16  ✶  
Atreus zmarszczył brwi, chyba odrobinkę zbyt wciąż zaskoczony tą całą sytuacją, żeby odpowiednio szybko zareagować na wyciągającą się w jego stronę rękę. Czekoladowa łapa podchwyciła go, zaciskając się na ubraniu i pierwszą rzeczą która przeszła mu przez głowę było to, że właśnie uświniła mu bardzo dobrą szatę. Obejrzał się na Jagodę, bardziej kontrolnie niż oczekując od niej jakiejkolwiek reakcji, ale ta zwyczajnie odwróciła się na pięcie i ruszyła w swoją stronę, zostawiając go samego z zaistniałym problemem.

Cudownie, tego mu było trzeba. Aczkolwiek nie zamierzał narzekać, kiedy pierwszą jej reakcją było posądzenie go o robienie sobie takich głupich żartów jak czarowanie fontanny z czekoladą. Prędzej by już pomyślał że to robota tego gówniarza Blacka, który jakiś czas temu rozstawił się i radośnie oznajmił, ze teraz będzie zbierał zakłady odnośnie tego jak długo związek Perseusa i Vespery przetrwa.

Czekolada zabulgotała i Bulstrode mimowolnie próbował cofnąć rękę, ale zjawa chyba postanowiła zrobić sobie z niego jakiś stały punkt zaczepienia. Dziwne to było, bo teoretycznie powinna być chyba niematerialna, ale z drugiej strony czuł nacisk czekoladowej łapy, więc może znaczyłoby to, że zadziałałyby jakieś normalne zaklęcia. Ale przede wszystkim zaklął w myślach szpetnie, kiedy formująca się dalej sylwetka babci wychlapała z naczynia kolejną falę, zalewając mu tym razem buty.

- W życiu nikogo nie okłamałem - powiedział bez mrugnięcia okiem, ale z pewnym niesmakiem malującym się na twarzy. - Ale jak to pani obiecano? Kto taki obiecał? Może powinna się pani zapytać organizatorów tego całego przedsięwzięcia? Jestem absolutnie przekonany, że oni udzieliliby jakichś lepszych odpowiedzi - w sumie jak tak o tym myślał, to mógł zwyczajnie powiedzieć że tak, to było wesele Perseusa i Vespery, a potem hulaj dusza, niech ktoś inny się zajmie tą zbłąkaną zjawą, bo to absolutnie nie był jego problem. - I czy... może mnie pani puścić? - zapytał, uśmiechając się sztywno, ale druga ręka zacisnęła się nieco mocniej na różdżce. Będzie musiał się potem cały wyczyścić z tej czekoladowej katastrofy.
Tło narracyjne
koniecpsot1972
zasady korzystania
rzuty kością
wiek
sława
krew
genetyka
zawód
Czarodziej nieznanego statusu krwi, będący baśniopisarzem oraz autorem książki Baśnie Barda Beedle'a. Żył w XV wieku, ale większość jego życia pozostaje dla nas tajemnicą.

Bard Beedle
#7
18.10.2024, 15:48  ✶  
– Masz mnie za naiwną, młody człowieku? – oburzyła się pani Black, łypiąc na Bulstrode’a ciemnymi oczyma, które pojawiły się, gdy nieco czekolady z niej ściekło. Atreus trochę za mało wiedział o duchach i ogólnie o teorii magii, by być pewnym, czy ma tu do czynienia z duchem prababki, który nawiedził fontannę, czy z jakimś złośliwym dowcipem… Chociaż sądząc po tym, jakie rzeczy wyprawiały się na weselu, niejeden pewnie pomyślał, że Perseus, Vespera albo któreś z nich rodziców ma wrogów obdarzonych doprawdy wyjątkowym poczuciem humoru i sporym zacięciem. – Sądzisz, że urodziłam się wczoraj? Przeżyłam sto dwa lata i miałabym uwierzyć w coś takiego? W jakim byłeś domu, co? Chyba na weselu Blacków nie pojawiły się jakieś nieodpowiednie indywidua, spoza Slytherinu i Ravenclawu? – spytała nagle ostro, pochylając się nad nim (i wciąż ociekając sobie radośnie czekoladą, tak że wokół robiło się coraz brudniej i brudniej). Najwyraźniej niezbyt wierzyła w to niekłamanie ani razu?
Jakiś kelner podszedł bliżej i zatrzymał się parę kroków dalej, niezdecydowany – sprzątać ten cały burdel, powstały na podłodze, czekać aż istota zniknie? Zerkał to ku Atreusowi, to ku fontannie…
– Dałam słowo, jak się urodził, że zatańczę na jego weselu. Życzę sobie zatańczyć – burknęła, pomijając jego pytania, jakby w ogóle ich nie słyszała. Coś chyba nie przywykła do słuchania młodszych od siebie. Ale przynajmniej puściła wreszcie jego rękę: nadgarstek i dłoń miał całe w czekoladzie, przynajmniej tyle, że szata nie wyglądała aż tak źle, nic czego nie usunie parę zaklęć albo odrobina wody.
Pani Black wyciągnęła jednak ku niemu zaraz rękę znowu, królewskim gestem. Jakby oczekiwała, że pomoże jej wyjść z tej fontanny pełnej czekolady, a kto wie – może nawet poprowadzi do tańca? Mógł ulec, ale też jednak zawsze dało się spróbować czarów albo… pójść w ślady Jagody i zwyczajnie sobie pójść, pozostawiając ten mały kryzys w rękach obsługi.
hold me like a grudge
and what an ugly thing
– to have someone see you.
wiek
26
sława
V
krew
czysta
genetyka
aurowidz
zawód
auror
Stosunkowo wysoki mężczyzna, mierzący sobie 183 centymetry wzrostu. Posiada włosy barwy ciemnego blondu i jasne, błękitne oczy. Budowa jego ciała jest atletyczna, a na twarzy często widnieje lekki, szelmowski uśmieszek. Porusza się z nonszalancją i pewną niedbałością. Jest nienaturalnie zimny w dotyku.

Atreus Bulstrode
#8
22.10.2024, 02:47  ✶  
Atreus spojrzał babci, czy tam prababci, Perseusa w oczy z pewnego rodzaju wycofaniem. Nie był do końca pewien co powinien zrobić i to z wielu powodów. Po pierwsze, Lou pomagał przy organizacji tej imprezy i nie mógł zaszkodzić koledze złym zachowaniem. Po drugie, miał do czynienia z duchem. Niewiele wiedział na ich temat ale to wciąż nie była osoba żywa. Po trzecie, to czekoladowa zmora mu właśnie kapała na szatę.

Sto dwa lata, ale żaliła się czy może chwaliła? Bulstrode ściągnął odrobinę brwi, zanim uśmiechnął się do niej w grzecznym uśmiechu dobrze wychowanego chłopca, który absolutnie nie chciał znajdować się w tej sytuacji, ale niestety musiał.
- Prawie sami gryfoni i puchoni, proszę pani - westchnął ze zbolałą miną, kręcąc przy tym głową. Jakby aktualna lista gości faktycznie mogła mu spędzać sen z powiek i nie bawił się z tego powodu wybitnie dobrze. Skoro zjawa była jego problemem to równie dobrze mogła się zaraz stać problemem własnej rodziny i to w wydaniu podkręconym, skoro liczyła na obecność absolwentów konkretnych domów. Bo niestety, Atreus nie liczył że skłamanie i w tej kwestii przesadnie ją zniechęci. - Ja nie wiem czy bym chciał na takim weselu tańczyć, bo po parkiecie biegają przerośnięte świnki morskie, ale proszę bardzo. O, w tamtą stronę - powiedział, ani myśląc by podać jej dłoń i zamiast tego wskazując ręką w bok, w stronę gdzie znajdował się parkiet i można było się kołysać do rytmu brzdąkanej przez instrumenty muzyki. I z resztą, jak na komendę z ostatnim słowem cofnął się o krok, ale wciąż z tym miłym uśmiechem przyczepionym do twarzy i trochę zerkając na kelnera czy ten wreszcie zdecyduje się na coś, czy może wszystko jednak pozostawało w jego gestii.
Tło narracyjne
koniecpsot1972
zasady korzystania
rzuty kością
wiek
sława
krew
genetyka
zawód
Czarodziej nieznanego statusu krwi, będący baśniopisarzem oraz autorem książki Baśnie Barda Beedle'a. Żył w XV wieku, ale większość jego życia pozostaje dla nas tajemnicą.

Bard Beedle
#9
22.10.2024, 15:17  ✶  
Duch - o ile to był duch? - patrzył przez chwilę na Atreusa. Nie widział dokładnie twarzy starszej kobiety, ale mógłby przysiąc, że ta wykrzywiła się w dziwnym grymasie. "Puchoni?! Gryfoni?!" - mamrotała pod nosem, rozglądając się. Oczywiście... Blackowie dbali głównie o czystość krwi, a nie wszyscy czystokrwiści trafiali tylko do Slytherinu - najwyraźniej jednak fakt nieodpowiedniej reprezentacji Ślizgonów na weselu dość mocno ją ubódł w dumę. A już jak usłyszała o przerośniętych świnkach morskich, zdawało się, że za moment dozna zawału i jedynym, co ją przed tym chroniło, był zapewne fakt, że już była martwa.
Wyszła z fontanny, opadając na podłogę w kałuży czekolady, spojrzała na aurora gniewnie, jakby to była jego wina. Po czym odlewitowała dalej, być może chcąc zrobić porządek z weselem swojego prawnuczka, na którym to po parkiecie biegały przerośnięte świnki morskie.
Na całe szczęście, część obsługi zatrudnionej przez Blacków była dobrze wyszkolona. Jeden z kelnerów rzucił się za nią - może zdoła rozproszyć tę magię lub namówić prababcię, aby udała się z nim gdzieś na stronę, nim zwrócą na nią uwagę wszyscy goście? Jakaś znękana wyraźnie kelnerka, może mając dość dziwnych wydarzeń tego wieczora, a może tylko okrzyczana przez któregoś z czystokrwistych gości za sam fakt istnienia, podeszła do fontanny z różdżką, by zacząć dyskretne czyszczenie podłogi i stolika... choć zdawała się bardzo niepewna, co właściwie zrobić. Zostawić tu tę fontannę jak gdyby nigdy nic, czy może usunąć ją ze stolika?
hold me like a grudge
and what an ugly thing
– to have someone see you.
wiek
26
sława
V
krew
czysta
genetyka
aurowidz
zawód
auror
Stosunkowo wysoki mężczyzna, mierzący sobie 183 centymetry wzrostu. Posiada włosy barwy ciemnego blondu i jasne, błękitne oczy. Budowa jego ciała jest atletyczna, a na twarzy często widnieje lekki, szelmowski uśmieszek. Porusza się z nonszalancją i pewną niedbałością. Jest nienaturalnie zimny w dotyku.

Atreus Bulstrode
#10
22.10.2024, 15:53  ✶  
Atreus może by nawet uśmiechnął się z satysfakcją albo zachichotał, widząc że wypowiedziane przez niego słowa dają jakikolwiek efekt, ale bał się trochę że jeśli to zrobi to duch przyczepi się już do niego na zawsze i nie da mu w ogóle spokoju. A on miał już odrobinkę tego wesela dość, szczególnie po incydencie ze zmienianiem się w kapibarę i faktem że go Florence przyłapała w towarzystwie kuzynki Mamelki i teraz mu jej pewnie nigdy nie wybaczy. Znaczy zrobi mu kazanie przy pierwszej lepszej okazji.

Szkoda, że dywersja pod znakiem świnki morskiej nie zadziałała bardziej i faktycznie tutaj duch nie doznał ponownego przejścia na drugą stronę. Wtedy byłoby po całym problemie - czekoladowa fontanna zostałaby uwolniona, nikt nie musiałby znosić obecności przewrażliwionej babki, no i on sam mógłby zapomnieć o całym zdarzeniu i pójść się wyczyścić.

Uśmiechnął się do widma lekko, jakby przepraszająco, kiedy spojrzała na niego groźnie, ale nie powiedział nic, czujnie czekając na jej kolejne ruchy, żeby w razie czego odsunąć się z zasięgu rażenia jej gniewu. Ale widmo postanowiło dać mu spokój, więc Atreus odetchnął z ulgą. Przejechał dłonią po włosach, ale zorientował się że chyba nie był to najlepszy sposób bo miał je ubrudzone czekoladą i możliwe że właśnie sobie dołożył tylko roboty przy rzucaniu zaklęć. Dlatego westchnął znowu, ale tym razem o wiele bardziej cierpiętniczo i odwrócił się od całego bałaganu który zostawiła za sobą nawiedzona prababcia, a którym teraz zajęła się jakaś zlękniona kelnerka. Poprawił szatę, co mu niewiele pomogło i udał się do łazienki, żeby tam oczyścić szatę i doprowadzić się do porządku.

Koniec sesji
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek:
Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Atreus Bulstrode (1525), Bard Beedle (878), Jagoda Brodzki (651)




  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Przydatne linki
Kolejeczka
Tryb normalny
Tryb drzewa