• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Poza schematem Retrospekcje v
« Wstecz 1 … 5 6 7 8 9 … 16 Dalej »
[08.49 Anthony & Jonathan] Я не хочу печалить вас ничем.

[08.49 Anthony & Jonathan] Я не хочу печалить вас ничем.
the web
Il n'y a qu'un bonheur
dans la vie,
c'est d'aimer et d'être aimé
wiek
43
sława
VI
krew
czysta
genetyka
—
zawód
Szef OMSHM-u
187 cm | 75 kg | oczy szare | włosy płowo brązowe Wysoki. Zazwyczaj rozsądny. Poliglota. Przystojna twarz, która okazjonalnie cierpi na bycie przymocowana do osoby, która myśli, że pozjadała wszelkie rozumy.

Anthony Shafiq
#11
17.07.2024, 11:06  ✶  
Wyczuł jego napięcie, kiedy głowa w inny sposób ciążyła na brzuchu, z którego wcześniej mężczyzna uczynił swoją poduszkę. Zanotował mimo pijackiego otumanienia, żeby nigdy więcej nie powracać do tego tematu w ten sposób i kolejne słowa przyjaciela utwierdziły go w tym przekonaniu. Byli inni, gliny ich istnienia zdecydowanie wyciągnięte były z dwóch różnych dołów. Anthony lubił swobodę, którą - w jego mniemaniu - przynosiły pieniądze. Jonathanowi zależało na czym innym, ale w tych różnicach przecież złożona była fascynacja. A więc nie zmiana roli z aktora na mecenasa, tylko właśnie podkreślanie jak bliskie aktorstwu jest życie urzędnicze. To nie była prawda, na pewno nie na tym etapie, gdy jako stażyści musieli robić na prawdę beznadziejne i nudne zadania. Ale wciąż obracanie się pośród innych wymagało blichtru, wymagało uśmiechu, wymagało... znajomości aur i nici. Anthony był bardzo zadowolony, choć jego cyniczny umysł punktował go, że brakło mu li tylko oczu Jonathana a nie całokształtu jego rosłej sylwetki, niezachwianego optymizmu, szerokich barków i uścisku wtedy, gdy wszyscy wkoło ostrzą noże. Że potrzebował tylko oczu, a nie poczucia bezpieczeństwa, które niosła myśl, że ktoś tak zaufany jak Selwyn, ktoś kto Cię zna, kto wie jakie są Twoje słabości (choć zdecydowanie nie musiał wiedzieć, że sam jest jedną z nich!) broni i bronić będzie Twoich pleców.

Ulga rozlała się w sercu Anthony'ego, wdzięczność wypełniała stalowe serce, ale umysł już szybował z planami, kolejnymi planami jak i gdzie wykorzystać okazje, które otwierały się dzięki talentowi Selwyna. Zaraz, zaraz... potrzebny był jeszcze gest, przypieczętowanie, ckliwe poklepanie się po plecach. Gryfoński rytuał przyjaźni, tak dziwny w Krukońskim gnieździe gdzie sam fakt zauważenia drugiej osoby był dostateczną nagrodą za starania. Podniósł się więc i objął go, a dwa ciała przypominały obecnie bardziej precel. Dłonie ułożył płasko na plecach przyciskając go do siebie niezbyt mocno, pilnując granic i zobowiązań, które tak łatwo teraz, w ciemnym teatrze byłoby im narzucić.
– Obiecuję Jonathan, że nigdy więcej tego nie zrobię – szepnął mu w załom szyi, szybko poprawiając się tak, by położyć tam brodę, by nie myśleć o ciepłej skórze pachnącej słodkim niebieskim likierem skropionym kwaśną cytryną. – Porządnie zabierzemy się za naukę francuskiego mm? Może przygotujemy jakąś scenę z Le Réveur Jean-Jacquesa Rousseau? Albo Molière? Pasowałbyś na Świętoszka.
Czarodziej
Some legends are told
Some turn to dust or to gold
But you will remember me
Remember me for centuries
wiek
43
sława
V
krew
czysta
genetyka
aurowidz
zawód
Zastępca szefa OMSHM-u
Wysoki (191 cm), szczupły i zawsze zadbany brunet, który ewidentnie poświęca dużo czasu na to, by wyglądać najlepiej jak tylko się da. Najczęściej stroi się w wysokiej jakości szaty, garnitury i koszule. Niemal zawsze uśmiechnięty.

Jonathan Selwyn
#12
17.07.2024, 20:50  ✶  

Jonathan nie tylko dał się objąć, a sam odwzajemnił uścisk pewnie mocniej, niż pozwalałyby na to jakiekolwiek panujące w ich społeczeństwie normy. Przymknął oczy, opierając swoją głowę o jego ramię, oddychajac ukojeniem, które dawał mu przyjaciel, jego jasny punkt w tym całym półmroku.
– Dziękuję – wyszeptał, nie wiedząc, czy bardziej dziękował za tę obietnice, czy za to po prostu, że tutaj przy nim był. Jego Hora... Nie, jego Anthony. Bo kim był w ogóle Horacy, aby miał czelność porównywać się do Anthony'ego Shafiqa?
– Francuskiego? – Tony mógł usłyszeć, jak ramiona Jonathana drżą nieco spowodowane falą krótkiego śmiechu. Selwyn wreszcie odpuścił uścisk, tylko po to, by delikatnie chwycić twarz przyjaciela w swoje dłonie – Prawda, że w oczach nieba rzecz to nieco zdrożna; Lecz i z niebem dać rady jakoś sobie można. – zacytował francuską komedię w oryginale z przebłyskami lekkiego akcentu, który świadczył o tym, że może i znał język miłości, ale zdecydowanie nie używał go za często, a zwłaszcza w naturalnym środowisku żabojadów. Matka jednak zadbała o to, aby znał jakiś drugi język, tak samo jak by sprawnie potrafił odczytywać aury i nici. Nauczyła go naprawdę dużo. Nie przewidziała tylko, że z jej nauk weźmie do serca też historię o tym, jak sama sprzeciwiła się rodzinie dla miłości. Czy jego też czekał taki sam los? Czy w pewnym momencie i w jego głowie również przestawi się piąta klepka i postanowi zorganizować swoim dzieciom ich życie za nich samych, niepomny własnych decyzji i przekonań? Czy powinien prosić Anthony'ego, by jeśli do tego dojdzie, po prostu go utopił, czy nie był to odpowiedni moment na tak dramatyczne prośby?
Odsunął się wreszcie nieco od Anthony'ego i opuścił dłonie mrugając szybko, by ukryć kłębiące się w jego oczach wzruszenie tą całą sytuacją. Uśmiechnął się do przyjaciela, a potem chwycił za różdżkę. Było ciemno, ale ciężko byłoby nie zauważyć upiętej u góry czerwonej kurtyny. Selwyn rzucił zaklęcie.

Transmutacja na uczynienie kurtyny niebieskiej i lśniącej w ciemności.
Rzut O 1d100 - 80
Sukces!

Rzut O 1d100 - 26
Akcja nieudana
the web
Il n'y a qu'un bonheur
dans la vie,
c'est d'aimer et d'être aimé
wiek
43
sława
VI
krew
czysta
genetyka
—
zawód
Szef OMSHM-u
187 cm | 75 kg | oczy szare | włosy płowo brązowe Wysoki. Zazwyczaj rozsądny. Poliglota. Przystojna twarz, która okazjonalnie cierpi na bycie przymocowana do osoby, która myśli, że pozjadała wszelkie rozumy.

Anthony Shafiq
#13
18.07.2024, 00:21  ✶ (Ten post był ostatnio modyfikowany: 18.07.2024, 00:26 przez Anthony Shafiq.)  
Patrzył przez moment rozciągnięty wiecznością w jego ciemne oczy, przeszywające jego dusze, jak dwie strzały wypuszczone z łuku dedykowanego mu Jeźdźcy. Zaraza, zwycięzca, zbierający obfite plony, bez względu na to jak byś się przed nim chronił, jak daleko byś uciekał... Czuł ciepło dłoni na własnych policzkach, czuł zapach chłodnego błękitu wypływający ze słodkich warg. Słyszał każdy szelest, każde mlaśnięcie języka o podniebienie, każde, w zwolnieniu doświadczenia uderzenie wewnątrz własnej klatki piersiowej.

Rok temu, pomyślałby, że śni. Rok temu oddałby wiele, by móc być tak blisko, by czuć to wszystko, co czuł teraz. Rok temu, z niedowierzaniem, z onieśmielonym wahaniem, sięgnąłby po tę szansę. Możliwość usprawiedliwioną nadmiarem alkoholu, porywem chwili. Rok.

Nim jeszcze Jonathan zabrał dłonie, jego usta otworzyły się, by z melodią języka jednego z największych angielskich przeciwników dokończyć:
– Jest sztuka, która wedle potrzeby przemienia, rozluźnia, ścieśnia węzły naszego sumienia i która umie zmniejszyć złych czynów rozmiary, jeżeli czyste dla nich wynajdzie zamiary. – roześmiał się serdecznie, odsuwając twarz i odwracając się ku niebieskiej kurtynie. – A więc mamy zwycięzcę dzisiejszego spotkania! Świętoszek, no kto by przypuszczał, że doczekam tej chwili tu na deskach tego plugawego teatru. Moje uszy nawet nie krwawią aż tak od Twego akcentu drogi przyjacielu. Popracujemy nad tym, Francuzi nie kochają nic bardziej nad Anglików, którzy do perfekcji opanowali ich mowę.

Dźwignął się z podłogi, czując drżenie kolan. Nie było to proste... Zapanować nad głupim ciałem, przez które przechodziły impulsy myśli i pragnień. Odetchnął głęboko przymykając powieki. Nie było to aż tak trudne, we wspomnieniu czekającego na niego domowego ciepła jego współlokatora, który ufnie wypuścił go ze swoich objęć. Anthony potrafił kłamać w wielu sprawach, wiedział, że tym utoruje sobie drogę na polu zawodowym. W głębi duszy jednak był romantykiem i mimo wszystkich pamfletów i listów spisanych dłońmi wielkich uwodzicieli świata, zakładał, że kłamstwo i zdrada mogą człowieka nader skutecznie pozbawić szansy na przeżycie czegoś prawdziwie doskonałego. Kochać i być kochanym, czegoż więcej chcieć od życia? Lecz prędzej by skonał, niż do takiej słabości przyznał się komukolwiek, łącznie z Morpheusem, któremu powiedział o tym raz, a potem musiał znosić jego śmiech w szkolnych jeszcze korytarzach za każdym razem, gdy ten sobie o tym przypomniał.

Uśmiechnął się więc zadziornie, dając się porwać chwili, choć nie do końca w wymiarze, jaki śniłby się niemym obserwatorom spragnionym wsiąkającej w deski sceny krwi.
–Na zgłębienie tajemnic tych nadejdzie kolej, niech mi się tylko pan prowadzić pozwoli! Chciej spełnić me pragnienia, a ja w tej potrzebie odpowiadam za wszystko, grzech biorę na siebie! – Jakże słodko adekwatnie! Anthony wyciągnął do Jonathana dłoń, by pomóc mu dźwignąć się z przytłaczającej rzeczywistości. Decyzja zapadła, a ten wyjątkowy, skąpany w lśniącym lazurze wieczór, skutecznie nadał kierunek ich znajomości na kolejne lata.

Koniec sesji

« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek:
Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Anthony Shafiq (3520), Jonathan Selwyn (3225)


Strony (2): « Wstecz 1 2


  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Przydatne linki
Kolejeczka
Tryb normalny
Tryb drzewa