• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Greater London Bliskie Okolice Londynu v
« Wstecz 1 2 3 Dalej »
[07/04/1972] U Castiela || Erik & Castiel

[07/04/1972] U Castiela || Erik & Castiel
viscount of empathy
show me the most damaged
parts of your soul,
and I will show you
how it still shines like gold
wiek
30
sława
VI
krew
czysta
genetyka
wilkołak
zawód
detektyw w BUM
wiecznie zamyślony wyraz twarzy; złote obwódki wokół źrenic; zielone oczy; ciemnobrązowe włosy; gęste brwi; parodniowy zarost; słuszny wzrost 192 cm; wyraźnie zarysowana muskulatura; blizna na lewym boku po oparzeniu; dźwięczny głos; dobra dykcja; praworęczny

Erik Longbottom
#11
21.12.2022, 02:28  ✶  

Cóż, perspektywa pracy z większym zespołem nieco podnosiła na duchu. Wykluczała między innymi to, że młody Flint nie dostrzeże własnych błędów lub będzie bez pomyślunku brnął w jedno rozwiązania, bez względu na to, jak trudne lub niebezpieczne by ono nie było. Większa grupa specjalistów zdecydowanie zwiększała szansę na przeprowadzenie testów w uporządkowany sposób, przy jednoczesnym zachowaniu procesów bezpieczeństwa i zadbanie o zdrowie potencjalnego pacjenta.

— Znam parę osób. Chociaż ich specjalizacja skupia się bardziej na samym eliksirze tojadowym, niż specyfice samej klątwy — odparł, zachęcony poniekąd, aby otworzyć się w tej kwestii.

Nie zdradzał wprost, że mówił o swoich prywatnych kontaktach, jednak mógł szepnąć parę słów, między innymi Cecylii Lupin. Być może byłaby zainteresowana wymianą spostrzeżeń z blondynem? Chociaż z drugiej strony, jeśli dziewczyna siedziała raczej pośród składników zielarskich i buteleczek z rozmaitymi miksturami, czy faktycznie byłaby to obustronna wymiana doświadczeń?

— Badanie raczej nie będzie polegało na beztroskim sączeniu drinka na plaży w Hiszpanii — odbił piłeczkę. Chociaż w tym momencie rozmowy jeszcze tego nie wiedział, tak późniejsze wyjaśnienia Castiela tylko potwierdzały tę tezę. Erik skrzywił się na samą perspektywę, jednak cieszył się, że od razu się na nic nie zgadzał. Zdecydowanie musiał przemyśleć całą sprawę i zasięgnąć rady.

Obrzucił Castiela pełnym niedowierzania spojrzeniem, uważnie lustrując jego twarz, jak gdyby oczekiwał zapewniania, że był to tylko nieudolny żart. Takowe jednak nie nadchodziło, a zaciekłość w oczach blondyna, wskazywała na to, że mówił całkowicie na poważnie. Całkowicie odleciał, pomyślał, raz po raz otwierając i zamykając usta, nie wiedząc jak to skomentować. Potrafił zrozumieć fascynację likantropią i chęcią dokonania nowych odkryć w dziedzinie łamania klątw, ale to...

— Zaczynam rozumieć, czemu do tej pory nie znalazłeś dużego poparcia — przyznał bez ogródek, unosząc brwi. Wlepił wzrok w podłogę, jakby w szczelinach między panelami szukał odpowiedzi na pytanie, dlaczego przyjaciel jego siostry nie mógł znaleźć nieco mniej kontrowersyjnego obszaru badań.

Przecież to się wręcz prosiło o jakąś katastrofę. Wystarczył jeden wilk, który pod wpływem światła księżyca zaczął wykazywać ponadprzeciętną agresję, a Flint mógł z powodzeniem stać się odpowiedzialny za jakąś tragedię. Miał nadzieję, że chłopak miał tyle oleju w głowie, aby przeprowadzać swoje testy w miejscach kompletnie odizolowanych od ludzi. Las parę kilometrów od wioski ludzi to byłoby za mało. Czy miał w ogóle świadomość, jakie pokłady siły mógł się pochwalić wilkołak w sile wieku, w dobrej kondycji i bez jakichkolwiek hamulców nałożonych przez eliksir tojadowy?

— Wiesz, że to nieodpowiedzialne, prawda? — spytał z rezerwą. — Nawet nie mówiąc o moim udziale, ale o jakimkolwiek wilkołaku. Wystarczy, że trafisz na kogoś silniejszego, nieprzewidywalnego, a badanie, o którym mówisz, mogłoby się zmienić w jeden wielki koszmar. Samo znalezienie chętnych... Ci, którzy zażywają eliksir od długiego czasu, raczej nie będą chętni do tego, aby z niego zejść dla jakiegoś testu.

Wspólne rozważania na temat potencjalnych zmian w stylu życiu wilkołaków były naprawdę fascynujące, jednak podejście, jakim wykazywał się Castiel, chyba każdego by nieco zmartwiło. Prawdę mówiąc, jedynym co powstrzymywało Erika przed nazwaniem go kompletnym wariatem, była świadomość tego, że jego szaleństwo było podtrzymywane przez wieloletnie doświadczenie zawodowe i źródła historyczne, które mogły być prawdziwe.

Longbottom tak długo funkcjonował z eliksirem tojadowym, że perspektywa przebycia chociaż jednej pełni bez niego zdawała się niemożliwa. Cholernie niebezpieczna. Lekkomyślna. Nawet jeśli miał udogodnienia, o jakich spora część społeczności zmagającej się z wilkołactwem mogła co najwyżej pomarzyć. Przekonanie Brenny, że pomoc przy prowadzeniu badań nad tą klątwą mogłoby się dobrze skończyć było stosunkowo mało prawdopodobne, ale z tym dodatkowym szczegółem... Nie miał pojęcia, kto dostanie mocniej po głowie – on czy Castiel. Jednego było pewne; ta konfrontacja nie ominie żadnego z nich.

— W każdym razie doceniam szczerość. Tym bardziej będę miał to na uwadze, dopóki mam czas na przemyślenie swojego uczestnictwa w tym... czymś — rzucił, sięgając po herbatę. Wprawdzie wątpił, aby ciemnobrązowy płyn przyniósł mu jakieś wielkie ukojenie i pomógł poukładać myśli, ale mógł chociaż spróbować. — Czy jestem pierwszą osobą, której to proponujesz?

Skoro już zgodził się przemyśleć swój udział, to chciał dostać jak najwięcej informacji. Wolałby się nie zgadzać na coś, tylko po to, aby chwilę przed transformacją dowiedzieć się, że przeżywalność poprzednich obiektów badań wynosiła 50:50 lub niżej. To by było iście mało fortunne.



the he-wolf of godric's hollow
❝On some nights, the moon thinks about ramming into Earth,
slamming into civilization like some kind of intergalactic wrecking ball.
On other nights, it's pretty content just to make werewolves.
❞
Łamacz Klątw i Naukowiec
wiek
sława
krew
genetyka
zawód
Najbardziej cywilizowany z rodu Flintów. Mierzy 176 cm wzrostu, niebiesko-zielone oczy, pokazuje się zawsze gładko ogolony. Nie podnosi głosu, mówi spokojnie i ma problem z utrzymaniem kontaktu wzrokowego.

Castiel Flint
#12
21.12.2022, 20:17  ✶  
- Masz na myśli rodzinę Lupin? Tak, słyszałem o nich, czytałem też ich publikacje dotyczące eliksiru tojadowego.- czytał bardzo dużo na każdy temat związany z likantropią a jednak do tego rodu jeszcze się nie wybrał. Najprędzej właśnie tam mógłby znaleźć chętnych do współudziału w badaniach lecz nie znał stamtąd nikogo na tyle aby im przedstawić ten plan. Była jeszcze rodzina Greyback… ale i tak wolał zacząć od Erika. Uparł się na niego jak nikt inny, no po prostu tylko jemu mógł przedstawić swój zawiły plan, zamysł i cele, które chce osiągnąć. Był na początku bardzo długiej drogi, która być może mogła sprowadzić na niego niebezpieczeństwo ale i tak się nie zraził. Jego umysł był mocno przesiąknięty pragnieniem sukcesów więc gotów był ponieść wszelkie koszta, jeśli uzyska gwarancję choćby najmniejszych powodzeń i dodatkowych informacji.
Zadbał o to aby mimiką nie zdradzać zbyt gorliwego zapału. Ot, zachowywał się jakby rozmawiali o polityce. Pełna kultura. Trochę się spiął kiedy Erik obrzucił go niedowierzającym spojrzeniem. Powinien być przygotowany na taką reakcję ale skoro nie uniósł się i nie wyszedł stąd trzaskając drzwiami to była nadzieja na sukces. Zawsze coś.
- Szukam chętnych wśród najsilniejszych a tych nie jest specjalnie dużo.- niejako też go komplementował, celowo aby zmiękczyć grunt i być może zachęcić go bardziej pozytywnego rozważania sytuacji. Czekał w milczeniu aż Longbottom zbierze myśli. Naprawdę starał się go nie pospieszać ale wewnątrz aż płonął ze zniecierpliwienia.
- Nieodpowiedzialne i głupie jeśli chciałbym się zabrać do tego samodzielnie. Nazwałbym to raczej bardzo niebezpiecznym zadaniem.- a jednak brakowało na jego twarzy jakiegokolwiek przejawu strachu czy niepewności.
- Zdaję sobie sprawę, że odstawienie na jedną pełnię eliksiru tojadowego może wywołać w organizmie szok. Jednak mając u boku sprawdzonych uzdrowicieli, a do tego odpowiednio silnych współpracowników sytuację możemy mieć pod kontrolą. Kilkoro potężniejszych czarodziejów jest w stanie utrzymać wilkołaka w bezruchu przez kilka minut. Do tego odpowiednio zaklęte łańcuchy i krąg spowalniający ruchy… znalazłbym odpowiednio silny zespół aby pobranie krwi odbyło się w sposób jak najmniej inwazyjny. Miejsce zostałoby starannie wybrane aby w promieniu kilkunastu kilometrów nie było żywej duszy.- przestawił mu ledwie zarys tego, co widział oczami wyobraźni. Wymagało to wielu zaufanych osób ale był pewien, że je znajdzie. Miał też nadzieję, że i Erik poleci swoich zaufanych przyjaciół, którzy mogliby mieć odwagę wziąć w tym udział. Niech tylko się zgodzi…
- Niebezpieczne nie oznacza niemożliwe, Eriku. Jest to trudne ale nie jesteśmy słabymi czarodziejami. Mamy możliwości panować nad sytuacją, jeśli plan zostanie starannie opracowany. - dodał nieco mniej natarczywym tonem. Pokazywał mu, że wbrew pozorom nie jest szalony - stara się patrzeć na sytuację z wielu stron i bierze pod uwagę kilka scenariuszy.
viscount of empathy
show me the most damaged
parts of your soul,
and I will show you
how it still shines like gold
wiek
30
sława
VI
krew
czysta
genetyka
wilkołak
zawód
detektyw w BUM
wiecznie zamyślony wyraz twarzy; złote obwódki wokół źrenic; zielone oczy; ciemnobrązowe włosy; gęste brwi; parodniowy zarost; słuszny wzrost 192 cm; wyraźnie zarysowana muskulatura; blizna na lewym boku po oparzeniu; dźwięczny głos; dobra dykcja; praworęczny

Erik Longbottom
#13
21.12.2022, 22:48  ✶  

Pokiwał zaskoczony głową, gdy przywołał nazwisko Lupin. Chyba nie powinien być aż tak zdziwiony. W kręgach medycznych była to dosyć znana rodzina, a skoro klątwołamacz musiał mieć na podorędziu różnej maści specyfiki, to wiedza na temat kontaktów tego typu bywała dosyć przydatna. Zanim przeszli do następnej kwestii, napomknął o tym, że może mu dać kontakt do kogoś z tego rodu.

— Cóż, jest to jakiś argument — przyznał z niechęcią.

Nie mógł go wyjątkowo łatwo zbić, bez umniejszania samemu sobie, a do tego nie miał zamiaru się posuwać. Może i znali się przez Brennę, ale nie oznaczało to, że byli bardzo bliskimi przyjaciółmi, więc mimo wszystko nie miał zamiaru kreować się na słabszego, niż był w rzeczywistości. Poza tym, znając siostrę, Erik był przekonany, że wyprowadziła z Brygady parę plotek na temat jego kariery w służbach. Do Departamentu Przestrzegania Prawa Czarodziejów nie brali byle kogo.

— Przedstawiasz niebezpieczne koncepcje, ale przynajmniej potrafisz je poprzeć w miarę logicznymi wnioskami. Mówisz, ze sporą pewnością siebie, a to mnie nieco martwi — mruknął, bębniąc palcami o obicie fotela. Jak daleko byłby w stanie się posunąć, aby osiągnąć odpowiednie efekty? Czy gdyby reszta jego zespołu odmówiła wdrożenia jego pomysłu w życiu, zrobiłby to w tajemnicy przed nimi? Z drugiej strony, jeśli chodziło o leczenie klątwy, pokazał, że zależy mu na uzyskaniu pozwolenia od osoby zainteresowanej. Czy za bardzo analizował jego zachowanie? — Chociaż muszę przyznać, że idea całego zespołu uzdrowicieli jest dobrym pomysłem. Przynajmniej ten aspekt masz przemyślany i dopracowany.

Zacisnął usta w wąską linię. Plan ten nie był pozbawiony wad, jednak nie wydawał się aż tak lekkomyślny, im dłużej się o nim rozmawiało. Niepewności ustępowały miejsca wyklarowanym planom, a niedopowiedzenia stawały się czymś, co zniknie wraz z każdą kolejną fazą wdrażania planu w życie. Może jednak coś w tym jest?, pomyślał z niemałą zgrozą.

— W tym momencie, nie zaprzeczam temu, że to niemożliwe. Po prostu twierdzę, że to niebezpieczne. Potencjalna nagroda, co ważne możliwe, że nieosiągalna, może być też dosyć szybko przyćmiona przez wszelkie komplikacjami i konsekwencje lekkomyślnych działań — odparł, nic sobie nie robiąc z tonu Castiela, utrzymując względnie zrównoważony ton głosu. Gdyby nie mocniejsze akcenty stawiane na słowa takie jak „niemożliwe”, „niebezpieczne” czy „komplikacje”, można by odnieść wrażenie, że o badaniach mówi z takim zaangażowaniem, jakby dyskutowali o pogodzie za oknem.

Wychwycił też, że chłopak zaczął automatycznie brać go pod uwagę w swoich planach. To my możemy to zrobić, to my mamy odpowiednie ku temu predyspozycje. Ewidentnie chciał wziąć go pod włos i przekonać, że faktycznie mogą osiągnąć sukces. Pomimo wieloletniego doświadczenia w dyskusjach z najróżniejszymi ludźmi, Erik musiał przyznać, że oddziaływało to na jego ambicję, jak i ego. Perspektywa współpracy z dużym zespołem pełnym wykwalifikowanych specjalistów również sprawiła, że postrzegał tę kwestię w nieco jaśniejszych barwach. Przejście jednak z czerni w ciemny odcień szarości nie było wielkim sukcesem.

Westchnął cicho, opróżniając do końca filiżankę herbaty. Cóż, nie miał zbyt wiele do powiedzenia. Musiał to wszystko przemyśleć, najlepiej w zaciszu własnego pokoju, chociaż miał wrażenie, że nie jest to sprawa, dla której będzie w stanie po prostu wygospodarować godzinę dziennie, aby ją przeanalizować. Będzie go nęciła, dręczyła, aż w końcu się złamie i powie o wszystkim siostrze, gdy sam ukształtuje jakąś konkretną opinię na ten temat.

— Obawiam się, że na mnie już czas — poinformował po chwili, wstając z fotela. Skłonił lekko głowę przed młodym Flintem. — Dziękuję za herbatę. I za badanie. Za rozmowę w sumie również. Tak jak wspominałem, pomyślę, czy czuje się z tym wystarczająco komfortowo i odezwę się za jakiś czas. Jeśli klątwa nagle zacznie szaleć, to też się zgłoszę. Miłego popołudnia, Castielu.

Raz jeszcze skłonił głowę przed blondynem i ruszył w stronę wyjścia, lub pozwolił, aby gospodarz go odprowadził. Gdy był już na zewnątrz, pokręcił z niedowierzaniem głową, chociaż już miał wrażenie, że pierwsze ziarenka zainteresowania zaczęły kiełkować w jego umyśle. Ugh, w co on się wpakował. Erik teleportował się z cichym trzaskiem po opuszczeniu działki Flintów, kierując się prosto do rodzinnej posiadłości w Dolinie Godryka.


Koniec sesji


the he-wolf of godric's hollow
❝On some nights, the moon thinks about ramming into Earth,
slamming into civilization like some kind of intergalactic wrecking ball.
On other nights, it's pretty content just to make werewolves.
❞
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek:
Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Castiel Flint (3845), Erik Longbottom (5027)


Strony (2): « Wstecz 1 2


  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Przydatne linki
Kolejeczka
Tryb normalny
Tryb drzewa