03.11.2024, 14:51 ✶
Basilius na całe szczęście miał nieco więcej czasu na zastanowienie się nad śmiercią żony Robertsa, jak i przecież samego Robertsa, tak że, nawet jeśli nieco niewygodnie było mu o tym wszystkim mówić, to nie czuł potrzeby siedzenia teraz w niezręcznej ciszy, chyba że takie było życzenie Laurenta.
– Straciłeś trochę krwi. – Bardziej stwierdził, niż spytał i w tym momencie naprawdę mógł przypominać Laurentowi, Florence bo słowa te wypowiedział w takim samym tonie, jak wypowiedziałaby je ich kuzynka. – I Śmierciożercy tam się zjawili. – Kolejne zdanie wypowiedziane w ten sam sposób z tym, że tym razem znacznie ciszej, tak aby przypadkiem nikt inny go nie usłyszał.
Przymknął na chwilę oczy i wziął łyka swojej herbaty. W Windermere od lat ginęli ludzie. W New Forest najwyraźniej grasowali Śmierciożercy. Jego rodzina próbowała chyba szybko umrzeć. Na Lammas nie mogło się obejść bez awantury. A na Pokątnej ludzie kłócili się o pochodzenie Ministry Magii, jakby to była najbardziej kluczową ze wszystkich spraw. Naprawdę, czemu ich społeczeństwo było... Takie. Ponownie spojrzał na drugiego Prewetta, próbując chociaż trochę ukryć zmartwienie, które nim ogarnęło. – Uważaj na siebie, dobrze? I gdyby cokolwiek się stało, daj znać. Zawsze możesz przenocować u nas, gdyby okazało się, że w New Forest ponownie nie jest bezpiecznie, dobrze? I na Matkę, wiem że to chyba jest niemożliwe w tej rodzinie, ale błagam, postaraj się nie tracić tak często krwi. To wbrew temu co może myśleć nasza rodzina, naprawdę nie jest zdrowe.
– Straciłeś trochę krwi. – Bardziej stwierdził, niż spytał i w tym momencie naprawdę mógł przypominać Laurentowi, Florence bo słowa te wypowiedział w takim samym tonie, jak wypowiedziałaby je ich kuzynka. – I Śmierciożercy tam się zjawili. – Kolejne zdanie wypowiedziane w ten sam sposób z tym, że tym razem znacznie ciszej, tak aby przypadkiem nikt inny go nie usłyszał.
Przymknął na chwilę oczy i wziął łyka swojej herbaty. W Windermere od lat ginęli ludzie. W New Forest najwyraźniej grasowali Śmierciożercy. Jego rodzina próbowała chyba szybko umrzeć. Na Lammas nie mogło się obejść bez awantury. A na Pokątnej ludzie kłócili się o pochodzenie Ministry Magii, jakby to była najbardziej kluczową ze wszystkich spraw. Naprawdę, czemu ich społeczeństwo było... Takie. Ponownie spojrzał na drugiego Prewetta, próbując chociaż trochę ukryć zmartwienie, które nim ogarnęło. – Uważaj na siebie, dobrze? I gdyby cokolwiek się stało, daj znać. Zawsze możesz przenocować u nas, gdyby okazało się, że w New Forest ponownie nie jest bezpiecznie, dobrze? I na Matkę, wiem że to chyba jest niemożliwe w tej rodzinie, ale błagam, postaraj się nie tracić tak często krwi. To wbrew temu co może myśleć nasza rodzina, naprawdę nie jest zdrowe.
Koniec sesji