• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Poza schematem Retrospekcje v
« Wstecz 1 … 12 13 14 15 16 Dalej »
[1969] Heather & Ashling | Nobby Leach powinien gryźć piach

[1969] Heather & Ashling | Nobby Leach powinien gryźć piach
Tło narracyjne
koniecpsot1972
zasady korzystania
rzuty kością
wiek
sława
krew
genetyka
zawód
Czarodziej nieznanego statusu krwi, będący baśniopisarzem oraz autorem książki Baśnie Barda Beedle'a. Żył w XV wieku, ale większość jego życia pozostaje dla nas tajemnicą.

Bard Beedle
#1
05.11.2022, 14:38  ✶  

1969
Heather i Ashling
Trybuny stadionu Harpii z Hollyhead


Nie mogła powiedzieć aby była zadowolona z dzisiejszego spotkania – liczyła na to, że uda się porozmawiać z kimś, kto mógłby mieć jakiś motyw do działania albo jakąś informację na temat tego, co działo się z Ministrem Magii. Znajomość mniej przyjaznych typów sprawiała, że raczej orientowała się, z kim mogła rozmawiać jeżeli chodziło to, co działo się z Nobbym Leachem. Niestety, spotkanie nie przyniosło spodziewanych efektów, nawet jeżeli wsadziła się w najdziwniejszy sweter który nieco gryzł ją w szyję, ale widać był w barwach Harpii , co miało jej dać poczucie kibica wpuszczonego na jeden z meczy w sezonie. Wcisnęła się nawet do mniejszej loży, co ostatecznie skończyło się na tym, że gdy obok niej zjawił informator, czuła, że ramiona jej płoną a miejsce wydaje się klaustrofobiczne.
Niestety, wiadomości były nie dość, że skąpe, to absolutnie nieprzydatne, niemal więc nawarczała na człowieka, który przyszedł tutaj, a z opinią jej rodziny na karku nie wybrzmiewało to najlepiej. Niemal jak wilczyca gotowa rozerwać gardło komuś, kto stanął jej na drodze, tak Ashling, bez większego przystosowania społecznego i nie musząc być miła dla przemytników postawiła sytuację jasno, i przedstawiła, że albo ma jej nie zawracać głowy taką bzdurą, albo ma przesłać porządne informację. Gdy zniknął w tłumie kibiców, została w miejscu, pochylając głowę i opierając ją na barierce – mecz przestał już ją obchodzić i tak bardzo chciała sobie darować to, co się działo, wrócić do domu, odpocząć…ale przymknięcie oczu zawsze okazywało się łatwiejsze niż ich otwarcie, dlatego dopiero po chwili uniosła głowę, oddychając ciężko. Dzień nie zapowiadał się ciekawie.
Poczekała na wszelki wypadek do końca meczu, tak aby nie zwracać na siebie uwagi. Dopiero kiedy trybuny się opróżniły i mało kto pozostał w zasięgu wzroku, podniosła się, przyglądając się wszystkim obecnym i ruszyła przed siebie, dopóki jej stopa nie natrafiła na papier – ulotkę, czy też może jakąś ręcznie wypisaną informację, musiał ją zostawić mężczyzna. Zagotowało się w niej gdy znów przed oczyma zatańczyły jej bzdury na temat ministra, zaklęła więc, ciskając papierem i przypadkowo trafiając kobietę.
- Przepraszam! – Zawołała do niej, nie wiedząc, czy ta nie rzuci się w jej kierunku ze złością. Nie zdziwiłaby się, rzucanie papierowych kulek w nieznajomych i nieznajome nie było akurat w jej stylu. – To..z emocji. – Wyjątkowo jak na nią, ale nieodzownie się stało.
Gówniara z miotełką
She had a mischievous smile, curious heart and an affinity for running wild.
wiek
21
sława
VI
krew
półkrwi
genetyka
klątwa żywiołów
zawód
BUMowiec
Heather mierzy 160 cm wzrostu. Jest bardzo wysportowana, od dzieciaka bowiem lata na miotle, do tego zawodowo grała w quidditcha. Włosy ma rude, krótkie, nie do końca równo obcięte - gdyż obcinał je Charlie po tym, jak większość spłonęła podczas Beltane. Twarz okrągłą, obsypaną piegami, oczy niebieskie, czają się w nich iskry zwiastujące kolejny głupi pomysł, który chce zrealizować. Porusza się szybko, pewnie. Ubiera się głównie w sportowe rzeczy, ceni sobie wygodę. Głos ma wysoki, piskliwy - szczególnie, kiedy się denerwuje. Pachnie malinami.

Heather Wood
#2
09.11.2022, 13:20  ✶ (Ten post był ostatnio modyfikowany: 09.11.2022, 13:20 przez Heather Wood.)  
Mecz. Jeden z wielu. Heather dawała z siebie wszystko na boisku. Grała może nieco zbyt agresywnie, ale tak już miała, angażowała się całą sobą. Szkoda tylko, że nie wychodziło dokładnie tak, jak chciała. Czasem zastanawiała się, czego jej brakowało, miała przecież predyspozycje, nadal jednak nie umiała dorównać matce. Była na siebie zła. Będzie musiała jeszcze więcej trenować, aby być tak świetna, jak ona.
Na trybunach pojawiło się wielu kibiców. Byli im wierni, za każdym razem niemalże wszystkie miejsca były zajęte. Nie szkodziły w tym nawet nastroje, jakie ostatnio pojawiały się wśród czarodziejów. Zresztą każdy potrzebował odpocząć od polityki, a co relaksowało lepiej od oglądania wysiłku fizycznego pięknych zawodniczek quidditcha? Heath uważała, że nic. Najważniejsze, że kasa ze sprzedawanych biletów się zgadzała, dzięki czemu mogła sobie pozwolić na wszystkie przyjemności, nie tylko sobie, ale również swoim chłopakom. Najważniejsze - pracować tak, żeby zarobić, ale się nie narobić. Trzymała się tej dywizy od zawsze. Właściwie to mogła nawet nie pracować, tylko za hajs rodziców balować, jednak miała jeszcze w sobie odrobinę przyzwoitości. Przynajmniej na tej płaszczyźnie.
Mecz się skończył. Heather wylądowała na boisku. Skłoniła się kilka razy. Oczywiście, że Harpie wygrały, nie mogło być inaczej. Uwielbiała kiedy tłum skandował, dodawało jej to skrzydeł. Zawodnicy powoli zaczynali się rozchodzić do szatni, a kibice opuszczać trybuny. Ona miała w zwyczaju zostawać trochę dłużej. Lubiła obserwować puste trybuny.
Kiedy zaczęła zbierać się do wyjścia, trzymając w ręku miotłę dostała czymś w głowę. No tego, to się nie spodziewała. - Przepraszam?!- odparła nieco zirytowana. Przystanęła w miejscu i oparła sobie wolną rękę na biodrze. No tego, to się nie spodziewała. - Myślałam, że wkurzyłaś się naszą wygraną, ale masz szalik...- Zwróciła uwagę na barwy Harpii, więc nie mogło o to chodzić. - Czym się tak denerwujesz piękna pani?
Tło narracyjne
koniecpsot1972
zasady korzystania
rzuty kością
wiek
sława
krew
genetyka
zawód
Czarodziej nieznanego statusu krwi, będący baśniopisarzem oraz autorem książki Baśnie Barda Beedle'a. Żył w XV wieku, ale większość jego życia pozostaje dla nas tajemnicą.

Bard Beedle
#3
12.11.2022, 00:08  ✶  
Gdyby mogła, cieszyłaby się dniem, oglądając, jak sprawnie kafel przeskakuje z ręki do ręki, po tym poszłaby pewnie do ulubionego baru na jeden zaledwie drink aby następnie skierować się w stronę dzielonego z Alastorem mieszkania w którym jeszcze może by wypełniła jakiś raport nim zwinęłaby się w kłębek na własnym łóżku. Dość samotne działania, a mimo to, cieszyła się z nich, widząc w sobie perspektywę odpoczynku ale i zrobienia czegoś do pracy. Teraz jednak to wszystko nie miało znaczenia bo nie miało też szansy się ziścić.
- Przepraszam, przepraszam jeszcze raz, naprawdę nie chciałam. – Potarła się po jasnych włosach, ciągnąc się lekko za włosy aby przywołać się do porządku. Dopiero po chwili doszło do niej, że przecież spędza czas w towarzystwie kogoś, kogo można by obwołać gwiazdą i wiele osób pewnie by teraz Ashling po prostu zabiło, a teraz ta jakby nigdy nic stałą sobie w towarzystwie kogoś, kogo sława sięgała ponad granice tego stadionu. Chrząknęła cicho, czując, jak na nowo róż pojawia się na jej policzkach – zawsze, gdy czuła się niezręcznie, jej ciało wydawało się ją zdradzać i pokazywać się w najgorszym możliwym stanie, co zmieniało ją w osobę o karnacji niemal buraczanej. Odchrząknęła lekko, nie wiedząc jeszcze, że zmierza to w kierunku zupełnie innej rozmowy niż się spodziewała.
- Tak, przepraszam, nie pogratulowałam cudownej gry. Nie grałam nigdy sama ale…to coś naprawdę niebywałego tak spokojnie przemierzać przestworza. – Mówiła to całkiem szczerze, jako osoba, która niestety ledwie radziła sobie na miotle, dlatego wolała obserwować jak inni sobie radzą. Nawet jeżeli dziś nie obserwowała praktycznie meczu, pewna była, że Harpie poradziły sobie świetnie, a stojąca naprzeciwko niej kobieta nie była wyjątkiem.
Rumieniec przybrał na sile gdy została nazwana „piękną panią”, co sprawiło, że czuła się jeszcze bardziej głupio gdy myślała o tym, że właśnie stoi cala zaczerwieniona. I gdy udało jej się ostatecznie zebrać, odchrząknęła głośno, wskazując ostrożnie na papierową ulotkę która leżała teraz gdzieś u stóp Heather.
- Proszę wybaczyć, to…można mieć różne opinie o naszym ostatnim Ministrze Magii ale czuję, że…że nie zasługuje na takie rzeczy, które wypisują o nim. – Stąd emocje wzięły na chwilę górę, a przynajmniej zanim nie natknęła się na swoją rozmówczynię. Ciekawa była jeszcze, czy kobieta pociągnie temat, czy jednak wolała unikać omawiania polityki – wiele osób ze sławnych środowisk unikało opowiadania się po jakiejś stronie.
- Nie jestem z prasy. – Zapewniła szybko po tych przemyśleniach, dając znać, że nie poruszała tematu szukając sensacji. – Ale po tym wszystkim czuję, że zbyt dobrym aurorem również nie. – Nie było jakiegoś sekretu w opowiadaniu na ten temat, więc nie czuła, aby zdradzała wielkiej tajemnicy. No i nie mówiła, że przyszła tu na umówione spotkanie.
Gówniara z miotełką
She had a mischievous smile, curious heart and an affinity for running wild.
wiek
21
sława
VI
krew
półkrwi
genetyka
klątwa żywiołów
zawód
BUMowiec
Heather mierzy 160 cm wzrostu. Jest bardzo wysportowana, od dzieciaka bowiem lata na miotle, do tego zawodowo grała w quidditcha. Włosy ma rude, krótkie, nie do końca równo obcięte - gdyż obcinał je Charlie po tym, jak większość spłonęła podczas Beltane. Twarz okrągłą, obsypaną piegami, oczy niebieskie, czają się w nich iskry zwiastujące kolejny głupi pomysł, który chce zrealizować. Porusza się szybko, pewnie. Ubiera się głównie w sportowe rzeczy, ceni sobie wygodę. Głos ma wysoki, piskliwy - szczególnie, kiedy się denerwuje. Pachnie malinami.

Heather Wood
#4
15.11.2022, 16:36  ✶ (Ten post był ostatnio modyfikowany: 15.11.2022, 16:37 przez Heather Wood.)  

Praca Heather była w dużej mierze dla niej najzwyklejszą przyjemnością. Uwielbiała latać, czuć wiatr we włosach, do tego te wszystkie oczy skierowane w jej kierunku, no czego mogła chcieć więcej? Urodziła się po to, żeby zostać gwiazdą quidditcha - to był fakt autentyczny. Na pewno nikt nie miał co do tego żadnych wątpliwości. Czas wolny, poza treningami spędzała na wlewanie w siebie hektolitrów alkoholu w doborowym towarzystwie. Naprawdę była zadowolona z miejsca w życiu, w którym się teraz znajdowała. No może poza tym, że nastroje wśród czarodziejów był różne. Dotyczyło jej to wszystko, gdyż sama miała krew nie do końca odpowiednią, ale wcale jej to nie przeszkadzało w zrobieniu ogromnej kariery - na całe szczęście.

- Spokojnie, nic się nie stało, kiedyś dostałam jajkiem z trybunów, da pani wiarę?- Podeszła bliżej kobiety. Skoro już zaczęły pogawędkę, to nie zamierzała odejść od tak. Heather lubiła wdawać się w pogawędki z fanami. Ash musiała być fanką, skoro przyszła na mecz i miała ich szalik. Przynajmniej tak się pannie Wood wydawało. Nie miała problemu również z tym, aby komplementować obcych ludzi. Mówiła wszystko to - co jej ślina na język przyniosła, tak stało się również teraz.

Zauważyła, że kobieta czuje się w jej towarzystwie niepewnie - znała te reakcje. Dla większości zwykłych czarodziejów była kimś z pierwszych stron gazet, nie do końca realna, wszystko zmieniało się, gdy mieli szansę porozmawiać z nią osobiście. - To fakt, ale płynie to w mej krwi, dla nas to nic nadzwyczajnego, Wright i Wood od lat zajmują się miotłami, można powiedzieć, że nim zaczęłam chodzić to już latałam. Mało kto z innych ludzi jest w stanie nam dorównać w tych umiejętnościach.- Nie pomijała w swoim sukcesie genów rodzinnych, w końcu wiele też od tego zależało. Doskonaliła również te umiejętności w swoim zakresie - jednak wszystko zaczęło się od dzieciństwa i zarażenia ją tą pasją przez matkę.

- Kolejna plotka?- Spojrzała na kobietę zaciekawiona. - Czytałam wiele artykułów, bo interesuję się prasą, sprawdzam co o mnie piszą, jednak opowieści na temat tego biednego ministra...- Wzięła głęboki oddech. - Naprawdę są okropne. Co chwile sugerują, że z kimś innym sypia, że rozwala ministerstwo od środka.- Nie żeby się specjalnie na tym znała - bo polityka to nie była jej bajka, ale jednak coś tam czytała. - Myśli Pani, że to przez jego pochodzenie?- Była ciekawa opinii kobiety. - Jaki ma to związek z tym, że nie jest pani dobrym aurorem?- Nie do końca chyba widziała powiązanie.

Tło narracyjne
koniecpsot1972
zasady korzystania
rzuty kością
wiek
sława
krew
genetyka
zawód
Czarodziej nieznanego statusu krwi, będący baśniopisarzem oraz autorem książki Baśnie Barda Beedle'a. Żył w XV wieku, ale większość jego życia pozostaje dla nas tajemnicą.

Bard Beedle
#5
26.11.2022, 13:49  ✶  
Podjęła się pracy trochę z obowiązku, czując, że przydadzą się dodatkowe dłonie do pomocy i że mogłaby być użyteczna. Widziała się tu bardziej w roli narzędzia, czegoś, co można było wykorzystać do pomocy innym. Część z niej chciała chyba również odpokutować za wszystkie błędy rodziny, za każdego Greybacka, który gdzieś tam wyrządzał krzywdę innym. Spojrzenie na siebie z dystansu dawało jej pewnie odcięcie emocjonalne, ale jednocześnie, nie oznaczało, że sama nie miała opinii. I tak jak w relacjach z ludźmi czuła się bardzo niezręcznie, tak w pracy czy wykonując obowiązki miała silne opinie.
- W sumie to przyznam, trochę nie. Znaczy, nie to, że nie wierzę pani, bo zdecydowanie wierzę, ale zastanawiam się, kto normalny by rzucał jajkiem. Przecież… - chciała chyba powiedzieć coś mocniejszego na temat takich osób, ale jednak wypadać nie wypadało tak z marszu kogokolwiek wyzywać przy w sumie obcej osobie. Zwłaszcza jeżeli mówiła teraz do graczki jej ulubionej drużyny Quidditcha. Mimo to, teraz wydawało się, że weszły w pogawędkę, a Ash czuła, że mimo wszystko, nie był to najlepszy moment do pytania jej o autograf. Zresztą, gdzie miałaby go zachować, na ulotce?
- Nigdy nie uczyłam się latać poza zajęciami, mimo wszystko wybierając stąpanie po ziemi. Odruchowo jakoś wybieram bieganie… - Gdyby była bardziej złośliwa, mogłaby dodać komentarz, że to pewnie część psa w niej samej sprawiała, że wolała biegać niż latać, a że miotła mogła być dużym, latającym patykiem…nie, lepiej nie było iść w tym kierunku, dlatego odchrząknęła. Nie dość, że teraz mówiła o sobie, spotykając kogoś, kto wydawał się przynajmniej teraz zainteresowany rozmową, to jeszcze kogoś, kto był znawcą w temacie, a ona zwracała uwagę na siebie. Dobra robota, Ashling, postaraj się nie zanudzić tej pani na śmierć. – Ale oglądanie tam w powietrzu to…czysta przyjemność. – Szukała jakiegoś innego tematu, na który mogłaby przeskoczyć, tak aby nie czuć już więcej niesmaku z gadania o głupotach.
- Z tego, co widziałam, głównie spotyka się pani z pozytywnym odbiorem? – Tak jak Heather, tak i Ashling uważnie śledziła prasę, dlatego poza politycznymi sprawami wiedziała, co dzieje się również w sporcie. Oczywiście, pojawiały się jakieś plotki, ale przeważnie chyba wszystko wybrzmiewało raczej na korzyść Heather. A może też nie czytała tych najbardziej plotkarskich sekcji? Cóż, nie mogła zaradzić na to, co mówili ludzie, ale mogła sobie wyrobić opinię odnośnie panny Wood i dla niej to chyba było najlepszym rozwiązaniem. A póki co, mogła powiedzieć, że była bardzo uprzejmą i kulturalną rozmową. Nawet się nieco zarumieniła, starając się jednak utrzymać poważną minę.
- Ludzie gotowi są pociągnąć na dno każdego, kto nie będzie odpowiadał im oczekiwaniom, nawet jeżeli byłby najlepszą osobą do tego, którą można wybrać na stanowisko. – Wiedziała, co najbardziej jest problemem. Wiedziała, że to nie miało nic wspólnego z polityką ale potem się na nią przekładało. Nie wiedziała, jak można było tak kurczowo trzymać przekonań i dawnych czasów. Nic to nie dawało i z niczym się już nie liczyło.
- Jestem tego pewna. Wolą zawsze kogoś ze swoim nazwiskiem, tak aby móc machać nim przed ludźmi których to obchodzi. – Nie miała w sumie pojęcia, jakie poglądy na tę sprawę ma rozmówczyni, może właśnie miała się przekonać. – Powinnam w końcu zapobiegać takim rzeczom, plotkom….wydarzeniom które by podburzały ludzi, z rąk tych, którzy wolą widzieć chaos na świecie. – Podjęła się pracy bo miała ona cel. Więc jeżeli celu nie spełniała, czy była w ogóle dobrym człowiekiem w tym, co robiła?
Gówniara z miotełką
She had a mischievous smile, curious heart and an affinity for running wild.
wiek
21
sława
VI
krew
półkrwi
genetyka
klątwa żywiołów
zawód
BUMowiec
Heather mierzy 160 cm wzrostu. Jest bardzo wysportowana, od dzieciaka bowiem lata na miotle, do tego zawodowo grała w quidditcha. Włosy ma rude, krótkie, nie do końca równo obcięte - gdyż obcinał je Charlie po tym, jak większość spłonęła podczas Beltane. Twarz okrągłą, obsypaną piegami, oczy niebieskie, czają się w nich iskry zwiastujące kolejny głupi pomysł, który chce zrealizować. Porusza się szybko, pewnie. Ubiera się głównie w sportowe rzeczy, ceni sobie wygodę. Głos ma wysoki, piskliwy - szczególnie, kiedy się denerwuje. Pachnie malinami.

Heather Wood
#6
12.12.2022, 13:27  ✶  

-Jaka tam pani, Heather jestem!- Wood nie poczuwała się na panią, była młoda, jeszcze będzie czas, aby poczuła się staro. - Jajka, pomidory, wiele innych przedmiotów latało w naszym kierunku, trzeba się uodporniać.- Heath była przyzwyczajona do tego, że publika reagowała różnie na ich grę. Szczególnie, kiedy na trybunach byli w większości fani przeciwników. Nie robiło to jednak na niej żadnego wrażenia, przywykła do tego, że tak to wygląda.

- Gdybym miała mniej szczęścia, zapewne i ja lepiej czułabym się na ziemi. Jednak los spowodował, że to właśnie w takiej rodzinie się urodziłam, rodzice zadbali o to, żeby wsadzić mi w dłoń miotłę w odpowiednim momencie i jakoś tak zostało.- Była im wdzięczna za to, że mogła zajmować się grą w quidditcha, miała taki charakter, że bardzo szybko nudziła się każdą czynnością, latanie jednak jak do tej pory było pasją, która ogromnie ją pociągała, uwielbiała czuć wiatr we włosach i tę adrenalinę, kiedy znajdowała się w powietrzu. - Cieszą mnie Pani słowa, dobrze wiedzieć, że ktoś lubi patrzeć na to, jak latam.- Ogromny uśmiech pojawił się na jej twarzy, Ashling bardzo umiejętnie łechtała jej ego.

- Wie Pani jak to jest z dziennikarzami, piszą te artykuły w ten sposób, żeby jak najwięcej osób je czytało. Najważniejsze są kontrowersje, często nikt nie interesuje się prawdą.- Zdarzało się, że i na jej temat były wypisywane opowieści wyssane z palca, nie ruszało jej to jednak. Od dziecka była przyzwyczajona do towarzystwa reporterów, jej matka była gwiazdą, Heather nauczyła się nie przejmować artykułami wypisywanymi na swój temat, czytała je bardziej rozrywkowo. Czasem sama gubiła się w tym, z kim zdaniem prasy aktualnie jest w związku, albo za kogo znowu wychodzi za mąż.

- Wydaje mi się, że jest Pani dla siebie zbyt ostra, w końcu nie ma Pani możliwości wpłynąć na tych dziennikarzy, chociaż, czy właściwie można ich nazwać dziennikarzami?- Heather traciła szacunek do tych osób, które pisały artykuły wyssane z palca, a wiedziała, że jest ich coraz więcej. Wystarczyło mieć pieniądze, zapłacić odpowiednią ilość galeonów, a większość reporterów napisze to, co chce dana osoba. - Strasznie mi szkoda tego ministra, wydaje się być kompetentny, mam wrażenie, że to wszystko przez jego pochodzenie, ostatnio pojawia się coraz więcej osób, którym najwyraźniej przeszkadza mugolska krew.- Tego nie do końca potrafiła zrozumieć.

« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek:
Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Bard Beedle (1401), Heather Wood (1075)




  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Przydatne linki
Kolejeczka
Tryb normalny
Tryb drzewa