• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Greater London Aleja horyzontalna v
« Wstecz 1 2 3 4 5 … 11 Dalej »
[03.10.72] Czym skorupka nasiąknie

[03.10.72] Czym skorupka nasiąknie
Chichot losu
I’m not looking for the knight
I’m looking for the sword
wiek
27
sława
V
krew
czysta
genetyka
widmowidz
zawód
detektyw BUM
Brązowe włosy, ciemne oczy, wzrost wysoki jak na kobietę, bo mierzy sobie około 179 centymetrów wzrostu. Twarz raczej sympatycznie ładna niż piękna, nie wyróżniająca się przesadnie i rzadko umalowana. Brenna porusza się szybko, energicznie, głos ma miły i rzadko go podnosi. Ubiera się różnie, właściwie to okazji - w ministerstwie widuje się ją w umundurowaniu albo w koszuli i garniturowych spodniach, kiedy trzeba iść gdzieś, gdzie będą mugole, w Dolinie w ubraniach, które ujdą wśród mugoli, a na przyjęcia i bale zakłada typowe dla tej sfery zdobione szaty lub suknie. W tłumie łatwo może zniknąć. Jeżeli używa perfum, to zwykle to jedna z mieszanek Potterów, zawierająca nutę bzu, porzeczki i cedru, a szamponu najczęściej jabłkowego, rzecz jasna też potterowskiego.

Brenna Longbottom
#1
28.10.2025, 10:54  ✶ (Ten post był ostatnio modyfikowany: 14.03.2026, 11:12 przez Król Likaon.)  
adnotacja moderatora
Rozliczono - Brenna Longbottom - osiągnięcie Badacz Tajemnic VII

Prowadzenie śledztw zazwyczaj było bardzo mozolną pracą. Stawało się taką jeszcze bardziej, kiedy musiałeś zrobić od tego bardzo długą przerwę – bo na przykład Londyn w międzyczasie spłonął i były rzeczy ważniejsze niż kradzieże, drobne napaści czy nawet, niestety przemoc domowa (co Brennę bardzo wkurzało, ale kiedy dom, w którym dochodziło do przemocy spłonął i próbowałeś znaleźć zaginione dzieci z tego domu, które umknęły przed ogniem… inne sprawy schodziły na dalszy plan).
Ale wrzesień powoli zamienił się w październik i…
– Mam nadzieję, że ten budynek nie zawali się nam na głowy – westchnęła Brenna, przypatrując się kamienicy na Horyzontalnej, którą miały przeszukać. W gruncie rzeczy nakaz dostali dziewiątego września pod wieczór i mieli tam wkroczyć dziesiątego, ale, z przyczyn oczywistych, okazało się to niemożliwe. Do kamienicy, położonej blisko wyjścia na Nokturn – jej okna z drugiej strony wychodziły na tamtą ulicę – nie mógł wejść potem nikt, bo jej ostatnie piętro spłonęło, a lokatorzy… znikli. Może zginęli, może uciekli, może stało się coś jeszcze innego.
Niby od tamtej pory odpowiednie służby upewniły się, że budynek nie runie, ale Brenna i tak spoglądała na niego nieco podejrzliwie, jakby spodziewała się, że zaraz rozlegnie się huk albo na ścianach pojawią się nowe pęknięcia. Inna sprawa, że lepiej, aby stało się to teraz niż gdy wejdą do środka. Nie łudziła się, że wiele znajdą, jeśli było tam coś podejrzanego, pewnie ukradkiem usunięto to, gdy wciąż wszędzie leżały popioły Spalonej Nocy, ale sprawdzić musiały.
Jej wzrok przesunął się potem w dół aż zatrzymał się na grupce dzieciaków, siedzących pod ścianą na kocu, na którym wyłożono różności. Niby nic nadzwyczajnego: Brenna jednak zmarszczyła brwi, bo po pierwsze, w magicznym Londynie po pożarach ludzie zrobili się ostrożni i mało kto puszczał dzieciaki samopas, po drugie, tak na oko, to nie były dziesięciolatki, a raczej chłopcy w przedziale wieku dwanaście – piętnaście lat.
Jeśli to nie była grupka charłaków, to zdecydowanie powinni teraz być w szkole, nie na środku magicznego Londynu.
– Czy oni na tym kocu mają różdżki? – mruknęła cicho do Heather, zanim skierowała się nie w stronę wejścia do budynki, a ku dzieciakom.

[+]Spoiler
Zbieramy na zakupy w Miodowym Królestwie


Don't promise to live forever. Promise to forever live while you're alive.
Gówniara z miotełką
She had a mischievous smile, curious heart and an affinity for running wild.
wiek
21
sława
VI
krew
półkrwi
genetyka
klątwa żywiołów
zawód
BUMowiec
Heather mierzy 160 cm wzrostu. Jest bardzo wysportowana, od dzieciaka bowiem lata na miotle, do tego zawodowo grała w quidditcha. Włosy ma rude, krótkie, nie do końca równo obcięte - gdyż obcinał je Charlie po tym, jak większość spłonęła podczas Beltane. Twarz okrągłą, obsypaną piegami, oczy niebieskie, czają się w nich iskry zwiastujące kolejny głupi pomysł, który chce zrealizować. Porusza się szybko, pewnie. Ubiera się głównie w sportowe rzeczy, ceni sobie wygodę. Głos ma wysoki, piskliwy - szczególnie, kiedy się denerwuje. Pachnie malinami.

Heather Wood
#2
28.10.2025, 13:58  ✶  

Ostatni czas bardzo różnił się od tego, co znała. Fakt - Heather nie była być może jakimś bardzo długo pracującym w branży funkcjonariuszem, jej staż wynosił jakieś pół roku, ale przyzwyczaiła się do tego, jak wyglądały jej zmiany. Gdy wrócili do pracy po pożarach - panował chaos, zresztą tak samo jak podczas nich. Próbowała się w nim odnaleźć, tak właściwie to nawet jej się podobało, gdyż dużo się działo, a Ruda nie znosiła stagnacji.

Spojrzała na budynek, o którym wspomniała jej partnerka. Przyglądała mu się z drobnym powątpiewaniem. Nie wydawało się szczególnie bezpieczne wchodzenie do środka, nie, aby ją to jakoś specjalnie martwiło, jak nie one to kto? No nikt, nikt inny by tam nie wlazł.

- Wygląda jakby mógł jebnąć, ale robiłyśmy w swoim życiu gorsze rzeczy. - No, gorsze od wchodzenia do budynków grożących zawaleniem. Może nie powinna być z tego powodu dumna, ale trochę była.

- Tak właściwie, to jak się trzymasz? - Postanowiła zmienić temat, póki miały chwilę i jeszcze nie weszły do ferelnej kamienicy. Czuła, że Longbottom zrozumie o co jej chodzi. Artykuł, który pojawił się w gazecie był obrzydliwy, Heather okropnie wkurwiła się, gdy przeczytała jego treść, może Brenna wyglądała zupełnie zwyczajnie, ale nie sądziła, że zupełnie jej to nie obeszło. Uderzali w ich rodzinę, w tych, którzy jako jedni z nielicznych nie bali się walczyć z tą bandą pojebów. Posrana akcja, że ktoś postanowił to wykorzystać w ten sposób.

Przeniosła wzrok na grupę dzieciaków, o której wspomniała Brenna. Czy gówniarze nie powinni być teraz w Hogwarcie? W końcu trwał rok szkolny, wyglądali na takich, którzy zaczęli już edukację, zresztą wzrostem niektórzy z nich na pewno byli równi z Heather, która na spokojnie mogłaby się wmieszać między nich jako kolejna członkini tej bandy.

- Nie wiem, chyba? - Przyjrzała się dokładniej, aby zobaczyć, czy to faktycznie były różdżki, być może znaleźli nowy pomysł na biznes, pozbierali różdżki po pożarach i teraz próbowali je sprzedać.



percepcja 3k
Rzut Z 1d100 - 82
Sukces!

sprawdzam, czy widzę
Chichot losu
I’m not looking for the knight
I’m looking for the sword
wiek
27
sława
V
krew
czysta
genetyka
widmowidz
zawód
detektyw BUM
Brązowe włosy, ciemne oczy, wzrost wysoki jak na kobietę, bo mierzy sobie około 179 centymetrów wzrostu. Twarz raczej sympatycznie ładna niż piękna, nie wyróżniająca się przesadnie i rzadko umalowana. Brenna porusza się szybko, energicznie, głos ma miły i rzadko go podnosi. Ubiera się różnie, właściwie to okazji - w ministerstwie widuje się ją w umundurowaniu albo w koszuli i garniturowych spodniach, kiedy trzeba iść gdzieś, gdzie będą mugole, w Dolinie w ubraniach, które ujdą wśród mugoli, a na przyjęcia i bale zakłada typowe dla tej sfery zdobione szaty lub suknie. W tłumie łatwo może zniknąć. Jeżeli używa perfum, to zwykle to jedna z mieszanek Potterów, zawierająca nutę bzu, porzeczki i cedru, a szamponu najczęściej jabłkowego, rzecz jasna też potterowskiego.

Brenna Longbottom
#3
28.10.2025, 16:57  ✶  
– Siedzenie pod ziemią podczas magicznego tornada chyba faktycznie trudno przebić – przyznała Brenna, uśmiechając się lekko, chociaż miała zamiar bardzo ostrożnie sprawdzać wszystkie podłogi i schody, kiedy wejdą już do środka. – Bardzo dobrze – odparła, ani na jotę nie zmieniając wyrazu twarzy. Może nie zrozumiała pytania Heather, może tak naprawdę niewiele ją to obchodziło teraz, kiedy świat, który znali, ginął w ogniu i popiołach, a może po prostu nie zamierzała przyznawać, co rzeczywiście myśli.
Wood już z daleka mogła dostrzec, że na „stoisku” leżały różności: jakaś torebka, posążek, stara książka, portfel. I faktycznie, były tam przynajmniej dwie różdżki, chyba najdziwniejsze w rękach dzieciaków, bo jednak zazwyczaj czarodzieje nie pozbywali się ich, a gdy jakąś kupowali, to w jednym z zakładów.
Brenna powoli ruszyła w tamtą stronę.
– Cześć, chłopcy – przywitała się, spoglądając na wyłożone przez młodocianych handlarzy towary. Był to absolutny misz – masz, rzeczy wyglądające na prawie nowe i takie, które miały już swoje lata. – Pomagacie rodzicom?
– Sprzedajemy stare rzeczy. Już niepotrzebne w domu – oświadczył jeden z nich, zerkając na kobiety z mieszaniną podejrzliwości, ale i nadziei, że może dokonają jakiegoś zakupu. – Zbieramy na słodycze w Miodowym Królestwie.
– Chwalebny cel – przytaknęła Brenna, przykucając, bo jej wzrok przyciągnęła jedna z różdżek, która ani trochę nie wyglądała na „niepotrzebną”. Ani nawet na taką, na jaką mógłby sobie pozwolić ktoś, kto musiał wyprzedawać starocie, bo musiała zostać wyrzeźbiona na zamówienie. I do głowy jej przyszło, że być może w niektórych kamienicach takich jak ta zostało sporo rzeczy, porzuconych przez właścicieli… ale różdżka? – Ile za to?
Heather? Popatrz na te pozostałe przedmioty – poprosiła Brenna rudą za pomocą fal, sama niby to skupiona na zakupie. Wcisnęła nawet dłoń do kieszeni, by wyjąć sakiewkę. Wood mogła zauważyć, że różdżek na stoisku było więcej, w różnym stanie, i że w gruncie rzeczy to chyba jednak wątpliwe, aby ktoś trzymał ich tyle w domu, by pewnego dnia się ich pozbyć.


Don't promise to live forever. Promise to forever live while you're alive.
Gówniara z miotełką
She had a mischievous smile, curious heart and an affinity for running wild.
wiek
21
sława
VI
krew
półkrwi
genetyka
klątwa żywiołów
zawód
BUMowiec
Heather mierzy 160 cm wzrostu. Jest bardzo wysportowana, od dzieciaka bowiem lata na miotle, do tego zawodowo grała w quidditcha. Włosy ma rude, krótkie, nie do końca równo obcięte - gdyż obcinał je Charlie po tym, jak większość spłonęła podczas Beltane. Twarz okrągłą, obsypaną piegami, oczy niebieskie, czają się w nich iskry zwiastujące kolejny głupi pomysł, który chce zrealizować. Porusza się szybko, pewnie. Ubiera się głównie w sportowe rzeczy, ceni sobie wygodę. Głos ma wysoki, piskliwy - szczególnie, kiedy się denerwuje. Pachnie malinami.

Heather Wood
#4
29.10.2025, 10:39  ✶  

- To się jeszcze okaże, wiesz, całe życie przed nami, nie wydaje mi się, abyśmy największy przypał i najdziwniejsze miejsce miały zaliczyć w takim młodym wieku. - No jasne, trudno było przebić to, co im się przytrafiło podczas Beltane, z drugiej strony o tym wszystkim słyszała tylko z opowieści - straciła wtedy niestety przytomność i nic nie pamiętała z tamtych wydarzeń. Trochę słabo przegapić najbardziej niebezpieczną rzecz w swoim życiu.

- Jakby nie było dobrze, to byś mi powiedziała, prawda? - Spojrzała na mentorkę pytająco, trochę powątpiewając w to, że odpowiedziałaby jej na to pytanie szczerze. Longbottomówna nigdy nie dzieliła się swoimi problemami, raczej sama pomagała wszystkim wokół nie oczekując niczego w zamian, a był to moment, w którym Ruda przecież mogła się jej odwdzięczyć za to wszystko, co dla niej zrobiła.

Heather udało się z daleka dostrzec to, co znajdowało się na stoisku chłopców. Różdżki, portfele... ciekawe skąd brali swoje zaopatrzenie. Posłała tylko przyjaciółce dwuznaczne spojrzenie, bo chyba i ona zdawała sobie sprawę, jak to właściwie wyglądało.

Ubrane w mundury brygadzistów na pewno wzbudziły niepokój, kiedy znalazły się przy młodzieży.

Kiedy Brenna zagadywała chłopców Ruda bardzo dokładnie przyglądała się temu, co chłopcy mieli do zaoferowania. Te przedmioty nie wyglądały na niepotrzebne, wiedziała, że i Brenna się tego domyśliła.

To nie wygląda, jak znalezione w domu. Portfele i różdżki? Na moje to ktoś teraz tego szuka. O ile żyje, bo pozostawała opcja, iż były to przedmioty znalezione pośród gruzu i pyłu, chociaż nie widać po nich było, aby były wysłużone.

Ruda uniosła głowę, złapała spojrzenie jednego z chłopaków, do niego postanowiła się odezwać. - Tak właściwie, to czy nie powinniście być teraz w szkole? - Zapytała całkiem niewinnie, chociaż wydawało się jej iż warto jest poruszyć ten temat.

Chichot losu
I’m not looking for the knight
I’m looking for the sword
wiek
27
sława
V
krew
czysta
genetyka
widmowidz
zawód
detektyw BUM
Brązowe włosy, ciemne oczy, wzrost wysoki jak na kobietę, bo mierzy sobie około 179 centymetrów wzrostu. Twarz raczej sympatycznie ładna niż piękna, nie wyróżniająca się przesadnie i rzadko umalowana. Brenna porusza się szybko, energicznie, głos ma miły i rzadko go podnosi. Ubiera się różnie, właściwie to okazji - w ministerstwie widuje się ją w umundurowaniu albo w koszuli i garniturowych spodniach, kiedy trzeba iść gdzieś, gdzie będą mugole, w Dolinie w ubraniach, które ujdą wśród mugoli, a na przyjęcia i bale zakłada typowe dla tej sfery zdobione szaty lub suknie. W tłumie łatwo może zniknąć. Jeżeli używa perfum, to zwykle to jedna z mieszanek Potterów, zawierająca nutę bzu, porzeczki i cedru, a szamponu najczęściej jabłkowego, rzecz jasna też potterowskiego.

Brenna Longbottom
#5
29.10.2025, 12:50  ✶  
– Jeśli uznałabym, że z czymś przyda się pomoc, byłabyś jedną z pierwszych, których bym o nią poprosiła – odparła Brenna gładko, posyłając Heather kolejny uśmiech. Nie lubiła opowiadać o swoich problemach, to prawda, ale w tej chwili bardziej przejmowała się ruinami i groźbą wiszącą nad czarodziejskim światem niż samą sobą. Nie była też pewna, jak niby miałaby pomóc rodzinie, skoro stertę podobnych rzeczy dałoby się napisać o każdym rodzie, i chyba jedyne, co mogłaby zaproponować, to żeby ją oficjalnie wydziedziczyli. Ale w tej chwili jej głowę zaprzątały bardziej praca, Zakon i pokrzywdzeni.

– To będzie dwa galeony! Prawdziwa okazja – zachwalał chłopiec, i cóż, to faktycznie była okazja, bo różdżki zwykle były droższe… o ile oczywiście akurat ta by chciała z człowiekiem współpracować. Tyle że Brennie zupełnie nie zależało na rzucaniu zaklęć tą różdżką: raczej chciała się dowiedzieć, czy nie wyniesiono jej z jednego ze zniszczonych domów.
Zwłaszcza że gdy jej wzrok padł ponownie na kocyk, kolejna różdżka wydała się jej znajoma.
– Wezmę obie – oświadczyła ku uciesze chłopców, a potem zamarła na moment, kiedy do jej głowy napłynął komunikat Heather. Wysłuchała go i przez moment patrzyła po prostu na dzieciaki, próbując zapamiętać cechy charakterystyczne.
Zanim zdążyła jednak otworzyć usta, by zapytać o coś jeszcze…
Na pytanie Heather chłopcy spojrzeli po sobie, a potem jeden z nich chwycił koc, na którym leżały przedmioty. Brenna sądziła, że chciał po prostu się poderwać i rzucić do ucieczki: wyciągnęła więc rękę, z zamiarem pochwycenia – prawdopodobnie – złodziejaszka…
Ale rozległ się trzask.
Jeden, drugi, trzeci.
– Jasna cholera – podsumowała, spoglądając na miejsce, gdzie przed chwilą byli chłopcy, z pewnym niedowierzaniem. Nie dlatego, że faktycznie okazało się, że przedmioty były tutaj na pewno nielegalnie, bo tego absolutnie się spodziewała. Raczej z powodu tej nielegalnej teleportacji. Nie spodziewałaby się, że ktoś zdołał opanować ją w tym wieku. Co więcej… czy namiar nie powinien zadziałać w takiej sytuacji? – Najwyraźniej mamy tutaj nie tylko złodziei, ale jakieś dzieci… żyjące poza systemem. Nie wyglądali na Bellów, ale może…? – wymamrotała z pewnym zawahaniem, palce zaciskając na różdżkach, które zdążyła podnieść, w efekcie więc nie znikły wraz z chłopcami. Próbowała zapisać sobie w pamięci jej twarze, bo te dzieciaki, w jej opinii przynajmniej, należało dorwać. I nie, nie to że ukarać za złodziejstwo, ale na pewno jakoś je ogarnąć, w kwestii kradzieży, używania nielegalnej magii i och, może edukacji.
Skoro teleportowali się w tym wieku, z egzaminami nie powinni mieć problemów.


Don't promise to live forever. Promise to forever live while you're alive.
Gówniara z miotełką
She had a mischievous smile, curious heart and an affinity for running wild.
wiek
21
sława
VI
krew
półkrwi
genetyka
klątwa żywiołów
zawód
BUMowiec
Heather mierzy 160 cm wzrostu. Jest bardzo wysportowana, od dzieciaka bowiem lata na miotle, do tego zawodowo grała w quidditcha. Włosy ma rude, krótkie, nie do końca równo obcięte - gdyż obcinał je Charlie po tym, jak większość spłonęła podczas Beltane. Twarz okrągłą, obsypaną piegami, oczy niebieskie, czają się w nich iskry zwiastujące kolejny głupi pomysł, który chce zrealizować. Porusza się szybko, pewnie. Ubiera się głównie w sportowe rzeczy, ceni sobie wygodę. Głos ma wysoki, piskliwy - szczególnie, kiedy się denerwuje. Pachnie malinami.

Heather Wood
#6
29.10.2025, 15:32  ✶  

- Dobra, powiedzmy, że Ci wierzę. - Dodała jeszcze z uśmiechem. Miała nadzieję, iż to, co mówi Brenna faktycznie jest prawdą. Nie zdążyły jeszcze dłużej porozmawiać o tych pomyjach, które zostały wylane na jej rodzinę. Ruda była przyzwyczajona do czytania głupot na swój temat, pierwszy raz i taki wielki artykuł mógł być jednak mocno dotkliwy dla samych zainteresowanych. Miała nadzieję, że Longbottomowie się tym nie przejmą, zresztą, czy mogliby ich tak po prostu usunąć ze spisu czystych rodzin? Czy w tym wszystkim nie chodziło o krew płynącą w żyłach? W sumie zawsze miała gdzieś to, jak wyglądało to oficjalnie, bo sama przecież nie należała do tych, którzy w ich świecie niby się najbardziej liczyli (co uważała za gówno prawdę, bo wystarczyło spojrzeć na nią i jej matkę, które były gwiazdami magicznego sportu bez tego).


Obserwowała przyjaciółkę, która postanowiła dokonać zakupu. Ruda nie dałaby tym dzieciakom złamanego grosza, przeczuwała skąd wzięli te przedmioty, właśnie dlatego zadała to niewinne pytanie, które okazało się być początkiem katastrofy.

Nie dostała odpowiedzi, nie, zamiast tego dzieciaki po prostu rozpłynęły się w powietrzu, wcześniej pakując swój dobytek, chociaż pakowanie... to zbyt dużo powiedziane, zwinęli koc jednym ruchem ręki wraz z przedmiotami, które się na nim znajdowały. Nie zdążyły zareagować. Ruda otworzyła usta ze zdziwienia.

- Co to miało być. - Nie mogła uwierzyć w to, że tak szybko rozpłynęli się w powietrzu. To na pewno nie było legalne... nie zakładała jednak, że mogą potrafić się teleportować, bo przecież zwyczajowo, w Hogwarcie uczono tego po osiągnięciu odpowiedniego wieku.

- Nie wiem, zniknęli ekspresowo, podejrzewam, że to wszystko, co tutaj mieli, ukradli. - Nie było to szczególnie odkrywcze, ale postanowiła się tym podzielić. - Jak my się z tego wytłumaczymy? - Nie znalazły się tutaj po to, aby rozbijać szajkę dziecięcych przestępców, jednak cała sytuacja... cóż, nie wyglądała dobrze. Pozwoliły im uciec.

- Nie możemy przyznać się do tego, że dzieciaki uciekły nam sprzed nosa. - To chyba zabolało ją najbardziej, nie były wystarczająco czujne, jedno, niewinne pytanie sprowokowało ich do ucieczki, która przebiegła im nadzywczaj dobrze. Zdecydowanie musieli mieć doświadczenie w podobnych sytuacjach.

Chichot losu
I’m not looking for the knight
I’m looking for the sword
wiek
27
sława
V
krew
czysta
genetyka
widmowidz
zawód
detektyw BUM
Brązowe włosy, ciemne oczy, wzrost wysoki jak na kobietę, bo mierzy sobie około 179 centymetrów wzrostu. Twarz raczej sympatycznie ładna niż piękna, nie wyróżniająca się przesadnie i rzadko umalowana. Brenna porusza się szybko, energicznie, głos ma miły i rzadko go podnosi. Ubiera się różnie, właściwie to okazji - w ministerstwie widuje się ją w umundurowaniu albo w koszuli i garniturowych spodniach, kiedy trzeba iść gdzieś, gdzie będą mugole, w Dolinie w ubraniach, które ujdą wśród mugoli, a na przyjęcia i bale zakłada typowe dla tej sfery zdobione szaty lub suknie. W tłumie łatwo może zniknąć. Jeżeli używa perfum, to zwykle to jedna z mieszanek Potterów, zawierająca nutę bzu, porzeczki i cedru, a szamponu najczęściej jabłkowego, rzecz jasna też potterowskiego.

Brenna Longbottom
#7
30.10.2025, 11:25  ✶  
Wzięła te różdżki nie dlatego, że faktycznie chciała je kupić, ale że zamierzała sprawdzić czy nie pochodzą z kradzieży… a i dokonywanie zakupów stanowiło swego rodzaju pretekst, by przyjrzeć się „stoisku” oraz młodocianym sprzedawcom. I cieszyła się, że trzymała je w ręku, bo dzięki temu przynajmniej one nie znikły wraz z chłopcami.
Co innego kradzież portfela. Co innego kradzież czyjejś różdżki. To drugie w oczach Brenny było naprawdę poważnym przestępstwem i to nie ze względu na ich wartość materialną – choć inna sprawa, że nie każdy mógł sobie pozwolić na to, aby ot tak taką odkupić.
– Złamanie przynajmniej dwóch paragrafów. Prawdopodobnie czterech, chociaż na to nie mamy dowodów – mruknęła Brenna. Nielegalna teleportacja i używanie magii przez nieletniego poza szkołą, to na sto procent. Dochodziło jeszcze to, że Heather zapewne miała rację, czyli mieli tutaj kradzież oraz handlowanie skradzionymi dobrami. – Nie będziemy się tłumaczyć, Heath, tylko napiszemy raport, na temat tego, że byłyśmy świadkami nielegalnej teleportacji grupy nieletnich na ulicy Horyzontalnej, i że zostały po nich dwie różdżki, których pochodzenie zbadamy – wyjaśniła spokojnie. Niestety, nie mogły powstrzymać kogoś, kto się teleportował, a rzucanie zaklęć w dzieci nie wydawało się naturalnym sposobem działania, więc chociaż Brenna miała skłonności do obwiniania się, gdy coś szło nie tak, to tutaj naprawdę nie wyobrażała sobie, jak inaczej mogłaby zareagować. Zwłaszcza że nauka w Hogwarcie nie była obowiązkowa: dzieci mogły zostać zabrane ze szkoły przez rodziców, bo na przykład planowali wyjechać z kraju po spalonej nocy. Nie było powodu, aby je atakować. Nielegalna była dopiero ta teleportacja. – Skoro już tu jesteśmy, poza sprawdzeniem budynku, tak sobie myślę, skoczymy do Ollivandera z prośbą o ekspertyzę. Może je rozpoznają. – Niektórzy z nich zdawali się mieć niesamowitą pamięć: Brenna, która uważała, że dostrzega i zapamiętuje szczegóły, była naprawdę pod wrażeniem, kiedy potrafili wymienić rdzeń, rodzaj drewna i długość różdżki kogoś, kto tę kupił. Nie każdy z nich może, ale to się zdarzało. – A potem sprawdzimy zgłoszenia o ostatnich kradzieżach… nie wydaje mi się, żeby ktoś często tracił różdżkę. Chociaż tutaj nie obiecuję sobie wiele, tak myślę, że mogli po prostu wejść do jakiegoś mieszkania, opuszczonego po pożarach i je tam znaleźli – dodała i potarła skronie, nagle czując ból głowy. Bo kradzież różdżek i grupa wyrostków bez opieki, używających magii, nie było drobną sprawą. Ale jednocześnie… przy tym wszystkim, co działo się w Londynie, było też czymś, na co Brenna naprawdę nie chciała tracić czasu. – Trzeba będzie zrobić ich rysopisy. Napiszę też do Hogwartu czy nie zgubili jakichś uczniów albo kogoś nie zabrali rodzice, ale jestem praktycznie pewna, że te dzieciaki tam nie chodzą, przecież nikt o zdrowych zmysłach nie uczy teleportacji dzieci…


Don't promise to live forever. Promise to forever live while you're alive.
Gówniara z miotełką
She had a mischievous smile, curious heart and an affinity for running wild.
wiek
21
sława
VI
krew
półkrwi
genetyka
klątwa żywiołów
zawód
BUMowiec
Heather mierzy 160 cm wzrostu. Jest bardzo wysportowana, od dzieciaka bowiem lata na miotle, do tego zawodowo grała w quidditcha. Włosy ma rude, krótkie, nie do końca równo obcięte - gdyż obcinał je Charlie po tym, jak większość spłonęła podczas Beltane. Twarz okrągłą, obsypaną piegami, oczy niebieskie, czają się w nich iskry zwiastujące kolejny głupi pomysł, który chce zrealizować. Porusza się szybko, pewnie. Ubiera się głównie w sportowe rzeczy, ceni sobie wygodę. Głos ma wysoki, piskliwy - szczególnie, kiedy się denerwuje. Pachnie malinami.

Heather Wood
#8
30.10.2025, 12:06  ✶  

Jedyne co im zostało po obecności chłopców, to rozczarowanie i dwie różdżki w rękach Brenny. Dobrze się złożyło, że chociaż ona zdążyła coś zrobić. Być może na podstawie różdżek będą mogły ustalić ich pochodzenie, może ktoś zgłosił ich kradzież, czy zaginięcie? Wypadałoby to sprawdzić. Nie sądziła, że tamci je znaleźli, miała co do tego raczej niezbyt dobre przeczucia.

- Dwa to chyba wystarczająca ilość, aby zacząć ich szukać? - Nie sądziła, aby miały problem z udowodnieniem, że to były jednak cztery, ale od czegoś trzeba było zacząć. Gówniarze nie powinni zachowywać się w ten sposób, warto, aby ktoś się tym zajął. Na szczęście padło na nie, czuła, że nie odpuszczą tego tak łatwo. Zapewne dla wielu osób mogło być to obojętne, jednak nie dla nich, gdy już coś się działo w ich obecności to Brenna i Heather nie miały w zwyczaju udawać, że to się nie wydarzyło.

- Napiszemy raport, jasne. - Nie do końca podobało jej się to, że Brenna użyła liczby mnogiej, bo Ruda nie znosiła tej całej papierologii, ale chyba nie było innego wyjścia, obie były świadkami tego zdarzenia, powinny się pod tym we dwie podpisać, później będą mogły przeprowadzić śledztwo i znaleźć te dzieciaki - tak, to brzmiało jak całkiem sensowny plan.

- To dobry pomysł, jedno miałybyśmy już z głowy, fachowiec na pewno coś nam powie na temat różdżek. - Jak wiadomo większość różdżek pochodziła z jego sklepu, Heath zawsze dziwiło to, że pracujący tam ludzie po latach potrafili przypisać przedmiot który sprzedali dokładnie do osoby. To było całkiem niesamowite.

- Kradzież różdżki może przystworzyć problemów. - Zwłaszcza jeśli dzieciaki korzystałyby z niej do rzucania jakichś zaklęć, które mogły zrobić komuś krzywdę, w końcu mogło to powodować oskarżenia, zupełnie nieprawdziwe.

- To również jest prawdopodobne, po pożarach na pewno i różdżki walały się w pustostanach. - Ludzie skupiali się głównie na tym, aby ratować swoje życia, rzeczy materialne nie były wtedy priorytetem, to też była jakaś możliwość.

- Tak, też mi się wydaje, że nigdy nie trafili do Hogwartu. Nie wiem też, kto mógł wpaść na to, aby nauczyć ich teleportacji, to dość skomplikowane, wystarczy moment nieuwagi, a mogą zostać rozszczepieni. - Dla Heather teleportacja wiązała się zawsze z nieprzyjemnym uczuciem, miała pewien wstręt do tego środka przemieszczania się. - Przecież sami się tego nie nauczyli. - Było to zbyt skomplikowane, nawet jeśli chłopcy posiadali jakieś wybitne umiejętności, to w tym wieku powinno im jednak sprawiać problem.

Chichot losu
I’m not looking for the knight
I’m looking for the sword
wiek
27
sława
V
krew
czysta
genetyka
widmowidz
zawód
detektyw BUM
Brązowe włosy, ciemne oczy, wzrost wysoki jak na kobietę, bo mierzy sobie około 179 centymetrów wzrostu. Twarz raczej sympatycznie ładna niż piękna, nie wyróżniająca się przesadnie i rzadko umalowana. Brenna porusza się szybko, energicznie, głos ma miły i rzadko go podnosi. Ubiera się różnie, właściwie to okazji - w ministerstwie widuje się ją w umundurowaniu albo w koszuli i garniturowych spodniach, kiedy trzeba iść gdzieś, gdzie będą mugole, w Dolinie w ubraniach, które ujdą wśród mugoli, a na przyjęcia i bale zakłada typowe dla tej sfery zdobione szaty lub suknie. W tłumie łatwo może zniknąć. Jeżeli używa perfum, to zwykle to jedna z mieszanek Potterów, zawierająca nutę bzu, porzeczki i cedru, a szamponu najczęściej jabłkowego, rzecz jasna też potterowskiego.

Brenna Longbottom
#9
30.10.2025, 13:53  ✶ (Ten post był ostatnio modyfikowany: 30.10.2025, 14:05 przez Brenna Longbottom.)  
- Tak, to wystarczy.
Niechodzenie do szkoły: żadna zbrodnia. Handlowanie przedmiotami wygrzebanymi podczas pożarów: szara strefa, wiele zależało od tego, jak zostanie to zinterpretowane przez specjalistów. Ale teleportacja w tym wieku? Nie tylko było to nielegalne, ale też wyjątkowo niebezpieczne. Dorośli ludzie nie powinni uczyć tego dzieci. A dzieci nie powinny się teleportować, zwłaszcza w takim pośpiechu.
Znaleźć chłopców, używających nielegalnej teleportacji, w ruinach magicznego Londynu, pełnych gruzów i popiołu. Bułka z masłem. Jasne. Brenna miała złe przeczucia, co do tego, ile się uda z tym zrobić, ale nie było to coś, co mogły po prostu zignorować, chociaż...
- Istnieje szansa, że gdy zostawimy raporty i rysopisy, dostanie to ktoś inny.
Jakby nie było, miała staż i status Detektywa, a Heather dostała do "przyuczenia". Być może szukaniem dzieciaków w tej sytuacji - gdy tak jakby mieli naprawdę mnóstwo innych rzeczy na głowach - zajmie się świeży narybek. Mogły jednak wykonać chociaż część pracy, to jest spróbować ustalić, czy te różdżki faktycznie były kradzione.
Normalnie pewnie nie miałaby też oporów z wzięciem na siebie raportu, ale Heather po prostu musiała nauczyć się pisać je sama. Brenna nie mogła przejmować tego na siebie, bo w przyszłości mogło to ugryźć jej podopieczną w tyłek.
– Aż boli mnie głowa na myśl, jak wielu – zgodziła się Brenna. Różdżka była jak podpis czarodzieja. Między innymi dlatego liczyła, że ktoś kradzież tych zgłosił, jeżeli faktycznie je skradziono: choćby po to, by ktoś nie wykorzystał ich przeciwko jemu. – Mogli nigdy nie trafić do szkoły, ale też zostać zabrani do Londynu przez rodziców po Spalonej Nocy. Bo ktoś z rodziny… zginął albo postanowili wyjechać z Wysp. Do głowy przychodzą mi jeszcze Bellowie.
Cyrk, wobec którego Brenna miała trochę ambiwalentne odczucia o tyle, że jej zdaniem te wszystkie dzieci powinny trafić do szkoły – ale jednocześnie cyrkowcy zdawali się kochać swoją małą rodzinę…
– Chodźmy. Najpierw budynek, potem Ollivander – oświadczyła, wsuwając różdżki do torby. Praca się sama nie wykona. Ruszyła więc w stronę kamienicy.
Postać opuszcza sesję


Don't promise to live forever. Promise to forever live while you're alive.
Gówniara z miotełką
She had a mischievous smile, curious heart and an affinity for running wild.
wiek
21
sława
VI
krew
półkrwi
genetyka
klątwa żywiołów
zawód
BUMowiec
Heather mierzy 160 cm wzrostu. Jest bardzo wysportowana, od dzieciaka bowiem lata na miotle, do tego zawodowo grała w quidditcha. Włosy ma rude, krótkie, nie do końca równo obcięte - gdyż obcinał je Charlie po tym, jak większość spłonęła podczas Beltane. Twarz okrągłą, obsypaną piegami, oczy niebieskie, czają się w nich iskry zwiastujące kolejny głupi pomysł, który chce zrealizować. Porusza się szybko, pewnie. Ubiera się głównie w sportowe rzeczy, ceni sobie wygodę. Głos ma wysoki, piskliwy - szczególnie, kiedy się denerwuje. Pachnie malinami.

Heather Wood
#10
30.10.2025, 14:15  ✶  

- Być może tak się to skończy, ale możemy chyba interesować się tą sprawą. - Podpytać, czy faktycznie została doprowadzona do końca, czy zupełnie zignorowana. Tyle złego się ostatnio działo, że nieco obawiała się, że nikt nie będzie chciał tracić czasu na takie rzeczy, co właściwie było uzasadnione. Cóż, do pewnych rzeczy trzeba było przywyknąć.

- Oni będą to kontynuować. - Nie sądziła, że spotkanie funkcjonariuszek nauczy te dzieciaki czegokolwiek, nie wyglądali jakby się tym zbytnio przejmowali, po prostu zwinęli manatki i zniknęli.

- Jest dużo możliwości, faktycznie musimy napisać raport, aby ktoś się tym zajął. - Nie wydawało jej się jednak, że łatwo przyjdzie odnalezienie tych chłopaków, większość dzieciaków przecież wyglądała podobnie, nie podzieliła się jednak tą myślą, bo warto było próbować. Być może akurat jakimś cudem uda im się coś z tym zrobić.

- Jasne. - Miały tego dnia jeszcze sporo do zrobienia, więc szkoda było marnować czas na dalsze instrukcje. Ruszyły w stronę budynku, przez który w ogóle się tutaj znalazły.


Koniec sesji
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek:
Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Brenna Longbottom (1865), Heather Wood (1525)




  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Przydatne linki
Kolejeczka
Tryb normalny
Tryb drzewa