• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Greater London Ulica Pokątna v
1 2 3 4 5 … 9 Dalej »
[13.09.72] Krótka historia pani Turpin

[13.09.72] Krótka historia pani Turpin
Pan Egzorcysta
here lies the abyss,
the well of all souls

wiek
34
sława
III
krew
półkrwi
genetyka
—
zawód
kapłan kowenu | egzorcysta ministerstwa magii
ciemnobrązowe oczy; rozszczep tęczówki prawego oka (źrenica w kształcie dziurki od klucza); czarne włosy; przeciętny wzrost 173 cm; zimne dłonie; często ubrany cieplej niż sugeruje pogoda; okulary do czytania; srebrny łańcuszek z sygnetem na szyi (w oczku znajduje się zasuszony kwiat z rodzinnego ogrodu); niespieszny chód; cichy, nieco niewyraźny głos

Sebastian Macmillan
#11
18.02.2026, 22:56  ✶ (Ten post był ostatnio modyfikowany: 18.02.2026, 23:02 przez Król Likaon.)  
— Spokojnie, spokojnie! — Uniósł powoli ręce do góry w poddańczym geście, kręcąc powoli głową. — Nie to miałem na myśli, po prostu myślałem na głos, co można jeszcze zrobić w jej sprawie według naszych protokołów. Nie jesteś zobligowana do jakichkolwiek dodatkowych działań. — Zrobił krótką pauzę. — A nawet gdybyś chciała jej w ten sposób pomóc, to prędzej działka mojego departamentu niż twojego. Nawet jakbyś znalazła dla niej lokum, to przecież sama jej tam nie zaciągniesz. A biorąc pod uwagę okoliczności, nie ma sensu bardziej się nad tym głowić.

Wzmianki o kowenie nie skomentował. Wprawdzie siedziba kapłanów była całkiem chętna do udzielania pomocy potrzebującym, tak miał pewne wątpliwości, czy w swojej obecnej postaci pani Turpin wpisywała się w obraz osoby potrzebującej. Nie miała domu, bo i zbytnio go w tej chwili nie potrzebowała. Nie cierpiała męki głodu i pragnienia, bo w tej formie i tak nie była w stanie przyswoić pokarmu. A Matka jedyna wie, czy pod względem duchowym, można do niej jakoś dotrzeć, skomentował bezgłośnie, poprawiając torbę, która obijała się o jego ciało przy pokonaniu co drugiego stopnia.

— Tym bardziej powinnaś dbać o to, żeby być w dobrej kondycji — odpowiedział, zrównując się z dziewczyną. — Skoro i tak zamierzasz wygrać tę wojnę, to wierzę, że możesz to zrobić bez połamanych nóg lub innych niedoleczonych chorób.

Martwa niewiele zrobi dla Departamentu Przestrzegania Prawa Czarodziejów. Chyba, że w wypadku zbyt wczesnego odejścia z tego świata, zamierzała zawrócić sprzed bram Limbo w trybie natychmiastowym i przyjąć w BUMie rolę wsparcia polegającego na dyktowaniu oficjalnych wstawek do raportów stażystom. Pokręcił głową. Nie, lepiej było jej nie drażnić; i tak wydawała się lekko podminowana. Wolał nie dawać jej dodatkowej amunicji.

— To już naprawdę zbyt wiele, proszę pani — odezwał się słabym głosem Sebastian, pocierając grzbiet nosa, jakby chciał w ten sposób odpędzić nadchodzący ból głowy. — BUM wykazał się pobłażliwością, ja zrozumieniem, sąsiedzi... cierpliwością, a pani dalej...

Zawiesił się na moment. Rzadko kiedy miewał bardzo określone opinie. Jako człowiek wykształcony i oczytany wychodził z założenia, że zawsze istnieje jakaś druga strona medalu. Że zawsze można spojrzeć na dany problem z innej perspektywy. Bo jak mógł patrzeć na świat inaczej, skoro od dziecka miał kontakt z drugą stroną? A jednak była jedna kwestia w której nie potrafił rozpatrywać alternatyw: opętania. Wzdrygnął się na samą myśl dyskusji jaką przeprowadził z Patrickiem i Neilem przed kilkoma tygodniami na imprezie Brenny. Tak, wtedy był bardzo bezpośredni. I zaczynało go korcić, żeby z Turpin zrobić to samo.

— Będę szczery: pani sytuacja nie jest dobra. Powiedziałbym nawet, że nie jest neutralna. Jest dość nieprzyjemna. — Wystąpił przed szereg. — A biorąc pod uwagę, pożary jakie miały miejsce w Londynie, może się pani domyślać, że urzędy mogą nie przypatrywać się pewnym sprawom z należytą dokładnością. Kto wie, może widząc pani kartotekę, uznają, że lepiej sprawę załatwić jak najprościej: bez dawania drugich szans.

Miał tutaj pewną przewagę: Turpin mogła nie wiedzieć, jakie właściwie kary czekają na ducha za podobne występki. Mogła nie wiedzieć, że oprócz relokacji mogła być skazana na przymusowe odesłanie do Limbo w najbliższą wigilię Samhain. Czy niepokój przez nieznanym miał szansę na nią podziałać? Uniósł palec w górę, gdyby ktokolwiek postanowił mu przerwać.

— Niech mi Matka będzie świadkiem, że lepiej dla pani będzie, jeśli nie będzie pani dodatkowo pogorszać swojej sytuacji. Wręcz przeciwnie: skoro pomogła pani przestępcy, to teraz dla odmiany mogłaby pani pomóc swoim sąsiadom. Albo funkcjonariuszom. Niech pani zadba o ich bezpieczeństwa. Niech pani pilnuje tego osiedla, ale na Księżyc, proszę pozwolić ludziom dojść do siebie po ostatnich katastrofach. — Tutaj zerknął na Brennę i jej towarzyszy. — Kto wie, może właśnie ta jedna wzmianka, że zdecydowała się pani pomóc zdecyduje o tym, gdzie pani wyląduje w nadchodzących dniach. Radziłbym się nad tym bardzo poważnie zastanowić.

Następnie zerknął na sąsiadkę-donosicielkę. Jako kapłan czuł się nieco zobowiązany do tego, aby i jej udzielić reprymendy, jednak... Po wyrzuceniu z siebie całego tego monologu stracił nieco rezon. Poza tym, żywej czarownicy nie zamknie koniec końców w magicznym naczyniu, jeśli dalej będzie broić. A Turpin już tak.

(Charyzma) Seba jeszcze raz próbuje przekonać Turpin, żeby się uspokoiła x2
Rzut PO 1d100 - 100
Krytyczny sukces!

Rzut PO 1d100 - 98
Sukces!
Chichot losu
I’m not looking for the knight
I’m looking for the sword
wiek
27
sława
V
krew
czysta
genetyka
widmowidz
zawód
detektyw BUM
Brązowe włosy, ciemne oczy, wzrost wysoki jak na kobietę, bo mierzy sobie około 179 centymetrów wzrostu. Twarz raczej sympatycznie ładna niż piękna, nie wyróżniająca się przesadnie i rzadko umalowana. Brenna porusza się szybko, energicznie, głos ma miły i rzadko go podnosi. Ubiera się różnie, właściwie to okazji - w ministerstwie widuje się ją w umundurowaniu albo w koszuli i garniturowych spodniach, kiedy trzeba iść gdzieś, gdzie będą mugole, w Dolinie w ubraniach, które ujdą wśród mugoli, a na przyjęcia i bale zakłada typowe dla tej sfery zdobione szaty lub suknie. W tłumie łatwo może zniknąć. Jeżeli używa perfum, to zwykle to jedna z mieszanek Potterów, zawierająca nutę bzu, porzeczki i cedru, a szamponu najczęściej jabłkowego, rzecz jasna też potterowskiego.

Brenna Longbottom
#12
19.02.2026, 16:16  ✶  
Omal nie roześmiała się na słowa Sebastiana, bo gdyby połamanie nóg, nawet przy konieczności mugolskiego leczenia, miało być kosztem wygranej wojny, to Brenna uznałaby, że to naprawdę niewielka cena. Ale to nie było takie proste, a gdyby wszyscy funkcjonariusze, na których zdrowiu odcisnęła piętno Spalona Noc, zechcieli wziąć dłuższe wolne, to chaos, w jakim tonęła Anglia, tylko by się zwiększył.
– Spokojnie, nie dolega mi nic poważnego. Ten kaszel dręczy większość londyńczyków, a uzdrowiciele poskładali resztę. Po prostu niekoniecznie powinnam jeszcze biegać po schodach. Zwłaszcza takich, na których tuż przed twoim nosem pojawiają się złośliwe duchy.
*

Co takiego podziałało?
Ostrzeżenia Sebastiana i uświadomienie sobie, że mężczyzna był egzorcystą i faktycznie mógł zamknąć ją w butelce, a potem podczas Samhain zmusić do odejścia na drugą stronę? Fakt, że faktycznie paru przechodniów zatrzymało się i szeptało między sobą, pokazując panią Turpin palcami? Szacunek wobec duchownego, bo pani Turpin, która już szykowała się chyba do tyrady wobec Brenny ostatecznie nie odważyła się chyba krzyczeć na kapłana? Może Macmillan był po prostu w istocie jedną z najbardziej charyzmatycznych jednostek w Londynie, co po prostu ukrywał na co dzień pod marudnymi wypowiedziami i mało reprezentatywnymi szatami?
Duch nadął się, a potem jakby zapadł w sobie.
Uniosła się trochę i opadła w dół.
A wreszcie…
– Ja… ja przepraszam – wydusiła z siebie, ku wielkiemu szokowi Brenny, która na moment aż zapomniała o zerkaniu co rusz w niebo, wciąż podświadomie czując, że zaraz posypią się z niego popiołu, a napięcie wywołane myślą o tym, że coś obok płonie, jakby trochę opadło.
Pani Turpin zaś znikła, pewnie chowając się w jakimś kącie kamienicy. Brenna rozejrzała się, nieufnie, wietrząc chyba podstęp, wymieniła spojrzenia z sąsiadką, wyraźnie rozzłoszczoną, a potem otworzyła z powrotem drzwi, zaglądając do środka.
– Wszystko w porządku, chłopcy?! – zawołała
– Ta! Apollo aportował już podejrzanych do MM, a my kończymy zabezpieczać ślady. Ta wredn… znaczy się ten duch się już uspokoił?
– Co zaskakujące, na to wygląda – stwierdziła, obracając się do Macmillana. – Nieźle, Sebastianie, chyba cię nie doceniałam. Jak uporam się ze wszystkim tutaj i z przesłuchaniami, podrzucę resztę dokumentów do waszego wydziału.


Don't promise to live forever. Promise to forever live while you're alive.
Pan Egzorcysta
here lies the abyss,
the well of all souls

wiek
34
sława
III
krew
półkrwi
genetyka
—
zawód
kapłan kowenu | egzorcysta ministerstwa magii
ciemnobrązowe oczy; rozszczep tęczówki prawego oka (źrenica w kształcie dziurki od klucza); czarne włosy; przeciętny wzrost 173 cm; zimne dłonie; często ubrany cieplej niż sugeruje pogoda; okulary do czytania; srebrny łańcuszek z sygnetem na szyi (w oczku znajduje się zasuszony kwiat z rodzinnego ogrodu); niespieszny chód; cichy, nieco niewyraźny głos

Sebastian Macmillan
#13
20.02.2026, 23:02  ✶  
Obserwowanie twarzy madame Turpin sprawiało, że człowiek w sumie sam nie wiedział, czego powinien się po niej spodziewać. Wyglądała na poruszoną jego słowami. Pytanie tylko, czy monolog wzmógł jej irytację, bo teraz nawet kościół zwrócił się przeciwko niej, czy wręcz przeciwnie: ostrzeżenie co do jej najbliższej przyszłości sprawiło, że nieco otrzeźwiała. Macmillan mimowolnie wstrzymał oddech, w pierwszej chwili spodziewając się, że kobieta zdecyduje się w jakiś sposób go zaatakować; że zacznie przelatywać przez niego pod najróżniejszymi kątami, atakując jego ciało podmuchami przeszywającego chłodu. Tymczasem...

Jego słowa zadziałały. Zmarszczył czoło, pochylając głowę w kierunku ducha; z trudem powstrzymał się przed prośbą o powtórzenie tych słów. Nawet zerknął pytająco na Longbottom i jej znajomych z pracy, jakby szukał u niej potwierdzenia, że też to usłyszeli. Czasem zapominał, jak wielki posłuch potrafił mieć wśród ludzi. Nigdy nie pchał się przed szereg w działaniach kowenowych i nie zależało mu zbytnio na pięciu się ku przykładowo, pozycji arcykapłana. Dopiero wydarzenia ostatnich miesięcy przekonały go do tego, że jednak lepiej byłoby zaangażować się w działania kowenu nieco bardziej. Chociażby po to, aby wiedzieć, co się dzieje w siedzibie głównej niż tylko opierać się na plotkach z drugiej ręki.

— Miewam swoje chwile. Od czasu do czasu. — Wzruszył sztywno ramionami, czerwieniąc się nieco na pochwałę ze strony Brenny. — Oczywiście, nie masz się czym martwić - obstawą BUMu za szybko nie wzgardzę. Jesteście bardzo przydatni podczas interwencji egzorcystycznych, nawet jeśli wasza obecność wprowadza pewny element... niespodzianki... do mojej pracy.

Mógł być nastawiony dziś nieco bardziej troskliwie do brygadzistki, ale przecież nie będzie jej okłamywał. Doskonale wiedziała, że między innymi ona i Patrick byli odpowiedzialni za jego podniesione ciśnienie w ciągu ostatnich tygodni. I ten trzeci, Bulstrode, który asystował przy odesłaniu duchów z drugiej kryształowej czaszki do Limbo.

— Jasne. — Skinął od razu głową. — W takim razie przyjdę jutro trochę wcześniej do biura, żeby można było to popchnąć dalej w jakimś akceptowalnym terminie — obiecał, ponownie poprawiając pasek torby. — Kto wie, może w tym miesiącu nawet wyrobię parę nadgodzin.

Uśmiechnął się krzywo. Po tym, jak poszedł na układ z nowym arcykapłanem, spędzał w Ministerstwie Magii mniej czasu, jednak wyglądało na to, że po Spalonej Nocy będzie potrzebny zarówno w departamencie, jak i siedzibie kowenu. Turpin zapewne nie będzie jedyna, pomyślał trzeźwo. Z czasem na ulicach Londynu mogą pojawić się inne duchy, które do tej pory chowały się po kątach. Nie wspominając już o tym, jak przebiegnie nadchodzące Samhain. Sebastian przełknął głośno ślinę, starając się jak najszybciej odsunąć od siebie tę myśl.

Pod kamienicą został aż do samego końca procesu zabezpieczenia śladów, chociażby ze względu na to, aby upewnić się, że podejście ducha zmarłej kobiety nagle nie zmieni się na gorsze po kilku minutach. Sebastian opuścił miejsce zdarzenia, kiedy ekipa Brygady Uderzeniowej była gotowa zabrać się z powrotem do Ministerstwa Magii.

Koniec sesji
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości
Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Brenna Longbottom (2683), Pan Losu (51), Sebastian Macmillan (3385)


Strony (2): « Wstecz 1 2


  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Przydatne linki
Kolejeczka
Tryb normalny
Tryb drzewa