• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Wyspy Brytyjskie Szkocja [14.10.72, Wyspa Posępna] Gdzie umilkły głosy McClivertów

[14.10.72, Wyspa Posępna] Gdzie umilkły głosy McClivertów
viscount of empathy
show me the most damaged
parts of your soul,
and I will show you
how it still shines like gold
wiek
30
sława
VI
krew
czysta
genetyka
wilkołak
zawód
detektyw w BUM
wiecznie zamyślony wyraz twarzy; złote obwódki wokół źrenic; zielone oczy; ciemnobrązowe włosy; gęste brwi; parodniowy zarost; słuszny wzrost 192 cm; wyraźnie zarysowana muskulatura; blizna na lewym boku po oparzeniu; dźwięczny głos; dobra dykcja; praworęczny

Erik Longbottom
#21
30.11.2025, 19:43  ✶  
W powietrzu sprawy szły całkiem nieźle... Nie było potrzeby dramatyzować. Brennie i reszcie zespołu z Zakonu Feniksa nic wcale nie groziło ze strony Erika. Wprawdzie okiennica, którą próbował otworzyć wydawała się na początku dość oporna na jego działania, tak mężczyzna operował na tyle ostrożnie, że udało mu się ją po chwili przesunąć na bok i nawet jej dodatkowo nie uszkodził. Bądź co bądź, nie chciał zwrócić na siebie uwagi stworzeń, które mogły kręcić się w tej okolicy. Poza tym, nie wiadomo, czy nie przyjdzie nam spędzić nocy właśnie w tym pomieszczeniu, skomentował w myślach Erik, gładząc delikatnie okiennice, jakby próbował ocenić, czy te przypadkiem nie wypadną z zawiasów, gdy tylko zmniejszy wywierany na nie nacisk.

— Chyba faktycznie ktoś próbował się tu schronić — rzucił Longbottom, podlatując bardzo blisko okna.

Przetarł szybę zaciśniętą dłonią i pochylił się, aby zajrzeć do środka. Jego wzrok mimowolnie powędrował w kierunku papierów leżących na stole oraz do kominka. Na odległość trudno było mu ocenić, ile czasu minęło odkąd ktoś tam grzebał. Kilka, kilkanaście godzin? Więcej? Dokumenty walające się na blacie wydawały mu się teraz najbardziej interesujące. Czy próbowali wykorzystać pergaminy jako zwykłą rozpałkę, a może ktoś wykorzystał te kilka godzin odpoczynku, aby sporządzić notatki na temat sytuacji w zamku? To zdecydowanie mogłoby się nam teraz przydać, pomyślał, zerkając przez ramię na Heather.

— Trzeba będzie tam prędzej czy później zajrzeć — poinformował rudowłosą brygadzistkę, dalej rozglądając się na boki, poszukując jakichś punktów zainteresowania pokroju drzwi czy jakichś prywatnych rzeczy czarodziejów, którzy mogli tu przebywać. — I dobrze by było to zrobić bez niszczenia czegokolwiek. Pewnie da się tam też jakoś wejść od wewnątrz...

Erik odleciał na bok, umożliwiając dziewczynie podlecenie bliżej okna, co by mogła sama się przekonać jak wyglądało sytuacja w komnacie. Zdecydowanie nie ominie ich rekonesans wewnątrz zamku. Kto wie, w jakim stanie były inne tutejsze sale, korytarze i przejścia? Jeśli mury były odpowiednio grube, a w ściany wpleciono przed laty odpowiednie zaklęcia zabezpieczające, to kto wie, może wnętrze zamczyska okaże się być w dużo lepszym stanie, niż to co zastali na zewnątrz. I może tam natkną się na jakieś ślady poszukiwanych.

— Mam nadzieję, że tym na dole też jako tako idzie — skomentował, zerkając z ciekawością w kierunku dziedzińca.


(Percepcja) Erik dodatkowo rozgląda się po gabinecie x1
Rzut Z 1d100 - 73
Sukces!


the he-wolf of godric's hollow
❝On some nights, the moon thinks about ramming into Earth,
slamming into civilization like some kind of intergalactic wrecking ball.
On other nights, it's pretty content just to make werewolves.
❞
Gówniara z miotełką
She had a mischievous smile, curious heart and an affinity for running wild.
wiek
21
sława
VI
krew
półkrwi
genetyka
klątwa żywiołów
zawód
BUMowiec
Heather mierzy 160 cm wzrostu. Jest bardzo wysportowana, od dzieciaka bowiem lata na miotle, do tego zawodowo grała w quidditcha. Włosy ma rude, krótkie, nie do końca równo obcięte - gdyż obcinał je Charlie po tym, jak większość spłonęła podczas Beltane. Twarz okrągłą, obsypaną piegami, oczy niebieskie, czają się w nich iskry zwiastujące kolejny głupi pomysł, który chce zrealizować. Porusza się szybko, pewnie. Ubiera się głównie w sportowe rzeczy, ceni sobie wygodę. Głos ma wysoki, piskliwy - szczególnie, kiedy się denerwuje. Pachnie malinami.

Heather Wood
#22
30.11.2025, 22:49  ✶  

Heather trzymała się nieco za Erikiem. Widziała jego walkę z okiennicą, która nie należała do najprostszych, już wydawało jej się, że pizdnie na ziemię, jednak uniknęli tego spektakularnego wypadku. Całe szczęście, jeszcze ktoś na dole dostałby kawałkiem szkła, tylko tego im brakowało, żeby sami zaczęli się unicestwiać.

Znajdowała się za Longbottomem, ale nie przeszkadzało jej to w tym, aby wyglądać zza niego, dlatego mogła przyjrzeć się temu co znajdowało się w pomieszczeniu, w sumie wyglądało, jakby jeszcze niedawno ktoś w nim pomieszkiwał, być może była to jakaś baza tych typów. To było całkiem prawdopodobne.

- Tak, zdecydowanie wygląda na to, że niedawno ktoś jeszcze tam był. Musimy tam wleźć. - Najlepiej jak najprędzej, co do tego nie miała żadnych wątpliwości, ba mogłaby być ochotnikiem, który znajdzie się w środku.

Longbottom odfrunął, aby zrobić jej nieco miejsca. Heather podleciała bliżej, aby dokładniej przyjrzeć się temu, co znajdowało się w pomieszczeniu. Dokładniejsze oględziny nadal jednak na odległość sugerowały, że faktycznie mieli rację, to musiało być ich schronienie.

- Myślisz, że lepiej od wewnątrz? Moglibyśmy otworzyć okno zaklęciem i wlecieć do środka, kto wie, co czai się w zamku. - Rudej wydawało się, że bardziej rozsądne będzie dostanie się do tego pomieszczenia od strony okna. Nie mieli pojęcia, jak wyglądał rozkład zamku, ile zajmie im dostanie się do tego pomieszczenia, tutaj mieli wszystko na wyciągnięcie ręki, od razu mogliby zacząć eksplorować pomieszczenie.

Odfrunęła od okna i podleciała do swojego towarzysza. - Chyba też póki co na razie jest w miarę spokojnie. - Gdyby nie było, to pewnie już by o tym wiedzieli.

Queen of May
But green is the color of earth,
of living things, of life.

And of rot.
wiek
20
sława
III
krew
mugolak
genetyka
—
zawód
zielarka, twórca eliksirów
Jasnoniebieskie oczy, brązowe włosy i jasna, posiadająca nieliczne piegi cera. 168 wzrostu, o szczupłej sylwetce. Wokół niej unosi się intensywny aromat ziół i zapachowych świec. Dłonie w niektórych miejscach ma permanentnie odbarwione od eliksiralnych składników i roślin którymi się zajmuje. Dora w kwartale jesiennym choruje na Zieloną Zarazę co oznacza, ŻE JEST ZIELONA!!

Dora Crawford
#23
01.12.2025, 14:14  ✶  
Dora przyglądała się jeszcze przez moment znakom, które pokrywały mur. Pękniecie, które wiodło przez jedną z nich, wcale nie było zbytnio pocieszające - szczególnie że wzięło się pod uwagę, że właśnie znajdowali się w zamku potencjalnie przepełnionym krwiożerczymi istotami.
- Wygląda, jakby ktoś próbował się oprzeć na starej formule - przekrzywiła lekko głowę, krytycznym spojrzeniem omiatając już całość ściany. Tak samo stare, wytarte runy, jak i te nowsze, ale niedokończone.

Nie była specjalistką od pieczęci. Owszem, znała runy, ale opierała się na nich jak na normalnym alfabecie, niekoniecznie posiadając wiedzę na temat tego, jak tchnąć w nie nowe życie. To pozostawało atrybutem Thomasa.

- Pomogę ci. W sensie, mogę dokończyć to co jest wyraźnie niedopisane, albo wytarte, a ty potem już to zapieczętujesz, czy co tam trzeba, dobrze? - zapytała jeszcze kontrolnie Figga, ale szybko sama zabrała się do pracy nad resztą run.


The woods are lovely, dark and deep, 
But I have promises to keep, 
And miles to go before I sleep.
Chichot losu
I’m not looking for the knight
I’m looking for the sword
wiek
27
sława
V
krew
czysta
genetyka
widmowidz
zawód
detektyw BUM
Brązowe włosy, ciemne oczy, wzrost wysoki jak na kobietę, bo mierzy sobie około 179 centymetrów wzrostu. Twarz raczej sympatycznie ładna niż piękna, nie wyróżniająca się przesadnie i rzadko umalowana. Brenna porusza się szybko, energicznie, głos ma miły i rzadko go podnosi. Ubiera się różnie, właściwie to okazji - w ministerstwie widuje się ją w umundurowaniu albo w koszuli i garniturowych spodniach, kiedy trzeba iść gdzieś, gdzie będą mugole, w Dolinie w ubraniach, które ujdą wśród mugoli, a na przyjęcia i bale zakłada typowe dla tej sfery zdobione szaty lub suknie. W tłumie łatwo może zniknąć. Jeżeli używa perfum, to zwykle to jedna z mieszanek Potterów, zawierająca nutę bzu, porzeczki i cedru, a szamponu najczęściej jabłkowego, rzecz jasna też potterowskiego.

Brenna Longbottom
#24
01.12.2025, 15:16  ✶  
Heather i Erik nie widzieli z zewnątrz wiele, bo pomieszczenie tonęło w półmroku. Były tam jakieś resztki jedzenia, jeszcze niepopsute, ale też nie całkiem świeże i kartki – ale jeden rzut oka na najbliższą oknu wystarczył, aby mogli ocenić, że wyrysowane na niej symbole niewiele im mówią, bo chyba były to runy. Jakąś runę wyryto także na framudze okna, chociaż znów: żadne z nich nie mogło odgadnąć ani czy jest nowa, ani czy umieścili ją tutaj poprzedni właściciele zamku, i co takiego miała robić.
Brenna tymczasem, wciąż w wilczej postaci, pokręciła się po dziedzińcu, podbiegła do jednego z wejścia, a potem przebiegła w pobliżu Dory i Thomasa, przypatrujących się wzorom, zanim zamieniła się z powrotem.
– Jeden człowiek był tu… powiedziałabym, że wczoraj. Nie jestem pewna, ale wydaje mi się, że raczej Finn, bo nie rozpoznaję zapachu. Jeżeli kwintopedy nie są zupełnie pozbawione zapachu, to ich tropu nie łapię – powiedziała głośno, a potem zadarła głowę i spojrzała ku Erikowi i Heather, jakby chciała sprawdzić, co takiego ta dwójka kombinuje.
Dora i Thomas mogli dojść do wniosku, że we dwoje powinni być w stanie wprowadzić pieczęcie, które zabezpieczą to miejsce przed wejściem osób niepowołanych w jakąś godzinę – zależało już od nich, czy chcą się zabrać za to od razu, czy na początek rozejrzeć po okolicy.
– Sprawdzę jeszcze to wejście i jeśli nic na nas nie wyskoczy… to spróbuję opuścić tę kratę – uznała Brenna, zerkając w stronę bramy. Oczywiście, w zamkowych murach mogły być jakieś wyrwy i istoty i tak dostaną się do środka, ale zawsze stanowiło to formę zabezpieczenia. – Erik?! Heath?! Coś ciekawego?! – zawołała jeszcze ku dwójce na miotłach.

Odpisy do 8 rano 5.12 – wtedy albo zamknę, albo puszczę ostatnią rundę tu, jeśli będziecie chcieli dobić sobie słowa i przejdziemy całkiem na drugi etap.


Don't promise to live forever. Promise to forever live while you're alive.
viscount of empathy
show me the most damaged
parts of your soul,
and I will show you
how it still shines like gold
wiek
30
sława
VI
krew
czysta
genetyka
wilkołak
zawód
detektyw w BUM
wiecznie zamyślony wyraz twarzy; złote obwódki wokół źrenic; zielone oczy; ciemnobrązowe włosy; gęste brwi; parodniowy zarost; słuszny wzrost 192 cm; wyraźnie zarysowana muskulatura; blizna na lewym boku po oparzeniu; dźwięczny głos; dobra dykcja; praworęczny

Erik Longbottom
#25
04.12.2025, 22:59  ✶  
Skinął głowę. Musiał przyznać, że ostatnimi czasy brakowało mu pracy w parach. Chociaż teoretycznie Thomas dalej pełnił funkcję jego partnera w strukturach Brygady Uderzeniowej, tak ostatnimi czasy ich obowiązki popychały ich w innych kierunkach. Zastępstwa. Wypady na własną rękę. Wypady w większej grupie przez zwiększone niebezpieczeństwo w niektórych rejonach miasta. Poza tym, po intensywniejszej współpracy z Wood chociażby podczas Beltane nabrał do niej dużo większego zaufania niż do przypadkowych brygadzistów. Tym bardziej patrzył przychylniej na jej propozycje.

— Okej, to faktycznie brzmi rozsądniej — stwierdził po chwili ciszy, uśmiechając się głupkowato do rudowłosej dziewczyny. — Po prostu założyłem, że jeśli spróbuje otworzyć okno na chama zaklęciem, to najprawdopodobniej coś pójdzie nie tak, szyby pękną, zaalarmujemy tutejsze kanibale i ta rekreacyjna wycieczka nagle zmieni się w jedną wielką walkę na śmierć i życie. — Zamilkł na moment. — W sumie, brzmi jak każda większa akcja Zakonu Feniksa. Przerażające, do czego człowiek jest w stanie się przyzwyczaić.

Westchnął cicho, pozwalając Rudej zapoznać się z tym, co znajdowało się w środku sali. Kiedy usłyszał krzyk Brenny, mimowolnie się skulił, spodziewając się, że jej wołania sprowadzą im na głowę nieproszonych gości. Odczekał chwilę i pokierował miotłą w taki sposób, aby ta obniżyła pułap lotu i zaczęła zmierzać w stronę reszty grupy.

— Zależy co dokładnie uważasz za ciekawe — odparł przekornie, zatrzymując miotłę. Znajdował się teraz na tyle nisko, że gdyby mocno wyciągnął nogę ku ziemi, to mógłby śmiało oprzeć się butem o głowę siostry. Nie żeby podobny ruch przeszedł mu przez myśl. — No, ale w każdym razie: ktoś na pewno dotarł na wyższe kondygnacje zamku. — Obejrzał się przez ramię, wskazując ruchem dłoni na okno, które jeszcze chwilę wcześniej badał w towarzystwie Heather. — Wygląda na to, że zabarykadowali się od środka i zrobili tam sobie schronienie. Udało im się rozpalić w kominku i widać w środku stertę jakichś papierzysk. W najgorszym razie, to jakieś przypadkowe bazgroły, które wykorzystali jako rozpałkę, a w najlepszym... Jakiś raport albo prywatne zapiski na temat tego, co się tutaj dzieje.

Obdarzył czujnym wzrokiem resztę towarzystwa.

— A u was jak sytuacja? Jakieś niespodzianki?


the he-wolf of godric's hollow
❝On some nights, the moon thinks about ramming into Earth,
slamming into civilization like some kind of intergalactic wrecking ball.
On other nights, it's pretty content just to make werewolves.
❞
Good Boy
I've got a twisted way of making it all seem fine
wiek
30
sława
III
krew
półkrwi
genetyka
—
zawód
Klątwołamacz
Wysoki na metr i dziewięćdziesiąt centymetrów co do milimetra - no więc wysoki, ale za to z drobną budową ciała. Czarne, kręcone włosy i ciemne oczy. Twarz pokryta kilkudniowym zarostem zdradza, że niezbyt dba o siebie.

Thomas Figg
#26
05.12.2025, 10:01  ✶  
- Na to wygląda, zapewne chciał ją rozszerzyć, aby pasowała bardziej do obecnych potrzeb, dasz radę dokończyć to co zostało zaczęte? - zapytał patrząc uważnie na Dorę i zaraz poklepał ją po ramieniu. - Oczywiście, że dasz radę - powiedział z niezwykłą pewnością, nie tylko aby dodać jej otuchy, ale również bo sam w to wierzył. - Tak, jak tylko runy będą już gotowe zajmę się zapieczętowaniem magii, głupio by było poprzestawać na samym wyryciu run, nie? Trochę marnowanie potencjału - zażartował zabierając się za restaurację napisu, który został zdewastowany, czy to przez naturalne zjawisko, czy też ktoś specjalnie uszkodził zabezpieczenia. Nie był tego pewien, ale biorąc pod uwagę wydarzenia z tej wyspy, to jakoś nie chciało mu się wierzyć, że było to dziełem przypadku.

- Być może to on majstrował z zabezpieczeniami? - zerknął na chwilę na Brennę nim wrócił do pracy nad żłobieniem runy w kamieniu. Chciał jak najszybciej skończyć, aby móc zapieczętować magiczną moc w tym co właśnie robili z Dorą, będą choć trochę bardziej bezpieczni wówczas. Czy zaniepokoił go fakt, że nie wyczuła zapachu kwintopend? Być może, ale nie mieli pewności, ze one tutaj na sto procent były. Dlatego choć zwykle zamartwiał się na zapas wieloma rzeczami, tym razem skupił się na tym co najważniejsze - zakończeniu zabezpieczeń nim będzie mógł zająć się innymi sprawami. Zapewne przez to skupienie nie słyszał większości tego co powiedział Erik, ale jego pytanie wybiło go z zamyślenia.
Zamrugał patrząc na mężczyznę i wzruszył ramionami.
- Niespodzianek żadnych, ale niedługo skończymy z Dorą robić wstępne zabezpieczenia tego miejsca - odpowiedział wskazując palce na runy, które przygotowywali i zaraz też wrócił do przerwanej pracy.
Gówniara z miotełką
She had a mischievous smile, curious heart and an affinity for running wild.
wiek
21
sława
VI
krew
półkrwi
genetyka
klątwa żywiołów
zawód
BUMowiec
Heather mierzy 160 cm wzrostu. Jest bardzo wysportowana, od dzieciaka bowiem lata na miotle, do tego zawodowo grała w quidditcha. Włosy ma rude, krótkie, nie do końca równo obcięte - gdyż obcinał je Charlie po tym, jak większość spłonęła podczas Beltane. Twarz okrągłą, obsypaną piegami, oczy niebieskie, czają się w nich iskry zwiastujące kolejny głupi pomysł, który chce zrealizować. Porusza się szybko, pewnie. Ubiera się głównie w sportowe rzeczy, ceni sobie wygodę. Głos ma wysoki, piskliwy - szczególnie, kiedy się denerwuje. Pachnie malinami.

Heather Wood
#27
05.12.2025, 10:48  ✶  

Ruda uwielbiała działanie w parach, szczególnie, kiedy jej partnerzy byli doświadczeni, mogła się od nich wtedy sporo nauczyć, no i było fajnie, jak coś się działo. Ona lubiła jak było fajnie, a z Erikiem miała już przyjemność walczyć już kilka razy różdżka w różdżkę i wiedziała, że jest całkiem cool, no i jak ona latał na miotle, może nie tak super, ale jednak, mimo tego, że był taki wielki umiał się na niej unosić, to już było coś.

- Może wcale nie trzeba będzie na chama? A nawet, możemy spróbować wbić je do środka, wyczarować jakieś zabezpieczenie i będzie git, nie powinno być głośno. - Przynajmniej w teorii nie brzmiało to wcale tak najgorzej, znając życie po drodze coś by się rypło, żeby nie było zbyt prosto, jak zawsze. Przynajmniej nigdy się nie nudzili.

- Lubię te nasze akcje, to znaczy fajnie, jakbyśmy nie musieli ich robić, co nie, ale jak już są, to też jest spoko. - Nie ma to jak optymistyczne podejście, czyż nie?

Erik odkrzykiwał do Brenny, kiedy Ruda zaglądała do środka. Nie widziała za dużo, bo w środku było ciemno, co nie ułatwiało rekonesansu. Robiła jednak co mogła, by zobaczyć jak najwięcej. Zmrużyła nawet oczy, by jeszcze bardziej skupić spojrzenie, jakby faktycznie miało to pomóc.

Są tu jakieś zabezpieczenia, runy, ale chuja się znam na runach, więc nie wiem, co oznaczają - Zaczęła mówić do Brenny w myślach. Dora albo Thomas powinni to obejrzeć, pewnie im to więcej powie. - W końcu oni się na tym znali, dla nich to nie były zwykłe malunki, które nie miały żadnego znaczenia. Mogę spróbować je zapamiętać i później narysować, chociaż najłatwiej będzie po prostu tu wejść. Od środka? Chyba od środka. - Powiedziała co wiedziała. Naprawdę ceniła sobie fale, przynajmniej nie musiała się drzeć i zdzierać sobie gardła. Spojrzała jeszcze na dół, aby zobaczyć, czy nie grozi im jakieś niebezpieczeństwo, bo byli teraz zajęci, więc warto było rzucić okiem na otoczenie.

Queen of May
But green is the color of earth,
of living things, of life.

And of rot.
wiek
20
sława
III
krew
mugolak
genetyka
—
zawód
zielarka, twórca eliksirów
Jasnoniebieskie oczy, brązowe włosy i jasna, posiadająca nieliczne piegi cera. 168 wzrostu, o szczupłej sylwetce. Wokół niej unosi się intensywny aromat ziół i zapachowych świec. Dłonie w niektórych miejscach ma permanentnie odbarwione od eliksiralnych składników i roślin którymi się zajmuje. Dora w kwartale jesiennym choruje na Zieloną Zarazę co oznacza, ŻE JEST ZIELONA!!

Dora Crawford
#28
05.12.2025, 21:26  ✶  
Dora zerknęła na Thomasa i uśmiechnęła się lekko, bo nie zdążyła mu nawet odpowiedzieć - zrobił to za nią. Nie peszyła jej zbytnio wiara, jaką w niej pokładał, bo przecież spędziła nad runami wystarczająco dużo czasu, by być w stanie pociągnąć dalej znajome znaki. Wiedziała, że to akurat nie było większym problemem, w przeciwieństwie do tchnięcia w nie magii i sprawienia, że będą działać tak jak powinny.

Zabrała się więc do wstępnego uzupełniania braków w rzędach znaków, które znajdowały się na ścianie. Oceniała kolejne runy, a potem pewną ręką doprowadzała je do odpowiedniego kształtu przez odtworzenie nieco zatartych fragmentów, albo dopełnienie tego, czego w niektórych przypadkach wydawało się całkiem brakować. Pośpiech bywał najgorszym wrogiem tego typu żmudnych, magicznych równań, bo Crawley nie mogła tutaj oprzeć się wrażeniu, że wszystko bardzo opierało się na matematyce - nawet jeśli brakowało tutaj dosłownych liczb.

Rozproszyła się nieco bardziej dopiero w momencie, kiedy Brenna znalazła się obok niej. Na moment przerwała swoją pracę i wyraźnie musiała powstrzymać się przed tym, żeby nie poklepać jej po głowie, kiedy ta jeszcze była w formie wilka - odruch, którym witała niemal wszystkie pieski, kotki, puffki i inne miziaste stworzenia, które znajdowały się w zasięgu ręki.

- Może w ogóle ich tutaj nie było od dłuższego czasu? A nasze zguby zniknęły bo poszły poza zamek? - zerknęła mimowolnie ku górze, na wznoszące się do nieba mury i wiszące nam nimi wieże. Może w tych starych, nadgryzionych przez czas pomieszczeniach, wcale nie chowało się aż tak dużo tajemnic, albo coś zwyczajnie wywabiło mężczyzn z zamku. W końcu też spojrzała w stronę samej bramy, którą przed chwilę weszli, jakby licząc na to że może faktycznie coś poza zamkiem dało się zobaczyć, kuszące teraz i namawiające do zbadania. Przywitał ja jednak dokładnie taki sam krajobraz jak wcześniej.

Pociągnęła kolejne linie na kamiennej ścianie, słuchając mimowolnie wymiany zdań między resztą towarzystwa. Wszystko wydawało się nad wyraz spokojne - zbyt spokojne, ale Dora chyba nie posiadała przesadnej paranoi. Przynajmniej nie takiej, która kazałaby jej teraz wietrzyć podstęp i spinać się, bo zamiast tego rozluźniła się nieco i przekierowała wszystkie myśli na kreślone runy. W końcu przestała i zrobiła parę kroków w tył, uważnie oceniając swoją pracę, jakby perspektywa miała pozwolić jej na dostrzeżenie czegoś więcej lub ewentualnych błędów. Wydawała się jednak wystarczająco usatysfakcjonowana ze swojej pracy, bo wreszcie kiwnęła głową i roztarła dłonie.
- Wydaje mi się, że powinno być dobrze. A przynajmniej uzupełniłam co umiałam - rzuciła do Thomasa. Jeśli coś przy zaklinaniu miało pójść nie tak to... no cóż, najwyraźniej albo przodkowie, albo Cormac i Finn porobili tutaj błędy, bo sprawdzać całej formuły nie mieli teraz czasu.


The woods are lovely, dark and deep, 
But I have promises to keep, 
And miles to go before I sleep.
Chichot losu
I’m not looking for the knight
I’m looking for the sword
wiek
27
sława
V
krew
czysta
genetyka
widmowidz
zawód
detektyw BUM
Brązowe włosy, ciemne oczy, wzrost wysoki jak na kobietę, bo mierzy sobie około 179 centymetrów wzrostu. Twarz raczej sympatycznie ładna niż piękna, nie wyróżniająca się przesadnie i rzadko umalowana. Brenna porusza się szybko, energicznie, głos ma miły i rzadko go podnosi. Ubiera się różnie, właściwie to okazji - w ministerstwie widuje się ją w umundurowaniu albo w koszuli i garniturowych spodniach, kiedy trzeba iść gdzieś, gdzie będą mugole, w Dolinie w ubraniach, które ujdą wśród mugoli, a na przyjęcia i bale zakłada typowe dla tej sfery zdobione szaty lub suknie. W tłumie łatwo może zniknąć. Jeżeli używa perfum, to zwykle to jedna z mieszanek Potterów, zawierająca nutę bzu, porzeczki i cedru, a szamponu najczęściej jabłkowego, rzecz jasna też potterowskiego.

Brenna Longbottom
#29
07.12.2025, 19:30  ✶  
– Coś tu musiało się stać. Inaczej Cormac nie prosiłby listownie o pomoc – stwierdziła Brenna z pewną zadumą, gdy Dora wspomniała, że może nie było tu potworów. Wolałaby, aby Frasser dokładniej opisał, o co takiego chodzi. Ale może nie zdążył, a może chodziło o charakterystyczną dla geniuszy przypadłość: mieli pewne problemy z komunikowaniem się z ludźmi, których umysły funkcjonowały na przeciętnym poziomie i nie mieściło się im w głowie, że ktoś czegoś zupełnie nie zrozumie. – Wspomniał, że jeden z nich oberwał… Uznałam, że przez to nie mogą dotrzeć do punktu, z którego bezpiecznie się teleportują albo boją się, że to pogorszy jego stan… Ale może nie mieli problemów z kwintopedami, a z czymś, na co natknęli się przeszukując zamek? I uznali, że sami sobie nie poradzą?
Przekrzywiła lekko głowę, nasłuchując głosu, który rozbrzmiał w jej głowie.
Oblećcie lepiej zamek dookoła, pozaglądającie w okna, a to oznaczymy i Thomas tam później zajrzy. Lepiej tam nie wchodźcie oknem, skoro mogli pracować nad pieczęciami i klątwami, poprosiła. Nim ściemni się zupełnie mogli się upewnić, że potworów obok nie ma, że nie dojrzą przez żadne okno żadnej z ich „zgub” i cóż, rozpocząć sprawdzanie.
*

Gdy ciemność zapadła do końca nad szkockim zamkiem, Dora i Thomas skończyli zabezpieczanie tych drzwi, Heather i Erik mogli upewnić się, że w pobliżu nie widać zagrożenia, a Jonathan i Brenna ostrożnie rozejrzeli się na parterze. Nie natknęli się ani na Finna, ani na Cormaca, było za to trochę resztek – dosłownie resztek, bo ciała McClivertów kwintopedy rozdzierały pewnie na strzępy i poogryzały nawet kości – po bardzo starych ciałach. Dużo zniszczonych mebli. Thomas przy okazji wypatrzył też na dziedzińcu pułapkę, na którą musieli uważać, zapewne zostawioną tu przez któregoś z naukowców – bardzo prostą, pewnie na wszelki wypadek, gdyby jakaś kwintopeda zabłąkała się w ten rejon. Później, całą grupą już, mogli odkryć, że Cormac i Finn zajęli pomieszczenia na drugim piętrze, zabezpieczyli je (a Thomas i Dora mogli to wykorzystać) i stąd zapewne eksplorowali zamek. Kiedyś musiały należeć one do kogoś ważnego w klanie i wciąż pozostało tu pośród poprzewracanych mebli i zniszczonych rzeczy trochę śladów po McClivertach… ale to już musieli metodycznie zbadać…

Przechodzimy na sesje z badaniami zamku na II etapie.
Koniec sesji


Don't promise to live forever. Promise to forever live while you're alive.
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek:
Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Brenna Longbottom (3027), Dora Crawford (1514), Erik Longbottom (1858), Heather Wood (1506), Jonathan Selwyn (708), Thomas Figg (1279)


Strony (3): « Wstecz 1 2 3


  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Przydatne linki
Kolejeczka
Tryb normalny
Tryb drzewa