24.02.2026, 15:51 ✶
Jonathan wreszcie został wyswobodzony z objęć zbroi. Skinął głową na znak zgody, że wypadałoby coś z tymi czułymi napastnikami należałoby zrobić i odruchowo rozmasował nieco ramiona, na których z pewnością już formułowały się siniaki. Głupie posągi. I to jeszcze nie chciały od razu się poddać. Skandal!
– Wypadałoby aby zerknął na to miejsce też nasz drużynowy klątwołamacz. Albo przynajmniej na schody. Musimy na nich koniecznie uważać – powiedział mając na myśli Thomasa, który poszedł eksplorować inne aspekty zamku. Chociaż może powinni po prostu stąd uciekać i tyle. – Zastanawiam się... To miejsce jest okropne, przeklęte i liczę że nikt mniej doświadczony niż my nie postanowi się zagłebiać jego korytarze, ale... Może warto by było umieścić chociażby przed piwnicą jakieś ostrzeżenie co czeka kogoś, kto tu wejdzie? Albo zapieczętować główne drzwi.
To jednak były plany, na ktore mogli nie mieć czasu. Przeniósł spojrzenie na Cormaca.
– A Finn? Co tu się stało? Kto tu cię w ogóle umieścił?
Może gdyby atmosfera byłaby nieco mniej gęsta, zażartowałby że jednak znał innych członków ich małego kółka czytelniczego, którzy daliby się zamknąć w klatce chętniej niż Cormac, ale nie był to moment na żarty.
Jonathan w kolejnych chwilach ich pobytu w tym miejscu skupił się na wydostaniu Cormaca z klatki i próbie wydobycia z niego, najdelikatniej jak potrafił, informacji na tego co tu się wydarzyło i jaki los dopadły ich drugiego zaginionego towarzysza.
– Wypadałoby aby zerknął na to miejsce też nasz drużynowy klątwołamacz. Albo przynajmniej na schody. Musimy na nich koniecznie uważać – powiedział mając na myśli Thomasa, który poszedł eksplorować inne aspekty zamku. Chociaż może powinni po prostu stąd uciekać i tyle. – Zastanawiam się... To miejsce jest okropne, przeklęte i liczę że nikt mniej doświadczony niż my nie postanowi się zagłebiać jego korytarze, ale... Może warto by było umieścić chociażby przed piwnicą jakieś ostrzeżenie co czeka kogoś, kto tu wejdzie? Albo zapieczętować główne drzwi.
To jednak były plany, na ktore mogli nie mieć czasu. Przeniósł spojrzenie na Cormaca.
– A Finn? Co tu się stało? Kto tu cię w ogóle umieścił?
Może gdyby atmosfera byłaby nieco mniej gęsta, zażartowałby że jednak znał innych członków ich małego kółka czytelniczego, którzy daliby się zamknąć w klatce chętniej niż Cormac, ale nie był to moment na żarty.
Jonathan w kolejnych chwilach ich pobytu w tym miejscu skupił się na wydostaniu Cormaca z klatki i próbie wydobycia z niego, najdelikatniej jak potrafił, informacji na tego co tu się wydarzyło i jaki los dopadły ich drugiego zaginionego towarzysza.