11.12.2025, 11:24 ✶
Yule 1970
Ten rok nie był dla Faye łaskawy. W 1970 straciła przyjaciela, który był jednocześnie jej partnerem biznesowym. Przebywali wtedy w Albanii, a on zginął po starciu z Garborogiem. Kobieta cudem uszła z życiem, wtedy też postanowiła wrócić do Szkocji, do rodziców. Lizała tam rany, a potem... Potem po prostu została. Raczej na stałe, tak myślała.
W domu Traversów nie obchodziło się jakoś szczególnie Yule. Co prawda była kolacja, odświętna nawet, ale poza tym... Nie było choinki, a prezenty były skromne. Dlatego gdy mogła, Faye dbała o nastrój sama. Nie umiała gotować, ale to nic nie szkodzi. Skrzaty miały się wszystkim zająć - gotowały w pocie czoła, a ona przy pomocy magii stroiła dom. Jej rodzice gdzieś wyszli, więc miała dom tylko dla siebie. Akurat w Szkocji padał śnieg, więc założyła ciepłe ciuchy, na głowę wsunęła wełnianą czapkę i wyszła na zewnątrz. Już wcześniej przytargała piękną choinkę i kupiła specjalne świeczki, które nie podpalały gałęzi. Ustawiła ją w ogrodzie i zaczęła przystrajać drzewo, a śnieg prószył coraz bardziej. Spojrzała na niebo, mrużąc oczy. Ciekawe jaką parę skarpet dostanie tym razem?