• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Greater London Ulica Pokątna v
1 2 3 4 5 … 9 Dalej »
[27.09.1972] Głodnemu chleb na myśli

[27.09.1972] Głodnemu chleb na myśli
królowa nocy
some women are lost in the fire
some women are built from it
wiek
27
sława
V
krew
czysta
genetyka
—
zawód
auror, twórca eliksirów
Ma długie do pasa, bardzo ciemnobrązowe, wpadające w czerń włosy. Te, zwykle rozpuszczone lub spięte jakąś spinką, okalają owalną twarz o oliwkowej karnacji, skąd spoglądają spokojne, brązowe oczy. Nie jest przesadnie wysoka, mierzy 167 cm wzrostu i jest stosunkowo szczupła. Swoje bardzo kobiece kształty lubi podkreślać ubiorem. Nosi się najczęściej w czerni. Ciągnie się za nią mgiełka delikatnych perfum – o ciepłej nucie drzewa sandałowego, wanilii, jaśminu, konwalii i pomarańczy.

Victoria Lestrange
#1
15.12.2025, 21:34  ✶ (Ten post był ostatnio modyfikowany: 22.02.2026, 17:51 przez Victoria Lestrange.)  
27 września 1972, rano

Victoria nigdy nie była wielką kucharką, nie była nawet małą kucharką i jedyne co w całym swoim życiu przygotowała to było ciasto marchewkowe, przy którym pomagała jej skrzatka, a wszystko to w ramach przegranego zakładu (miała coś pecha je przegrywać tak swoją drogą), oraz chleb tuż przed Lammas (który wyszedł… eee… dało się go zjeść). Odkąd jednak wyprowadziła się z domu, to co i rusz odczuwała to, że ma do gotowania dwie lewe ręce, a jej szczytem umiejętności jest zaparzenie herbaty. Nie można więc było odmówić Victorii tego, że chociaż próbowała – a uparła się przy tym, że się nauczy chociaż podstaw, bo przecież nie mogło to być jakoś bardzo trudne. CO za problem podążać za zasadami (znaczy przepisami), czym to się różniło od warzenia eliksirów? Cóż, różniło się bardzo, bo do gotowania i pieczenia wykorzystywało się jednak zupełnie inne składniki, a z ich właściwościami Victoria niekoniecznie była tak zaznajomiona – nie wiedziała więc jakie konsystencje są odpowiednie i pożądane, co zrobić, jeśli coś wymknie się spod kontroli, nie mówiąc już o teksturze… i tak dalej.

Najpewniej powinna była więc zaczynać od przepisów prostych, podstawowych, by złapać jakiś rytm, ale nie – to by było przecież zbyt oczywiste. Poza tym przepisy w książce kucharskiej kapłanki Fantazji nie były oznaczone stopniami trudności, Victoria wybrała więc po prostu coś… na co miała ochotę.

I na nieszczęście padło na tartę melasową.

Do momentu połączenia mąki z cukrem, cynamonem i jajkami było jeszcze prosto. Bardzo się za to zmęczyła przy ucieraniu całości z masłem, przy czym nie miała najmniejszego pojęcia, czy robi to w ogóle dobrze, czy osiągnęła odpowiednią konsystencję, czy czegoś po drodze nie zepsuła – czuła się mniej więcej tak, jak przy tych pierwszych chwilach gdy zaczynała w ogóle całą swoją historię z eliksirami, ale tam miała jakieś doświadczenie: bo naoglądała się jak tata warzy, a tutaj… Tutaj była jak dziecko we mgle.

Później przygotowywała wypełnienie tarty i znowu nie mogła się oprzeć wrażeniu, że to naprawdę jest jak warzenie eliksirów, gdzie ważna jest temperatura ognia pod kominkiem – tak samo było z ogniem pod garnkiem, gdy przygotowywała coś na kształt budyniu, również trzeba było mieszać, ale tutaj niezmiernie Victorie dziwiło, że właściwie nie jest ważna ilość obrotów łyżką i kierunek chyba tez nie był istotny (chociaż oczywiście łapała się na tych myślach, że może jednak jest to ważne, ale nigdzie w przepisie, ani na początku lub na końcu książki nie znalazła takich podstawowych instrukcji obowiązujących we wszystkich). Przygotowanie całej tarty, razem z obowiązkowym złotym syropem zajęło jej chyba dużo więcej czasu niż powinno.


// Rzemiosło ○○○○○
Rzut T 1d100 - 24
Akcja nieudana

I niestety nie wyszło, bo całość się zapaliła. Nic nie szło w tym mieszkaniu, ono chyba naprawdę było przeklęte i Victoria była bliska płaczu. Rzadko płakała, a już powoli miała wszystkiego dość. Voldemort, przeklęty dom, Sauriel, teraz to cholerne ciasto… Wszystko szło nie tak i czuła, że to ta kolejna rzecz, która przelewa szalę goryczy.

Gdy Victoria ugasiła już mały pożar, to zdemotywowana wyrzuciła wszystko do kosza. Tak jak do kosza wyrzuciła swoje połamane na kawałki serce, bo gdy po wczorajszej rozmowie z Saurielem, w której wyszło, że to koniec i wyjeżdża, dzisiaj zerknęła do tego pokoju, by mieć potwierdzenie - znalazła w nim lusterko, parę do swojego lusterka dwukierunkowego, którą na Lammas podarowała Saurielowi, by mogli być w razie czego w kontakcie.

To tylko chwila słabości. Potem będzie musiała wyjść z domu i znowu robić dobrą minę do złej gry.


Koniec sesji
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek:
Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Victoria Lestrange (569)




  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Przydatne linki
Kolejeczka
Tryb normalny
Tryb drzewa