• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Greater London Niemagiczny Londyn v
1 2 3 4 5 6 Dalej »
[10.10.72] Jesienne porządki

[10.10.72] Jesienne porządki
Chichot losu
I’m not looking for the knight
I’m looking for the sword
wiek
27
sława
V
krew
czysta
genetyka
widmowidz
zawód
detektyw BUM
Brązowe włosy, ciemne oczy, wzrost wysoki jak na kobietę, bo mierzy sobie około 179 centymetrów wzrostu. Twarz raczej sympatycznie ładna niż piękna, nie wyróżniająca się przesadnie i rzadko umalowana. Brenna porusza się szybko, energicznie, głos ma miły i rzadko go podnosi. Ubiera się różnie, właściwie to okazji - w ministerstwie widuje się ją w umundurowaniu albo w koszuli i garniturowych spodniach, kiedy trzeba iść gdzieś, gdzie będą mugole, w Dolinie w ubraniach, które ujdą wśród mugoli, a na przyjęcia i bale zakłada typowe dla tej sfery zdobione szaty lub suknie. W tłumie łatwo może zniknąć. Jeżeli używa perfum, to zwykle to jedna z mieszanek Potterów, zawierająca nutę bzu, porzeczki i cedru, a szamponu najczęściej jabłkowego, rzecz jasna też potterowskiego.

Brenna Longbottom
#11
06.02.2026, 13:29  ✶  
– Potrzeba by do tego współpracy z jakimś rzemieślnikiem, więc to nie plan na jesień… ale może na zimę, gdy większość robot staje, a wcześniej przygotować koncept i projekty? – powiedziała, wciąż pogodnie, i próbując nie dopuścić, aby te nieprzyjemne myśli, które mogłyby położyć projekt z miejsca, wypłynęły na powierzchnię.
Że to musiało poczekać, bo teraz rzemieślnicy byli zbyt zajęci ważniejszymi naprawami.
Że zimą może być jeszcze gorzej: że Spalona Noc albo coś gorszego może się powtórzyć.
Że gdyby nie to, że w ogniu spłonęła i relacja Sama i Nory, mogliby pracować nad tym razem, i że Sam pewnie byłby zachwycony ideą figurek z magicznymi stworzeniami, które mogłyby przy okazji edukować dzieci.
– Czyli łatwo o pufka albo nieśmiałka, trudno o hipogryfa, ciężko znaleźć testrala, a smoki i bazyliszki to już raz na sto jaj – stwierdziła, siadając naprzeciwko Dory i przez chwilę spoglądając nie na nią, a ku kominkowi, gdzie w żarze spoczywało czarne jajo, z którego wykluje się ptak o roziskrzonych skrzydłach. – Tak myślisz? Znaczy wiesz, średnio się znam na organizacji akurat czegoś takiego, wydało mi się po prostu, że poddasze będzie lepsze niż trzymanie w pokojach. Moglibyśmy zawsze wyciszyć pomieszczenie, kładąc coś na podłogi albo stosując zaklęcia… – powiedziała, z pewnym namysłem. – Ale skoro mamy remontować szklarnię, można pomyśleć o czymś i tam…
Dora ostatecznie znała się na zwierzętach znacznie lepiej niż Brenna. Tak czy inaczej wolałaby pozbyć się złośliwego poltergeista, problematyczny był jednak fakt, że wolała nie sprowadzać do Księżycowego Stawu egzorcysty – nawet Sebastiana. Tajemnica znana zbyt wielu ludziom przestawała być sekretem, i za łatwo mogła roznieść się dalej, nawet nie ze złej woli, a nieostrożności czy źle ulokowanego zaufania.
– A poza tym jak minął ci dzień? – spytała, sięgając po herbatę, i tak spędziły kilka minut na tym słodkim podwieczorko – kolacji, zanim obie zabrały się do pracy, by przywrócić kolejne pomieszczenia do stanu, który umożliwiał zamieszkanie.


Don't promise to live forever. Promise to forever live while you're alive.
Queen of May
But green is the color of earth,
of living things, of life.

And of rot.
wiek
20
sława
III
krew
mugolak
genetyka
—
zawód
zielarka, twórca eliksirów
Jasnoniebieskie oczy, brązowe włosy i jasna, posiadająca nieliczne piegi cera. 168 wzrostu, o szczupłej sylwetce. Wokół niej unosi się intensywny aromat ziół i zapachowych świec. Dłonie w niektórych miejscach ma permanentnie odbarwione od eliksiralnych składników i roślin którymi się zajmuje. Dora w kwartale jesiennym choruje na Zieloną Zarazę co oznacza, ŻE JEST ZIELONA!!

Dora Crawford
#12
06.02.2026, 14:18  ✶  

- Może powinnaś zapytać pana Botta czy wie z jakiej strony to ugryźć. Wydaje się miły... no i siedzi w tym całym cukierniczym biznesie - rzuciła bez większych refleksji, bo w sumie całkiem miło było sobie tak pofantazjować, ale produkowanie czegoś takiego na wielką skalę, wydawało jej się, cóż, wielkim przedsięwzięciem. - Mhm, dokładnie tak - przytaknęła z ochotą, nadgryzając ciastko i przez chwilę uciekając spojrzeniem w stronę ognia, podobnie jak Brenna. - Nie znam się na zwierzętach aż tak dobrze, ale myślę że to działa w dwie strony. Że in też dobrze nie przeszkadzać hałasami, czy jakimiś... wypadkami - oczywiście, to co proponowała Brenna wydawało się jak najbardziej wykonalne, ale Crawley chyba aktualnie poddawała się jakiemuś sentymentowi odnośnie poltergeista.

- Mam wrażenie, ze poltergeistów nie da się wyegzorcyzmować, więc możemy spróbować go sami przenieść. W sensie, to nie jest duch. Nie ma duszy, więc nie może trafić na tamten świat - upiła nieco herbaty. - Nie znam się na tym, ale pewnie dałoby się go złapać i przemieścić w bardziej sprzyjające mu miejsce, bo w Księżycowym Stawie mało... młodzieży - nawet jeśli i bez rzeszy młodocianych, dział się tam czasami chaos. Miała jednak wrażenie, że byli dla poltergeista zbyt... nudni.

- A całkiem dobrze. Posprzątałam całe to piętro. Poszłabym w sumie na strych, pójdziesz ze mną potem? - zapytała jeszcze, uśmiechając się przy tym lekko. Skoczyły ciastka, herbatę, a potem faktycznie zajęły się jeszcze przejrzeniem strychu, zanim Dora wróciła do Stawu. W końcu miała nie zostawać na noc.


Koniec sesji


The woods are lovely, dark and deep, 
But I have promises to keep, 
And miles to go before I sleep.
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości
Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Brenna Longbottom (1729), Dora Crawford (1678), Pan Losu (213)


Strony (2): « Wstecz 1 2


  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Przydatne linki
Kolejeczka
Tryb normalny
Tryb drzewa