15.01.2023, 04:18 ✶
Przekrzywiła lekko głowię, z niewypowiedzianym pytaniem w oczach. Cóż sprawiło, że Darcy aż tak zamarł? Och, a więc to o to chodziło! Posłała chłopakowi uśmiech, czując się mile połechtana – w końcu, jakkolwiek by nie patrzeć, taki komplement dodatkowo podbudowywał. Nie, żeby już teraz nie uważała, iż ma w sobie naprawdę wiele wspaniałości, skąd. Tyle że może niespecjalnie to okazywała, a przynajmniej nie na każdym kroku
- To chyba zostaje mi tylko życzyć ci powodzenia, żeby zadziałał jak należy – stwierdziła lekkim tonem. Bo, bardzo być może, równie dobrze może się okazać, iż efekty okażą się wybitnie niezadowalające; „starsze” wydanie Darcy’ego w oczach tego obecnego być może traciło wiele z obecnego wdzięku i uroku?
- Och, no dobrze – westchnęła, przywołując na twarz wyraz bezbrzeżnego rozczarowania. Ale skoro to miałoby być upokorzenie… gdyby nie darzyła Lockharta sympatią, mogłaby – jak na Malfoya przystało – naciskać mocniej na spełnienie zachcianki. Ale jednak nie była aż tak zdeterminowana, by poznać dziecięcą historię, by bez najmniejszych skrupułów zdeptać ich relację i jeszcze wetrzeć w nią całkiem dużo soli.
Przypomnienie, kim tak naprawdę była, pod bardzo miłą fasadą, zwykle ukazywaną na prawo i lewo.
- No naprawdę. Paczka trafiła przypadkiem do niego, myślał, że to przesyłka na którą czekał i… cóż, okazało się, że musiałam dłużej poczekać na zapoznanie się z nią – westchnęła z wielką boleścią. No skandal po prostu, że nie oddał jej książki od razu! - Taaak, okazuje się, że w istocie ma zaskakująco dobry gust – zgodziła się z chłopakiem. Choć tak po prawdzie, wzmianka o małżeństwie stanowiła teraz szpilkę; jakkolwiek by nie patrzeć, Perseus nie wybrał jej tak samo, jak ona nie wybrała jego. Liczyła się tu wola rodziców, nie gust, niemniej… atmosfera tego spotkania całkiem jej odpowiadała i nieszczególnie pragnęła, żeby to się zmieniło. Plus Darcy nie należał do aż tak bliskiego kręgu, żeby zwierzać się z życiowych problemów.
- Mmmm, tak, nie dziwię się – odparła równie cicho. W każdym razie też nie wyglądała na szczególnie chętną do rozmowy o tej starej raszpli, która skutecznie uprzykrzała życie – Och, odpoczynek wydaje się być teraz mitem – westchnęła cicho, kręcąc głową. Łyknęła herbaty, po czym kontynuowała – Latem powinnam móc złapać trochę oddechu, tylko jeszcze niczego nie planowałam, ale może Francja? Albo po prostu spędzę trochę czasu w Wiltshire. Mam tam swoją posiadłość, chyba powinnam porządnie zastanowić się nad ogrodem… albo po prostu rozwiesić hamak? – i nic nie robić, w domyśle. No, może jeszcze w to nicnierobienie należałoby wpisać czytanie książek Darcy’ego. - Poza tym to właściwie niewiele, nie licząc pokazywania się na co ważniejszych wydarzeniach – skłamała bez mrugnięcia okiem. Ale znów, przecież nie będzie go wtajemniczać w pewne sprawy! Ani nie wypadało, ani też najzwyczajniej w świecie nie chciała się zwierzać. - Chyba że masz jakieś sugestie co do zwiedzania, kultury? – spytała, sięgając ponownie po filiżankę.
- To chyba zostaje mi tylko życzyć ci powodzenia, żeby zadziałał jak należy – stwierdziła lekkim tonem. Bo, bardzo być może, równie dobrze może się okazać, iż efekty okażą się wybitnie niezadowalające; „starsze” wydanie Darcy’ego w oczach tego obecnego być może traciło wiele z obecnego wdzięku i uroku?
- Och, no dobrze – westchnęła, przywołując na twarz wyraz bezbrzeżnego rozczarowania. Ale skoro to miałoby być upokorzenie… gdyby nie darzyła Lockharta sympatią, mogłaby – jak na Malfoya przystało – naciskać mocniej na spełnienie zachcianki. Ale jednak nie była aż tak zdeterminowana, by poznać dziecięcą historię, by bez najmniejszych skrupułów zdeptać ich relację i jeszcze wetrzeć w nią całkiem dużo soli.
Przypomnienie, kim tak naprawdę była, pod bardzo miłą fasadą, zwykle ukazywaną na prawo i lewo.
- No naprawdę. Paczka trafiła przypadkiem do niego, myślał, że to przesyłka na którą czekał i… cóż, okazało się, że musiałam dłużej poczekać na zapoznanie się z nią – westchnęła z wielką boleścią. No skandal po prostu, że nie oddał jej książki od razu! - Taaak, okazuje się, że w istocie ma zaskakująco dobry gust – zgodziła się z chłopakiem. Choć tak po prawdzie, wzmianka o małżeństwie stanowiła teraz szpilkę; jakkolwiek by nie patrzeć, Perseus nie wybrał jej tak samo, jak ona nie wybrała jego. Liczyła się tu wola rodziców, nie gust, niemniej… atmosfera tego spotkania całkiem jej odpowiadała i nieszczególnie pragnęła, żeby to się zmieniło. Plus Darcy nie należał do aż tak bliskiego kręgu, żeby zwierzać się z życiowych problemów.
- Mmmm, tak, nie dziwię się – odparła równie cicho. W każdym razie też nie wyglądała na szczególnie chętną do rozmowy o tej starej raszpli, która skutecznie uprzykrzała życie – Och, odpoczynek wydaje się być teraz mitem – westchnęła cicho, kręcąc głową. Łyknęła herbaty, po czym kontynuowała – Latem powinnam móc złapać trochę oddechu, tylko jeszcze niczego nie planowałam, ale może Francja? Albo po prostu spędzę trochę czasu w Wiltshire. Mam tam swoją posiadłość, chyba powinnam porządnie zastanowić się nad ogrodem… albo po prostu rozwiesić hamak? – i nic nie robić, w domyśle. No, może jeszcze w to nicnierobienie należałoby wpisać czytanie książek Darcy’ego. - Poza tym to właściwie niewiele, nie licząc pokazywania się na co ważniejszych wydarzeniach – skłamała bez mrugnięcia okiem. Ale znów, przecież nie będzie go wtajemniczać w pewne sprawy! Ani nie wypadało, ani też najzwyczajniej w świecie nie chciała się zwierzać. - Chyba że masz jakieś sugestie co do zwiedzania, kultury? – spytała, sięgając ponownie po filiżankę.
458/2297