• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Czarodzieje Sowia Poczta v
« Wstecz 1 2 3 4 5 6 Dalej »
Robert Mulciber

Robert Mulciber
Our Lady of Sorrows
and you don't seem the lying kind
a shame that I can read your mind
and all the things that I read there
candlelit smile that we both share
wiek
25
sława
IV
krew
czysta
genetyka
wila
zawód
Infobrokerka, właścicielka zakładu pogrzebowego, pianistka
Spowita nimbem wyższości i aureolą sięgających niemal do ziemi srebrzystoblond włosów, Lorraine wygląda dokładnie tak, jak powinien wyglądać Malfoy z krwi i kości. A jednak... Coś hipnotyzującego jest w jej czystym, wysokim głosie, w sposobie, w jaki intonuje słowa. Coś w pełnych gracji ruchach, w przenikliwym spojrzeniu jasnoniebieskich oczu, skrytych pod ciężkimi od niewyspania powiekami. Przedziwny czar półwili, który wyróżnia Lorraine z tłumu mimo raczej przeciętnej postury (1,67 m), długo nie pozwalając ludziom zapomnieć o jej uśmiechu. Wygląda na istotę słabą, wątłego zdrowia. W przeszłości, Lorraine zmagała się z zaburzeniami odżywania, przez co teraz cechuje ją nienaturalna wręcz kruchość. Chorobliwie chuda, kości zdają się niemal przebijać delikatną, bladą skórę. Uwagę zwracają zwłaszcza wydelikacone dłonie o długich, smukłych palcach, w których często obraca w zamyśleniu srebrny pierścionek z emblematem rodu Malfoy. Obyta towarzysko, zawsze wie, co powiedzieć, i jak się zachować. Bez względu na okoliczności dba o zachowanie nienagannej postawy. Ubiera się w otrzymane w spadku po bogatszych kuzynkach, klasyczne, mocno zabudowane suknie, na których wprawne oko dostrzeże ślady poprawek krawieckich. W naturze półwili leży przyciągać cudze spojrzenia, może dlatego Lorraine nosi się bardzo konserwatywnie, nigdy niemal nie odsłaniając ciała. Najczęściej spowita jest od stóp do głów w biel, choć chętnie stroi się również w odcienie zieleni i błękitu. Zawsze otula ją mgiełka ciężkich perfum, których nieznośnie wręcz słodki zapach służy tuszowaniu klejącej się do Lorraine mdłej woni śmierci.

Lorraine Malfoy
#51
02.08.2024, 10:01  ✶ (Ten post był ostatnio modyfikowany: 02.08.2024, 10:45 przez Lorraine Malfoy.)  

—05/08/1972—


W związku z tajemniczą przesyłką.


Londyn, 05.08.1972 r.

Szacowny Robercie,

Żałuję, że jestem zmuszona wysłać ten list, ale w obliczu ostatnich wydarzeń, stwierdziłam, iż nie pozostawiono mi innego wyboru. Proszę, aby treść tego listu pozostała między nami: to sprawa wysoce delikatna, wrażliwej natury.

Pozwól, że przejdę do rzeczy. Otrzymałam przesyłkę, której nie zamawiałam. Jakież było moje zdziwienie, kiedy po odpakowaniu odkryłam jej zawartość: w środku znajdowała się charakterystyczna świeczka o fallicznym kształcie. Uznałabym to za niesmaczny żart, gdybym nie była świadoma wydarzeń na Lammas – tak, odwiedziłam kiermasz, Robercie, wieść o Twojej nowej linii produktów doszła także i do moich uszu, ale zamierzałam zignorować te doniesienia z obojętną godnością – jako że na paczce nie znalazłam adresu zwrotnego, a sama świeczka uległa autodestrukcji, zanim zdążyłam ją odesłać do twórcy – kieruję do Ciebie te słowa, licząc, że wyjaśnisz mi… W którym momencie powinnam się zaśmiać?

Nie życzę sobie więcej podobnych psikusów. Nie licują one z powagą Twojego wieku, są wysoce niestosowne w kontekście łączącej nas relacji, a nade wszystko: uwłaczają mojej czci jako kobiety – młodej, niezamężnej, związanej z Twoją rodziną nie tylko więzami powinowactwa, ale szczerej sympatii, zwłaszcza względem Twojej córki, a mojej dawnej wychowanki – stanowią afront wobec mojej szacownej rodziny, wobec dobrego imienia mojego, a także mojego ojca, którego zawsze reprezentuję.

Jestem zawiedziona Twoim postępowaniem, zwłaszcza, że zawsze widziałam w Tobie człowieka godnego szacunku. Jest mi niezwykle mi przykro, że tak strasznie się pomyliłam.

Nie żywię wobec Ciebie urazy. Życzę Ci spokoju – kontemplacyjnego ukojenia ciszy – abyś mógł na chłodno rozważyć moje słowa i przemyśleć swoje dalsze postępowanie.

Z poważaniem,
Lorraine Malfoy


Yes, I am a master
Little love caster
Ogórkowy Baron
Świat nie ma sensu. Trzeba mu go nadać samemu
wiek
sława
krew
genetyka
zawód
Stanley mierzy około metra dziewięćdziesięciu wzrostu i jest atletycznej budowy ciała. Jego krótko ścięte, zaczesane na bok ciemnobrązowe włosy okalają owalną twarz, która zrobią piwne oczy. Zawsze ma lekki, kilkudniowy zarost w postaci wąsa i brody. Na co dzień można go spotkać noszącego mundur brygadzisty. Jeżeli jednak uda się komuś go wyciągnąć na jakąś aktywność niedotyczącą pracy to przybędzie w długim, ciemnym płaszczu, a pod spodem będzie miał koszulę i najprawdopodobniej krawat. Wypowiada się w sposób spokojny dopóki nie zostanie wyprowadzony z równowagi.

Stanley Andrew Borgin
#52
06.08.2024, 21:27  ✶  
Głębina, 6 sierpnia 1972

Jedno, fundamentalne pytanie.
Jak się wysyła skrzaty do Francji?

Stanley


"Riddikulus!"
- Danielle Longbottom na widok Stanleya Bo[r]gina

"Jestem dumna, że pomagałeś podczas zamachu."
- Stella Avery na wieści o udziale Stanley w walkach podczas Beltane 1972
Ogórkowy Baron
Świat nie ma sensu. Trzeba mu go nadać samemu
wiek
sława
krew
genetyka
zawód
Stanley mierzy około metra dziewięćdziesięciu wzrostu i jest atletycznej budowy ciała. Jego krótko ścięte, zaczesane na bok ciemnobrązowe włosy okalają owalną twarz, która zrobią piwne oczy. Zawsze ma lekki, kilkudniowy zarost w postaci wąsa i brody. Na co dzień można go spotkać noszącego mundur brygadzisty. Jeżeli jednak uda się komuś go wyciągnąć na jakąś aktywność niedotyczącą pracy to przybędzie w długim, ciemnym płaszczu, a pod spodem będzie miał koszulę i najprawdopodobniej krawat. Wypowiada się w sposób spokojny dopóki nie zostanie wyprowadzony z równowagi.

Stanley Andrew Borgin
#53
13.08.2024, 21:27  ✶  
Głębina, 6 sierpnia 1972

Staruszek,
Wiesz co? Jesteś sprytną bestią, przyznaję.
Ale na litość boską, dlaczego zostałem Twoją sekretarką? Nie było lepszych kandydatów?

Stanley

PS.
Rick się stęsknił, więc załączam list od niego

W kopercie, po za listem od Stanleya, znajdował się również drugi list, który charakterem pisma wskazywał na Richarda.

Londyn 6 sierpnia 1972r.

Robercie. Kochany bracie,

Skoro Selar się pochorowała i potrzebujesz kogoś do pomocy przy obowiązkach codziennych, to zastanów się kurwa,
PO JAKĄ CHOLERĘ I OD CZEGO MASZ ŻONĘ ?!
I nie pisz mi, jak powinno się traktować kobiety.
Belenos zostaje u mnie.


Nie wiem, z jakiej racji zasłużyłem sobie na takie potraktowanie, że nie poinformowałeś mnie podczas naszej rozmowy o planie swojego wyjazdu. Nie zostawiając nawet informacji, GDZIE KURWA SIĘ ZATRZYMAŁEŚ.
Ze względu na Twoją sytuację jako twój brat, mam prawo to wiedzieć.


Zastanawiam się czy nadal masz swój mózg na swoim miejscu, czy zdążyłeś się zamienić z Alexandrem. Bo mam wątpliwości odnośnie Twojej propozycji z przeprosinami dla Lorraine do Proroka Codziennego. Nie za dużo o nas ostatnio w gazetach?
Zostanie przeproszona, ale tak, jak ja uznam za odpowiednie.


Jeśli o Charlesa chodzi. Pracuję nad tym. Wiedz tylko, że Leonard i Sophie mają inne zdanie odnośnie jego wyprowadzki z kamiennicy.


Richard


PS. Jak już siedzisz w tej cholernej Francji, to niech Lorien kupi Ci nowy fotel. Nie daję gwarancji, że ten naszego starego przetrwa do Twojego powrotu.


"Riddikulus!"
- Danielle Longbottom na widok Stanleya Bo[r]gina

"Jestem dumna, że pomagałeś podczas zamachu."
- Stella Avery na wieści o udziale Stanley w walkach podczas Beltane 1972
Our Lady of Sorrows
and you don't seem the lying kind
a shame that I can read your mind
and all the things that I read there
candlelit smile that we both share
wiek
25
sława
IV
krew
czysta
genetyka
wila
zawód
Infobrokerka, właścicielka zakładu pogrzebowego, pianistka
Spowita nimbem wyższości i aureolą sięgających niemal do ziemi srebrzystoblond włosów, Lorraine wygląda dokładnie tak, jak powinien wyglądać Malfoy z krwi i kości. A jednak... Coś hipnotyzującego jest w jej czystym, wysokim głosie, w sposobie, w jaki intonuje słowa. Coś w pełnych gracji ruchach, w przenikliwym spojrzeniu jasnoniebieskich oczu, skrytych pod ciężkimi od niewyspania powiekami. Przedziwny czar półwili, który wyróżnia Lorraine z tłumu mimo raczej przeciętnej postury (1,67 m), długo nie pozwalając ludziom zapomnieć o jej uśmiechu. Wygląda na istotę słabą, wątłego zdrowia. W przeszłości, Lorraine zmagała się z zaburzeniami odżywania, przez co teraz cechuje ją nienaturalna wręcz kruchość. Chorobliwie chuda, kości zdają się niemal przebijać delikatną, bladą skórę. Uwagę zwracają zwłaszcza wydelikacone dłonie o długich, smukłych palcach, w których często obraca w zamyśleniu srebrny pierścionek z emblematem rodu Malfoy. Obyta towarzysko, zawsze wie, co powiedzieć, i jak się zachować. Bez względu na okoliczności dba o zachowanie nienagannej postawy. Ubiera się w otrzymane w spadku po bogatszych kuzynkach, klasyczne, mocno zabudowane suknie, na których wprawne oko dostrzeże ślady poprawek krawieckich. W naturze półwili leży przyciągać cudze spojrzenia, może dlatego Lorraine nosi się bardzo konserwatywnie, nigdy niemal nie odsłaniając ciała. Najczęściej spowita jest od stóp do głów w biel, choć chętnie stroi się również w odcienie zieleni i błękitu. Zawsze otula ją mgiełka ciężkich perfum, których nieznośnie wręcz słodki zapach służy tuszowaniu klejącej się do Lorraine mdłej woni śmierci.

Lorraine Malfoy
#54
14.08.2024, 09:50  ✶ (Ten post był ostatnio modyfikowany: 14.08.2024, 09:54 przez Lorraine Malfoy.)  

—09/08/1972—


Odpowiedź na ten list. W kopercie znajdowały się trzy kartki papieru.


Londyn, 09.08.1972 r.

Szanowny Robercie,

Dziękuję za Twoje zaangażowanie w wyjaśnienie całej sprawy, muszę jednak prosić, byś nie nalegał więcej na upublicznianie żadnych przeprosin. Choć obce są mi dylematy seniora rodu, potrafię zrozumieć Twoją frustrację, wynikającą, jak sądzę, z braku jakiejkolwiek kontroli nad poczynaniami członków rodziny.

Nie życzę sobie, aby moje personalia znalazły się na łamach Proroka w jakiejkolwiek formie, a już zwłaszcza w zestawieniu z nazwiskiem Mulciber, które — jak pragnę zauważyć — nie cieszy się ostatnio przychylnością prasy. Nagłośnienie całej sprawy zaszkodziłoby mojej reputacji, a oficjalne przeprosiny wywołałyby niepotrzebne plotki godzące w to, na czym zależy mi najbardziej: dobro rodu Malfoy.

W każdym innym przypadku zażądałabym publicznych przeprosin, ale z Tobą, Robercie, znam się wiele lat: zwróciłam się do Ciebie, ponieważ wierzę w moc słowa dżentelmena, skoro obiecujesz, że zadbasz, by taka sytuacja się nie powtórzyła. Rozumiem, że chcesz dać Charlesowi dobry przykład i nauczyć go, że czyny mają konsekwencje, obawiam się jednak, że działasz w typowo męskim zaślepieniu honorem, przedkładając rygor dyscypliny ponad zbawienny wpływ szczerej rozmowy — z ludźmi trzeba rozmawiać, Robercie, iluż przykrych nieporozumień uniknęliśmy dzięki wymienionej korespondencji.

Bardzo chętnie usłyszę, co ma mi do powiedzenia Charles osobiście: takie przeprosiny znaczyłyby dla mnie o wiele więcej niż sucha wzmianka w Proroku. Zwłaszcza że, cóż, zna mój adres. W oczekiwaniu na list od mojego drogiego kuzyna, wspomnę go w modlitwach zanoszonych do Matki, licząc, że wyższa siła zdoła przywrócić tego chłopca na dobrą drogę.

Łączę wyrazy szacunku,
Lorraine Malfoy


Londyn, 09.08.1972 r.

Drogi Robercie,

Co Ty byś zrobił bez moich danych wywiadowczych?
Stanley kończy w tym roku 26 lat, a urodziny obchodzi 28 sierpnia.

Jeżeli potrzebujesz pomocy w znalezieniu odpowiedniego prezentu — tudzież prezentów, biorąc pod uwagę 25 zaległych przyjęć urodzinowych — bardzo chętnie wspomogę Cię radą, bo przypuszczam, że przy takim natłoku zajęć, nowych projektów wyrobu świec i jeszcze współzarządzaniu rodzinną fundacją, trudno jest znaleźć czas na stosowne poszukiwania upominkowe. Tym bardziej cieszy mnie, że zdecydowałeś się wypocząć z dala od zgiełku wielkiego miasta, od nieustannego pędu z pieniądzem, licząc, że udało Ci się odnaleźć spokój gdzieś poza wnętrzem swojego gabinetu i wypełnionego oparami kadzideł Olibanum. Zakładam, że to droga Lorien zdołała Cię namówić na zasłużony urlop — cóż mężowie zrobiliby bez swoich żon, proszę, pozdrów ją ode mnie — a ja, drogi Robercie, zainspirowana jej przykładem, również pozwoliłam sobie pomyśleć o wszystkim za Ciebie. Zaufaj w tej sprawie mojej kobiecej wrażliwości i wyczuciu dobrego smaku.

Otóż, Stanley od dziecka marzy o jachcie.

Zasięgnęłam języka w dokach i znalazłam kilka bardzo przyzwoitych ofert, które przezornie spisałam, i teraz załączam do listu. Sugerowałabym rejestrację statku poza granicami Zjednoczonego Królestwa, pod zagraniczną banderą: zapewniłoby to jego przyszłemu właścicielowi większą anonimowość i mniejsze stawki podatkowe zarazem. Jeżeli życzysz sobie zapoznać się z tajnikami marynistycznych eskapad, polecam dalszą eksplorację Lazurowego Wybrzeża i wizytę w stoczni w La Seyne-sur-Mer nieopodal Tulonu. Myślę, że Stanley byłby zachwycony widząc Twój entuzjazm z współdzielenia pasji do żeglarstwa.

Jak sam widzisz, Twoje kadzidła spisują się doskonale: nigdy nie czułam się lepiej. Ślę słoneczne pozdrowienia do Lourmarin,
Lorraine Malfoy

Drugi z listów spłonął po przeczytaniu, postał po nim tylko jeden większy kawałek papieru (zawierający nie mniej, ni więcej, tylko podkreślony tekst).
Do listu dołączono kompilację ofert sprzedaży ładnych jachtów.


Yes, I am a master
Little love caster
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek:


Strony (6): « Wstecz 1 2 3 4 5 6


  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Przydatne linki
Kolejeczka
Tryb normalny
Tryb drzewa